» Artykuły » Fotorelacje » A Song of Ice & Fire: Figurkowa Gra Bitewna

A Song of Ice & Fire: Figurkowa Gra Bitewna


wersja do druku

Fotorelacja z Mistrzostw Polski

Autor: Redakcja: Joanna 'Taun_We' Kamińska, Daga 'Tiszka' Brzozowska

A Song of Ice & Fire: Figurkowa Gra Bitewna
W dniach 22-23 października odbyły się pierwsze Mistrzostwa Polski w A Song of Ice & Fire: Figurkową Grę Bitewną. Impreza niewątpliwie była sukcesem organizacyjnym, dopisała również frekwencja. A jak wyglądały zmagania? To prezentuje poniższa fotorelacja, do obejrzenia której serdecznie zapraszamy!

W zawodach wzięło udział aż 94 uczestników, co w dużej mierze wynikało z pojemności sali na której rozgrywano turniej. Limit wyznaczony został na 100 graczy, jednakże z przyczyn osobistych sześciu musiało wycofać się w ostatniej chwili. Organizatorem był polski wydawca gry, czyli Warfactory – firma, która przez kilka lat była europejskim dystrybutorem Dust Tactics. 

Dwudniowa impreza oznaczała konieczność rozegrania sześciu gier, po trzy w sobotę i niedzielę. Biorąc pod uwagę że czas przeznaczony na jedną rundę wynosił aż dwie godziny, po uwzględnieniu przerw pomiędzy bitwami oznaczało to zabawę od rana do późnego popołudnia. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pary na pierwszą rundę zostały rozlosowane, później zaś gracze dobierani byli tzw. systemem szwajcarskim, czyli przegrani grali z przegranymi, zaś zwycięzcy pomiędzy sobą. Po drugiej partii były już trzy zestawy wyników i pomiędzy nimi były ponownie losowano potyczki. Po każdej rundzie kształtowały się kolejne grupy wyników, z których wyłaniano duety przeciwników. Narzędziem wspierającym zarządzanie turniejem było ASOIAF stats

Łatwo zauważyć, że wraz z każdą kolejną rundą najlepsi gracze trafiali na godnych siebie konkurentów, zaś mniej doświadczeni generałowie toczyli batalie z rywalami ze swojej półki. I jakby nie oceniać tego systemu, to jednak jest on najlepszym rozwiązaniem, zmniejszając ryzyko nieciekawych parowań, kiedy to słabszy uczestnik co rundę zalicza walec ze strony graczy z górnej półki.

Odkryciem słonia w składzie porcelany będzie stwierdzenie, że ilościowo mężczyźni byli przytłaczającą większością. Warto jednak podkreślić wyniki pań, zwłaszcza drugą lokatę! 

Przed turniejem obawiano się eksplozji testosteronu i ambicji, a co za tym idzie niepotrzebnych dyskusji oraz kłótni. Atmosfera zawodów okazała się bodaj największą niespodzianką i w lwiej części gier dominowała przyjacielska atmosfera, dyskusje, a nawet… wzajemnie omawiano ruchy.

Pora na kilka słów na temat koncepcji następujących po sobie rund. Otóż przed każdą z nich losowano scenariusz, który grany był na wszystkich stronach. Odejście od grania różnych scenariuszy na poszczególnych stołach sprawiło, że w ten jakże prosty sposób uniknięto zażaleń, jakoby ktoś trafił na mniej lub bardziej sprzyjającą jego armii mapę.

Na stołach pojawiło się wszystkie dziewięć dostępnych armii: Starkowie, Lannisterowie, Baratheonowie, Targayenowie, Greyjoyowie, Straż nocna, Wolne plemiona, wojska neutralne oraz najnowsza, mająca niedawno premierę, armia Martellów. Z tej puli najliczniej reprezentowani byli Baratheonowie oraz właśnie Martellowie.

Najskuteczniejszą frakcją były jednak Wolne plemiona, co najlepiej pokazuje końcowa tabela i pierwsza piątka, w której znalazły się aż trzy armie z tego bloku, w tym zwycięzca zawodów. Dwie lokaty w top 5 obsadziła Straż nocna, co generalnie odzwierciedla siłę tych stronnictw.

Statystyki statystykami, jednakże gracze dowodzący Baratheonami wiedzą swoje: król jest jeden!

Zdjęcie powyżej przedstawia bratobójczy pojedynek pomiędzy wspomnianymi Baratheonami. 

Mimo sporej powierzchni sali, panowała jednak ciasnota i tuż po turnieju organizator zapowiedział większy lokal w przyszłym roku. Trzymamy za słowo!

Finalne lokaty to jedno, warto jednak zauważyć, że każdy uczestnik wrócił do domu z pamiątkami: wyprodukowaną na potrzeby wydarzenia matą reprezentującą tor polityki oraz jeszcze jednym drobiazgiem po zakończeniu zawodów, wedle lokaty i preferencji. Ja na ten przykład wybrałem alternatywną wersję jednego z bohaterów. 

I jeszcze jedno zdjęcie mrowia graczy. 

Świetnym pomysłem były nagrody dla najlepszych generałów wewnątrz poszczególnych frakcji, dzięki czemu nawet gracze z góry skazanych na porażkę Starków mieli szansę na fajną nagrodę. Warunkiem było zwycięstwo w tej minirywalizacji. 

Mistrzostwa to nie tylko emocje stricte sportowe, ale też uniesienia artystyczne. Integralną częścią wydarzenia były konkursy malarskie: na najładniej pomalowane modele oraz na najbardziej cieszącą wzrok armię. W tej drugiej kategorii decydował vox populi

Zdjęcie wyżej przedstawia model jednego z laureatów. Zaznaczę przy tym, że nagrody za konkurs malarski były bardzo atrakcyjne.

Dlaczego ta impreza była tak bardzo udana? Z kilku powodów: organizacja była na wysokim poziomie, podobnie jak frekwencja. Liczba niepotrzebnych napięć i dyskusji była śladowa, w większości przypadków dominował duch sportowej rywalizacji, co gwarantowało bardzo dobrą zabawę. I ostatnia rzecz, również nie bez znaczenia: każdy generał skończył turniej nie tylko pozytywnie zmęczony, ale i mniejszą lub większą nagrodą.

Warfactory "odgraża" się, że w przyszłym roku impreza będzie pomyślana o uczestnictwie 200 graczy! Czy to możliwe? Biorąc pod uwagę popularność systemu oraz sukces wydarzenia, myślę, że jest to w pełni osiągalne. Zresztą, z całego serca życzę tego i dystrybutorowi i wszystkim fanom gry i… sobie samemu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.