» Settingi » Forgotten Realms [NP] » Festiwale Helmitów

Festiwale Helmitów


wersja do druku

Nie samymi obowiązkami Helmita żyje

Autor: Redakcja: Piotr 'Rebound' Brewczyński
Ilustracje: Marek 'Marduk' Madej

Ceremonia ku Czci Helma, Wyświęcenie Postulantów, Wyświęcenie Glymtul, Oczyszczenie i Święte Czuwanie to obrzędy odprawiane przez Helmitów w całym Faerunie. Prócz nich jest jeszcze siedem niezwykle ważnych świąt, o nieco tylko mniejszym zasięgu terytorialnym niż poprzednie. Trzeba jednak pamiętać, iż wszystkie świątynie posiadają jedną lub dwie własne, unikalne ceremonie upamiętniające miejscowych strażników i obrońców, którzy w jakiś sposób wybitnie zasłużyli się dla lokalnej społeczności (zazwyczaj były to jednostki, które poświęciły swe życie, aby ochronić innych). Żadne świątynie Helma w Cormyrze nie posiadają dodatkowych, unikalnych ceremonii.

Threean (4 tarsakh)
Durendar Threean był w czasach dawnych kowalem w Secomber. Dowiedział się był on o istnieniu straszliwej, dowodzonej przez maga armii (i to nie jakiejś tam rozszalałej hordzie, ale zorganizowanym batalionie) orków i hobgoblinów, która, poruszając się wzdłuż zachodniej krawędzi Wysokiego Lasu, miała za zadanie na Bród Sztyletu uderzyć i to w chwili, gdy kupieckie karawany gromadziły się tam na dzień targowy. Pragnąc powstrzymać armię zanim ta zdąży Bród Sztyletu zniszczyć i Secomber zagrozić, Durendar do Waterdeep wyruszył, to idąc, to jadąc, jak dzień i noc długa, poprzez śnieg głęboki i wyjące zamiecie. Gdy wierzchowiec jego już padał ze zmęczenia, kowal nowego kupował, a nuże przed się cwałował. Na miejsce przybywszy, czasu nie mitrężąc do Pałacu pognał. Nie mógł wszak posłuchania od ręki dostać, toteż wdarł się do środka. Aliści strażnicy przepuścić go nie chcieli, jął tedy walczyć z nimi, byleby do władz dotrzeć. Takoż się i stało, iże ranion został, a żywota swego dokonał z rąk maga z Zakonu Czujnych na służbie będącego. Wszelako Khelben Czarnokijem zwany o całym zajściu się dowiedziawszy, armię najeźdźców za pomocą wieszczenia był zlokalizował, po czym magicznie przeniósł na miejsce swych uczniów. Ci zaś swymi czarami bojowymi plugawe legiony na cztery strony świata rozpędzili, nim te do jakiejkolwiek osady dotrzeć zdołały.
Dzień śmierci Threeana Helmici wielką ucztą upamiętniają, podczas której kapłani talerze z jadłem biegiem dostarczają, co czynią na znak niestrudzonej podróży Durendara. Jednocześnie głoszone są kazania, zaś biesiadnicy wszyscy dzielą się nowinami o zasłyszanych tudzież widzianych czynach i zdarzeniach, które podejrzenie w nich jakowe wzbudziły, chociażby inni im nie dowierzali ili za nic brali.

Jorrist (9 mirtul)
Althan Jorrist był od urodzenia bardzo oszpecony, co zewsząd kpin mu przysparzało. Nogi jego były krzywe, a jedna krótsza od drugiej, toteż chodzenie mu zawżdy wielkie trudności sprawiało. Głowa zaś jego zbyt duża była w porównaniu do reszty ciała. Jakby tego mało było, oczy jego też jednakich rozmiarów nie były. Większe miał niżej osadzone, mniejsze natomiast wyżej, niż natura przykazała. I choć inni go przepędzali, to znów ciskali w niego kamieniami, on niezłomnie trwał na straży Elturel - swego rodzinnego miasta. Dnie całe spędzał wartę nad przyległymi ziemiami pełniąc, dzięki czemu jeźdźcom Elturel łacniej było odnajdywać bandytów, drapieżne potwory i zbiegów przed wymiarem sprawiedliwości uciekających. Trzeba wszak nadmienić, iże Jorrist miał predyspozycje do posługiwania się magią. Dnia pewnego zaklinaczka Tartella Wyndsar z Elturel przygarnęła go do siebie, a była to kobieta, co to na próżno języka nie strzępiła i patyczkować się nie miała w zwyczaju, lubo bogowie urody i figury jej poskąpili. Służyła ona podówczas władzom miasta jako doradczyni, a zarazem była ich uszami i oczami. Z obawy, aby Jorrist nie próbował mścić się na swych prześladowcach, nauczyła go jeno magii wieszczenia i wykrywania. Źle jednak zmiarkowała, Jorrist bowiem niczego takiego nie planował. Co więcej - nocą dziewiątego dnia miesiąca mirtula 1304 roku życie był postradał u jej boku walcząc, kiedy to Arash Ildroun, mag z Calimshanu, do jej wieży się przeniósł, aby ją z lokalnej sceny politycznej usunąć. Tartella wroga tego była sobie przysporzyła bezustannie szyki kabale czarodziejów z Calimshanu psując. A magowie ci, śród których Ildroun również się znajdował, zamiar mieli zastraszyć miejscowych kupców, przez to zaś ich kontrolować.
Święto na cześć Jorrista Helmici obchodzą wyruszając z procesją muzykantów (do której kto chce, ten może dołączyć) do określonego miejsca (najczęściej do ich świątyni, a jeśli to możliwe, to na najbliższe wzgórze). Tam to kapłani (oraz zaprzyjaźnieni czarodzieje i zaklinacze) za darmo wieszczą, czy to za sprawą czaru, czy też przedmiotu magicznego (najczęściej kul szklanych). Przedmiot wieszczenia mogą wybrać ci, co do procesji byli dołączyli, niezależnie od tego, czy ma to być osoba czy miejsce. Helmici czynią to, ażeby publiczność mogła zobaczyć, cóż tam klerycy i magowie wieszczą, aczkolwiek wyznawcy Czujnego pierwszeństwo mają przed zwykła gawiedzią. Podczas tej ceremonii kapłani strzegą postawionych do góry nogami hełmów, od których obecni mogą wrzucać pieniężne datki. Jeżeli środków im wystarczy i zachodzi taka potrzeba, procesja ta trwa aż do zmierzchu, a następnie dla jej uczestników - na koszt kleru Czujnego - zostaje wyprawiona uczta (z winem i piwem). W niewielkich wioskach Jorrist zazwyczaj przez jednego kapłana ze szklaną kulą jest odprawiany, uczta natomiast odbywa się w lokalnej gospodzie bądź tawernie - wtedy to kleryk stawia obecnym trunki, oni zaś w zamian strawę przynoszą.
 

Procesja na cześć Jorrista


Stormguard (6 kythorn)
Kulthan Stormguard był rycerzem Purpurowych Smoków i, dnia szóstego kythorna 1322 roku, wyzionął był ducha samopas walcząc w Królewskim Lesie z banitami, co to bezlitośnie drwali zastraszali, grabili i mordowali. Ostatnie trzy lata swego życia spędził Kulthan jeżdżąc od leśnych obozowisk do wyrębisk, od chat myśliwych do składowisk, a wszystko to, aby Królewski Las bezpieczniejszym uczynić. Śmierć jego była dla Purpurowych Smoków jakoby plama na honorze, tedy, aby pomścić walecznego druha, wyruszyli do lasu i tamtejszą populację bandytów i monstrów przetrzebili. Dzięki temu na ponad dziesięć lat liczba ataków w Królewskim Lesie spadła znacznie.
Obecnie z okazji obchodzenia Stormguard w całym Cormyrze odbywają się pokazy rzemiosła wojennego oraz wszelakie zawody i turnieje, organizowane zazwyczaj i zarządzane przez Purpurowe Smoki. Żołnierze z tej formacji większość uczestników tych turniejów stanowią, aczkolwiek każdy przystąpić może pod warunkiem, iże żadną magią wspomagać się nie będzie (tyczy się to również magicznych przedmiotów). Podczas zmagań tych Wojenni Czarodzieje pieczę trzymają nad bezpieczeństwem wszystkich zawodników oraz całego przedsięwzięcia - czynią to zarówno publicznie, jak i w skrytości, za pomocą magii wieszczenia. Spośród dyscyplin, które największą estymą się cieszą wymienić należy bieg na wytrzymałość w pełnej zbroi, uprawiane nago zapasy, walkę na miecze na kłodach oraz potykanie się konno na lance w całym rynsztunku. Wszystkie te turnieje organizowane są w pobliżu targowisk i innych tego rodzaju miejsc, gdzie to ciekawskich nigdy nie brak i gawiedź do woli się może napatrzyć, nacieszyć, a i grosiwa nieco zgarnąć na zakładach. Wtedy to też weterani Purpurowych Smoków, którzy to już ze służby byli odeszli, zaciąg nowych rekrutów prowadzą, nielicho przy tym zarabiając. Picie alkoholu przez zmagających się rycerzy Purpurowego Smoka jest w czasie zawodów zakazane, bo to i wzgardliwe spojrzenia przyciąga, jednakowoż po zakończeniu turniejów gargantuiczną wyprawia się ucztę na koszt Korony. Hulanki te po zmierzchu się rozpoczynają, atrakcji zasię przysparzają pokazy magiczne przez zaściankowych czarodziejów urządzane oraz lokalne trupy taneczne, co to repertuar swój zwykle na stołach odstawiają. Czasem tańce odprawiane są także przez miejscowe kurtyzany, które - z okazji korzystając - wdzięki swe pragną zaprezentować, ażeby po godzinach jeszcze przyrobić.

Maelra (4 flamerule)
Maerla Hallowhand była wysoką i krzepką córą farmera, która zasłynęła ze swych wielkich umiejętności jako konna łuczniczka, a było to za rządów króla Duara. Wraz ze swą drużyną, którą to stanowiła lokalna młodzież obojga płci, wyprawiała się była na północno-wschodnie rubieże Cormyru, gdzie wspólnie pokój zaprowadzali i polowali na drapieżne monstra, a trzeba wam wiedzieć, że w czasach owych potwory były dużo bardziej liczne. Czwartego dnia miesiąca flamerule roku 471 Maelra zginęła z rąk okrutnego, miejscowego barona. Gdy król o postępku barona był się dowiedział, na pozbawienie życia go skazał.
Na cześć Maerli Helmici organizują turnieje łucznicze (w Cormyrze nagrody pieniężne funduje Korona, a zwycięzcy odebrać je mogą u lokalnych rządców, Purpurowych Smoków, a nawet poborców podatkowych), po nich zaś nadchodzi czas biesiadowania. Na biesiadach tych wznosi się toasty i opowiada chwalebne historie o kobietach, które chroniły, strzegły i broniły innych, w tym nawet mężów większych i silniejszych od ich samych.

Scortryn (14 eleint)
Elkar Scortryn był magiem z Neverwinter, którego czujność ocaliła miasto przed niechybną zgubą, jaka byłaby pewnikiem nastąpiła na skutek ukradkowej napaści ze strony orczej hordy. Podczas gdy większość watah takowych to jeno dzikie kłębowisko różnorakich plemion, co to częściej ze sobą do zwady przychodzą, niźli coś zrabują i zniszczą, horda która na Neverwinter napadła dużo większym sprytem się wykazała. Miało to miejsce w 1339 roku. Dzicz owa, korzystając z osłony nocy i leżących poza miastem jaskiń, dostać się chciała do podziemnych spichlerzy, magazynów i tuneli. Scortryn przyuważył był przypadkowo kilku orków, kiedy to rzucił czar wieszczący, ażeby dla zmartwionego kupca odszukać zaginiony statek z zakupionymi przez niego towarami. Obecność orków w jaskiniach podejrzliwość jego wzbudziła, przeto mag jął wieszczyć dalej, znane groty w okolicach Neverwinter sprawdzając. W ten oto sposób odkrył, iże straszliwa horda się tam zgromadziła. Na własną rękę zebrał czarodziejów mniejszego formatu - nowicjuszy w Sztuce, poszukiwaczy przygód grosiwa potrzebujących i wszystkich tych, co pójść z nim zechcieli. Wspólnymi siłami udało im się spuścić stropy kilku pieczar prosto na orcze łby. Reszta hordy, innego wyjścia nie mając, wycofała się była i na powierzchnię z grot wyległa. Tam zaś strażnicy z murów ją dostrzegli, naprędce zbrojnych zwołali i atak przypuścili. Krwawa to była bitka i aż pod samą bramą miasta się rozgrywała, atoli orkowie pobici zostali.
Święto Scortryn obchodzą kapłani i zagorzali wyznawcy Helma w całym Faerûnie. Wówczas goszczą u siebie na ucztach czarodziejów, zaklinaczy, a zwłaszcza nowicjuszy, niedoszłych magów oraz tych, co jakieś talenta w używaniu Sztuki posiadają. Na ucztach tych magowie obdarowywani są podarkami oraz podejmowani jadłem i napitkiem, zaś imiona ich pojawiają się w przemowach, które to biegli w oratorstwie Helmici wygłaszają. Dzięki temu lokalni nauczyciele i zleceniodawcy dowiadują się o potencjalnych uczniach i zleceniobiorcach. Prócz przemów klerycy rozgłaszają też historie o czujnych magach, dobrowolnie wspomagających tych, wśród których żyją, ażeby lud nie myślał, iże wszyscy czarodzieje to jeno odludki alibo szaleńcy, co to ciągle w wieżach przesiadują i oczy nad księgami zatracają.

Anntarravin (21 marpenoth)
Torntyn Anntarravin był zbrojmistrzem w Tethyrze wieki temu. Służył w wielu księstwach tej krainy szkoląc żołnierzy, ale nie w taktykach militarnych czy sztuce wojennej. Torntyn rozwijał ich zmysł czujności i spostrzegawczości, aby lepiej się mogli wywiązywać ze strzeżenia innych, pilnowania miejsc i kosztowności. Dbał o to, by byli odpowiednio wyekwipowani, uczył ich zapamiętywania twarzy i imion, wskazywał, w jakich chwilach należy odbyć patrol po strzeżonym obiekcie oraz jak efektywnie współpracować z pozostałymi żołnierzami. Dzięki niemu efektywność ochroniarzy i strażników w Tethyrze bardzo się podniosła, co po jakimś czasie przeniosło się również na sąsiednie krainy.
Z okazji święta Anntarravin organizowane są uczty dla strażników, którzy tego dnia mają wolne, zaś ich obowiązki przejmują kapłani Helma, Wojenni Czarodzieje, lokalne gildie i tym podobne organizacje. Na ucztach tych strażnicy mogą się za darmo najeść i napić do woli, a przede wszystkim od swej ciężkiej pracy odpocząć. Ostatnimi czasy Anntarravin stanowi szansę dla wytwórców i sprzedawców oręża rozmaitego, pancerzy, hełmów i tarcz, aby towary swe mogli zaprezentować. Spotkać ich można w okolicy organizowanej uczty, czy to na targowisku czy też przy skleconym naprędce straganie. Dnia tego w Cormyrze nie obowiązuje zakaz noszenia broni, toteż można bez zbędnego skrępowania w oręż jakowy się zaopatrzyć.

Bordros (10 uktar)
Bordros był setki lat temu samozwańczym baronem, co to dowodził bandą grabieżców, wespół z którymi zamieszkiwał górską twierdzę na północy Amn. Był on człekiem wielkiej postury - niczym niedźwiedź, a przy tym i bardziej skorym do rozlewu krwi, niźli kilku najzajadliwszych rzeźników razem wziętych. Posiadał wszak jedną ważną cechę, która nadawała mu pozorów człowieczeństwa. Mianowicie, żywił on nabożny niemal szacunek do wszelakiej maści kleryków, czy to wiodących pustelniczy żywot, czy to zamieszkujących klasztory i opactwa. Kategorycznie zakazywał złego traktowania i grabienia owej grupy społecznej, nawet jeśli klerycy podnosili na niego rękę. Co więcej, kiedy jaki przybytek bogów w niebezpieczeństwie się znajdował, Bordros gnał na pomoc chyżo niby wiatr, nie szczędząc wysiłków choćby i dla pojedynczego kapłana. Najwięcej datków składał na ołtarzach Helmowi poświęconych, ale, gdy przyszło co do czego, w obronie przedstawicieli każdej wiary stawał.
Pamięć Bordrosa czczona jest w ten sposób, iż Helmici organizują wyścigi - piesze albo konne, lecz zawżdy w pełnym rynsztunku. Zazwyczaj można w nich zdobyć cenne nagrody, a same wyścigi rozgrywają się często na rozległych terenach. Aby uczynić je jeszcze ciekawszymi, Helmici wyznaczają szlaki z przeszkodami. Muszą tedy uczestnicy pokonywać ściany, strumienie i wszelakie rozpadliny. Jeżeli wyścigi organizowane są na terenie miasta, Helmici taką trasę przygotowują, aby zawodnicy musieli okrążenia robić i nadto przy tym ruchu miejskiego nie utrudniać. W historii tych zawodów niejednokrotnie zdarzały się śmiertelne wypadki, wszelako nie odstraszyło to kolejnych pokoleń od brania w wyścigach udziału. Po ich zakończeniu odbywa się sponsorowana przez Helmitów uczta, która to trwa do bladego świtu, a uczestnicy jej od pijatyk ni rozpusty nie stronią. Pomimo charakteru tej celebracji, wszyscy przymykają oczy na przeróżne nieprzystojne ekscesy i konsekwencji żadnych z nich nie wyciągają, Helmici bowiem także lubią sobie czasem pofolgować.

Special thanks goes to Ed Greenwood who gave me permission to use all this info he published on candlekeep.com.


Komentarze


Quigon
    ;)
Ocena:
0
Niezłe opowiadanie na prawde ;) .

P.S. Jestem pierwszy :P
02-01-2006 14:55
~Belliar

Użytkownik niezarejestrowany
    L:D
Ocena:
0
Szkoda ze nie ma wszystkich miechow:P a tak to niezle
03-01-2006 15:32
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
dostaliście to od Greenwooda?
03-01-2006 20:36
Verghityax
   
Ocena:
0
Tak jest, tekst pochodzi od Edzia :)
03-01-2006 22:50
amnezjusz
   
Ocena:
0
A kim tak właściwie jest ten Greenwood:P
Nie, nie, tak na serio tekst całkiem fajny i ciekawy. Pierwsze ze świąt nie wiem czemu, ale skojarzyło mi sie trochę z Maratonem. Język w jakim to wszystko jest napisane też jest...specyficzny, ale jest to bardziej plus niż minus:)
04-01-2006 13:16
Cahir
    amnezjuszu...
Ocena:
0
Greenwood to koleś który wymyślił Forgotten Realms:)
04-01-2006 22:38
amnezjusz
    Cahirze
Ocena:
0
I know, I know. Moja wypowiedź miała zabrzmieć ironicznie(widać nie zabrzmiała=_=):P.
04-01-2006 23:03
Cahir
   
Ocena:
0
Coż, widocznie mój nerw wzrowy nie dostrzega pewnyuch szczegółów:) Ale gdyby ktoś nie wiedział, kto to jest Greenwood...:P
05-01-2006 00:39
~Ranrog

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
pieknie
podobają mi się nowe artykuły tak bardzo że aż chce mi się napisać komentarz!
przedtem też były dobre,ale teraz jest poprostu wybitnie!
05-01-2006 00:57
~Valenor

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
świetne! szczególnie ostatnie zdanie. :D pasuje idealnie do naszego drużynowego paladyna helma :)
24-02-2006 13:24
~Evendurion

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ano zdarzy mu sie czasem... ;)
Tekst bardzo miły dla oka, z chęcią natomiast dowiedziałbym się czegoś o rangach panujących wśród wojskowej chierarchii paladynów i kapłanów Helma Czujnego
24-02-2006 22:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.