» Recenzje » Zaksięgowani - Jakub Małecki

Zaksięgowani - Jakub Małecki


wersja do druku
Zaksięgowani - Jakub Małecki
Błędy Małeckiego były dla mnie swego rodzaju objawieniem: byłem urzeczony naturalnością bohaterów, bogatym językiem, jakim posługiwał się ten nomen omen debiutant, a także perfekcyjnym połączeniem brzydoty i nawiązań do literackiej klasyki. Jestem na siebie naprawdę zły, że do tej pory nie przeczytałem Przemytnika cudów. Zaksięgowani jednakże trochę mój ból złagodzili. Niestety.

Pierwszym, co mnie zdeprymowało, była forma najnowszej książki Małeckiego: byłem irracjonalnie pewny, że będzie to powieść, potem, z każdym kolejnym fragmentem moje początkowe przekonanie słabło. Ale co w takim razie z pierwszym tekstem? Nie chciało mi się wierzyć, że autor w swoim zbiorze umieściłby tak słabe opowiadanie: oparte na lekkim paradoksie, ani straszne, ani wzbudzające niepokój. Wertowałem więc kolejne teksty z uczuciem niedosytu, ale i niepokoju: co będzie dalej? wszystko połączy się w zgrabną całość? W końcu tak, ale nie w satysfakcjonujący sposób. Po Małeckim spodziewałem się czegoś dużo lepszego, niż serii słabo powiązanych ze sobą opowiadań.

Opowiadań, trzeba przyznać, lepszych i gorszych: zdarzają się w Zaksięgowanych teksty świetne (jak Pocałunek Białego Chłopca, Każdy umiera za siebie czy Za godzinę powinna tu być), ale i takie, które nie porywają (Czciciele, Oszronione palce magików, Pisarze i mordercy). Ogólnie można stwierdzić, że zdecydowanie lepiej wychodzą Małeckiemu teksty z pełną fabułą, pozwalające odpowiednio rozwinąć narrację i zaprezentować bogactwo stylu autora. W zdecydowanie mniejszym stopniu przypadły mi do gustu krótkie opowiadania konceptualne, oparte na prościutkich pomysłach. Lubię takie miniatury u Kyrcza, nie wspominam nawet o mistrzu Castle, ale w moim odczuciu w tekstach Małeckiego akcja odgrywa zbyt ważną rolę, aby spychać ją na drugi czy trzeci plan.

Na potwierdzenie przywołam najprostszy przykład – najlepszy i najgorszy tekst zbioru. Na największe pochwały zasłużył Pocałunek Białego Chłopca. Po lekturze tego opowiadania stwierdziłem, że antologia ma ogromny potencjał. Historia jest prosta, ale odgrywa w tekście bardzo dużą rolę (co nie tyczy się każdego opowiadania ze zbioru) – fabuła opiera się na popularnym w tekstach obyczajowych schemaciku, ale w doskonały sposób go wykrzywia, wypacza. I właśnie to powoduje, że Pocałunek… budzi najsilniejsze emocje – zaniepokojenie i zwątpienie. Więcej takich konkretnych i – co ważne – przerażających tekstów z pewnością przysłużyłoby się książce.

Zmieszali mnie natomiast Czciciele. Niby jest wszystko, co być powinno: psychodeliczny pomysł, nieźle nakreśleni bohaterowie, kolejna prosta fabuła. Jednakże Małeckiemu nie udało się osiągnąć tego, co zrobił w Pocałunku… – tam "codzienna" historia wpędzała w niepokój, tutaj nie udało się uzyskać tego wrażenia. Wydaje mi się, że spowodowane to było surrealistycznym, na siłę udziwnionym konceptem, który zbyt mocno zahaczał o absurd. W Błędach groteska stanowiła jeden z najmocniejszych punktów tekstu, w tym opowiadaniu sprawia wrażenie wymuszonej.

Wszystko to nie byłoby niczym niezwykłym (przecież większości autorów zdarzają się opowiadania zarówno świetne, jak i słabe), gdyby nie fakt, że szkoda mi zmarnowanego potencjału Małeckiego. Czytanie składanych przez niego słów, abstrahując od fabuły, bohaterów, pomysłu i całej nadbudowy, sprawia najprawdziwszą przyjemność. Pisarz po mistrzowsku posługuje się brzydotą, ale raczej nie przesadza z krwią – doskonale dozuje brutalność, nie przedkładając jej nad treść. Bardzo ciekawie prezentują się również niezwykłe metafory, jakimi operuje: niby prosto z podwórka, ale jednak zaskakujące, mimo wszystko – inne. Od początku Małecki budził we mnie mocne skojarzenia z Orbitowskim i Kainem – bez wahania mogę postawić go obok tych autorów, przynajmniej jeśli chodzi o umiejętność posługiwania się słowem.

Zaksięgowani wzbudzili we mnie naprawdę duże zmieszanie. Z jednej strony zdziwienie budzi dziwaczna, niezbyt składna forma i słabsze teksty, których nie brakuje; z drugiej – znaleźć można tu również opowiadania doskonałe, pozostawiające w czytelniku trwały ślad. Warto pamiętać również, że to Małecki – jeden z najlepszych młodych rzemieślników pióra. Polecam zbiór tym, którzy cenią pisarza za wcześniejsze dokonania – ja lektury antologii mimo wszystko nie żałuję.
6.5
Ocena recenzenta
6.64
Ocena użytkowników
Średnia z 7 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Zaksięgowani
Autor: Jakub Małecki
Wydawca: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 21 października 2009
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Fantastyka z plusem
ISBN-13: 978-83-61187-14-1
Cena: 29,00 zł



Czytaj również

Zaksięgowani
Pocałunek Białego Chłopca
Vanderus poleca na październik
Cykl: Redaktorzy polecają
Inne światy
Dukaj, Małecki, Orbitowski i reszta
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.