string(15) ""
» Blog » Zdalna jedyneczka
09-07-2022 08:09

Zdalna jedyneczka

W działach: ASL | Odsłony: 136

Zdalna jedyneczka
Trochę ponad rok temu kupiłem sobie Advanced Squad Leader – grę, która mnie niesamowicie wciągnęła, zainspirowała (jak widzę czołg w necie to sprawdzam od razu czy ma żeton <najczęściej ma> i jakie ma parametry w grze :P) i którą uważam, jak już uważny czytelnik pewnie wie, za drugą najlepszą grę świata. Jedyny "problem" który miałem, to dostępność graczy – ale wydaje się, że znalazłem rozwiązanie tego wyzwania.

W sumie to nie musiałem szukać, bo mi wielu graczy mówiło – odpal ASLa online. A ja im twardo mówiłem, że nie lubię, że nie chcę, że nie umiem. Ale w końcu się przekonałem, i dzięki uprzejmości kolegi V, udało się rozegrać pierwszą turę scenariusza z numerem 1 zatytułowanego Fighting Withdrawal, w którym obie strony mają ten sam cel – uciec z planszy (z tym, że Finowie mają dalej niż Ruscy, ale za to mają więcej jednostek).

Jak odpalić ASL online? Najpierw ściągamy VASSAL – silnik gier planszowych, do którego można dokładać moduły. Jednym z nich jest oczywiście ASL – w którym są tony map (wszystkie?), żetony, pomoce, najważniejsze tabele. Instalacja trwa w porywach 5 minut.

O ile oprogramowanie wygląda przedpotopowo, okazuje się być całkiem wygodne, przykładowo, jednostki możemy rozbić jednym kliknięciem, możemy usunąć żetony jednego typu jednym kliknięciem (przydatne po fazach ruchu gdzie ¾ jednostek ostrzeliwało przeciwnika), jest zaznaczenie grupowe, można kliknąć na jakiś heks i widać kółeczko, które pomaga przeciwnikowi zrozumieć o czym mowa, jest narzędzie do sprawdzania czy widzimy przeciwnika… i pewnie wiele więcej. Pierwsze godziny gry pokazują, że jest to całkiem sensowne narzędzie, i sprawuje się dużo lepiej, niż wygląda. Oczywiście grę można zapisać. No i grać online – w naszym przypadku nie było żadnych problemów ze znalezieniem pokoju do gry i rozpoczęcie zabawy było całkiem sprawne (nie licząc mojej gapowatości, gdy nie mogłem znaleźć żetonu z informacją, w której fazie jesteśmy).

Czy trzeba mieć grę w formie fizycznej? Tak – dobrze jakby przynajmniej jeden z graczy znał zasady (w grze możemy grać tylko z drugim człowiekiem, nie ma trybu gry przeciwko komputerowi). Do tego w VASSAL nie ma kart scenariuszy, a bez nich wiele się nie zrobi. Oczywiście można trochę na około (i darmo! aż mi wąs urósł jak to piszę….) – skorzystamy ze scenariuszy dostępnych w necie i przeczytamy bezpłatne tłumaczenie zasad do ASL Starter Kit (trochę innych niż w pełnej wersji, ale to bez większego znaczenia)

Zalety narzędzia online są oczywiste:

  • Nie jesteśmy ograniczeni geografią
  • Zapis/odczyt gry
  • Automatyczne sprawdzenie, czy widzimy przeciwnika
  • Nie trzeba dużego stołu

Wady?

  • Nie trzeba dużego stołu – jednak potknięcie się o nogę stołu i przesunięcie połowy żetonów ma swój urok :).
  • Automatyczne sprawdzenie, czy widzimy przeciwnika (nie ma tych emocji gdy nitką łączymy heksy…)
  • Trzeba się wgapiać w monitor (lepiej mieć większy niż ten w laptopie – na zwykłym laptopie z Full HD i 125% zoomem jest "ciasno")

 

Terijoki, 2 września 1941 roku

Jak się potoczyła sama rozgrywka – przede wszystkim zaczęliśmy od przedstawienia podstawowych zasad – bez snajperów, bez poganiania, kulenia się ze strachu, ostrzału otaczającego, piętrowych budynków, linii ognia karabinów maszynowych i innych – co bynajmniej nie przeszkodziło w dobrej zabawie, choć mogło trochę zdebalansować rozgrywkę, ale to nieważne na tym etapie.

Potem Finowie ruszyli na południe – złamali zasadę, żeby nie wchodzić na pola bez osłon…. i znowu mocno ucierpieli (ranny dowódca, rozbite jednostki)! Ale jak mieli inaczej przejść? Nie wiem, może to była jedyna możliwość? Doszło też do kilku walk w zwarciu – szczególnie zapadła mi w pamięć jedna, gdy ruski oddział 4-4-7 wykosił (samemu też ginąc) dwa oddziały 6-6-8… to było piękne, choć bolesne – oczywiście dla Finów. Finowie mimo swojego nieziemskiego morale (8 w kwadraciku – czyli sami mogą się ponownie zmotywować do walki) nie mieli zbyt dobrych rzutów – ani jeden nie wrócił do walki po pierwszej fazie Oprzytomnienia (Rally Phase). 

Co ciekawe, graliśmy z ruskimi jednostkami ukrytymi "na lajcie" (Concealed), jak i ukrytymi "na grubo" (Hidden Initial Placement – HIP). Ci pierwsi są widoczni przez przeciwnika jako znaki zapytania – ogólnie ciężej z nich trafić, ci drudzy są tak ukryci, że ich nie widać, a strona nimi grająca może w dowolnym momencie ich uruchomić – co jak się pewnie domyślacie, skończyć się może jedną wielką katastrofą (bo na przykład Finowie będą szli tuż koło nich, bez ukrycia i nagle zostaną ostrzelani przez 2 oddziały z karabinem maszynowym pod dowództwem jakiegoś kozaka – jak się pewnie domyślacie, ciężko przeżyć taką atrakcję). Aha, i ukrycie "na grubo" (HIP) nie działa w grze solo… a jest jednym z fajniejszych elementów gry!

 

PS. Tak, pamiętam o tekście o snajperach. W tym scenariuszu Ruscy mają kozackiego snajpera, który odpala się przy wyrzuceniu 7 – nie ma mocniejszego.

PS2. Po pierwszej turze mam listę 10 pytań, graliśmy w większości przypadków dobrze, ale muszę pewne rzeczy jeszcze potwierdzić.

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.