string(15) ""
» Blog » Zalety Urban Fantasy
18-09-2015 22:59

Zalety Urban Fantasy

Odsłony: 383

Urban fantasy to ostatnimi czasy bardzo silnie reprezentowany podgatunek fantastyki. Prawdę mówiąc, jeśli spojrzy się na półki w sieciówkach odnieść można wrażenie, że deklasuje on liczbą wydawanych pozycji klasyczne odmiany fantastyki: zarówno Science Fiction jak i Fantasy. Skąd bierze się jego ogromna popularność tego gatunku? Oraz co widzą w nim jego miłośnicy?

Przeniesienie akcentów:

Co ciekawe Urban Fantasy jest też jednocześnie gatunkiem, z którym „ortodoksyjni” fantaści wydają się mieć spore problemy. Wynika to z faktu, że klasyczna fantastyka jest w dużej mierze literaturą wizji, a wielu jej autorów i czytelników przedkłada oryginalność i wizjonerstwo świata przedstawionego nad inne zalety dzieła, włączając w to fabułę, akcję oraz kreację bohaterów, nierzadko przymykając oko na zupełnie kliszowe rozwiązania, jeśli tylko autor zaskoczy (niekoniecznie nawiasem mówiąc w znaczącym stopniu) pomysłem na owy świat przedstawiony. Często więc najsilniejszym aspektem literatury tej jest więc właśnie wizja, a wszelkie inne aspekty zostają pominięte.

W wypadku Urban Fantasy mamy do czynienia ze zjawiskiem odwrotnym. Świat w powieściach tego gatunku rzadko jest oryginalny. Wręcz przeciwnie, najczęściej mamy do czynienia z jednym i tym samym settingiem, czyli planetą Ziemią, opisywaną tak jak wygląda i uzupełnioną o trochę fantastycznych stworów, które najczęściej również nie są odkrywcze (za to popularne i lubiane przez czytelników). Bardzo często wykorzystywany jest więc klasyczny lub bliski klasycznemu, XIX wieczny bestiariusz z powieści gotyckich. Rządzą oczywiście wszechobecne wampiry, do tego często dochodzą wilkołaki, nieumarli różnych kolorów, szekspirowskie elfy, anioły, demony oraz różne odmiany magów, czarodziejów, gangsterów i bojówkarzy organizacji paramilitarnych zajmujących się zwalczaniem pozostałych przedstawicieli menażerii.

Posługiwanie się wspólną bazą motywów jest sprzeczne z paradygmatem wizjonerstwa fantastyki, tak więc nie trudno zgadnąć, że budzi protesty. Z drugiej strony: pozwala przenieść akcent na inne kwestie, jak budowanie fabuły, akcja, czy też relacje między postaciami. Jest też zerwanie z pewnym, utartym schematem związanym z poszukiwaniem nowych dróg oraz wyważaniem w większości otwartych już drzwi, na które mam wrażenie skazała się typowa fantastyka. Bowiem niestety o ile liczba pomysłów jest nieograniczona, to ilość sensownych rozwiązań już niestety nie jest.

Bardzo atrakcyjne połączenie:

Po drugie: Urban Fantasy korzysta na bardzo atrakcyjnym połączeniu, biorąc na siebie niezwykle ciekawy zestaw cech z czterech bardzo interesujących gatunków. Gatunki te to: fantasy, powieść detektywistyczna / kryminalna / sensacyjna, miejskie legendy (oraz teorie spiskowe i zwyczajne plotki) oraz twórczość superbohaterska.

Tak więc Urban Fantasy z klasycznego Fantasy bierze następujące, atrakcyjne elementy:

  • magię i magiczne rytuały
  • otoczkę tajemniczości i duchowości
  • uczucie paranormalnego zagrożenia i zachwytu (czyli to, co Tolkien nazywał „cudownością”, Lovercraft „grozą”, RPG-owcy „mrokiem”, a ja „barbarzyństwem”).
  • rekwizytornie w postaci magicznych przedmiotów, mieczy, różdżek etc.
  • oraz, co najważniejsze: bestiariusz stanowiący całe, nowe wyzwanie dla otoczenia.

Warto zauważyć, że nad klasyczną fantasy Urban Fantasy ma tą przewagę, że cały czas wykorzystuje jej typowe elementy, w szczególności zaś bohaterów walczących z monstrami oraz rozpoznawalny bestiariusz etc. które w głównej odmianie zanikły, mimo, że są bardzo popularne.

Po drugie gatunek ten leży bardzo blisko innej, szalenie atrakcyjnej konwencji, a mianowicie komiksu superbohaterskiego (bo powieści takich raczej nie ma). Bo powiedzmy sobie szczerze: magia czy wampiryzm to tak naprawdę kolejna supermoc, a wilkołak nieszczególnie różni się od przybysza z Kryptona o człowieku przebierającym się za nietoperza nie wspominając. Gatunek ten bardzo mocno oddziałuje na wyobraźnie, apelując do kilku istotnym instynktów.

  • Po pierwsze: ludzka potrzeba bohaterstwa. Z jakiegoś powodu po prostu lubimy słuchać o dokonaniach innych, nawet tych zmyślonych. Im dokonanie większe, tym chętniej słuchamy... Chyba z tej samej przyczyny oglądamy wyczyny sportowców, filmy wojenne etc. Z jakiegoś powodu jesteśmy tak skonstruowani.
  • Po drugie gatunek ten apeluje do innej naszej potrzeby, którą jest nadawanie sensu bezsensownemu światu. Czyni to właśnie dzięki bohaterom, którzy walcząc ze złem porządkują chaos, a przynajmniej nie dopuszczają, by bardziej się plenił. Z jakiegoś powodu bowiem lubimy myśleć, że nad nami są jakieś, potężne, być może nieprzewidywalne, ale koniec końców dobre istoty, które strzegą nas od złego.
  • Konwencja superbohaterska jest też rodzajem takiej dziecięcej zabawy we „wszystko można”. Przez sam fakt posiadania swoich mocy protagoniści są potężniejsi i mogą dokonywać więcej, niż zwykły człowiek. Tak naprawdę bohaterstwo jest dla nich dużo tańsze, niż dla nas, bowiem nie muszą bać reperkusji swojego postępowania. Zaryzykuje stwierdzenie, że dla Batmana Joker jest mniej niebezpiecznym przeciwnikiem, niż dla zwykłego człowieka byle dresiarz. Powód jest prosty: Joker mimo całej swej złośliwości jest jeden. Dresiarzy jest nieskończona ilość. Kuloodporny Superman natomiast w ogóle nie musi bać się nikogo.
  • Tworzy też wreszcie takie fałszywe poczucie bezpieczeństwa „może superbohaterowie nie obronią nas przed wrednymi kolegami ze szkoły, wojną, ani pigułkami gwałtu, ale gdy z kosmosu nadciągną Obcy na pewno sprawdzą się w walce z nimi doskonale”.
  • Kolejnym bardzo atrakcyjnym, obecnym też w Urban Fantasy motywem opowieści superbohaterskiej jest maskarada oraz ukrywanie własnej tożsamości. Wiadomo: wampiry chronią się przed śmiertelnikami, bo nie chcą kołka w serce. Magowie: bo mają swoje powody. Wyliczać można długo. Jest to ciekawe po prostu bardzo ciekawe z dramatyczno-fabularnego punktu widzenia.
  • Koncepcja tajemnicy pojawiająca się w poprzednim punkcie ma kolejną zaletę. Sprawia ona, że w Urban Fantasy łatwiej uwierzyć, albo raczej: łatwiej się w nim zatopić. Jeśli bowiem bohaterowie utrzymują swoje istnienie w tajemnicy, to prowadzić to może do przekonania (lub bardziej: nadziei), że faktycznie gdzieś obok nas toczy się jakaś walka z demonami.

Konwencja kryminalno-sensacyjna wnosi natomiast:

  • Realistyczne miejsce dla zagadek kryminalnych
  • Bardzo atrakcyjną dla czytelnika, kryminalną otoczkę, czy to widoczną od strony śledczych, czy to od drugiej: podziemia, gangów, mafii etc.
  • Bagaż postaci i archetypów typowych dla tej konwencji (chuligani, członkowie różnych rodzajów gangów, mafia, handlarze narkotyków etc.)
  • Możliwość wykorzystania nowoczesnej technologii, która jest tematyką co najmniej równie interesującą, jak magia.
  • Oraz oczywiście użycia nowoczesnej broni. Bo nie ma nic lepszego niż dobra strzelanina. Z zombie. Co więcej: połączenie takie pozwala także na korzystanie z takich motywów jak broń biała i magia.

Kolejny element konwencji to miejskie legendy, zarówno w skali makro jak i mikro. Splatają się one po prostu z poprzednimi tworząc jednocześnie koloryt miejsca akcji. Samo to połączenie sprawia, że książki tego rodzaju są atrakcyjne dla szukającego wrażeń czytelnika. Na tym jednak ich zalety się nie kończą.

Bardzo atrakcyjne środowisko:

Kolejna zaleta polega na tym, że Urban Fantasy osadzone jest w bardzo ciekawym zarówno z punktu widzenia narratora jak i czytelnika otoczeniu, czyli w dużym, nowoczesnym mieście. Duże miasta mają to do siebie, że na stosunkowo niewielkim obszarze skupiają bardzo duże ilości ludzi o często zupełnie innych postawach, celach, dążeniach oraz kondycji życiowej. Co więcej: odległość w czysto fizyczno-geograficznym sensie między nimi jest niewielka, co ułatwia znacząco prowadzenie akcji. Tak naprawdę bowiem np. wampir, jego ofiara, bogaty biznesmen, szef gangu narkotykowego, jego skuszony na stronę zła, ale wciąż dobry, nastoletni pomocnik, czarodziej i prywatny detektyw mogą mieszkań nawet w tym samym budynku, albo najwyżej kilka przecznic dalej. Co więcej potencjalna ilość takich ludzi jest niczym nieograniczona, a nawet sąsiednia dzielnica może mieć zupełnie inny klimat, charakter, geografię i specyfikę.

Frodo do Mordoru szedł miesiącami. W dużym mieście wystarczy skorzystać z taksówki.

Wbrew pozorom jest to bardzo pomocne przy pisaniu książki. W szczególności, jeśli pozwolimy bohaterom rozejść się na różne krańce świata.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

1
Notka polecana przez: jakkubus
Poleć innym tę notkę

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
0

Po drugie gatunek ten leży bardzo blisko innej, szalenie atrakcyjnej konwencji, a mianowicie komiksu superbohaterskiego (bo powieści takich raczej nie ma).

Są są, wystarczy tylko nieco poszukać. Na polski mamy przetłumaczone Dzikie Karty oraz Stalowe Serce, zaś w angielskim jest tego jeszcze więcej, szczególnie w formie powieści sieciowej (prym wiedzie tu chyba Worm).

19-09-2015 22:05
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Czyli dwie. To nie jest dużo... Choć Dzikie Karty faktycznie są fajne. O Stalowym Sercu jeszcze nie słyszałem. W sumie to od jakiegoś czasu krążę wokół Sandersona jak pies koło żaby... Może od tego bym więc zaczął?

20-09-2015 10:53
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Neil Geiman "Nigdziebądź"?

21-09-2015 10:52
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Jakkubus

Jeśli chodzi o "powieści superbohaterskie" to Marvel oprócz komiksów wydaje również takowe. Z tego co wiem, w Polsce wydano tylko kilka pozycji przeznaczonych dla dzieci - w Empiku znalazłem "Kapitan Ameryka i Armia Przyszłości" oraz "Spiderman: Atak Superbohaterów". Jak łatwo się domyślić, dla dorosłego czytelnika te książki mogą stanowić co najwyżej zabawną ciekawostkę (albo narzędzie indoktrynacji młodych umysłów ;) - nie wiem, czy dorosłe powieści są lepsze, ale też nie obiecywałbym sobie zbyt wiele, bo nowelizacje "towarzyszące" z reguły są co najwyżej średnie.

21-09-2015 14:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.