Dungeon Master's Screen 5E

Prawie idealna pomoc dla prowadzącego

Autor: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Dungeon Master's Screen 5E
Linia wydawnicza piątej edycji Dungeons & Dragons w porównaniu z produktami konkurencji czy wcześniejszymi odsłonami systemu jest wyjątkowo skromna, a pracujący nad nią w ramach firmy Wizards of the Coast zespół przywodzi na myśl raczej niewielkie niezależne studio, a nie branżowego molocha. Mimo to od samego początku było jasne, że w planie wydawniczym Czarodziejów pojawi się zasłonka dla Mistrza Podziemi.

Tak też się stało i w styczniu 2015 roku na półki sklepowe trafiła najnowsze wersja ekranu dla prowadzącego przeznaczona do D&D 5E. W przeciwieństwie do wydanego we wrześniu 2014 roku w ramach Tyranii Smoków analogicznego produktu stworzonego przez firmę Gale Force Nine (który recenzowaliśmy na naszych łamach), tym razem mamy do czynienia z uniwersalnym ekranem, który nie jest powiązany z żadną kampanią czy linią fabularną i ma być przydatny dla każdego Mistrza Podziemi bez względu na to, czy ten korzysta z oficjalnych scenariuszy czy prowadzi własne przygody.

Na pierwszy rzut oka dodatek robi bardzo pozytywne wrażenie. Zgodnie ze stosowanym od jakiegoś czasu przez firmę standardem ekran składa się z ułożonych poziomo czterech paneli, których łączna długość wynosi ok. 120 cm, a wysokość nie przekracza 20 cm. Jak wspominałem już przy okazji wcześniejszych recenzji, uważam takie rozwiązanie za dobre, bo w przeciwieństwie do bardziej tradycyjnych wzorów zmniejsza barierę powstającą między graczami i prowadzącym. Równocześnie zdaję sobie sprawę, że do wygodnego używania wymaga dość szerokiego stołu. Większych zastrzeżeń nie można mieć natomiast do materiału, z którego wykonano zasłonkę, zabrakło co prawda plastikowego wzmocnienia, ale gruba, lakierowana tektura powinna wytrzymać nawet intensywne użytkowanie podczas sesji.

Kolejnym jasnym punktem omawianego produktu jest jego szata graficzna. Mimo stosunkowo niewielkiej przestrzeni autorzy zdecydowali się na umieszczenie tu całkiem bogatego zestawu ilustracji. Na pierwszy plan wybija się rzecz jasna grafika zdobiąca zewnętrzną stronę ekranu. Przedstawia ona, rozgrywające się w podziemnym skarbcu, starcie pięcioosobowej drużyny poszukiwaczy przygód z czerwoną smoczycą (według opisu z tyłu obwoluty jest Thraxata Płomienny Bies) ochranianą przez odział ciężkozbrojnych koboldów. Utrzymana w ciepłych barwach, dynamiczna, ale jednocześnie nie rozpraszająca uwagi stanowi właściwie kwintesencje Lochów i Smoków i bez wątpienia pomoże graczom wczuć się w atmosferę gry. Niewiele gorzej prezentują się grafiki umieszczone na wewnętrznej stronie, przeznaczonej dla prowadzącego. Co prawda tutaj w większości są to przedruki z podręczników, ale demolujący miasto tarrasque czy zamglony pałac stanowią przyjemne dla oka urozmaicenie i tło dla bogatego zestawu tabel.

Podsumowując jakość wydania trzeba powiedzieć, że mamy do czynienia z produktem praktycznie wzorowym. Solidność połączona z dobrze dobraną szatą graficzną zasługuje na najwyższe możliwe noty.

Na szczęście doskonałej formie nie ustępuje przeznaczona dla Mistrza Podziemi treść. Zamieszczony na zasłonce zestaw tabel już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie przemyślanego i skupia się na tych elementach systemowej mechaniki (i nie tylko), po które podczas sesji sięga się najczęściej. Poczynając od lewej strony otrzymujemy prosty, fabularny generator Bohaterów Niezależnych, który pozwala kilkoma rzutami kością określić ogólną charakterystykę, ideały, zobowiązania, wady i imię napotkanej postaci. Przyznaję, że dla mnie największym plusem jest ten ostatni element, bo wymyślanie na szybko imion pasujących do scenerii kampanii zawsze było moją piętą achillesową.

Następnie mamy zajmujący półtorej panelu opis wszystkich stanów (conditions), w których w czasie rozgrywki mogą znaleźć się postacie. Każdy z nich zawiera wypunktowany zestaw najważniejszych reguł związanych z daną sytuacją oraz niewielki czarno-biały rysunek mający zapewne ułatwić znalezienie odpowiedniego ustępu. Same grafiki są utrzymane w lekko humorystycznym stylu i całkiem ładne, ale ich praktyczne zastosowanie będzie raczej niewielkie. Poza tym drobnym zgrzytem lista stanów to bardzo dobry pomysł, od dawna jest to element mechaniki, który stosuje się dość często, ale ze względu na jego spore rozbudowanie wymaga zazwyczaj skonsultowania się z podręcznikiem, szczególnie w przypadku rzadziej spotykanych okoliczności.

W kolejnej części otrzymujemy zestaw tabel zawierających elementy mechaniki związane z eksploracją oraz wykonywaniem testów. Znalazły się tu między innymi reguły rządzące prędkością podróżną, zasady stosowania osłony i widoczności, lista najpopularniejszych źródeł światła (wraz z zasięgiem i czasem trwania), zestawienie umiejętności i przypisanych im atrybutów, typowa Skala Trudności testów oraz tabelka zmęczenia. Na tej części najbardziej skorzystają bez wątpienia osoby początkujące, które nie opanowały jeszcze w pełni systemowej mechaniki, ale nawet bardziej doświadczony prowadzący znajdzie tu coś dla siebie.

Ostatnie pół panelu po prawej stronie zajmują natomiast dwie tabele pozwalające w losowy sposób określić jakieś wydarzenie (zazwyczaj niewielkie w rodzaju otwierających się nagle drzwi lub silnego podmuchu wiatru) oraz wybrać znaleziony przez graczy przedmiot. W tym miejscu warto zaznaczyć, że ta ostatnia lista nie jest generatorem skarbów, bo zawiera raczej drobnicę w rodzaju kluczy, listów czy książek i jako taka może służyć raczej jako ciekawostka. Sądzę, że te tabele będą na sesjach używa relatywnie rzadko, ale i tak mogą okazać się przydatne dla Mistrza Podziemi, który nie ma w danym momencie pomysłu na urozmaicenie narracji.

Patrząc całościowo na część merytoryczną dodatku muszę powiedzieć, że dostaliśmy produkt wyjątkowo dobrze przemyślany i skonstruowany. Zdaję sobie rzecz jasna sprawę, że dobór tabel jest w pewnym stopniu kwestią indywidualną (niektórym może brakować na przykład listy ekwipunku, jakiegoś uproszczonego cennika czy zasad walki powietrznej lub podwodnej), ale moim zdaniem w tym wypadku twórcom udało się pod względem użyteczności znaleźć praktycznie idealny balans między elementami mechanicznymi a fabularnymi. Umieszczony tu materiał na pewno ułatwi zadanie Mistrzowi Podziemi i bez wątpienia przyśpieszy rozgrywkę.

Jeżeli miałbym szukać jakiś wad omawianego tutaj produktu to byłby to brak jakiegokolwiek dodatku w postaci książeczki lub broszury z przygodą, zestawem spotkań losowych, listą ekwipunku czy opcjonalnymi regułami. Recenzowany nie tak dawno na łamach działu ogólnego ekran do drugiej edycji Dark Heresy pokazał jak można to zrobić. Rzecz jasna nie wpływa to w znaczącym stopniu na ocenę jakości zasłonki jako takiej, ale mimo wszystko szkoda, że Wizardzi wybrali opcję minimum i wciąż nie zdecydowali się powrócić do tradycji z czasów trzeciej edycji.

Mimo braku jakichkolwiek dodatków Dungeon Master's Screen pozostaje produktem z najwyższej półki, który może być stawiany za wzór dla innych wydawnictw tworzących gry fabularne głównego nurtu. Solidne wykonanie, ładna i klimatyczna oprawa graficzna, a przede wszystkim bardzo przemyślany dobór zawartości sprawiają, że dla Mistrza Podziemi korzystającego z zasłonek jest to właściwie zakup obowiązkowy. Zespół autorów odpowiedzialnych za główną linię D&D po raz kolejny pokazał, że zna się na swojej pracy. Gdyby tylko wydawca zdecydował się jeszcze na dorzucenie jakiegoś dodatku mielibyśmy do czynienia z kandydatem do najwyższej oceny, ale i tak Dungeon Master's Screen w pełni zasługuje bardzo wysoką notę widoczną poniżej.