Wrota Baldura II: Tron Bhaala - Drew Karpyshyn

Dla miłośników Baldur's Gate II i nie tylko

Autor: Michał 'M.S.' Smętek

Wrota Baldura II: Tron Bhaala - Drew Karpyshyn

Odstraszony negatywnymi recenzjami i komentarzami na temat dzieł Philipa Athansa sądziłem, że nigdy nie sięgnę po którekolwiek książkowe wydanie Wrót Baldura. Z doświadczenia wiem, że po książkach napisanych na podstawie gier komputerowych nie można się wiele spodziewać. Wydawcy zatrudniają słabych pisarzy i, bez względu na jakość pracy, oczekują, że powieść kupią rzesze fanów, zachęconych nagłówkami typu: "Na podstawie bestsellerowej gry..." i tak dalej. Z tego powodu nie bez obaw zabierałem się do lektury Tronu Bhaala, pióra nieznanego mi Drewa Karpyshyna.

Wbrew uprzedzeniom, czekało mnie miłe zaskoczenie. Książkę czyta się szybko, zaś do fabuły nie mam większych zastrzeżeń. W związku z pewną przepowiednią, mieszkańcy Faerunu mordują wszystkich potomków nieżyjącego już boga mordu. Z pewnością na brak roboty nie mogą narzekać, ponieważ Bhaal miał tyle dzieci, że ich liczebność zapewne wystarczyłaby na zaludnienie sporego miasta. I tu nasuwa się pierwsza wątpliwość - skoro tylko nieliczni potomkowie zdają sobie sprawę ze swego dziedzictwa, zaś większość to zwykli plebejusze, to skąd stróże prawa wiedzą, czyim Bhaal był ojcem, a czyim nie? Tego autor nie wyjaśnia, zaś podobnych błędów logicznych niestety w książce nie brakuje.

Głównym bohaterem książki jest "cudowne dziecko Goriona", Abdel Adrian. Wspólnie z kochanką Jaheirą i przyrodnią siostrą Imoen (znanymi również z gier cRPG) ucieka przed fanatycznymi łowcami potomków martwego boga. W ciągu całej powieści bohater niejednokrotnie odwiedza otchłań (gdzie spotyka nader interesujące postacie) oraz odkrywa tajemnice niejakiej Piątki - organizacji mającej pewne plany dotyczące przywrócenia Bhaala do życia.

Nieliniowa fabuła, nieoczekiwane zwroty akcji, ciekawi bohaterowie oraz dynamiczny styl powieści to z pewnością główne zalety tej książki. W przeciwieństwie do wielu innych pozycji, tutaj postaciom nie zawsze udaje się ujść z życiem. Nikt nie jest „cudownie” ratowany, dzięki czemu powieść zyskuje na realizmie. Niektórych może drażnić duża ilość walk, ale na szczęście autor postarał się, aby żadna z nich nie była tylko zwykłym, nudnym przerywnikiem akcji, skleconym w celu "rozruszania" niezbyt wymagających czytelników. W Tronie Bhaala potyczki nie ograniczają się do opisu broni i relacjonowania strat obu stron. Starcia mają dramatyczny przebieg i nierzadko kończą się klęską lub śmiercią bohaterów pierwszoplanowych. Standardowo pojawił się też wątek miłosny, który (co rzadko zdarza się w tego typu książkach) pozytywnie wpływa na jakość powieści.

Trochę uwagi należy się też wydaniu. Otrzymujemy książkę wydrukowaną na zwykłym papierze, klejoną, w miękkiej oprawie, co nie zapewnia zbytniej odporności na uszkodzenia mechaniczne. Z drugiej strony, ile razy będziemy czytać tę powieść? Poza tym, niska cena w pełni usprawiedliwia średnią jakość wydania. Lektura może i nie jest długa, ale na szczęście autor zręcznie zakończył fabułę. Ponieważ nie wychwyciłem większych błędów, twierdzę, że osoby odpowiadające za korektę i tłumaczenie dobrze wywiązały się ze swojego zadania.

Podsumowując, Tron Bhaala to kawał solidnej roboty. Mimo kilku pomniejszych nieścisłości logicznych, powieść czyta się dobrze. Nie jest to nic wybitnego, ale polecam ją każdemu, kto chce poczytać coś lekkiego w autobusie lub przed snem.