» Artykuły » Uniwersum » Żołnierze i Bankierzy

Żołnierze i Bankierzy


wersja do druku

Zatem o tym Panie, gdzie pieniądze swe chować, jak je za granice wysyłać i u kogo pomocy w tem szukać gdyś szlachcicem jest lub zwykłym kmieciem.

Autor: Ilustracje: Piotr 'CE2AR' Stachurski

Żołnierze i Bankierzy
O dniach zamierzchłych

Kiedy wiele lat temu rycerze północy ruszyli na święte krucjaty przeciw znienawidzonym złym sułtanom południa, w gorących piaskach Arabii powstał niewielki zakon który zmienić miał oblicze świata.

Początki tej organizacji były zaprawdę skromne. Do Hrabiego Moreny de Corbiny pana i biskupa ziem Bilibali, jednego z możnych i duchowych przywódców krucjaty przybyło dwóch młodych rycerzy - wyznawców Myrmidii. Byli to Tankred de Lay z Bordeaux i Santiago z Magritty. Zaproponowali oni Morenie utworzenie wraz z ich świtą (w sumie 7 młodych rycerzy i ich giermków) zbrojnego zakonu wojowników dla ochrony traktów dostarczających krucjatom żywność i rekruta. Morena zgodził się, cierpiał bowiem na niedobór wojska a kilkunastoosobowa straż pełniąca za darmo służbę na podległych mu traktach wydała się wysoce obiecującym pomysłem.

Nikt wtedy nie podejrzewałby nawet, że podczas niespełna dwóch lat krucjat bractwo Tankreda de Lay zaskarbi sobie względy wielu możnych Tilei, Bretonii i Estali. Sam Morena de Corbina nadał im roczną rentę w wysokości wystarczającej na wystawienie dodatkowych zbrojnych i zobowiązał się wydać ze swoich stajni po jednym koniu. Nadał im też prawo do korzystania z jednej z podległych mu świątyń jako domu zakonnego. Stąd też wzięła się późniejsza nazwa zakonu: Świątynnicy Myrmidii. Nie miejsce tu na szczegółowe rozpisywanie się nad ich historią. Trzeba jednak powiedzieć, że szybko stali się wpływowym i prężnym zakonem. Wsławili się swą odwagą i okrucieństwem. Świątynnicy pozyskali także poparcie dostojników kultu Myrmidii, a wiele nadań i przywilejów dało im sporą autonomię i władzę.


Kim są i co czynią?

Obecnie są jednym z silniejszych i bardziej wpływowych zakonów Starego Świata. Ich potęga nie opiera się jedynie na sile zbrojnej, którą oświecony Maurycy z Nuln wylicza na jakieś dwa tysiące ciężkiej jazdy, złożonej z braci zakonnych i dalsze dziesięć niemal tysięcy braci służebnych formujących piechotę i lekką jazdę zakonu. Główną potęgą świątynników stanowią bowiem niezmierzone bogactwa, które udało im się zgromadzić oraz liczne zamki i ziemie rozrzucone po całym starym świecie. Umożliwiło im to zostanie liczącą się siłą polityczną i militarną. Ale przede wszystkim stali się potężnymi bankierami i finansistami.

Główne domy świątynników znajdujące się w niemal wszystkich stolicach i większości wielkich miast starego świata pełnią role banków zakonu. Najznamienitsze znajdują się w Mirigliano, Magricie i Marienburgu. Na ziemiach Imperium ich ośrodki znajdują się w Altdorfie, Nuln i Talabheim. Mimo swej potęgi bracia nadal noszą czarne pozbawione herbów szaty na znak swej skromności i - w teorii już tylko - umiłowania ubóstwa.
Wielka zasobność zakonu pozwala mu na przeprowadzanie pokaźnych transakcji i pośredniczenie w wymianie pieniądza w niemal całym Starym Świecie. Królowie i możni zostawiają u nich wielkie depozyty, a podróżujący wielmoże wpłacają gotówkę w jednym z domów świątynnych by potem odebrać ją w innym nie narażając się w podróży na stratę pieniędzy.

Podstawą potęgi finansowej zakonu są jego ziemie z potężnymi zamkami. Stanowią one idealne skarbce dzięki silnej załodze i niedostępnym murom. Zgromadzone w nich pieniądze są bezpieczne przed bandami rzezimieszków, a polityczne następstwa pogwałcenia ich nietykalności, skutecznie odstraszają zbyt chciwych władyków, chcących położyć łapy na zgromadzonych w nich bogactwach.

Rycerze służą także swymi mieczami do eskorty przewożonych skarbów i kosztownych relikwii, zdarza się też, i to nierzadko, iż miejscowi władcy kościelni czy świeccy im właśnie powierzają zadanie zabrania za odpowiednią prowizją należnych z ich ziem danin i podatków. Wtedy to rycerze ci formują odział eskortujący poborcę podatków, bądź sami pobierają należne daniny rozliczając się potem ze skarbnikiem zleceniodawcy.


Jaki z nich pożytek?

Co istnienie takiego zakonu znaczy dla nas prostych mieszkańców ziem Błogosławionego Imperium? Otóż wiele, bowiem Światynnicy służą nie tylko wielkim władcą, ale także skromniejszym kupcom, rzemieślnikom a także każdemu kto zechciał by powierzyć im jakaś znaczniejsza sumę pieniędzy. By tego dokonać możemy udać się do domu świątynnego, lub do jednej z komturii zakonu, które znajdują się przy świątyniach Myrmidii w każdym niemal większym mieście. Tam zaś dokonać wpłaty depozytu lub wybrać, wcześniej zdeponowany majątek.

Jeśli suma którą pragniemy zostawić nie jest zbyt wielka, i wstyd nam lub lękamy się kłopotać nią surowych braci zakonu, możemy także udać się do banko. Są to pomniejsi finansiści mieszkający w każdy większym mieście, którzy przyjmują nasze wpłaty na listy wystawne, które potem po zebraniu się większych kwot sami wpłacają świątynnikom. Rozwiązanie to jest o tyle korzystne, że banko przyjmuje nawet niewielką kwotę, wydając nam w jej miejsce weksel. Weksel ten możemy potem sprzedać za sumę na jaką opiewa lub zwrócić go do banko odbierając nasze pieniądze. Jednak w ten sposób nie korzystamy z bezpieczeństwa jakie zapewnia naszym pieniądzom zakon światynników.


Jak operacji finansowych dokonać?

Jeśli mamy co najmniej 500 złociszy, co powinniśmy zrobić, jak przekazać je zakonowi? Otóż bardzo prosto - starczy udać się do domu świątynnego lub komturii i wyrazić chęć złożenia depozytu. Rzeczą jest jasna iż świątynnicy nie dają żadnego procentu za przechowana gotowiznę a jedynie zapewniają jej bezpieczeństwo. Po wpłaceniu danej sumy na ręce nasze złożony zostanie imienny list wystawny, rzadkiej urody, oficjalny i zdobny jak się patrzy. Opatrzony pieczęcią świątynników, z naszym nazwiskiem, kwotą i miejscem złożenia depozytu (może on być nie tylko w gotówce, ale również w kosztownościach czy relikwiach, wtedy jednak wypłacany jest jedynie w miejscu złożenia lub za specjalną opłatą przewożony do innej komturii lub domu świątynnego).

Gdy depozyt odbierany jest w tym samym miejscu starczy jeno zwrócić list by swe majętności otrzymać z powrotem. Gdy jesteśmy w podróży i korzystamy z innej komturii, oprócz zwrotu listu musimy jeszcze złożyć opłatę. Wypłacają kwotę mniejszą niż depozyt, zwracamy list w miejsce, którego otrzymamy nowy z kwota stosownie pomniejszoną. Oczywiście listy owe należy strzec gdyż skradziony staje się wielką nagrodą dla złodziejaszka i bez problemu wypłaci on należne nam pieniądze, chyba że komturie o kradzieży uprzedzone zostaną na czas i pieniędzy nie wypłacą a złodzieja pochwycą i na mocy nadanych im przywilejów przed własnym sądem postawią i w okrutny sposób stracą ku przestrodze innym. Listy wystawne na mniejsze lub większe kwoty, używane być mogą (podobnie jak weksle banko) jako środki płatnicze, chętnie przyjmowane przez domy i gildie kupieckie, jako pewne i trudniejsze w oszustwie niż zwykła moneta.

Kłopotów ze skradzionymi czy zagubionymi listami mieć nie będą oczywiście osoby znane, czy pozostawiające w pieczy świątynników wielkie depozyty, gdyż im jeno wypłacone być one mogą. Przykładem niech będzie tu historia bretońskiego barona de Bois, który popadłszy w niełaskę króla osadzony został w lochu a majętności jego skonfiskowane, jednakże świątynnicy odmówili wydania depozytu barona w ręce królewskiego palatyna o ile sam baron tego nie zażąda. Stało się tak, iż baron zbiegłszy z lochów do Estalli tam bez większych problemów pieniądze swe odzyskał, mimo iż bez kopii swej listu za to za poświadczeniem trzech innych szlachetnie urodzonych, rozpoznany został przez urzędnika świątynników, któremu w Bretonii depozyt pozostawił a specjalnie na tę okazję do Estallii ściągniętego.


Garść szczegółów

Listy wystawiane przez świątynników są listami imiennymi (wydane być mogą tylko konkretnej osobie) lub na okaziciela, umożliwiając wypłatę każdemu kto list takowy okaże.
O ile drugi typ pisma nie stanowi kłopotu a ile list imienny wymaga by dana osoba udowodniła iż jest tą za którą się podaje. w przypadku osób szlachetnie urodzonych nie jest to kłopotem, wystarczy bowiem pierścień herbowy i cesarski patent szlachecki (nadawany szlachetnie urodzonemu w dniu jego narodzin). Osoby pośledniego urodzenia, chcące otrzymać list imienny, muszą wykazać się pewnymi dokumentami stwierdzającymi tożsamość, może to być list gildyjny (kupiecki lub rzemieślniczy). List taki stwierdza że dana, wymieniona z imienia i nazwiska osoba, jest członkiem konkretnej gildii. Może to być także imienny patent oficerski, lub wystawione w odpowiednim ratuszu miejskim zaświadczenie imienne o opłacaniu podatku miejskiego.

Każdy kto nie może okazać takich dokumentów musi zadowolić się listem na okaziciela, może jednak zastrzec na przykład jego wypłatę tylko w odpowiednich warunkach. No danej komturii, danego dnia tygodnia, miesiąca lub za odpowiednim hasłem. Podobnymi warunkami można także obarczyć list imienny. Każdy list, czy to imienny czy na okaziciela, jest wypisany ręcznie na zdobnym szablonie i opatrzony osobistym numerem. Numer ten świątynnik przyjmujący wpłatę wpisuje do specjalnej księgi zakonnej wraz z warunkami ustalonymi przez wpłacającego. Przy kwotach sięgających 1000 złociszy może on odmówić przyjęcia specjalnych warunków dotyczących wypłaty.

Komturie i domy świątynne utrzymują ze sobą stały kontakt poprzez rozbudowaną sieć posłańców, przesyłają nią raz w miesiącu, w silnej eskorcie. (wóz obity stalą i co najmniej 50 konnych) księgi zakonne i depozyty w przedmiotach. w ten sposób dość szybko warunki dotyczące wpłat większych sum pieniędzy trafiają do wszystkich komturii zakonu. Przed wysłaniem kosztowności i księgi trzymane są w skarbcach komturi i domów światynnych, a w przypadku wielkich sum przewożone pod silną eskortą do najbliższego zamku zakonu.

Bracia zakonni rekrutują się wyłącznie z pośród rodów szlacheckich starego świata, bycie zakonnikiem wiąże się z wielkimi wpływami i bogactwem. Nie są oni jednak zakonem w ścisłym tego słowa znaczeniu choć ślubują wierność Myrmidii. Natomiast żołnierzem świątynnym może zostać każdy kto spełni następujące warunki:
- służył kilka lat w armii lub może wykazać się podobnym stażem w wojennym rzemiośle (straż miejska, najemnik itp.);
- złoży śluby wierności Zakonowi i Myrmidii;
- Porzuci dotychczasowe życie i na co najmniej 10 lat odda się do pełnej dyspozycji zakonu.

Ponieważ zakon składa się z ludzi wszelkiej narodowości i działa we wszelkich krajach starego świata, tradycją stało się że poza rodzimym językiem każdy brat zakonny włada językiem klasycznym i estalijskim, który uważany jest za język oficjalny zakonu. (listy wystawia się w języku klasycznym).

Od żołnierzy zakonnych nie wymaga się znajomości żądnego z tych języków, chociaż ich opanowanie, szczególnie estalijskiego może być droga do stopnia podoficerskiego a nawet oficerskiego.


Pomysłów kilka

Myślę, że to com powyżej napisał ułatwi wam nieco życie z większą gotówką i pozwoli nie bać się o nią całymi dniami, a i podróże i handel uczyni łatwiejszym i przyjemniejszym. Co się tyczy technicznych zagadnień prowizji i wpłat pozostawiam to w gestii waszych MG. Jako rade podam jeno, że w razie przewożenia kwot w podróży pobierane niechaj będzie 5 zł koron z każdych 100, lub jeśli ich więcej będzie niż 5000 jedna z każdej setki.

Jednak świątynnicy nie muszą być tylko tłem waszych przygód. Mogą stać się ich istotną częścią:
- Przewożone przez nich wielkie bogactwa, muszą działać na wyobraźnie nie jednego rzezimieszka i króla banitów, zasadzka na taki oddział może być drogą do wielkiej fortuny, lub wysublimowaną próbą samobójstwa.
- Gracze mogą spróbować oszustwa lub kradzieży listu, ktoś także może ukraść im ich list, wtedy jego odzyskanie będzie nie tylko wyzwaniem ale nawet finansową koniecznością.
- Może się okazać że ktoś powierzy światynnikom jakiś wartościowy przedmiot który koniecznie muszą odzyskać nasi nieszczęśni gracze.



Czytaj również

Komentarze


Seji
    Jedna uwaga
Ocena:
0
Rozdzielaj akapity interlinia, a nie zrzucaj je do nizszej linijki (dawaj podwojne br zamiast pojedynczego). Poprawi to czytelnosc tekstu.
09-06-2004 20:25
~Furiath

Użytkownik niezarejestrowany
    Dzięki
Ocena:
0
Istotnie, poprawił się efekt wizualny :)
09-06-2004 20:35
Gulthank
   
Ocena:
0
Hmmm, czytam, czytam i coś mi świta, że już kiedyś słyszałem o tym zakonie. Nie jest to czasem Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, niekiedy zwanych templariuszami? ;) Historia założenia i działalność jakoś tak pasują. ;)
Artykuł podoba mi się. Wreszcie inne podejście do zakonów rycerskich a nie Bóg, honor cesarz.
12-06-2004 03:46
Rafi.K.
   
Ocena:
0
Oczywiście, że zalatuje templariuszami na kilometr ale ma zalatywać - toż to Stary Swiat, panowie i panie! Od razu poznaję styl człowieka, którego przeprowadziłem przez niejeden trakt tego beznadziejnego miejsca i który również dał mi się we znaki nie raz i nie dwa. Żałuję, powiem szczerze, że to nie ja wpadłem na pomysł z Zakonnikami - jednak moje upodobania idą troszkę w inną stronę ;) Białe Wilki z Middenheim - to jest coś!
14-06-2004 23:00
Maltaladriel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Phi, Rafi, Ty to jesteś monetematyczny:D... I piszesz kjakbys miał taaaaaaaka długą brodę.
:D:D:D:D:D
16-06-2004 15:24
Linka
   
Ocena:
0
Dla mnie absolutna nowość, bo zakonami się nie interesuję. Czytało się miło, zwłaszcza, że język jest stylizowany. "Jeno" dodaje klimatu :)
18-06-2004 14:34
~Norman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jezyk w ostatecznej wersji i tak sie silnie uwspółcześnił... pierwowzór był o wiele bardziej archaiczny :p
18-06-2004 15:45
Linka
   
Ocena:
0
W takim razie czy mogłabym prosić pierwowzór na maila? Z chęcią bym przeczytała :)
19-06-2004 14:24
Maltaladriel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hy Linka:> Masz jezce jeden powód, żeby przyjechać na Goblikon. Poznasz osobiście Normana:> i Rafiego K. :>


19-06-2004 14:47
Linka
   
Ocena:
0
Malta, nie bój się - Goblikon już wpisany do mojego rozkładu planów :)
20-06-2004 09:25
Maltaladriel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Noo ja mysle... bardzo miły by cIe było poznac osobiście:D, bos wielce kompetentną interlokutorką...
20-06-2004 13:58
~Iman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo fajny ten artykuł. Chociaż - podobnie jak Linka - zakonami się nie interesuję - ale miło się czytało :)
21-06-2004 17:39
~Lunar

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo ciekawy i inspirujący artykuł. Swoją drogą zakonnicy muszą robić niezłą konkurencję krasnoludzkim bankom ...
13-05-2006 23:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.