» Książki i komiksy » Planescape » Bohaterowie Sfer - Robert J. King

Bohaterowie Sfer - Robert J. King


wersja do druku

W poszukiwaniu własnego raju

Autor: Redakcja: Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Bohaterowie Sfer - Robert J. King
Uwaga! Niniejsza recenzja składa się z dwóch części: pewnej krótkiej acz pouczającej historii oraz części właściwej. Jeśli więc, drogi Czytelniku, chcesz jedynie zapoznać się z oceną książki, pomiń proszę w swej lekturze akapity zapisane kursywą.


Dawno, dawno temu, w czasach zgoła zamierzchłych (około roku 2004) na polskim rynku książek fantasy pojawiła się powieść pt. Zakładnicy Krwi. Nie było to dzieło najwyższych lotów, ale czytało się je całkiem przyjemnie, a czynnikiem, który najmocniej doń przyciągał, było to, iż akcja rozgrywała się we wspaniałym multiwersum Planescape. Fakt, iż była to pierwsza część cyklu zatytułowanego: Trylogia Wojny Krwi, bardzo ucieszył tych, którym Zakładnicy Krwi się spodobali (wliczając wyżej podpisanego).

Na drugą część nie trzeba było długo czekać - Wojownicy Otchłani byli ciekawsi i lepiej napisani niż część pierwsza, choć nadal pozostawali jedynie przyjemnym czytadłem. Pozostało wyglądać zakończenia dziejów Aereasa i Niny, szczególnie że druga część zakończyła się w dość ciekawy sposób. Według zapowiedzi trzecia część trylogii miała ukazać się w krótkim czasie, jednak przyszła jesień, liście opadły, a książki nadal nie było w księgarniach.

Dni zamieniły się w miesiące, miesiące w lata. Wydawnictwo ISA taktownie milczało lub udzielało zdawkowych informacje w rodzaju: "Tłumacz tłumaczy." Oczekujący powoli tracili nadzieję, czemu nie pomagały plotki głoszące, iż "ISA porzuciła trylogię z powodu braku zainteresowania tytułem." W końcu, w roku 2008 - tak! Bohaterowie Sfer pojawili się w księgarniach! Czy ich publikacja spotkała się z wielkim entuzjazmem? Raczej nie, gdyż już na długo przed tym oczekiwanie zmieniło się w irytację, a potem - w zobojętnienie. Cóż, zdarza się, jak zwykł pisać Kurt Vonnegut Jr.

Książka jednak dostała się w moje łapki i w końcu mogłem napisać recenzję. Wybaczcie więc, bo wiem, iż wstęp był trochę przydługi, ale musiałem podkreślić moje niezadowolenie wynikłe z tego, co miało miejsce. Teraz jednak zapraszam do zapoznania się z moją oceną samych Bohaterów Sfer.


Fabuła Bohaterów... rozpoczyna się w kilkanaście lat po wydarzeniach, które miały miejsce w Wojownikach Otchłani (prawie jak w rzeczywistości, nieprawdaż? Wydawnictwo najwyraźniej postarało się, aby czytelnik mógł odczuć silniejszą wieść z bohaterami opowieści... ale zostawmy już to) i nie sposób zaprezentować jej bez zdradzania zakończenia części drugiej. Czujcie się ostrzeżeni.

Od samego początku można wyróżnić trzy, a nawet cztery płaszczyzny akcji. Pierwszą z nich stanowią poszukiwania prowadzone przez nieumarłego boga Leonana, któremu ktoś skradł jedną z kości. Bóstwo, zdając sobie sprawę z mocy takiej relikwii, podróżuje przez sfery, by pojmać świętokradcę, a pomaga mu w tym pewna ślepa staruszka - postać ciekawa, ale lekko naciągana jeżeli wziąć pod uwagę to, w jaki sposób zostaje wprowadzona i jak łączy się z inną postacią drugoplanową. Ale o tym sza!

Drugim wątkiem przewodnim są losy Aereasa, który, odarty z materialnego ciała, wiedzie byt sędziego-kata na usługach samej Pani Bólu. Z pozoru niezdolny do odczuwania emocji, stopniowo zaczyna wyłamywać się spod kontroli władczyni Sigil i tworzy własny świat... w szafie znajdującej się w komnatach, w których jego jaźń odpoczywa w przerwach między jedną rozprawą sądową a drugą. Aereas powoli "zaludnia" własne królestwo, sprowadzając do niego najpierw pewnego sprytnego maga, a potem energiczną i wybuchową wojowniczkę. Obie te postaci mają coś wspólnego z Panią Bólu i swoje motywy, ale nie sposób nie spostrzec, że mag jest dużo spójniejszą i ciekawszą postacią. Opisana wojowniczka wydaje się mieć spore problemy z samą sobą i postępuje w sposób dziwaczny, żeby nie rzec - głupi.

Ciekawie przedstawiają się również losy Niny. Dzięki pomocy Phaetona, devy, który swego czasu został bohaterem Sigil (za co spotkało go więcej złego niż dobrego), była królowa-dziwka zamieszkała na pierwszej warstwie Celestii. Wraz z nią znalazła się tam para młodych ludzi (którzy okazują się prawdziwymi bohaterami powieści) - Tara to córka Aereasa, zaś Aegis - syn Niny i diablęcia Jandaua. Cała trójka zostaje zmuszona do walki o własne życie, gdyż niebianie przestali tolerować ich obecność. Wypada przy tym wspomnieć, że to napędzające fabułę wydarzenie wydaje się odrobinę... z kosmosu. Wprawdzie trudno się dziwić mieszkańcom niebios, że odczuwają nienawiść do Niny, dawniejszego wcielenia zła, ale czemu po parunastu latach bytowania tejże u podnóża Celestii nagle skrzydlatym coś się odwidziało i chcą ukatrupić zarówno byłą generał demonów, jak i jej syna? Temu wszystkiemu brakuje pewnej dozy logiki, tym bardziej iż Planescape zna co najmniej jednego "nawróconego złoczyńcę" żyjącego niejako po sąsiedzku, a mimo to nie nękanego przez nikogo.

Ostatnim elementem składającym się na powieść są krótkie przerywniki fabularne, przypominające trochę fragmenty dziennika Artusa z pierwszej części trylogii i rozmyślania sędziego-kata z Wojowników Otchłani. Opowiadają one historię paru postaci drugoplanowych i pewnych przeklętych (w znaczeniu dosłownym) drzwi i stanowią ciekawą odskocznie od głównej osi fabularnej, szczególnie biorąc pod uwagę, że jako jedyne mają miejsce stricte w Sigil.

Pomimo pozornej niezależności poszczególnych wątków, zazębiają się one, tworząc zgraną i ciekawą całość. Muszę jednak podkreślić, iż przygody nie wszystkie wydały mi się równie wciągające. Historia Aegisa i Tary, która jest tak jakby innym wariantem dziejów Aereasa i Niny, sprawia wrażenie nieco naiwnej, szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę, iż jest to wątek główny, a sama parka bywa momentami (choć rzadko) dość irytująca. Dużo ciekawsze są podróże Leonana (a co za tym idzie, również sama postać nieumarłego boga), który odwiedza między innymi Mechanusa, sferę zamieszkiwaną przez jakże uporządkowane modrony. Te ostatnie autor - idąc za przykładem danym przez rysunki Tony'ego DiTerlizziego - ukazał cokolwiek prześmiewczo, choć humor towarzyszący wydarzeniom z ich udziałem jest nieco toporny. Do gustu przypadły mi również dzieje stworzonego przez Aereasa "świata w szafie".

Muszę podkreślić, że J. Robert King ma talent do tworzenia dobrze zarysowanych postaci drugoplanowych - szczególnie do gustu przypadli mi wspomniani wcześniej mag i ślepa starucha. Oprócz wymienionych bohaterów na kartach powieści pojawia się również kilka twarzy znanych z poprzednich części trylogii. Spośród nich najbardziej warci uwagi są Boffo, gnom ze sklepu muzycznego i Gwyn, matka Tary. Obie te postaci być może nie zostały bardzo wyeksponowane, ale na pewno mają dość spory wpływ na fabułę. Ponadto w tle wystąpiła płaszczka Krimm, wspomniano również boga Sung-Chianga - tym razem nie odegrali jednak żadnej ważniejszej roli.

Interesujące, iż autor nie trzymał się kurczowo kanonu znanego z drugoedycyjnych podręczników opisujących setting. Niektóre spośród jego pomysłów spodobały mi się, gdyż zachowały planescape'owy styl (choćby zrobienie z co poniektórych niebian kompletnych baranów zaślepionych swymi ideałami), inne zaś rażą. By nie pozostać gołosłownym - np. Pani Bólu nie jest tu enigmatycznym, niezrozumiałym i odległym bytem, ale wchodzi w interakcję z innymi istotami i, o zgrozo, dość sporo, jak na nią, mówi (warto wspomnieć, iż w oficjalnych materiałach nie zdarzyło się to nigdy poza jednym przypadkiem, który i tak przez wielu jest negowany jako niekanoniczny i nieprzemyślany). Ogólnie jednak zmiany w "tym, co wszyscy znamy" zaliczam na plus - J. Robert King nie przesadził, a za to całkiem przyzwoicie urozmaicił Wieloświat.

W końcu - oprawa graficzna i inne kwestie techniczne. Utrzymana w jasnej tonacji (inaczej niż poprzedniczki) okładka książki prezentuje się bardzo sympatycznie i, co za tym idzie, pasuje do reszty trylogii. Dziwaczne stwory, anioł i inne postaci od razu wprowadzają bardzo planescape'owe atmosferę. Format i jakość papieru pozostały te same co w poprzednich częściach powieści i nie wyróżniają jej w żaden sposób spośród innych książek wydawanych przez ISA. Wciąż też na okładce widnieją kiczowate, ociekające krwią literki tworzące napis "Wojny Krwi" - odstraszające jak Dziewięć Piekieł i psujące ogólne dobre wrażenie sprawiane przez wykorzystaną ilustrację.

Co się jeszcze tyczy jakości wydania i tłumaczenia, to sprawiają one dobre wrażenie, jednak - czy to z powodu błędu drukarskiego, czy też z winy korekty - dopuszczono się haniebnego czynu: na jednej ze stron (konkretnie na str. 264) opis nagle zamienia się w bezsensowny ciąg liter i znaków, przez co nie wiadomo, co dokładnie miało miejsce. Wygląda to tak, jakby tłumacz zasnął przy pracy i uderzył czołem w klawiaturę, a korekta zapomniała poprawić jego wpadkę (bo o możliwości przeoczenia tych kilku linijek tekstu nawet nie chcę myśleć). Wyłapałem też parę znaczących literówek. Nie przeszkadzają one co prawda w odbiorze całej powieści, ale czy czekając tyle czasu na książkę powinniśmy tolerować takie "wpadki"? Szczerze bowiem mówiąc, krew mnie zalewa, gdy widzę taką partaninę.

Podsumowując - Bohaterowie Sfer to książka porządna, nie odstająca pod względem jakościowym od poprzednich części trylogii. Całość wypada całkiem nieźle, choć cykl nie wytrzymuje porównania ze znacznie lepszymi Stronami Bólu, pozostając typowym, trzecioligowym fantasy zalegającym na księgarnianych półkach. Trzecia część Wojny Krwi to w dalszym ciągu lekka i przyjemna lektura, idealna na wakacyjny wyjazd. Oczywiście można przyczepić się do błędów korekty i sporego opóźnienia z wydaniem książki, ale nie powinno się obwiniać powieści z powodu braku profesjonalizmu wydawnictwa.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić ostatnią część Trylogii Wojny Krwi wszystkim, którym podobały się części poprzednie i mieć nadzieję, że wydawnictwo ISA nigdy już nie zaliczy podobnej wpadki.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bohaterowie Sfer
Cykl: Wojny Krwi
Tom: 3
Autor: Robert J. King
Wydawca: ISA
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 26 czerwca 2007
Oprawa: miękka
Seria wydawnicza: Planescape
Cena: 24,00 zł



Czytaj również

Zagubieni... Zagubieni...
Jak zakończy się Wojna Krwi?

Komentarze


Freeeze
   
Ocena:
+1
Dobra recenzja. Wypadałoby w końcu przeczytać Trylogię. Kiedyś...
13-08-2008 11:49
   
Ocena:
0
dobra recenzja:p A tak na marginesie czy nie przezywamy podobenej sytuacji z dodatakmi do D&D, tak jak było z ta trylogią??
13-08-2008 12:08
Anteas
   
Ocena:
+1
"a pomaga mu w tym pewna ślepa staruszka"

Na pewno jest w stanie udzielić mu "daleko idącej" pomocy. zwłaszcza o tej lasce...

"Cała trójka zostaje zmuszona do walki o własne życie, gdyż niebianie przestali tolerować ich obecność.(...)Temu wszystkiemu brakuje pewnej dozy logiki, tym bardziej iż Planescape zna co najmniej jednego "nawróconego złoczyńcę" żyjącego niejako po sąsiedzku, a mimo to nie nękanego przez nikogo."

Logika zawsze słabo stała u pewnych "delikwentów".

"ukazał cokolwiek prześmiewczo, choć humor towarzyszący wydarzeniom z ich udziałem jest nieco toporny"

Pewnie bawarski.

"Muszę podkreślić, że J. Robert King ma talent do tworzenia dobrze zarysowanych postaci drugoplanowych"

Szkoda, że kepsko z logiką u niego.

"Interesujące, iż autor nie trzymał się kurczowo kanonu znanego z drugoedycyjnych podręczników opisujących setting"

Zgodnie z logiką jak coś jest dobre to należy to poprawić. W tedy będzie całkiem do dupy. To właśnie kwintesencja logiki autora.

"Co się jeszcze tyczy jakości wydania i tłumaczenia, to sprawiają one dobre wrażenie"

Jak jasny gwint! Jesteś tego na stówę pewny?

"opis nagle zamienia się w bezsensowny ciąg liter i znaków,"

Jak zwykle w ISA.

Do Fausta: Przeczytaj sobie te dwa ostatnie cytaty, i powiec mi; Czy nie wydaje Ci się, że plączesz się w zeznaniach???

Ja wiem że recenzent nie zawsze może napisać o książcze że akcja jest do bani, nie trzyma się kupy, tłumacz nadaje się do kopania rowów, a korekta nawet do tego nie. Ale tutaj tłumacz i korekta mają ocenę 0 / 6. Za literówki i ciąg bezsensownych znaków na wypracowaniu jest pała z polskiego.
13-08-2008 13:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.