» Recenzje » Efekt Łazarza

Efekt Łazarza

Efekt Łazarza
Co powstanie, jeśli weźmiemy zwłoki, odrobinę paramedycznego żargonu, dorzucimy dysputy natury religijnej i naukowej (obie wątpliwej jakości), całość pokropimy odrobiną diabła a wisienką na torcie uczynimy czarne soczewki kontaktowe? Rezultatem eksperymentu będzie Efekt Łazarza.

Frank i Zoe kierują ekipą pracującą nad przełomowym odkryciem w sztuce medycznej. Eskperymentując na zwierzętach postawili przed sobą przeambitne zadanie sprowadzenia do świata żywych istoty, która nominalnie zakończyła swój ziemski żywot. Upór i konsekwencja przynoszą skutek, lecz równocześnie ściągają wzrok przełożonych oraz bogatej korporacji, którzy odbierają naukowcom możliwość dalszego prowadzenia prac. Zespół postanawia jednak włamać się do laboratorium i nielegalnie kontynuować badania. W ich trakcie w rezultacie nieszczęśliwego wypadku ginie Zoe, zaś zrozpaczony Frak decyduje się na przywrócenie swojej partnerce życia za pomocą opracowanego serum. Wkrótce dają o sobie znać przerażające skutki zabiegu.

Autorski tercet w składzie: David Gelb (reżyseria), Luke Dawson oraz Jeremy Slater (scenariusz) zabrał widza w podróż, mającą w założeniu przestraszyć, poruszyć, a być może nawet skłonić do refleksji na temat granic medycznych eksperymentów oraz etycznych podstaw zabawy w stwórcę. Utwór łączy w sobie kino stricte rozrywkowe w postaci thrillera medycznego połączonego z okultystycznym horrorem wzbogaconego o domieszkę religijnych (a także ateistycznych) rozważań na temat miejsca, do którego podąża istota ludzka po śmierci. Opus magnum twórców miało korzystać z najróżniejszej maści rekwizytów: począwszy od tomografu aż po dewocjonalia. Niestety, końcowy efekt jest dość dyskusyjny.

Olivia Wilde | Źródło: filmweb

Pomysł na film sam w sobie nie jest zły. Motyw podróży "na drugą stronę" i z powrotem z pasażerem na gapę wypada zupełnie ciekawie. Z kolei rozwiązanie dotyczące możliwości ludzkiego mózgu oraz potencjalnych jego predyspozycji po zniesieniu ograniczających barier przywodzi na myśl ubiegłoroczną Lucy. Jeśli zważyć dostępne środki oraz osoby stojące za ekranizacją obu widowisk, Efekt Łazarza wypada – nomen omen – o niebo lepiej aniżeli dzieło Luca Bessona. Ale nawet unikając porównań do bardzo słabego filmu francuskiego reżysera, Efekt Łazarza prezentuje się od strony audiowizualnej nader okazale, mimo iż scenografia zasadniczo ogranicza się do jednego laboratorium składającego się ledwie z kilku ciasnych pomieszczeń. A jednak odpowiedzialny za zdjęcia Michael Fimognari wspiął się na wyżyny świetnie pracując kamerą, znakomicie operując światłem i cieniem, tworząc obraz sugestywny, a momentami potrafiący także odrobinę przestraszyć. Montaż, odrobina efektów specjalnych oraz udźwiękowienie podporządkowane zostały spójnemu celowi, jakim jest nadanie obrazowi sporej dynamiki, dzięki czemu niespełna 80 minut projekcji mija błyskawicznie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza całkiem pomysłowa oraz przemyślana końcówka.

Niestety, piętą achillesową obrazu są niesamowicie płaskie i nieprawdopodobnie infantylne dialogi oraz na siłę poutykana symbolika. Twórcy filmu bezustannie konfrontują ze sobą Franka oraz Zoe, stawiając przeciwko sobie dwa odmienne dogmaty, w gruncie rzeczy ledwie prześlizgując się po temacie i nie potrafiąc nadać dyskusji głębi. Mocne zbliżenia na krzyż służyć mają nadaniu bliżej niezdefiniowanej głębi i przewrotności obrazowi, bowiem to właśnie religijna Zoe pada ofiarą szatańskiej siły zza światów. Zaryzykuję stwierdzenie, iż film byłby zdecydowanie lepszy w odbiorze, gdyby autorzy zrezygnowali z wydumanych prób stworzenia mistycznej, lecz do niczego nie prowadzącej otoczki. Słabo wypadają także bohaterowie: kartonowi, przewidywalni, nudni. Troszkę szkoda, bowiem w obsadzie znalazły się między innymi doświadczona, znana m.in. z serialu Dr House, Olivia Wilde (Zoe) oraz sympatyczna Sarah Bolger (Eva), którą część widzów być może pamiętać z roli Marii z innej telewizyjnej produkcji: Tudorowie. Rola Olivii Wilde stanowi najjaśniejszy punkt, natomiast resztę ekipy można wymienić tylko raczej z obowiązku. Na planie zagościli Mark Duplass (Frank), Evan Peters (Clay) oraz Donald Glover (Niko).

Sarah Bolger | Źródło: filmweb

Jeśli więc ktoś lubi dynamiczne horrory z ciekawym pomyłem i sprawnym montażem, a także skłonny jest przymknąć oczy na wszelkie grzechy gatunku, takie jak przewidywalność szeregu aspektów fabuły oraz zbiorowa głupota bohaterów, wówczas Efekt Łazarza może okazać się kinem rozrywkowym dostarczającym emocji. Zrozumienie podstawowych ograniczeń filmu pomaga w jego odbiorze, a po nabraniu dystansu do wymienionych wyżej mankamentów czas spędzony w jednym pomieszczeniu z diabłem wcielonym nie wydaje się być tak złym doznaniem, jakim może wydawać się w pierwszej chwili.

5.5
Ocena recenzenta
4.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Efekt Łazarza (The Lazarus Effect)
Reżyseria: David Gelb
Scenariusz: Luke Dawson, Jeremy Slater
Muzyka: Sarah Schachner
Zdjęcia: Michael Fimognari
Obsada: Olivia Wilde, Sarah Bolger, Evan Peters, Mark Duplass, Donald Glover
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Data premiery: 2015
Czas projekcji: 1 godz. 23 min.



Czytaj również

American Horror Story
Jankeskie strachy
Kowboje i obcy
Don’t play it anymore, Sam, for God's sake.
- recenzja
TRON: Dziedzictwo
Cyberprzestrzeń mym drugim domem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.