string(15) ""
» Blog » Złe ziele szybko rośnie.
14-02-2010 22:47

Złe ziele szybko rośnie.

W działach: Malkontentka na zakupach | Odsłony: 98

Wczorajsza wizyta w Empiku boleśnie mi to uświadomiła. A miało być tak pięknie, nastawiłam się na hurtowy zakup literatury wszelakiej maści. Wąż w kieszeni posykiwał co prawda, ale uciszyło się go kiełznem nadchodzącego brzemienia plugawej mamony. Mijając półki z książkami uświadomiłam sobie ogrom zalewającego mnie "wampirstwa". Wypacykowanego, ulizanego draństwa. Połyskującego jak nowiutki, miedziany rondelek. Zewsząd, dosłownie zewsząd.
Owszem, zdarzyło się w roku minionym przeczytać członki ciała znanego powszechnie jako saga " Zmierzchu". zdarzyło mi się także zapoznać się z " Martwy aż do zmroku" a nawet z czymś o tytule " Świat nocy". Z kilkoma innymi produktami tej nowomody też zdarzyło mi się zapoznać, tytułów nie pomnę. Zabawne to było, czytać o martwiakach w aksamitnym kagańcu. A tu ogarnął mnie blady strach.
Ilość płodów autorek (bo w tym nurcie głównie damy się udzielają), wystawionych na półkach, wprost poraziła me oczy prowincjusza. Potykając się o klony " Zmierzchu", omijając krewnych i znajomych tej sagi, uciekając przed jej pociotkami, wylewającymi się z regałów, dobrnęłam do kąta z fantasy.
Tu doznałam kolejnego szoku. Żaden tytuł, żaden, nie "przemówił". Milczały kolektywnie, wypinając grzbiety. Śmiejąc się tytułami. Bezgłośnie. Cóż czynić, gdy po fantasy się przyjechało, licząc na jakiś powalający tytuł, na jakiś bodziec, powodujący wypuszczenie węża z kieszeni.
Nic. Głucha cisza.
Skończyło się na rejteradzie z trzema egzemplarzami pod pachą. Dostrzeżony katem oka Rushdie, złapana w przelocie " Krótka historia mody" oraz " Szaleństwo katalogowania" Eco.
Niby zadowolona jestem, a jednak niedosyt pozostał.
I to poczucie przytłoczenia przez wampirstwo. Jakby parzyło na mnie tymi swoimi złotymi ( czy jakie tam one były) oczętami. Niby niestraszne ono, upudrowane, grzeczne, wręcz ludzkie.
A jednak jakże przerażające....


2
Notka polecana przez: gwyn_blath
Poleć innym tę notkę

Komentarze


CE2AR
   
Ocena:
0
Wąż w kieszeni i Empik to złe połączenie, wręcz śmiertelnie groźne, ceny tam mają nieciekawe ;)
15-02-2010 02:39
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Polecam biblioteki i zajrzenie do klasyki. : )

Co prawda większość literatury "powszechnej" (czyli takiej, która w XVIII/XIX wieku była rozchwytywana i miała istotny wpływ na kształtowanie kultury) jest dla nas obecnie ciężkostrawna, to można natrafić na perełki takie jak Portret Doriana Greya.
15-02-2010 06:50
Chamade
   
Ocena:
0
Biblioteki nigdy nie mają tego, co człek pragnąłby dostać w danym momencie... W którym ma czas na konkretniejszą porcje lektury, na spokojnie.
A klasyka jest strawniejsza niż większośc współczesnych tworów. Wilde stracił w mych oczach po lekturze " Teleny'ego" ( choc " Portret..." całkiem podobał się).
15-02-2010 22:01
~musk

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Antykwariaty. Ja z kazdej wizyty w Warszawie wracam o kilka kilogramow ciezszy - o strawe duchowa z odzysku.
16-02-2010 12:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.