Krainy Cienia - antologia

Netheril i spółka

Autor: Piotr 'Rebound' Brewczyński

Jak już wspomniałem przy okazji Tajemnic Sztormowego Dworu, uważam zbiory opowiadań za najlepsze pozycje z cyklu Zapomnianych Krain. O ile jednak tamten zbiór nieco mnie zawiódł, to Krainy Cienia sprawiły, że odzyskałem wiarę w ludzi.

Antologia ta to uzupełnienie cyklu Powrót Arcymagów, zaczynającego się tomem Wezwanie. Jako taka – ma za zadanie dopełnić obraz wydarzeń i przybliżyć nieco czytelnikowi historię nie tylko ataku straszliwych faerimmów na Faerun, ale także wydarzenia mające miejsce znacznie wcześniej – m.in. historię upadku samego królestwa Netherilu.

Opowiadanie ułożone są chronologicznie – od tych, których akcja dzieje się w najzamierzchlejszych czasach, do tych, które opisują zdarzenia dziejące się nieco przed, w trakcie i po wydarzeniach z Wezwania. Zbiór otwiera tekst Lisy Smedman, która ukazuje nam Netheril z nieco innej strony niż się tego spodziewamy. Głównym bohaterem Ordalium jest sędzia znany z bardzo sprawiedliwych wyroków, ale również z tego, że wydał wyrok śmierci na własnego syna. To opowiadanie jest niewątpliwie jednym z najlepszych w antologii. W ścisłej czołówce znajdują się też teksty takich pisarzy jak Paul S. Kemp, Jessica Beaven (zdecydowanie najbardziej liryczne opowiadanie), czy Peter Archer, nie wspominając o świetnej Ograniczonej Wiedzy Elanie Cunningham czy Tym Przedziwnym Mieczu R. A. Salvatore’a, który przestał nas zasypywać ckliwymi historiami o słynnym mrocznym, lawendookim elfie i w Krainach Cienia zajął się postacią Artemisa Entreri’ego i jego drowiego sojusznika – Jarlaxle’a. Należy jednak zaznaczyć, że te dwa ostatnie opowiadania z prawdziwą przyjemnością czyta się dopiero wtedy, kiedy ma się za sobą lekturę odpowiednio – Ogara Magów autorstwa pani Cunningham i Sługi Reliktu Salvatore’a. W przeciwnym wypadku czytelnik może mieć trudności ze zrozumieniem niektórych aluzji. Jeśli chodzi o resztę opowiadań, to są one raczej lepsze niż gorsze. Nawet Philip Athans, znany polskim czytelnikom z "genialnych" Wrót Baldura napisał coś, co zasługuje na znacznie więcej niż uśmiech politowania. Fani Eda Greenwooda również nie poczują się zawiedzeni. Swoim zwykłym, nieco chaotycznym stylem kreśli on historię dziejącą się w Cormyrze, na dworze Stalowej Regentki Alusair Obarskyr. Nie zabrakło też autora nieszczęsnego Wezwania - Troy Denning zapoznaje nas z historią pewnego plemienia, którego członkowie zaciągnęli dług wdzięczności u tajemniczego maga posługującego się Cienistym Splotem.

Kolejny plus należy się Krainom Cienia za tłumaczenie i redakcję. W przeciwieństwie do Wezwania, w tej pozycji nie znajdziemy zbyt wielu kwiatków. Najpoważniejszym jest zmiana płci bogini Loviatar (zdarza się to zresztą nie po raz pierwszy – podobny przypadek mieliśmy już z Waukeen).

Wszystkie wyżej wymienione argumenty składają się na moją bardzo pozytywną ocenę dla tej książki. Nawet jeżeli Wezwanie nieco popsuło mi krew, to antologia z cyklu Powrót Arcymagów sprawiła, że mam teraz znacznie lepsze zdanie na jego temat. Mam nadzieję, że następne tomy podtrzymają poziom... i będą tłumaczone przez ekipę odpowiedzialną za Krainy Cienia.

Tytuł: Krainy Cienia (Realms of Shadow)
Autorzy: Różni (redakcja: Lizz Baldwin)
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Korekta: Ewa Polańska
Wydawca: ISA
Rok wydania: 2004
Liczba stron: 320
ISBN: 83-7418-026-9
Cena: 26,90 zł