» Recenzje » [buzz]

[buzz]

[buzz]

Anders de la Motte ma na koncie dwie tradycyjne powieści detektywistyczne. Żadna z nich nie przyniosła mu sukcesu. Ba, obie nie zostały wydane, zapewne przez ową "tradycyjność" (w domyśle: szablonowość). Pisząc [geim], Szwed pozostał na obszarze bliskim kryminałowi, ale zrezygnował ze schematów, co na ciasnym rynku wydawniczym okazało się strzałem w dziesiątkę1. Ponieważ [geim] to obiecujące otwarcie trylogii, z ciekawością sięgnąłem po część drugą zatytułowaną [buzz]2.

Henrik Petterson (HP3) uciekł ze Szwecji i daleko poza jej granicami, dzięki ukradzionym pieniądzom, korzysta z życia na wszelkie możliwe sposoby. Zmienił wygląd, używa fałszywych tożsamości, a nawet przestał rozmawiać w ojczystym języku. Wszystko po to, aby na jego trop nie wpadli ludzie powiązani z Grą. Charakterystyczny telefon – źródło problemów, ale też adrenaliny, którą tak uwielbia HP – pozostaje wyłączony i dobrze ukryty (lecz nie zapomniany). Henrika rzadko opuszczają napięcie i bezsenność, do tego zaczyna mu doskwierać tęsknota za Sztokholmem, a słodki high life zaczyna być nudny. W hotelu w Dubaju bohater poznaje ponętną bizneswoman, której posrebrzana komórka wygląda znajomo i budzi bardzo niepokojące skojarzenia…

Tymczasem siostra HP, Rebecca Normén, zajmuje się ochroną szwedzkich VIP-ów w Sudanie. Podczas wykonywania obowiązków służbowych podejmuje szybką, acz kontrowersyjną decyzję, w wyniku której giną ludzie. Po przesłuchaniu przez komisję wewnętrzną Rebecca zostaje zawieszona z powodu podejrzenia o popełnienie poważnego błędu. Na domiar złego na nieoficjalnym internetowym forum dla policjantów pojawiają się wpisy atakujące ją personalnie. Ich autorem jest użytkownik o pseudonimie MayBey. O rosnącym zainteresowaniu MayBeyem i tym, co ma do powiedzenia, świadczą zamieszczane na forum, coraz liczniejsze komentarze ludzi z "branży". Kto kryje się pod powyższym pseudonimem i dlaczego chce zaszkodzić Normén?

Podczas lektury w oczy rzuca się fakt wykreowania dwójki głównych bohaterów na zasadzie przeciwieństw. Rebecca, jako rozsądna i sumienna profesjonalistka, stanowi doskonałą przeciwwagę dla swojego młodszego brata – cwanego próżniaka z talentem do pakowania się w najgorsze kabały. Rodzeństwo różni także sposób wysławiania się. Henrik używa języka bardziej kolokwialnego lub slangowego (soczyście klnie najczęściej w myślach), natomiast Normén wypowiada się w sposób raczej stonowany. Zdaniem autora obserwowanie poczynań samego Pettersona na dłuższą metę byłoby dla czytelników męczące; trudno się nie zgodzić, chwilami bowiem zachowuje się on w sposób co najmniej irytujący. Takie jednak było zamierzenie pisarza – protagonista miał odstawać od archetypów znanych z kryminałów i powieści sensacyjnych. Wypada przy tym zaznaczyć, że w [buzz] w wielu sytuacjach HP błyszczy inteligencją i pomysłowością, więc ma szanse na odrobinę (a może więcej niż odrobinę) naszej sympatii. Z sytuacji podbramkowych wychodzi – jak przystało na postać z tego gatunku literackiego – mocno poobijany, lecz na szczęście cały i zdolny do dalszych działań, co czasem jest wynikiem szczęścia lub protekcji siostry, czasem zaś zasługą wrodzonego sprytu.

De la Motte ponownie zadbał o to, abyśmy nie narzekali na monotonię. Na przemian czytamy o losach Henrika i Rebecki, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. W celu podsycenia zaintrygowania odbiorcy Szwed wielokrotnie zawiesza akcję, by w ważnym momencie przejść do drugiego bohatera; ten niby prosty zabieg wykorzystany został po mistrzowsku. Ze względu na liczbę dobrze rozpisanych motywów typowo sensacyjnych [buzz], podobnie jak pierwsza powieść, stanowi niemal gotowy scenariusz dla filmowców (prace nad ekranizacją [geim] już trwają). Skoro jestem przy tematyce kinowej: nie da się przeoczyć, że książki de la Motte bezpośrednio nawiązują do Gry Davida Finchera oraz Matrixa (wybór pomiędzy dwiema tabletkami). W [buzz] znajdziemy również drobniejsze odniesienia do takich tytułów filmowych i książkowych jak Midnight Express, Lśnienie, Poza światem, Fight Club oraz… Alicja w krainie czarów.

Czy zatem [buzz] to tylko książkowy dostarczyciel rozrywki i zabawa popkulturą? Nie do końca. Pisarz poważnie potraktował rozmaite kwestie związane z funkcjonowaniem internetu – od niezdrowej chęci zaistnienia (bycia zauważonym), poprzez zwykłe hejterstwo i wykorzystanie sieci do gnębienia innych, aż po nieuczciwe praktyki korporacji mające na celu przejęcie kontroli nad cennymi informacjami lub ich zafałszowanie. Jak twierdzi oponent HP, wpływowy i bezwzględny Philip Argos, kluczem do władzy jest sterowanie strumieniem informacji w odpowiednim kierunku. Jego firma, ArgosEye, skoncentrowała się na "komunikacji ryzyka i zarządzaniu kryzysowym w obszarze internetu" (buzz control). Zwykle oznacza to na przykład usuwanie niekorzystnych dla klienta (innej firmy czy osoby) internetowych komentarzy oraz opinii i wprowadzanie własnych, dużo bardziej przychylnych. Działalność i ambicje Philipa (zresztą ekspracownika wywiadu wojskowego) sięgają jednak znacznie dalej i dlatego ArgosEye uosabia większość zagrożeń dla wolności w ogólnoświatowej sieci. Chwileczkę, a co z Grą i Przywódcą? Czy [buzz] przybliża nas do prawdy? Tego akurat nie zdradzę, sprawdźcie sami.

Na koniec kilka słów o warstwie językowej. Wszystkie tytuły rozdziałów napisane są po angielsku. W tekście znajdziemy sporo wyrażeń w tym języku, wspominane kolokwializmy, zwroty slangowe, a także pochodzące z żargonu policyjnego (autor był oficerem policji). To ważne elementy, które powodują, że [buzz] może spodobać się i starszym nastolatkom, i osobom trzydziestoparoletnim, natomiast u starszych czytelników zapewne nie wzbudzi aprobaty.

Po [geim] i [buzz] widać dokładność, z jaką de la Motte rozplanowuje wszystko w swoich powieściach. Pytanie tylko, czy [bubble], trzecia część trylogii, będzie jej godnym zwieńczeniem? Cóż, poczekamy, przeczytamy, ocenimy.


1 Nagroda za debiut przyznana przez Szwedzką Akademię Autorów Kryminałów.

2 Słowo ma wiele znaczeń, podanych na początku książki. Buzz oznacza m.in. "nieustanny szum przypominający brzęk pszczół", "sposób na natychmiastowe przyciągnięcie czyjejś uwagi" oraz "przypływ lub stan zapału, podekscytowania, pobudzenia albo delikatnego odurzenia".

3 Podczas pisania [geim] początkowo autor nazywał protagonistę właśnie HP, co jest skrótem od słowa huvudpersonen – główny bohater. Dopiero później rozwinął skrót do imienia i nazwiska.

8.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

Gra
Warta świeczki
- recenzja
Księgobójca
Slawista w Amsterdamie
- recenzja
Miodowa pułapka
Pułapka z opóźnionym zapłonem
- recenzja
Niewidzialny strażnik
Polowanie na ciasteczkowego potwora
- recenzja
Powrót
Rozczarowujące grzebanie w przeszłości
- recenzja
Rzeźniczka z Małej Birmy
Powrót Barbarottiego
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.