» Recenzje » Zarażeni - Sarah Langan

Zarażeni - Sarah Langan

Zarażeni - Sarah Langan
Strach jest przede wszystkim domeną dzieciństwa. Zanurzony w ciemności dom, szelest pod łóżkiem czy ruch w kącie mrocznego pokoju zmoczyły już niejedną piżamę. Jednak nawet dorosłym – choć pewnie większość z nich tego nie przyzna – taka sceneria przyspiesza bicie serca. Można się wściekać na mechanizmy rządzące naszą fizjologią, lecz to właśnie strach – nie odwaga – ratował życie naszym przodkom, odsuwając ich od niebezpieczeństwa. Bo czy istnieje zagrożenie gorsze od śmierci?

W świetle obecnych wynalazków popkultury odpowiedź nasuwa się sama: tak. Losy gorsze od śmierci prezentuje pierwsza wydana w Polsce powieść Sarah Langan Zarażeni.

Niewielkie miasteczko Bedford w stanie Maine przed laty stało się ofiarą ekologicznej katastrofy: wyziewy trujących związków siarki w ciągu zaledwie kilku miesięcy prawie całkowicie wyludniły okolicę. Szkolna wycieczka do skażonego lasu żadnemu wychowawcy nie powinna jawić się jako dobry pomysł (nawet jeśli ekolodzy twierdzą, że zagrożenie minęło), jednak Lois Larkin, młoda nauczycielka z miasteczka Corpus Christi, miała na głowie ważniejsze rzeczy niż dbanie o bezpieczeństwo swoich podopiecznych. Był to dzień, w którym jej długoletni narzeczony zostawił Lois dla jej najlepszej przyjaciółki.

O lesie w okolicach Bedford krążyły różne pogłoski, ale do czasu tej feralnej wycieczki nikt nie chciał w nie wierzyć. Jako pierwszy o prawdziwości przerażających historii przekonał się klasowy urwis, który uciekł sprzed nosa swojej nauczycielce i zaginął w leśnej gęstwinie. I choć już wcześniej nie pasował do wzorca zdrowo rozwijającego się dziecka, to, co wyszło z lasu, nie było nawet człowiekiem.

Koszmarem bohaterów powieści jest zło zasiedlające lasy w okolicach Bedford: niebezpieczny wirus infekujący mózgi osób, które się z nim zetkną. Tajemnicza "ona" zasiedla ciało gospodarza, spychając jego świadomość do najciemniejszych zakątków umysłu. To zapewne dzięki tej bezimiennej wizji zła styl pisarki porównywany jest przez wielu do stylu Stephena Kinga – u niej również występuje mnogość wielobarwnych bohaterów, z których każdy ma wyraźnie nakreśloną osobowość i mocno wyeksponowane wady. Odmiennie jednak niż u Kinga, postacie nie łączą się w celu walki ze złem, każda z nich stara się realizować swój własny sposób przetrwania w niecodziennej sytuacji. Trudno jednak się z nimi utożsamiać lub kibicować w walce o przeżycie, ponieważ dobrzy bohaterowie kończą marnie, podczas gdy prym wiodą ci niemoralni lub nawet niezrównoważeni psychicznie.

Urozmaicającym fabułę zabiegiem jest dwutorowość akcji. Z jednej strony mamy wydarzenia dziejące się w stosunkowo krótkim okresie, z drugiej wewnętrzne przemyślenia i wspomnienia bohaterów. Rozgrywające się poza bieżącym tokiem zdarzeń reminiscencje zapoznają czytelnika z mniej lub bardziej odległą przeszłością, zajmując równie dużą objętość, co rozgrywająca się w czasie teraźniejszym akcja. Sama fabuła rozwija się nadzwyczaj szybko, już po kilku stronach czytelnik odkrywa mroczną stronę powieści. Ale ten szybki wzrost napięcia nie wpływa negatywnie na resztę historii – wręcz przeciwnie. Wywindowany w pierwszych rozdziałach poziom utrzymuje się aż do samego końca – to jest dla mnie wyznacznik dobrego horroru. Niestety jednak autorka chciała przekazać zbyt dużo na zbyt małej liczbie stron. Niektóre wątki przez znaczną część powieści są niezrozumiałe, a cała sytuacja rozjaśnia się dopiero znacznie później. Nie wiem, czy miał to być celowy zabieg, lecz mnie nie przypadł do gustu.

Fabuła swą budową przypomina Bastion lub wspomniane na okładce Miasteczko Salem – wielość bohaterów, z których każdy ma poświęcone sobie rozdziały, a większość z nich kończy się dość nieszczęśliwie. Można wyróżnić trzy etapy "epidemii": zapoznanie się z przeciwnikiem i pierwszy atak, kolejne infekowanie wszystkich bohaterów, walka ocalałych o przetrwanie. Wszystko rozgrywa się w ulubionym miejscu Stephena Kinga, jego rodzimym stanie Maine, co zapewne jest tylko zbiegiem okoliczności, jednak to kolejne ogniwo łączące prozy obojga autorów. W niektórych momentach podobieństwo do mistrza horroru było wręcz uderzające i choć Sarah Langan nie zrobiła ze swojej książki marnej imitacji dzieł sławniejszego kolegi, jej brak własnego stylu wydawał mi się irytujący. Przykładem może być tak charakterystyczny dla Kinga naturalizm, który u Langan wydawał się wtrącony na siłę, przez co opisy bestialsko zabijanych ludzi odbierałam jako sztuczne i nie robiły na mnie wrażenia (co innego scena znęcania się nad małymi króliczkami, która wydała mi się aż nadto realistyczna). Dlatego nawet jeśli Zarażonych czytało mi się nadzwyczaj dobrze, z towarzyszącym temu dreszczykiem emocji, w moich oczach jest to książka co najwyżej niezła, właśnie przez wzgląd na skopiowanie Kingowskiego stylu (i biedne króliczki!).

Jeśli chodzi o wydanie książki, zastrzeżenia mam trzy. Pierwszym z nich jest fakt, że Zarażeni są kontynuacją nieopublikowanej w języku polskim powieści The Keeper. Oba tytuły są ze sobą dość luźno powiązane i bez problemów można przeczytać część drugą bez znajomości jej poprzedniczki; nie zmienia to jednak faktu, że to dość zaskakujący zabieg wydawniczy. Drugim z zarzutów jest druk, który w wielu miejscach był jakby starty, co uniemożliwiało czasami przeczytanie całego nawet wyrazu. Ostatnie, lecz równie ważne zastrzeżenie to przedruk okładki. Owszem, jest ona podobna do oryginału, jednak ten słoneczny las z nałożonym niebieskim filtrem na polskiej wersji to nie to samo, co gęstwina emanująca tajemniczą poświatą i bawiące się na jej tle dziecko z The Missing/Virus.

Podsumowując, mój największy zarzut w stosunku do Zarażonych jest równocześnie ogromnym komplementem dla książki. Brak wyraźnego rozgraniczenia pomiędzy prozą Sarah Langan a Stephena Kinga to niewątpliwie znak dla wszystkich wielbicieli pisarza, aby niezwłocznie po nią sięgnąć. Odbija się to jednak na oryginalności powieści, która jest istotna dla mnie jako recenzenta. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czytałam z zapartym tchem i zjeżonymi włosami na karku. Czy to za sprawą Stephena Kinga, czy Sarah Langan – jedno jest pewne: stan Maine będę omijać szerokim łukiem.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
7.88
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Zarażeni
Autor: Sarah Langan
Wydawca: AMBER
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 11 marca 2010
Cena: 34,80 zł

Komentarze

string(15) ""

chimera
   
Ocena:
0
Bardzo dobry horror. Od połowy nie idzie się już oderwać. Gdyby nie podobieństwo do Salem's Lot, byłaby u mnie 9, tak jest o jeden mniej.
18-08-2010 00:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.