James Islington, Cień utraconego świata
string(15) ""
» Blog » Zakaz handlu w niedziele – co będzie oznaczał dla graczy i czytaczy?
08-11-2016 20:54

Zakaz handlu w niedziele – co będzie oznaczał dla graczy i czytaczy?

W działach: gry wideo, książki, wredni ludzie | Odsłony: 390

Dyskusja nad handlem w niedziele ostatnimi czasy ucichła, niemniej jednak oznaczać to może nie tylko, że z tego (wracającego jak bumerang) pomysłu zrezygnowano, ale też ciszę przed burzą. Niemniej jednak jest to dobry moment, by na zimno zastanowić się, co ten pomysł będzie oznaczał dla graczy i czytaczy miast i wsi.

Klienci:

Pierwszą konsekwencją zakazu handlu w niedziele będzie to, że w ten dzień nie zrobimy zakupów. Jest to o tyle istotne, ze żyjemy w kraju, w którym 40 procent transakcji handlowych odbywa się w weekend, z czego mniej-więcej polowa właśnie w niedzielę. Spowodowane jest to trybem życia współczesnego człowieka.

Wbrew pozorom ten nie rożni się szczególnie ani w dużym mieście, ani na prowincji. Wręcz przeciwnie, współcześnie większość wsi i małych miasteczek to tak naprawdę sypialnie większych miast, których mieszkańcy w dzień pracują w dużych ośrodkach, w a wieczorem wracają do siebie. Brwinów pod Warszawa, Lesko pod Sanokiem czy Ustrzyki Dolne pod Przemyślem nie robią tu różnicy, ewoluując w coś w rodzaju miast amerykańskich suburbiów, na które wyprowadza się klasa średnia, typowe przedmieścia i osiedla pozostawiając biedocie.

W dużych miastach natomiast wzrost czynszów powoduje zanikanie drobnego handlu na rzecz agencji kredytowych, punktów Orange i modnych lokali gastronomicznych. Widać to w szczególności w centrach. Handel użytkowy skupia się w świątyniach komercji, nazywanych „supermarketami” ulokowanych zwykle gdzieś na uboczu.

Jeśli małe sklepy przeżywają, to zazwyczaj skupiają się na produktach pierwszej potrzeby, łatwo psujących się, kupowanych impulsywnie (jak batoniki i cola) oraz używkach.

Spowodowało to powstanie zjawiska „weekendowej pielgrzymki”, w trakcie której cała rodzina wyrusza, by dokonać zakupów na tydzień. W jej trakcie nabywa się przedmioty trwale i trudno psujące się, a przy tym z racji na ich rozmiar lub wagę niewygodne w transporcie. Do grupy tej należą: napoje, papier toaletowy, cukier, sól, środki higieny osobistej i czyszczące.

Przedmioty lekkie i łatwo psujące się jak warzywa czy mięso kupowane są w trakcie mniejszych wypadów, np. w drodze powrotnej z pracy do domu.

Nieco inaczej wyglądają zakupy przedmiotów luksusowych, jak perfumy, ubrania buty czy najbardziej nas interesujące gry i książki oraz transakcje poważne jak zakup nowej lodówki lub komputera. W wypadku tych pierwszych zwykle odbywają się w weekend, gdyż są one metoda jego uświetnienia. Zakupy poważne natomiast wymagają obecności więcej niż jednej osoby, gdyż często odbywają się ze wspólnej puli pieniędzy, istnieje konieczność upewnienia się, ze dokonany został właściwy wybór oraz często potrzebna jest pomoc w trakcie transportu nabytego towaru.

Jako, ze wszystkie te rzeczy wymagają często kilkugodzinnej wyprawy najlepiej zorganizować je w dzień wolny od pracy, a te są dwa.

„Zakupów na tydzień nie trzeba robić akurat w niedziele”:

Logiczna konsekwencja jest wiec wybór soboty lub niedzieli. W tym momencie pada odwołujący się do moralności argument, ze tygodniowych zakupów nie trzeba robić w ten drugi dzień. Otóż: argument ten jest inwalidą. Jeśli nie w niedzielę, to kiedy?

Ludzie dziś pracują w godzinach miedzy 9 a 17, często dłużej. Wiele lokali handlowych, często nawet w dużych miastach jest otwartych w dokładnie tych samych godzinach, prawdę mówiąc nie wiem dlaczego. Może jest to pamiątka po czasach, gdy znaczna cześć ludności żyła z rolnictwa, a nie pracowała w biurach i do miasta przyjeżdżała raz na tydzień, wziąć udział w jarmarku. Robienie zakupów w weekend jest wiec kwestia wygody i niemalże konieczności.

Zakaz handlu w niedziele sprawi, że dogodny czas zostanie okrojony o połowę.

Wbrew pozorom najbardziej ucierpią na tym mieszkańcy głębokiej prowincji czyli wszelkich twierdz PiS-u. Upór z jakim tego typu ludzie kręcą bat na własne tyłki od zawsze mnie zaskakiwał. O ile obecnie np. Biedronka w Lesku zwana „Ostatnia Biedą Przed Bieszczadami” w niedziele przeżywa oblężenie, atakowana tak przez naszych, jak i Ukraińców, to teraz przestanie. Podobnie będzie miała się sprawa z drugim pod względem obrotu Kauflandem w Polsce, położonym 16 kilometrów dalej, gdzie zjeżdżają się ludzie z połowy Podkarpacia i całych Bieszczad właśnie na niedzielne zakupy.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Exar
   
Ocena:
0

Ja mam tutaj bardzo mieszane uczucia (mieszkam w duzym miescie, w ktorym chyba kazdy i wszedzie i zawsze jezdzi samochodem).  Ogromna zaleta takiego zakazu byloby drastyczne zmniejeszenie niedzielnego ruchu drogowego i jednoczesnie smrodu spalin. Bylby to taki dzien oddechu, kiedy mozna wyjsc na spacer z dzieckiem nie bojac sie o jego pluca. Teraz takich dni jest doslownie kilka w roku - 11.11, 1.1.

No a przeciw to wiadomo o co chodzi pisowi - kolejne lizanie zadka kosciolowi - wszak ludzie juz beda obkupieni i nie bedzie wymowki aby nie isc do kosciola...

09-11-2016 17:21
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

Polska Izba Paliw Płynnych też popiera zakaz handlu w niedzielę.

09-11-2016 21:35
TO~
   
Ocena:
+1

Polscy fani paliw piwnych, khem, płynnych są przeciw ;)

10-11-2016 01:58
GoldenDragon
   
Ocena:
0

Ludzie dziś pracują w godzinach miedzy 9 a 17, często dłużej.

Chyba wybrańcy losu :) Będzie zamknięte w niedzielę, przyjdą do sklepu w sobotę lub w tygodniu po 17-tej albo wezmą sobie dzień urlopu (żeby kupić tą pralkę czy lodówkę). Handel nie upadł mimo braku sobót handlowych, nie upadnie mimo wolnych niedziel. Najważniejsze, żeby rodziny mogły się spotkać i spędzić ze sobą czas choć w niedzielę - to i ze względów moralnych i po prostu ludzkich jest do nieprzecenienia.

12-11-2016 14:32
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Spedzanie czasu przy wspólnym kupowaniu lodówki to tez dobra rodzinna zabawa...

12-11-2016 15:12
dyskordianin
   
Ocena:
+5

@GoldenDragon

Święte słowa. Ja to w ogóle jestem za tym, żeby co niedzielę całą rodziną meldować się na najbliższym komisariacie, gdzie jakość spędzanego w rodzinnym gronie czasu zostanie dokładnie oceniona, a Karta Zdrowej Rodziny - podbita. A jak ktoś nie ma rodziny, to obowiązkowe niedzielne zajęcia w lokalnej świetlicy.

12-11-2016 15:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.