string(15) ""
» Blog » (bez tytułu - uwaga, wpis drastyczny)
06-06-2011 22:39

(bez tytułu - uwaga, wpis drastyczny)

Odsłony: 21

W sobotę kot przyniósł do domu wróbla. Bawił się tym podarunkiem przy otwartych drzwiach. Ptak leżał bez dźwięku, skrzydła symetrycznie ułożył wzdłuż ciała.

Później nadeszły drgawki. Ze sparaliżowaną większością ciała poruszył kilka razy głową, próbując się przesunąć po podłodze. Otwierał szeroko dziób, oskarżająco dopraszając się oddechu. Oczy rytmicznie otwierały się, zamykały zaś bardzo powoli, niechętnie.

Każdy leśniczy wie, że cierpiące zwierzę należy dobić. Położyłem go na szufelce tak, by możliwie uniknąć wykrzywiania główki. Jak zabić wróbla? Wpierw rozważałem rozdeptanie lub zmiażdzenie. Później szybki rzut o bruk. Wszystko to jednak brzmiało jako potencjalnie bolesne i nieskuteczne. Pamiętam z filmów, że wróblom ukręca się głowy. Nie potrafiłem. Bałem się go dotykać.

Szedłem z wróblem na szufelce po ogrodzie, szukając sposobu, by mu pomóc. Oddychał coraz wolniej, a gdy pierś przestała opadać, oczy mrugać a dziób otwierać, błagałem nieokreślonego adresata, by to już było wszystko, bym nie musiał już niczego robić.

Ilość smoków zabitych, by uratować świat, nie przekłada się na ilość wróbli, którym potrafi się pomóc.

Komentarze


~damix

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja bym tego wróbla z wiatrówki potrzktował, ale tylko ostrym śrutem (takim z ostrym szpicem), bo inaczej można go tylko zranić i będzie się jeszcze bardziej męczył.
26-12-2011 16:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.