» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » Starfinder: Battle for Nova Rush

Starfinder: Battle for Nova Rush


wersja do druku

Galaktyczne niezdecydowanie

Redakcja: Jan 'Johny' Pawlak

Starfinder: Battle for Nova Rush
Coroczny Dzień Darmowych Gier Fabularnych to doskonała okazja do zdobycia bezpłatnych materiałów do ulubionych gier lub bezkosztowego spróbowania zupełnie nowych produkcji. Jest to tym łatwiejsze, że z roku na rok przybywa firm zainteresowanych udziałem w tej niezwykle pozytywnej inicjatywie.

Jednym z wydawnictw, która praktycznie od początku włącza się w obchody Free RPG Day jest Paizo, amerykańskie przedsiębiorstwo znane przede wszystkim z Pathfindera i Starfindera. Przez lata fani obu gier otrzymali liczne scenariusze (oraz okazjonalnie inne suplementy) przeznaczone do obu produkcji. Wiele z nich omawialiśmy na naszych łamach, żeby wspomnieć sagę o goblinach z Golarionu (We Be Goblins!, We Be Goblins Too!, We Be Goblins Free!, We B4 Goblins! i We Be 5uper Goblins!), kosmiczny bestiariusz (First Contact) czy jednostrzałowy horror z wesołym miasteczkiem w roli głównej (Operation Seaside Park).

Bohater dzisiejszego artykułu również do tej kategorii należy, ale pod pewnymi względami na tle swoich pobratymców się wyróżnia. Udostępniony późną wiosną 2025 roku scenariusz Battle for Nova Rush był nie tylko okolicznościowym prezentem dla fanów magicznej przestrzeni kosmicznej, ale także jedną z pierwszych grywalnych prezentacji, nadchodzącej wówczas, drugiej edycji Starfindera. Ponadto pozwalał wcielić się w ikonicznych bohaterów systemu, co w oficjalnych przygodach od wydawnictwa Paizo nie jest zjawiskiem powszechnym. Choćby z tych powodów warto mu się bliżej przyjrzeć.

Zanim jednak do zasadniczej części recenzji przejdziemy, tradycyjnie chciałbym ostrzec czytelnika, że w tekście mogą pojawić się drobne spoilery fabularne, choć zwyczajowo postaram się je ograniczyć do niezbędnego minimum.

Historia przedstawiona w Battle for Nova Rush obraca się wokół tytułowego Nova Rush, prywatnego statku kosmicznego zaprojektowanego z myślą o długodystansowych misjach badawczych w głębi kosmosu. Niedawno jednostka padła jednak ofiarą napaści ze strony piratów dowodzonych przez kapitan Phaedrę Firestorm, która postanowiła uczynić z niej okręt flagowy swojej, na razie dość niewielkiej, łupieżczej floty.

Dla graczy opowieść rozpoczyna się w prowizorycznej celi, do której ich postacie mogły trafić jako ofiary korsarzy, dawni załoganci lub nawet kamraci Phaedry, którzy w jakiś sposób podpadli nerwowej przywódczyni. Przyczyny odsiadki są jednak drugorzędne, ponieważ naczelnym celem będzie ucieczka i próba przejęcia kontroli nad statkiem. Doskonała do tego okazja nadarzy się całkiem szybko, ponieważ Nova Rush sama stanie się obiektem napaści ze strony floty nieumarłych.

Zarysowaną powyżej fabułę trudno uznać za odkrywczą czy oryginalną, ale swoje podstawowe role spełnia całkiem dobrze – motywuje graczy do działania, daje im jasny cel, a wydarzeniom nadaje odpowiedniej dynamiki. Jednocześnie ma ona z góry ustalony finał, choć ścieżki do niego prowadzące mogą się nieco różnić w zależności od decyzji podejmowanych przez graczy. Niemniej dla samej historii nie ma za bardzo sensu po Battle for Nova Rush sięgać.

Na szczęście od strony rozgrywki jest już zdecydowanie lepiej. Scenariusz nie jest może zbyt obszerny (cały dodatek liczy sobie raptem dwadzieścia stron, z czego zaledwie sześć przeznaczono na właściwą przygodę), ale autorzy bardzo umiejętnie wykorzystali dostępne miejsce. W obrębie zaledwie kilku spotkań umieścili szeroki przekrój wyzwań obejmujących interakcje społeczne (z całkiem interesującą galerią Bohaterów Niezależnych), testy umiejętności, odrobinę eksploracji, sporo walki w zróżnicowanych okolicznościach przyrody i finałowe starcie, które rozgrywa się na dynamicznym polu bitwy i pod presją czasu (acz ta ostatnia pełni raczej rolę narracyjnego urozmaicenia niż realnego zagrożenia).

Naprawdę spory wybór możliwości, które dodatkowo wydają się dobrze dopasowane do siły domyślnej drużyny składającej się z pierwszopoziomowych kosmicznych awanturników. Co ważne, całość jest na tyle skondensowana, że Battle for Nova Rush spokojnie da się rozegrać w ramach pojedynczego spotkania, dzięki czemu jest to niezła podstawa na przykład dla sesji konwentowej albo streamingowej. Dobra robota ze strony autorów.

Na wyrazy uznania zasługują też gotowi bohaterowie przygotowani przez twórców. Tych jest w sumie czterech i patrząc na ilość miejsca zajmowaną przez ich opisy można by pomyśleć, że to oni są główną atrakcją Battle for Nova Rush (aż osiem z dwudziestu stron, o dwie więcej niż zasadniczy scenariusz). Tak jak wspomniałem wcześniej są to ikony Starfindera, czyli herosi będący uosobieniem systemowych klas podstawowych i to widać na kartach dodatku. Każdy z potencjalnych BG opatrzony został ilustracją, rozpiską mechaniczną, rozbudowanym tłem fabularnym, poradami dotyczącymi taktyki podczas walki i w czasie eksploracji oraz relacjami z resztą drużyny. Informacji jest naprawdę dużo i wystarczą one do rozegrania nie tylko tej przygody, ale też całej kampanii.

Samo w sobie takie bogactwo sekcji poświęconej gotowym postaciom zasługuje na pochwałę i podnosi uniwersalność całego suplementu, ale generuje też dwa potencjalne problemy. Pierwszy z nich dotyczy faktu, że jeżeli nie planujemy dłuższej gry gotowcami, to znakomita część opisów będzie mało użyteczna – Battle for Nova Rush jest po prostu za krótkie i za intensywne, żeby odgrywać sympatie, animozje czy opowiadać współgraczom o wydarzeniach z przeszłości. Drugi to immanentna cecha pierwszopoziomowców z rozbudowanymi biografiami, a więc fabularno-mechaniczny dysonans. Niby gramy zawodowcami, którzy niejedno przeżyli (tutaj jest to choćby komandos-rewolucjonista czy galaktyczna gwiazda muzyki POP), ale ich rozpiski pokazują raczej nowicjuszy, dla których śmiertelnym zagrożeniem może okazać się przysłowiowy dzik.

Skoro już przy dysonansach jesteśmy, to warto wspomnieć, że cały scenariusz stoi w pewnym projektowym rozkroku. Z jednej strony charakteryzowany jest jako demonstracja nowej edycji systemu i potencjalny punkt wejścia dla osób zainteresowanych magicznym kosmosem. Z drugiej strony poziom wiedzy wymagany od uczestników zabawy jest tu naprawdę wysoki i nie dotyczy to zagadnień mechanicznych, choć i w tym wypadku znajomość zasad jest wymagana, ponieważ Battle for Nova Rush żadnego skrótu reguł czy ich uproszczonego wariantu nie oferuje.

Znacznie gorzej sprawa wygląda od strony fabularnej – nagromadzenie nazw własnych, unikatowych ras i charakterystycznych elementów settingu jest tak duże, że opanowanie tego wszystkiego z marszu będzie niełatwym wyzwaniem dla osób, które zdecydują się wziąć udział w gwiezdnej wycieczce. W efekcie siadanie do scenariusza bez wcześniejszego kontaktu ze Starfinderem nie jest najlepszym pomysłem. Szkoda, ponieważ sama konstrukcja przygody (zamknięta lokacja, jasno wyznaczony cel, dobrze nakreślone postacie, liczne porady) jest jak najbardziej dostosowana do potrzeb mniej doświadczonych graczy i Mistrzów Gry.

Ostatnia rzecz, na którą chciałem zwrócić uwagę, nie jest jednoznaczną wadą lub zaletą, ale dla wielu osób może być istotna. Battle for Nova Rush to produkcja bardzo wyraźnie eksponująca i podkreślająca kwestie inkluzywności. Wystarczy wspomnieć, że trzy z czterech gotowych postaci i znakomita większość imiennych BN-ów do jakiejś mniejszości należy. Nie jest to specjalnie zaskakujące, ponieważ wydawnictwo Paizo od wielu lat jednoznacznie sytuuje się po jednej stronie amerykańskiego sporu kulturowego, ale niesie za sobą problem, o którym wspominałem przed laty przy okazji recenzji Zestawu Startowego do drugiej edycji Doctora Who – niektóre opisy są tak skonstruowane, że nie wiadomo czy odnoszą się do grupy postaci, czy pojedynczej istoty postrzegającej siebie w liczbie mnogiej.

W poprzednim akapicie zahaczyliśmy o kwestię prezentacji treści przygody, więc jest to dobry punkt wyjścia do przyjrzenia się ogólnej jakości wydania omawianego dodatku. Pod tym względem Battle for Nova Rush prezentuje się dobrze – pełen kolor, ładne ilustracje, czytelne plany lokacji, dobra optymalizacja i działająca wyszukiwarka to niewątpliwe zalety. Z wad, obok wspomnianych wcześniej opisów, wymieniłbym brak zakładek i niespójnie działające wewnętrzne odnośniki, choć przy tak krótkiej książeczce nie jest to specjalnie odczuwalne.

Bardziej doskwiera brak wersji przyjaznej drukarkom, ale w przypadku wydawnictwa Paizo nie jest to nic nowego. Generalnie mogłoby zatem być lepiej, ale źle też nie jest. Za miły gest uznałbym możliwość pobrania pliku PDF bez konieczności zakładania konta na stronie lub w oficjalnym sklepie wydawcy – rozwiązanie, które stosowane jest niestety coraz rzadziej przez różnego rodzaju firmy.

Przechodząc do podsumowania trzeba powiedzieć, że Battle for Nova Rush to produkt interesujący, dobrze zaprojektowany i atrakcyjny wizualnie, który jednak cierpi na poważny kryzys tożsamości mocno zawężający potencjalną grupę docelową. Jeżeli mamy doświadczenie ze Starfinderem i szukamy gotowca do rozegrania podczas pojedynczej sesji albo chcielibyśmy przetestować w praktyce część zmian wprowadzonych w drugiej edycji systemu, śmiało możemy po opowieść o buncie na pirackim statku sięgnąć, szczególnie, że jest dostępna za darmo.

Jeśli jednak poszukujemy w miarę prostego scenariusza, który pozwoli posmakować kosmicznego uniwersum opracowanego przez amerykańskich projektantów, na rynku dostępne są znacznie lepsze opcje, które nie przytłoczą nas nawałem fabularnych niuansów i unikatowej terminologii. Ten właśnie dysonans starałem się oddać w widocznej poniżej ocenie, która ostatecznie jest niższa niż się początkowo spodziewałem.

7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Battle for Nova Rush
Linia wydawnicza: Starfinder
Autorzy: Jessica Catalan, Jenny Jarzabski, Dustin Knight
Ilustracja na okładce: Mirco Paganessi
Ilustracje: Kent Hamilton, Ignacio Bazán Lazcano, Robert Lazzaretti
Wydawca oryginału: Paizo
Data wydania oryginału: 31 lipca 2025
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 20
Format: PDF
Numer katalogowy: PZO24004-SC
Cena: Darmowy



Czytaj również

Starfinder: Operation Seaside Park
Horror błyskawiczny
- recenzja
Starfinder: Skitter Shot
Kosmiczny dungeon crawl
- recenzja
Starfinder First Contact
Pierwsze spotkania
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.