» Recenzje » Gniew tytanów

Gniew tytanów


wersja do druku

Jak uniknąć (przesadnego) rozczarowania?

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Gniew tytanów
Jeszcze przed premierą Starcia tytanów od serii, którą ten film miał dopiero rozpocząć, można było oczekiwać widowiskowej, pełnej rozmachu, porządnej rozrywki. Niestety, jeśli ktoś faktycznie spodziewał się wówczas dobrego poziomu, rozczarowanie towarzyszące seansowi musiało być wręcz druzgocące. Niemałe mogło okazać się też zaskoczenie faktem, że obraz doczekał się właśnie sequela, który zawitał na ekrany polskich kin w miniony weekend.


Po co idziemy do kina? Dla historii

Podejmując się oceny Gniewu tytanów – bo taki tytuł nosi kontynuacja przygód Perseusza w starożytnej Grecji – można obrać kilka strategii. Jedna z nich zakłada całkowicie krytyczne nastawienie do poszczególnych elementów filmu, który traktować należy tak, jak dowolny tekst kinematograficzny. Przy takim podejściu Wrath of the Titans okazuje się rozdygotanym, chwiejnym konstruktem, pełnym wad, nieścisłości i fabularnych dziur, w których zmieściłoby się dość treści, by zaowocować odrębnym utworem. Skala błędów i uproszczeń, jakie znaleźć można bez trudu choćby w samej historii, zdaje się uwłaczać inteligencji widza. Począwszy od mitologicznego misz-maszu, poprzez zdublowanie niemal schematów Starcia tytanów, aż po dialogi, których autorem mógłby być Captain Obvious.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Przykładem tych ostatnich są teksty w stylu "Kronos się zbliża" kiedy… zbliża się Kronos. Podobnych "błyskotliwych" spostrzeżeń jest w filmie mnóstwo, a dochodzą do tego nieuzasadniane w żaden sposób uwagi bohaterów. Ot, pada stwierdzenie o swoistym systemie namierzania modlących się, a widz musi to kupić. W kwestii mitologicznego misz-maszu zapewne lepiej wypowiedzą się znawcy tematu, ale połączenie mitu Minotaura i jego labiryntu z technologicznie skonstruowanym Tartarem aż prosi się o wzmiankę. Swoją drogą zarówno to, jak i parę innych rozwiązań (przykładowo globus-mapa Hefajstosa) niepokojąco przypomina wcześniejsze pomysły z filmów (jak choćby ruchome schody w Harrym Potterze) i gier (zwłaszcza Tomb Raider i Prince of Persia, choć także ekranizacje tychże mogą stanowić źródło zbieżności).

Wspomniana wtórność dotyczy zatem nie tylko fabuły. Co więcej, pod względem wizualnym również nie uświadczymy w Gniewie tytanów świeżych doznań. Zdaje się, że twórcy postawili na zasadę "więcej, głośniej, szybciej, bardziej pompatycznie", co już dawno wyśmiała popkultura z South Park na czele – polecam pełnometrażowy Bigger, Longer, Uncut. W tym miejscu należy jednak przyznać, że w filmie nie zabrakło na szczęście kilku autoironicznych żartów, które parę razy skutecznie rozładowały przesadny patos. Jednym z zabawniejszych jest komentarz Agenora przed pożegnaniem z wyruszającym do walki Perseuszem.


Jest głupio? Niech nas powali wykonanie!

Można jednak podejść do tego filmu w nieco odmienny sposób. Wśród standardowych blockbusterów, a takimi z całą pewnością są obrazy z serii o tytanach, powszechne jest założenie, iż widowiskowa rozrywka nie musi być wartościowa na poziomie treści. Elementy atrakcji przysłaniają niejako ułomną narrację, historię. Innymi słowy: jeśli jest przepych i spektakl, to może być głupio. Widzowie z takim nastawieniem mogą czerpać frajdę z efektów CGI, scen walki, ładnych widoczków (plenery, aktorzy, scenografia, rekwizyty itd.) oraz innych "fajności", nie zwracając uwagi na kulejącą fabułę, dziury w scenariuszu, absurdy czy inne wady.

Przy tej perspektywie Gniew tytanów sprawdza się naprawdę nieźle. 3D nie męczy, a momentami, mimo dość standardowych chwytów, naprawdę działa na widza, a nawet w paru scenach pozytywnie zaskakuje. Kronos, jako odpowiednik Krakena z poprzedniej części, jest odpowiednio potężny i odrażający, a do tego ma swoją specyfikę, wyróżniającą go na tle menażerii potworów znanych z obu filmów – to wielka, żywa masa lawy ułożona w antropomorficzną sylwetkę. Na marginesie: zabawne, że między drugim pokoleniem bogów (Zeus, Hades i spółka) a trzecim (głównie Ares i półbogowie) nie ma znaczących różnic w wyglądzie, a już Kronos reprezentujący pierwszą generację wygląda tak mocno odmiennie.

Wielki "boss" to jednak nie wszystko. Reszta bestiarium (z chimerami, Minotaurem, cyklopami czy Makhai na czele) też prezentuje się całkiem nieźle. Nie wspominając o aktorach, wśród których na szczególną uwagę zasługują Édgar Ramírez (Ares), Toby Kebbell (Agenor), Bill Nighy (Hefajstos) oraz Liam Neeson (Zeus) i Ralph Fiennes (Hades). Niestety, niewątpliwie urodziwa i zdolna Rosamund Pike w roli Andromedy nie jest w stanie wypełnić braku przepięknej Gemmy Arterton (Io w Starciu tytanów). Poza tym Sam Worthington jako Perseusz nie prezentuje się w sequelu tak dobrze, jak w pierwszej części. Może to kwestia kędzierzawej czuprynki, z którą aktor przypomina nieco Danny'ego McBride'a (Your Highness, serial Mogło być gorzej).

Niby fajnie, ale bez polotu. Niby bez polotu, ale fajnie…

Czy można jednak jednoznacznie stwierdzić, że film wart jest obejrzenia? Sporo zależy od właściwego nastawienia i niewątpliwie druga z zaproponowanych wyżej strategii jest w tym wypadku bardziej wskazana. Jeśli oczekujemy "odmóżdżacza" oferującego prostą rozrywkę, w zasadzie dostaniemy w Gniewie tytanów wszystko, czego można od takiego kina wymagać. Na ekranie dużo się dzieje, krew leje się w odpowiednich ilościach, żarty są w stanie rozbawić, uroda obsady przyciąga uwagę, CGI może i nie oszałamia, ale też nie straszy… Ogólnie nie jest źle, ale czegoś tu mimo wszystko brakuje. Poza tym tego, dla kogo fabuła wysuwa się jednak na pierwszy plan, niechybnie czeka w kinie srogie rozczarowanie. Chyba że wybierze inny film, a skoro z całą pewnością znajdzie w bieżącym repertuarze niejedną ciekawszą pozycję, to warto tę możliwość rozważyć.
5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Wrath of the Titans
Reżyseria: Jonathan Liebesman
Scenariusz: Dan Mazeau, David Johnson
Muzyka: Javier Navarrete
Zdjęcia: Ben Davis
Obsada: Sam Worthington, Ralph Fiennes, Liam Neeson, Danny Huston, Edgar Ramirez, Bill Nighy, Toby Kebbell, Rosamund Pike
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2011
Data premiery: 30 marca 2012
Czas projekcji: 99 min.
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.

Komentarze


Czarny
   
Ocena:
0
Jak dla mnie, to Gniew Tytanów jest o klasę lepszy od Starcia Tytanów. Postaci są bardziej przekonujące, akcja ciekawsza, a głupota - mniej bijąca po oczach. GT to po prostu przeciętny film akcji w amerykańskim stylu - jeśli ktoś lubi kino w klimacie Johna Cartera skrzyżowanego z 300, to powinien być zadowolony.
03-04-2012 20:02
hoMaro
    barlog
Ocena:
0
New_One
   
Ocena:
0
Czarny, w zasadzie się z Tobą zgadzam. Stąd też brak jednoznacznej krytyki z mojej strony. Zawsze powtarzam, że odpowiednie nastawienie połową sukcesu (zadowolenia z seansu)! :)

Tym niemniej, nawet wiedząc na co się pisałem, po obejrzeniu nie mógłbym z czystym sumieniem nazwać tego filmu po prostu dobrym, nawet w swojej kategorii.
06-04-2012 16:54
matias.none
    moim okiem
Ocena:
0
Film przejawia tendencje wzwyżkowe. O ile pierwsza część była tragiczna bo sobą nie reprezentowała absolutnie niczego, poza 3D którego nie uświadczam poprzez moją wadę wzroku. Tak ta była w stanie mnie zainteresować na dłuższą część filmu. Od biedy dobry film na zimowy wieczór. Denerwowały mnie trochę nieścisłości związane z oryginalną mitologią. Rozumiem, czasem można iść na ustępstwa. Olać prawdę historyczną jak np. w "300". No ale mity greckie to już przecież fikcja i to na tyle atrakcyjna że nie wiem po co jeszcze w niej gmerać. Mnie jako człowieka, który kiedyś bardzo się tym tematem interesował osobiście te zmiany irytowały i pogarszały odbiór. Czytając jakieś fora internetowe znalazłem zabawny komentarz - "Stado Pegazów!!! Nie czepiam się, że 'główny Pegaz' był czarny, ale to chyba przejaw równouprawnienia w USA" :) Podsumowywując, jeśli ta tendencja będzie utrzymywana w dalszym ciągu, to za 5-6 części będziemy mieli arcydzieło kinematografii. Z drugiej jednak strony zastanawiam się nad tym jak dobrzy i szanujacy się aktorzy mogą grać w czymś takim? Widzę że czasy kryzysu i brak gotówki dosięgnął też ich.
21-12-2012 10:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.