string(15) ""
» Blog » Zombie zombie zombie, a człowiek człowiekowi wilkiem...
24-12-2011 13:54

Zombie zombie zombie, a człowiek człowiekowi wilkiem...

Odsłony: 7

Opowiadanie to dedykuję mojemu przyjacielowi Jerzemu. Długo mnie namawiał na historię w klimacie zombie. Byłam twarda, zapierałam się nogami i rękoma. Ale w okresie świąt nawet najtwardsze serca kruszeją i tak dalej (seria komunałów). Jednakowoż, żeby nie było zbyt kolorowo, kolejne części dodam jutro i pojutrze.

Mrok, zło i przypalone skwarki niech Cię omijają w święta drogi Jerzu ^^

 

 

 

Krople deszczu raz za razem uderzały w okna pokoju Antoniego. Szary i mokry wieczór napawał go nostalgią tym głębszą im bliższe zdawało się byś dno butelki wina. Siedział zatopiony w swoim ulubionym fotelu na wprost uchylonych do salonu drzwi. Z zadartą do góry głową wpatrywał się w lekko falujący sufit rozmyślając o sprawach w jego mniemaniu ważkich. Przez głowę przewijały się mozolnie pytania, warianty odpowiedzi, przypuszczenia i gdybania. A wszystko krążyło wokół jednego imienia. Ula – jego dziewczyna, był z nią już ponad rok, ale dopiero teraz zaczął czuć, że się nią znudził. Zadziwiające było to, że tak długo z nią wytrzymał. W kręgu swoich znajomych, zarówno bliższych i dalszych, był znany jako kobieciarz, który nie przepuści okazji podboju. Ula była dziewczyną przeciętną, zarówno ze względu na płową urodę jak i charakter bez smaku. Tym bardzie dziwiło Antoniego, że tyle są razem.

Umysł Ignacego powoli zapadał w otchłań snu. Powieki ciążyły coraz bardziej, by w końcu zamknąć się odcinając chłopaka od świata zewnętrznego.

Nagle ciemność wypełniająca głowę Antoniego rozdarła się pod wpływem ostrego dźwięku dzwoniącej komórki.

-Kurwa- zasyczał zwlekając nieposłuszne ciało z fotela i o mało nie upuścił ryczącego telefonu.

-Halo- powiedział zniecierpliwiony, pocierając ciężką dłonią zdrętwiałą twarz.

-Antonio?- w słuchawce zabrzęczał kobiecy głosik.

-Nie, błękitny książę. Jak ci na imię księżniczko?

-Nie wydurniaj się!

-No mówże, czego chcesz Ulka. Zmęczony jestem- odparł zirytowany chłopak.

-W całym Wołominie nie ma prądu- zapiszczała.

-No i?

-Jest ciemno i niebezpiecznie, boję się.

-To Wołomin, taki jego urok. Dobranoc.

-ANTONIO!

Antoni rzucił komórkę w kierunku kanapy, nie dbając zbytnio gdzie trafi aparat i wrócił w objęcia fotela. Sen przyszedł spodziewanie szybko, ale nie na długo dane było Antoniemu cieszyć się odpoczynkiem. Telefon zawył powtórnie po niecałym kwadransie.

-Czego?- Syknął nie do końca rozbudzony chłopak.

-Słyszałam jakieś krzyki- ze słuchawki wydobył się ściszony głos Ulki.

-Nie martw się kochanie, to pewnie jakiś seryjny morderca. Tacy polują tylko na ładne laski. Idź spać i daj mi spokój!

-Jesteś okropny!

-Da.

-Jeśli mi się coś stanie to będziesz tego żałować – wykrzyczała mu z wyrzutem, poczym Antoni usłyszał sygnał wołania.

Narastająca fala poczucia winy i czegoś w rodzaju odpowiedzialności nie dały mu już zasnąć. Chodził po mieszkaniu nerwowo łapiąc się za rozmaite prace. Umył kilka naczyń, gdzieniegdzie wytarł kurze, ale to okropne uczucie nie chciało się odczepić. W końcu postanowił zadzwonić do najwłaściwszej osoby.

-Cześć Ignacy, masz chwilę?

-Jasne, o co chodzi?- po drugiej stronie łącza zabrzmiał niski męski głos.

-Ulka panikuje, bo nie ma prądu. Ja dzisiaj piłem, więc nie pojadę autem, a do pociągu o tej porze nie będę się pchać. Chcesz się przejechać z kumplem do Wołomina? Stawiam piwo.

-Skoro tak stawiasz sprawy… Będę za piętnaście minut. Poczekaj na mnie pod blokiem.

-Na razie.

* * *

2
Notka polecana przez: Voril
Poleć innym tę notkę

Komentarze


38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
A co z podwiązkami?
Tak nagle sie skonczyly.

Dogadaj sie z Gromem, on tez chyba o zombiakach pisze tu na polterze :)
24-12-2011 15:13
42017

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Zacny zigzaku... Mel oczywiście wróci... ino piwa brak.
25-12-2011 19:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.