» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » The Skies of Heavy Shadows

The Skies of Heavy Shadows


wersja do druku

Parowy szynobus

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

The Skies of Heavy Shadows
Pełna intryg metropolia, potężne frakcje walczące o władzę, tajemnice starożytnej cywilizacji czekający na odkrycie, a to wszystko podlane sosem mieszającym steampunk i opowieści rodem ze złotej ery piractwa. Druga część cyklu Ars Mechanica obiecuje naprawdę wiele.

Wydana wiosną 2023 roku przygoda The Labyrinth of Brass była dla mnie jednym z najmilszych zaskoczeń ostatnich dwunastu miesięcy. Sfinansowany za pośrednictwem zbiórki społecznościowej niezależny dodatek do piątej edycji Dungeons & Dragons przyciągał klimatem, przemyślaną konstrukcją, różnorodnością wyzwań, konwencją czerpiącą pełnymi garściami z produkcji takich jak Arcanum czy serial Arcane oraz swego rodzaju optymizmem. Sprawiło to, że pomimo pewnych wad, była to godna uwagi propozycja dla osób szukających gotowych scenariuszy osadzonych w niecodziennych dla D&D 5E realiach oddalonych od klasycznego średniowieczno-renesansowego fantasy

Kilka tygodni po premierze Labiryntu ruszyła w serwisie Kickstarter zbiórka funduszy na wydanie jego luźnej kontynuacji zatytułowanej The Skies of Heavy Shadows. Mając w pamięci bardzo pozytywne doświadczenia z pierwszej części, postanowiłem dołączyć do grona wspierających nową produkcję francuskiego autora. Niestety, po zapoznaniu się z pełną wersją Niebios… dochodzę do wniosku, że była to decyzja nieco pochopna i w dalszej części recenzji postaram się odpowiedzieć, co poszło nie tak. Jednocześnie pragnę ostrzec czytelnika, że w tekście mogą pojawić się spoilery dotyczące pewnych rozwiązań fabularnych.

Historia opowiadana w The Skies of Heavy Shadows rozpoczyna się niedługo po zakończeniu The Labyrinth of Brass – gracze po ocaleniu stołecznego Astrohagen otrzymują anonimowy list z zaproszeniem do Aerenthii, niegdyś majestatycznej metropolii, która od dawna zmaga się z licznymi problemami i dziś jest jedynie cieniem swej dawnej świetności. Na miejscu okazuje się, że miasto stoi u progu rewolty, poszczególne frakcje walczą o władzę, mieszkańcy cierpią niedostatek, na ulicach szerzy się bezprawie, a niegdyś sławny port stał się bezpieczną przystanią dla powietrznych piratów. W tych niesprzyjających okolicznościach przyjdzie działać bohaterom, którzy dostaną do ręki szansę zadecydowania jak potoczą się dalsze losy Aerenthii.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Rozpatrywana całościowo fabuła nie jest zła. Mamy tu ciekawe miejsce akcji, dobrze zarysowaną intrygę, charakterystycznych Bohaterów Niezależnych i spory wpływ graczy na finał przygody. Nieźle wypadają również wątki poboczne, które pozwalają lepiej poznać mieszkańców miasta i klimat podupadającej, ale wciąż pod wieloma względami robiącej wrażenie metropolii. Osobiście miałem tutaj skojarzenia z trzecią częścią komputerowego Bioshocka. Właściwie jedynym niezbyt udanym elementem opowiadanej historii jest anonimowa wiadomość, nakłaniająca bohaterów do podróży na drugi koniec kontynentu, która razi swoją topornością.

Niestety, o ile fabuła – pomimo nienajlepszego początku – może się podobać, to konstrukcja scenariusza zaliczyła bardzo mocny regres w stosunku do Labiryntu. Na pierwszy rzut oka nie jest to może zbyt widoczne, ponieważ autor stosuje wiele rozwiązań, które w poprzedniej przygodzie bardzo dobrze się sprawdziły (podział zadań na główne i poboczne, różnorodne lokacje, liczne porady dla Mistrza Gry, ramki z dodatkowymi informacjami), ale w miarę lektury kolejnych rozdziałów okazuje się, że przygoda cierpi na specyficzną, acz bardzo dokuczliwą odmianę liniowości, która objawia się w sposobie projektowania poszczególnych spotkań.

Mamy tu całe fragmenty, gdzie gracze mogą podjąć tylko jedną słuszną decyzję albo działania ich bohaterów w ogóle relegowane są do opisów prowadzącego. Wystarczy wspomnieć, że zaraz po przybyciu do Aerenthii BG muszą wziąć udział w nielegalnym wyścigu statków powietrznych, a niezwykle efektowne preludium finałowej konfrontacji, rozgrywające się na tle bitwy powietrznej i burzy piaskowej (materiał na świetną scenę akcji rodem z wysokobudżetowego filmu akcji), zostało sprowadzono do kilku suchych zdań odczytywanych przez Mistrza Gry. Da się to rzecz jasna naprawić na etapie przygotowań (choć będzie wymagało sporego nakładu pracy, szczególnie w warstwie mechanicznej), ale nie sposób uciec od poczucia straconej szansy i zmarnowanego potencjału. Szkoda.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W tym kontekście tracą też na znaczeniu inne plusy Niebios…, takie jak wspomniane powyżej zróżnicowane lokacje (willa arystokracji, więzienie, świątynia starożytnej cywilizacji), porządnie zaprojektowane podziemia (które wreszcie nie stoją w dziwnym rozkroku pomiędzy narracją a klasyczną eksploracją) czy kilka kreatywnych zadań pobocznych (choćby zagadka pewnego przeklętego pirackiego skarbu albo konflikt pomiędzy lokalnymi wynalazcami). Niestety istnieje duże prawdopodobieństwo, że elementy te pozostaną niedostrzeżone przez graczy, którzy będą poirytowani regularnym odbieraniem im kontroli nad odgrywanymi postaciami.

Poza samym scenariuszem, w podręczniku znajdziemy również bestiariusz i katalog magicznych przedmiotów. W tym pierwszym zawarto zarówno standardowych humanoidalnych przeciwników (piratów, ochroniarzy, rewolucjonistów), jak i bardziej fantastyczne stwory czy magiczne automaty, będące owocem lokalnej myśli technicznej. Dobry materiał, który spokojnie można wykorzystać nawet w oderwaniu od The Skies of Heavy Shadows. Gorzej wypada natomiast wyposażenie, które w całości stanowią przedruki z Przewodnika Mistrza Podziemi i Xanathara przewodnika po wszystkim. Trochę szkoda, że autor nie zdecydował się wprowadzić na tym polu jakichkolwiek autorskich pomysłów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na koniec warto jeszcze rzucić okiem na jakość wydania podręcznika. Pod tym kątem niewiele się zmieniło od czasu The Labyrinth of Brass i wciąż mamy do czynienia z produktem nierównym. Z jednej strony trzeba pochwalić dobrą organizację tekstu, solidną optymalizację, rzetelną korektę, możliwość wyszukiwania treści i czytelne mapy. Z drugiej natomiast trudno nie wytknąć braku tak podstawowych elementów, jak zakładki lub stopka redakcyjna (o indeksie nie wspominając) czy obecności artefaktów pozostałych po konwersji do pliku PDF. Dyskusyjne jest też obfite korzystanie z grafik generowanych przy pomocy algorytmów Sztucznej Inteligencji. Krótko mówiąc, na polu wydawniczym jest nieźle, ale mogło (i moim zdaniem powinno) być znacznie lepiej, szczególnie biorąc pod uwagę, że nie jest to pierwszy komercyjny projekt autora.

Więcej pary

Poza samym scenariuszem w czasie trwania zbiórki społecznościowej udało się odblokować szereg minidodatków w mniejszym lub większym stopniu związanych z treścią lub tematyką przygody. Były to zarówno elementy przeznaczone dla graczy (między innymi dedykowane podklasy), jak i skrojone przede wszystkim z myślą o Mistrzach Gry (nowe lokacje czy opisy Bohaterów Niezależnych).

Ze względu na ich opcjonalny charakter oraz konieczność odrębnego zakupu, nie brałem ich pod uwagę w ramach niniejszej recenzji, ale warto zaznaczyć, że osoby, którym Niebiosa… przypadną do gustu, mają możliwość dalszej rozbudowy podręcznika przy pomocy oficjalnych materiałów.

Przechodząc do podsumowania The Skies of Heavy Shadows trzeba powiedzieć, że dostaliśmy produkt w najlepszym razie poprawny. Widać, że autor miał kilka naprawdę dobrych pomysłów i nie można mu odmówić zdolności do przekładania różnych nurtów steampunka na mechanikę piątej edycji Dungeons & Dragons, ale jednocześnie trudno przejść do porządku dziennego nad dziwnymi decyzjami projektowymi, które sprawiają, że scenariusz dla wielu osób będzie najzwyczajniej w świecie mało grywalny.

Wprawny Mistrz Gry zapewne będzie w stanie wprowadzić odpowiednie poprawki i z dostępnego materiału stworzyć podstawę do wielu udanych sesji, ale nie zmienia to faktu, że jako komercyjny produkt Niebiosa… zasługują co najwyżej na szkolną trójkę i właśnie jej polterowy odpowiednik im ostatecznie wystawiam. Tymczasem pozostaje mieć nadzieję, że The Skies of Heavy Shadows było jedynie wypadkiem przy pracy, a trzy kolejne produkty z serii Ars Mechanica (westernowy Dawn of a New Age, inspirowana carską Rosją The Frozen Enigma i osadzone w tropikach Balmire Wilds), które w ostatnich miesiącach zostały z sukcesem sfinansowane za pośrednictwem zbiórek społecznościowych powrócą do wysokiego poziomu reprezentowanego przez The Labyrinth of Brass.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: The Skies of Heavy Shadows
Linia wydawnicza: Ars Mechanica
Autor: Gearwheel Grimoires
Wydawca oryginału: PlanarInk Editions
Data wydania oryginału: 16 czerwca 2023
Miejsce wydania oryginału: Francja
Liczba stron: 60
Format: PDF
Cena: 6,90 USD



Czytaj również

Ars Mechanica: The Labyrinth of Brass
Optymistyczny wiek pary
- recenzja
The Mermaid's Cove
Przeklęta piracka muzyka
- recenzja
To Dethrone a Dictator
W hołdzie dla kina akcji
- recenzja
The Tainted Temple
Mroczne zagadki i łamigłówki
- recenzja
The Goddess and The Fox
O lisach i boginiach z magicznego lasu
- recenzja
Everyday Heroes Quickstart Guide
Wstęp do nowoczesności
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.