» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » Starfinder: Operation Seaside Park

Starfinder: Operation Seaside Park


wersja do druku

Horror błyskawiczny

Redakcja: AdamWaskiewicz

Starfinder: Operation Seaside Park
Zainfekowane przez nieznane byty statki kosmiczne to doskonałe tło dla opowieści z gatunku horroru. W niczym nie ustępują im opuszczone wesołe miasteczka z samej swojej natury wzbudzające niepokój wśród odwiedzających. Autorzy z wydawnictwa Paizo postanowili jakiś czas temu połączyć te scenerie w przygodzie Seaside Park przeznaczonej do pierwszej edycji Starfindera.

Jednym z aspektów polityki wydawniczej twórców Pathfindera i Starfindera, który zasługuje na bezdyskusyjne wyrazy uznania, jest coroczne obchodzenie Dnia Darmowych Gier Fabularnych. Przejawia się ono udostępnianiem bezpłatnych scenariuszy (i okazjonalnie innych materiałów) do obu sztandarowych systemów amerykańskiej firmy. Zazwyczaj są one wyraźnie krótsze od standardowych produktów komercyjnych, ale nawet pomimo mniejszej objętości potrafią nierzadko dostarczyć sporo zabawy.

Na przestrzeni lat recenzowaliśmy w serwisie wiele takich darmowych miniaturek, wśród których można wymienić pięć części sagi o goblinach z Golarionu (We Be Goblins!, We Be Goblins Too!, We Be Goblins Free!, We B4 Goblins! i We Be 5uper Goblins!), opowieść o wyprawie do starożytnej wieży oblężniczej (Master of the Fallen Fortress) czy kosmiczny bestiariusz (First Contact). Bohater dzisiejszego artykułu, scenariusz Seaside Park, również należy do tej kategorii i pozwala odwiedzić nieczynny park rozrywki, w którego sercu doszło do tajemniczej katastrofy statku kosmicznego.

Zanim jednak przejdziemy do dalszej części omówienia, ostrzegam potencjalnego czytelnika, że w tekście mogą pojawić się niewielkie spoilery, które w tak skromnym produkcie mogą okazać się mimo wszystko znaczące.

Opowieść przedstawiona w Seaside Park jest relatywnie prosta i wprost czerpie ze sprawdzonych rozwiązań charakterystycznych dla kosmicznego horroru. Oto na terenie zamkniętego wesołego miasteczka położonego na tropikalnej planecie Castrovel rozbija się statek badawczy o nazwie Contemplator. Zdarzenie jest o tyle niezwykłe, że jednostka przybyła z głębi kosmosu i przed zderzeniem z powierzchnią nie odpowiadała na jakiekolwiek próby nawiązania kontaktu. Bohaterowie, jako grupa specjalistów reprezentujących różne organizacje, zostają wysłani na miejsce katastrofy celem zbadania, co się właściwie stało i uratowania ewentualnych ocalałych.

Dalej historia przebiega w dość przewidywalny sposób – statek okazuje się zainfekowany przez insektoidalne monstra z najdalszych zakątków przestrzeni, których jaja zostały nieopatrznie zabrane przez załogę Contemplatora. Teraz potwory zagrażają mieszkańcom planety i tylko od działań bohaterów zależy, czy uda im się powstrzymać kryzys, zanim rozleje się na bardziej cywilizowane obszary. Tak przedstawiona fabuła nie zaskoczy zapewne nikogo, kto miał choćby przelotną styczność z takimi markami jak Obcy i w najlepszym razie można ją ocenić jako akceptowalną.

Na szczęście wtórność opowieści autorzy w dużym stopniu rekompensują poprzez atmosferę i przygotowany katalog wyzwań. Ta pierwsza opiera się na niepokoju, narracji środowiskowej i stopniowo narastającym zagrożeniu. Przy odpowiednim podejściu łatwo osiągnąć tu interesujące rezultaty, chociażby poprzez opisy karnawałowych atrakcji budzących się samoistnie do życia lub zrujnowanych wnętrz statku stopniowo opanowywanych przez złowrogie pasożyty.

Przeszkody czekające na graczy to przede wszystkim walka z domieszką eksploracji. Adwersarze nie są co prawda specjalnie skorzy do negocjacji, ale występują w kilku rożnych wariantach, co w połączeniu ze zróżnicowanymi okolicznościami przyrody sprawia, że właściwie każde starcie wymaga zastosowania od graczy odmiennej taktyki – raz będzie to ograniczona przestrzeń starych kanałów, innym razem pojedynek z owadzim "snajperem" usadowionym w strategicznym miejscu. Warstwa eksploracyjna nie jest tak bogata, ale ona także pozwala poznać dzieje feralnej wyprawy badawczej czy dowiedzieć się nieco więcej na temat oponentów. Na tym poziomie wybrzmieć mogą również indywidualne motywacje poszczególnych postaci, ponieważ ich zleceniodawcy nie zawsze mają zbieżne cele do sposobu wykorzystania zdobytych przez BG informacji.

Na polu rozgrywki Seaside Park bez wątpienia może się podobać, szczególnie jeśli weźmiemy poprawkę na niewielką objętość scenariusza – według autorów rozegranie całości powinno zająć maksymalnie 2-3 godziny.

Niestety równie pozytywnie nie mogę wypowiedzieć się na temat gotowych bohaterów, w których domyślnie wcielają się gracze. Tych jest pięciu, każdy reprezentuje inną profesję, dysponuje odmiennym zestawem umiejętności i unikatowym tłem fabularnym. Niby wszystko zgodne z zasadami sztuki, ale niestety dobór ras kompletnie nie pasuje do konwencji scenariusza. Rozumiem, że Starfinder swoją eklektycznością zostawia daleko w tyle sporą część settingów do Dungeons & Dragons, ale drużyna złożona z fioletowego morsa, humanoidalnej czapli i robota z niedookreśloną tożsamością kojarzy się raczej z jakimś żartem o grach fabularnych niż relatywnie poważną historią z pogranicza horroru. Zapewne nie każdemu takie rozwiązanie będzie przeszkadzać, ale dla mnie dysonans był zbyt wyraźny, żeby przejść nad nim do porządku dziennego.

Na koniec kilka słów warto poświęcić jakości wydania dodatku. Pod tym względem Seaside Park w wersji elektronicznej prezentuje się dobrze – pełen kolor, ładne ilustracje, czytelne mapki (nawet jeśli dość niewielkie), działająca wyszukiwarka i dobra optymalizacja składają się na profesjonalnie przygotowaną publikację. Do tego dochodzi sensowny układ tekstu, solidna korekta i okazjonalne ramki z poradami dla Mistrza Gry. Brakuje co prawda wersji przyjaznej drukarkom, zakładek i aktywnego spisu treści, ale w przypadku tak niewielkiej pozycji (całość liczy sobie zaledwie 20 stron) dystrybuowanej za darmo można na te mankamenty przymknąć oko. Wydawnictwo Paizo po raz kolejny potwierdziło, że nawet w przypadku bezpłatnych suplementów nie schodzi poniżej pewnego poziomu jakości.

Przechodząc do podsumowania Seaside Park trzeba powiedzieć, że dostaliśmy produkt co do zasady udany, ale nierówny. Na pochwałę zasługuje na pewno wybór miejsca akcji, katalog wyzwań i elementy pomagające Mistrzowi Gry w budowaniu atmosfery narastającego niepokoju i zagrożenia. Z drugiej strony fabuła wydaje się zbyt sztampowa nawet jak na opowieść będącą swoistym hołdem dla fantastycznonaukowego horroru, a dobór gotowych bohaterów może być dla części odbiorców zbyt daleko idącym przełamywaniem konwencji.

Przygoda jest dostępna za darmo, więc zapoznać się z nią na pewno warto (do jej pobrania nie jest nawet wymagane posiadanie konta na oficjalnej stronie internetowej wydawcy), ale ostateczna ocena będzie jednak niższa niż się początkowo spodziewałem. Był tu potencjał, którego nie udało się w pełni zrealizować. Szkoda, ponieważ z połączenia statku kosmicznego i wesołego miasteczka dało się wycisnąć zdecydowanie więcej.

6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Operation Seaside Park
Linia wydawnicza: Starfinder
Autor: Jenny Jarzabski
Ilustracja na okładce: Mirco Paganessi
Ilustracje: Wilmar Ballespí Escarp, Mirco Paganessi
Wydawca oryginału: Paizo
Data wydania oryginału: 28 czerwca 2023
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 20
Format: PDF
Numer katalogowy: PZO9500-23
Cena: Darmowy



Czytaj również

Starfinder: Battle for Nova Rush
Galaktyczne niezdecydowanie
- recenzja
Starfinder: Skitter Shot
Kosmiczny dungeon crawl
- recenzja
Starfinder First Contact
Pierwsze spotkania
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.