» Wieści » Potworni poplecznicy w 4. ed. D&D

Potworni poplecznicy w 4. ed. D&D

19-05-2008 10:37 | Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Potworni poplecznicy w 4. ed. D&D
Na stronie WotC ukazał się wyrywek poświęcony poplecznikom (ang. minions), czyli kategorii potworów pozwalającej na budowanie szybkich i emocjonujących potyczek z bardzo licznymi przeciwnikami 4. ed. D&D. Do tekstu załączony został plik PDF ze statystykami legionowych diabłów - przykładowych "popleczników". Z treścią artykułu można zapoznać się tutaj.
Źródło: WotC
Tagi: D&D 4th ed. | Wizards of the Coast


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~veck

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Do DnD jak znalazł, przyspieszy nudne fragmenty walki, a zostawi same wyzwania w postaci bossów.
19-05-2008 15:49
Bajer
   
Ocena:
0
Nawet więcej. Bo popleczniczy (wydaje mi się to lepsza nazwa niż słudzy), dostają ciekawe bosty i tworzą różne combo z kontrolerami itp. Jak na przykład orki, gdzie jak minion ginie dostaje dodatkowy atak:P Oj będzie się działo i będzie ciekawie:D
19-05-2008 18:27
Marsavius
   
Ocena:
0
Czyli Wizardzi uczą się od 7 Morza. Tak jak być powinno. Teraz proszę jeszcze o R&K i będę kontent.
19-05-2008 19:24
kaduceusz
   
Ocena:
0
Może po prostu graj w Forgotteny na mechanice Seventów? :-> Bo Wizardzi, widzisz, nie robią kroków w tył.
19-05-2008 22:56
Marsavius
   
Ocena:
0
R&K jest krokiem w tył?

Jak dla mnie poziomy to właśnie niesamowity przeżytek... Zauważ, że już teraz z poziomem WYBIERA się specjalne zdolności a nie otrzymuje z góry określone bonusy. Przynajmniej tak jest w Saga Edition.
20-05-2008 09:06
MichalSzy
   
Ocena:
0
Przyznam się że nie wyobrażam sobie DnD bez poziomów i klas :) Jak dla mnie jest to część klimatu i charakteru tego systemu.
20-05-2008 11:50
kaduceusz
   
Ocena:
0
O boże, wybiera się, to wspaniale. Graj w starego FUDGE'a, tam się wszystko wybiera. A klasy i poziomy to element kanonu :-)
20-05-2008 13:05
Brat_Draconius
    Kadu, czy ja wyczuwam sarkazm?
Ocena:
0
Czy tylko zbliżająca się sesja robi mi wodę z mózgu?
20-05-2008 13:14
18

Użytkownik niezarejestrowany
    @Marsavius
Ocena:
0
Teraz proszę jeszcze o R&K i będę kontent.

Co takiego fajnego jest w R&K? To przecież zwykły sposób testowania.
20-05-2008 13:52
Marsavius
   
Ocena:
0
Być może jest to nieodzowny element systemu, ale jest to lement, którego nie lubię. Nie wszystko co siedzi w kanonie musi być dobre.

Kadu, prowadzisz na FATE a teraz bawisz się w adwokata diabła i podpuszczasz, że poziomy lepsze.

R&K = podbicia, zrównoważenie możliwości postaci (czyli zamiast od 0 do bohatera mamy od profesjonalisty do wyjątkowo dobrego profesjonalisty), kilka kostek w dłoni a wraz z tym mniejszy odchył przy rzutach, rozwój stopniowy a nie skokowy.
20-05-2008 22:28
Zsu-Et-Am
   
Ocena:
0
Jednak to D&D i owego kanonu się trzyma; w pewnym sensie nawet JEST kanonem.

"Od profesjonalisty do wyjątkowo dobrego profesjonalisty"? Założenia 4. ed. są inne - lepiej można je zawrzeć w słowach: "Od nadludzkiego bohatera do nieśmiertelnego herosa". BNi mają nie być podobni do BG. Już nie. Teraz ci ostatni są naprawdę wyjątkowi.

Co do podbić - tu będą za to punkty akcji, "przypływy sił", "drugi oddech" i rozmaite inne narzędzia służące graczom w starciach i nie tylko.

O wszystkim i tak przekonamy się dopiero wtedy, gdy gra się ukaże.
20-05-2008 23:36
Marsavius
   
Ocena:
0
To włanie kwestia gustu.

Jak dla mnie heroizm jest większy gdy bohaterowie nie są wszechpotężni, kiedy dostają srogie lanie, są poranieni... a jednak trwają w imię ideałów.

Gdy bohater ma 300hp i przyjmuje na klatę oddech smoka to cała radosć z pokonania potwora maleje. Podobnie z resztą było w 7th Sea- kilku graczy ze szkołą soldano i rzucanie hord brute'ów stało się zwyczajnie nudne.

Wyjątkowości bohaterów, moim zdaniem, wcale nie trzeba podkreślać dodatkowymi zdolnościami, sam fakt, że są bohaterami gry wystarczy. Rozgrywka, jeśli nie świat, kręci się wokół nich.

A punkty akcji to w grunicie rzeczy pomysł stary, bo jeśli nie liczyć punktów mocy... to jest to albo Spycraft (AEGowy) lub rodzaj Drama Dice z 7th Sea.

Przy czym, w żaden sposób nie przeczę, że czwarta edycja to bardzo dobra rzecz, zwyczajnie wolę mechanikę R&K.
21-05-2008 13:22
kaduceusz
   
Ocena:
0
To sobie na niej graj. 4ed Ci do tego nie potrzebne. Poza tym nie napisałem, że poziomy lepsze, tylko ze bez poziomow na ma DnD.

> Gdy bohater ma 300hp i przyjmuje na klatę oddech smoka to cała radosć z pokonania potwora maleje.

Tobie może maleje, ale mi nie :oP
21-05-2008 15:11
Marsavius
   
Ocena:
0
Oczywiście, że bez poziomów jest D&D - tniemy poziomy i mamy wypisz wymaluj Rolemastera. Tylko zamiast k100 masz k20. To jest krok do przodu!

Kadu, to graj w Exalted jak lubisz smoka na klatę soakować.

Mnie po 5 latach prowadzenia trójki potrzeba czegoś mniej uberheroicznego.

Chciałbym za to się dowiedzieć, czemu prowadzisz na konwentach Eberron na FATE a nie d20, skoro to taka radocha.
21-05-2008 22:30
kaduceusz
   
Ocena:
0
Bo wolę. Ale nie piszę z tego powodu pod newsami z WotC, zeby d20 na FATE podmienili. Pozatym tak jak w trojkę zaczynalem grać na trójce, tak w czworkę mam zamiar grać [przynajmniej z poczatku ;-] na czwórce.

Jak Ci potrzeba czegoś mniej heroicznego, to się na cos mniej heroicznego przesiądź. A nie tak jak teraz: chciałbyś, zeby didy przestały być didami.

A Rolemastera to, przyznaj się, w rękach nie miałeś, co? :-P

A co do konwentów, to na ostatnich czterech grałem w, chronologicznie: Dirty Secrets, In a Wicked Age x2, Dirty Secrets, Polaris, Legenda pięciu kręgów, Polaris ;-)
21-05-2008 23:23
Marsavius
   
Ocena:
0
Rolemastera nie tylko miałem w łapkach ale i całego przeczytałem. Ha.

Jeśli są osoby, które NWoD przekształcają na d20 to może znajdą się osoby, które d20 przekształcą na NWoDa lub R&K.

"Ale nie piszę z tego powodu pod newsami z WotC, zeby d20 na FATE podmienili."
Za to piszesz pod (lub też nad, zależnie od ustawień) cudzymi komentarzami by ktoś wolał poziomy od R&K lub przerzucił się na cos innego a nie wypowiadał. Nie wspominając, że insynuujesz, że mechanika R&K to krok w tył.
21-05-2008 23:39
kaduceusz
   
Ocena:
0
Joł, no to z Rolemasterem żeś zarządził, ale z ironią przy "tniemy poziomy i mamy RM" to przesadziłeś :-P

> Za to piszesz pod cudzymi komentarzami by wolał poziomy od R&K lub przerzucił się na cos innego a nie wypowiadał.

Nie napisałem, ze poziomy są lepsze od roll and keep. Napisałem, że przejście z d20 na RnK to byłby krok w tył. A co do przerzucenia się na coś innego to chyba sensowna uwaga - po co pisać w komentarzu, ze chciałbyś żeby Wizardzi przerzucili się na RnK, skoro to nierealne i bez sensu? W imię czego mieliby to zrobić? Nie lepiej po prostu samemu się przerzucić?


21-05-2008 23:46
Marsavius
   
Ocena:
0
Przesada przesadą, ale tak naprawdę główny system Rolemastera, który w Polsce może być znany choćby z wydanego kiedyś MERPa opierał się na bonusach z atrybutów, które w D&D już są, oraz na umiejętnościach, które zupełnym przypadkiem rosły w odstępach równych 5 (plus to, że niektóre klasy miały 2 punkty na poziom za klasowość konkretnych umiejetności) w skali 100. Jak dla mnie to niemal idealne pokrycie. Każde +1 to 5% w RM.

Naturalnie nie są to jedyne elementy systemu, ale poziomy dałoby się przerobić na RM łatwiej niż na cokolwiek innego.

Najnowsza edycja Legendy powróciła do R&K, to krok w tył?

Mechanika każdego systemu w dużej mierze określa styl i klimat gry. L5K na d20 było maksymalnie chybione, podobnie jak NWoD na d20. Do Cthulhu d20 też przekonany nie jestem. Już znacznie bardziej do Cthulhu na NWoDzie.

Napisałem o Wizardach uczących się z systemów R&K, action pointy oraz poplecznicy to wynalazki systemów głównie AEGowych. A że lubię R&K pomyślałem, że ciekawym wynalazkiem byłoby stworzenie RPG FANTASY na tejże mechanice.

Co więcej, żaden z erpegów fantasy jakie znam nie jest tak solidnie rozbudowany i barwnie opisywany jak światy 3E. Podręczniki do WH to jak dla mnie kpina, bo zamiast tekstu wypełniają je tabele.
Chciałbym systemu klasy 3E, ale na mechanice bliższej L5K, tak by gracze byli bohaterami, ale nie półbogami.

Eberron jest świetny - a zwłaszcza na poziomach 4-8, gdy gracze są potężniejsi od większosci świata, ale wciąż nie mogą przetrzebić całego miasta wykałaczką. Na poziomie 15 (być może nawet wczesniejszym, dajmy na to 12) rzadko kto jest w stanie graczy trafić, a co dopiero oprzec się ich sile bojowej.
Ponownie będę twierdził, że załatwianie wszystkiego wokół jest ciekawsze gdy niesie ze sobą jakieś ryzyko.
22-05-2008 01:37
kaduceusz
   
Ocena:
0
> Najnowsza edycja Legendy powróciła do R&K, to krok w tył? [itd]

Ależ skąd. W tamtym wypadku to był powrót z regresu dedwudziestkowego. Ale Legenda to nie dedeki. Za dużo sobie dopowiadasz. Tak naprawdę nie jestem jakimś szczególnie entuzjastycznym zwolennikiem d20 i zazwyczaj omijam je szerokim łukiem ;-)

> Mechanika każdego systemu w dużej mierze określa styl i klimat gry.

Doskonale powiedziane! Właśnie dlatego dedeki pozostaną przy schemacie poziomów - bo to się im bardziej opłaca, pasuje wizardowym klientom i stanowi o klimacie tej gry. Patrz przy okazji: bardzo sensowna argumentacja Furiatha, w komentarzach do mojego antylevelowego artu :-P

> Chciałbym systemu klasy 3E, ale na mechanice bliższej L5K, tak by gracze byli bohaterami, ale nie półbogami.

Acha. Czyli nie czujesz się RnK-fanatykiem, jak to sugeruje Twoj pierwszy post? :oP

[Rolemaster]
No to dwa podobieństwa są. Ale kiedy ja wspominam Rolemastera, czy MERPa [kórego nota bene podmieniłem sobie na FUDGE :-P], to widzę Arms Law z tabelkami obrażeń na 1 A4 dla każdej broni. Oraz tabele krytyków na wszystko. I otwartę w górę i w dół rzuty (genialne, każdy przecież chcialby, zeby jego rzuty otwierały się w dół!). Właściwie jedyne co mi się w tej grze podobało to okładki Agnusa McBride. Natomiast w didy, choćby 3.0, da sie bezproblemowo grać. Moim zdaniem daaaleko od jednego do drugiego.

> Co więcej, żaden z erpegów fantasy jakie znam nie jest tak solidnie rozbudowany i barwnie opisywany jak światy 3E.

Z rzeczy, które przychodza mi do głowy: EarthDawn miał. Zresztą zapożyczeń z zasad ED też się da w 4ed dopatrzyć. Szkoda, że ten system zamrożono, a nie rozwinęto, jak didy.

> Eberron jest świetny - a zwłaszcza na poziomach 4-8

To jest sweet spot całych didów 3 :-P

A poza tym przecież w Eberronie masz przeciwników do wyższych poziomów. Na przykłąd jakieś rakszasy Lords of Dust, czy smoki z Argonessen.

> Ponownie będę twierdził, że załatwianie wszystkiego wokół jest ciekawsze gdy niesie ze sobą jakieś ryzyko.

Hum, teoretycznie system levelowy nie powinien Ci za bardzo przeszkadzać. Ba, przecież on się wokoł tego właśnie kręci!

Jeżeli nie liczyć jakichś debilnych supermocy [typu rzuć sejva na Wolę lub giniesz], poziom potęgi napotykanych potworów rośnie wraz z poziomem potęgi ggraczy, więc stale muszą się namęczyć, by ich pokonać.

W efekcie ich rozwój jest w dużej mierze iluzją, chyba że zaczynamy używać gry inaczej niż panowie projektanci przykazali i np. wysokolevelowi bohaterowie wpadaja do wioski koboldów "żeby zwiększyć realizm rozgrywki" or sth.

Oczywiscei mozesz mieć coś innego na myśli, mówiąc o ryzyku - np. że gracze często nie wygrywają. Tylko nie wiem, czy nie jest to coś, na czym zależy tylko MG, a reszcie grupy grających nie ;-)
22-05-2008 13:10
Marsavius
   
Ocena:
0
> Czyli nie czujesz się RnK-fanatykiem, jak to sugeruje Twoj pierwszy post? :P

Klasy D&D czyli takiego na który wydano fortunę by miał włąściwą oprawę graficzną, właściwe zasady i by sprzedawano go wszędzie gdzie się da i nie tylko, do tego nie zaszkodzi by wydano mnóstwo dodatków wśród których można przebierać (och, jakość to odrębna sprawa, ale na każde 10 podręczników do D&D wygrzebie się jeden lub nawet kilka będących perełkami).

[Rolemaster]
Tak, rzuty były tragiczne. Ale podobnie było w AD&D gdzie istniało nieszczęsne TRAK0. Ba, Portal po dziś dzień uważa, że takie rzuty to świetne rozwiązanie i zamiast zamienić rzuty na k20 + umiejętność + bonus z atrybutu vs. STAŁE PT = powiedzmy 15 + modyfikatory, trzymają swoje 3k20 + arkusz kalkulacyjny.

Tabele wyników akcji w późniejszej grze pomijałem. Za to do dziś pamietam pechowe rzuty na manewry gdzie postać potykała się o WYIMAGINOWANEGO ŻÓŁWIA.
Swoją drogą, widziałem nawet podręcznik "10 million ways to die" może było 100, może tylko milion, w każdym razie cały podręcznik to tabele krytyków. Jak byłem mały to takie opisy lubiłem, teraz radzę sobie sam :)

Earthdawn to naprawdę zacny setting, prawie mój ideał - nie podobała mi się oprawa graficzna, mechanika była odrobinę kulawa (drobny problem), a część podręczników niestety była zupełnie content-free. Dużo napisali, a mało powiedzieli.
O tym chętnie zamienię z Tobą kilka słów na PM lub GG.


Co do Eberronu i DDkowego sweet-spota. Jak widać, moje słowa bronią się same- najlepiej grało się (i prowadziło gdy BG byli) profesjonalistami, ale nie superbohaterami.
Co do potworów na wyższych poziomach, jasne, w końcu zawsze się takie znajdą... ale lubię prowadzić przygody w miejscach związanych z cywilizacją. Czyli walki prowadzone byłyby jednak z istotami humanoidalnymi a nie legendarnym wskrzeszonym smokiem pół-diabłem pogromcą Przepaków. Pogromcy Przepaków są super, ale zaburzają mi ekosystem jeżeli wprowadzić ich zbyt wielu.

Co do ryzyka:
Oczywiście, że D&D pozwala na zapewnianie stałego ryzyka dostarczając kolejnych potworów, potężniejszych i straszniejszych z przygody na przygodę.
Ale w pewnym momencie to co było straszne kiedyś przestaje w ogóle mieć znaczenie i przypomina przerośnietego komara.
Na pierwszym poziomie gracze mogą dostać łupnia od straży miejskiej, na poziomie 8 spokojnie demolują większosć miast. Ryzyko znika.

Chodzi mi o złoty środek, moment w którym gracze mogą zawalczyć ze smokiem, i będzie to wówczas ciężka, heroiczna bitwa pełna dramatycznych momentów lub, BG mogą też spalić wybrane miasto - są na tyle silni by walczyć ze smokiem, ale odpowiednio zorganizowana straż miejska też będzie w stanie przynajmniej podjąć z nimi walkę.

Zabijać postaci graczy nie lubię i nie zabijam. Ranię, maltretuję i kopię po tyłkach gdy trzeba, ale robię to (bardzo kulturalnie i z zachowaniem dobrych manier ;) ) tak by mogli wyjść zwycięsko. Złota zasada prowadzenia przygód - jeśli gracze czują, że zapracowali na nagrodę, będą się z niej bardziej cieszyć.
22-05-2008 20:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.