» Teksty » Z Innej Bajki (dawniej: Poza Fantastyką) » Ciche światło

Ciche światło


wersja do druku
Ciche światło
Kino niezależne daje twórcom możliwość dokładnej i konsekwentnej realizacji własnej koncepcji. Nieskrępowana wymogami komercyjnego rynku wyobraźnia reżysera może spłodzić zarówno zaskakujące oryginalnością arcydzieło, jak i film niezrozumiały, męczący czy po prostu nudny. Na pierwszy rzut oka Ciche światło należy do tej drugiej kategorii. Większość długich i pozbawionych dialogów scen przynajmniej pozornie nie posuwa akcji do przodu: film zaczyna się kilkuminutowym ujęciem powolnego wschodu słońca nad pustą łąką. Reakcje na Ciche światło mogą się wahać od miażdżącej krytyki do entuzjastycznych oklasków – jest to po prostu film bardzo specyficzny.

Akcja filmu toczy się w małej społeczności mennonitów - stosunkowo konserwatywnego i odizolowanego odłamu protestantyzmu. Przedstawiciele tej religii żyją rozproszeni po całym świecie – bohaterowie mieszkają na meksykańskiej prowincji. Film nie jest jednak próbą charakterystyki grupy, reżyser wykorzystał kierującą się surowymi zasadami społeczność, aby opowiedzieć widzom uniwersalną historię o miłości i odpowiedzialności. Farmer w średnim wieku, mieszkający razem z żoną i licznymi dziećmi w gospodarstwie wśród pól, zakochuje się z wzajemnością w innej kobiecie. Choć dręczą go wyrzuty sumienia, nie potrafi przerwać grzesznego związku. Czuje, że ożenił się z niewłaściwą osobą, co w nie akceptującej rozwodów społeczności wydaje się problemem nie do przezwyciężenia. Bohaterowie znajdują się w tragicznej sytuacji, rozdarci pomiędzy nakazami religii i odpowiedzialnością a miłością. Leniwe, pozbawione dialogów sceny świetnie oddają ich samotność. Choć to prawie niemożliwe, muszą sobie w tej trudnej sytuacji poradzić sami. W opowieści o ich losach przeplatają się sfery realizmu i metaforyki. Prosta historia jest spójna, sugestywnie pokazana i poruszająca.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Reżyser wykorzystał mennonitów nie tylko w warstwie fabularnej - wszyscy aktorzy to amatorzy, wywodzący się z tej społeczności. Moim zdaniem zabieg ten wyszedł filmowi na dobre, gdyż odtwórcy głównych ról są bardzo autentyczni, a ich gra doskonale wpisuje się w poważny, smutny klimat filmu. Jedynie w kilku scenach dostrzec można brak odpowiedniego warsztatu; czasem widać też, szczególnie u statystów, spięcie towarzyszące obecności kamery.

Mam spory problem z wystawieniem Cichemu światłu jednoznacznej oceny. Z jednej strony jego atutami są prostota i spójność oraz pewna głębia moralnej refleksji. Nie można jednak odmówić słuszności osobom wskazującym na mnogość mało dynamicznych i długich do przesady scen, które mogą znużyć prawie każdego widza – chyba jest ich po prostu za wiele. Na pewno nie jest to kino rozrywkowe, na które można się wyrwać po ciężkim dniu w pracy. Z drugiej strony osoba oglądająca Ciche światło z odpowiednim nastawieniem może zauważyć, że 140 minut minęło jej dużo szybciej niż wskazywałby sposób realizacji filmu – i że wychodzi z seansu bogatsza w pewien bagaż prawdziwych emocji. Jest to bardzo konsekwentnie zrealizowana opowieść z konkretnym morałem, który jednak, tak jak i wolne tempo narracji, może większości widzów po prostu nie przypaść do gustu, a nawet wzbudzić zarzuty o pretensjonalność czy pozbawioną drugiego dnia nudę.


Komentarze


Mandos
   
Ocena:
0
Dzięki za recenzję, fajna.
To jest puszczane u nas w kinach?
27-10-2008 18:15
Marigold
   
Ocena:
0
Jest :)
27-10-2008 18:57
rincewind bpm
   
Ocena:
0
W kinach studyjnych - zapewne trzeba się dobrze rozejrzeć.
28-10-2008 16:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.