string(15) ""
» Blog » Żabim okiem: Avatar: legenda Korry
16-10-2012 16:47

Żabim okiem: Avatar: legenda Korry

Odsłony: 172

Była legenda Aanga, teraz opowiemy o legendzie Korry.
Akcja rozpoczyna się w siedemdziesiąt lat po zakończeniu pierwszego trzyksięgu. Nowym Avatarem jest Korra, dziewczyna wywodząca się z południowego plemienia wody, Pod okiem Rady Białego Lotosu i Katary nauczyła się już mistrzostwa w trzech żywiołach (zresztą już jako dziecko była zdolna), nie potrafił się jednak posługiwać żywiołem powietrza. Jedynym, który może ją tego nauczyć jest Tenzin,, syn Aanga i nie licząc jego dzieci, ostatni mag powietrza. Korra chce wraz z nim wrócić do Republic City, stolicy państwa powstałego za sprawą poprzedniego Avatara na terenie dawnych koloni Narodu Ognia, ale spotyka się z odmową. Postanawia się udać tam na własną rękę, ale nie przypuszcza, że będzie musiała nie tylko sprostać oczekiwaniom społeczeństwa, które bardzo się zmieniło od czasów Aanga, ale też stawić czoła Equalistom, ludziom którzy chcą zakończyć dominację magów w społeczeństwie.
Co się rzuca w oczy od samego początku? To że świat się zmienił. Uniwersum Avatara osiągnęło poziom techniczny odpowiadający mniej więcej naszym latom dwudziestym. Na ulicach jest pełno samochodów, a jedną z popularniejszych rozrywek jest słuchanie nadawanych drogą radiową relacji z meczy Pro Bendingu. Postęp i zmiany jakie zaszły w świecie mogą zostać óznane za pomysł wielce kontrowersyjny, ale mi się podobają. Po pierwsze są logiczną konsekwencją wydarzeń, jakie miały miejsce w oryginalnej serii, a po drugie, uwielbiam atmosferę tamtych czasów.
Pewien rozwój nastąpił także w przypadku strony technicznej Serialu. Republic City czy projekty pojazdów są świetne. Także większość postaci jest ładnie narysowana (pewne uznanie mam dla sylwetki Korry, widać, że jej krzepa nie pochodzi gumijagód. Miły szczegó), ale pojawia się pewien zgrzyt. O ile wyższą magowość projektów postaci mogę znieść, to czasami niektórzy mogliby nie łazić w jednej koszulce? Szczegół, który mnie wnerwia i śmieszy w każdym serialu. W Animowanym wprawdzie jest to bardziej zrozumiałe, ale nadal komiczne i psujące iluzję. Mam też wrażenie, że jeden czy dwa projekty pojazdów zostały gdzieś podpatrzone.
Co do fabuły, jest dobra. Gorsza jednak niż w Aangu. Wspaniały jest pierwszy odcinek i bardzo dobry przed ostatni. Najsmutniejsza była chyba stena konferencji prasowej, która zapowiedziAała jak ciężki jest los Awatara. Podobną rolę pełniły pojawiające się tu i ówdzie wzmianki na temat rodziny Aanga. Mogły si® podobać lub nie wątki romantyczne i pro bendingowe. Mi osobiście specjalnie nie przeszkadzały, choć romantyczność wyglądała na cokolwiek wymuszoną. Niestety pod koniec czuje się pewien niedosyt. Scenariusz ma moim zdaniem trzy wady
Syndrom szybko szybciej: Podobnie jak w Grze o Tron, fabuła wydaje się być nazbyt ściśnięta. Jest lepiej niż w serialu HBO, ale tylko dlatego, że nie ma kwadryliona wątków. Dziwna sprawa, bowiem praktycznie nie ma tu czystych filerów ani fragmentów, które można by bezpiecznie wyciąć. Mam wrażenie, że scenarzyści rozpisali się na kilka odcinków więcej 8 musieli potem strasznie skracać. Szczególnie mocno widać to w zakończeniu, które dopiero po głębszej analizie zamiast przesłodzonego, okazuje się być bardzo mroczne.
Humor: Fajny i nieco absurdalny humor z pierwszej serii gdzieś wyparował. Śmieszyć mają przede wszystkim dzieci Tenzina i Boilin, co nawet im się udaje, ale nadal brakuje.
Przegiętość Equalistów. Ogólnie rzecz biorąc Equaliści leją każdego jak i kiedy chcą. Czy mowa o gangsterach, czy o Metakmagach czy samej Korrze, wszyscy padają równie łatwo. Chyba, że akurat mają przegrać, wtedy da się je załatwić jedną ręką. Najbardziej absurdalnie wygląda to w przypadku Amona, który przypomina zabójcę ze strasznego filmu
Pierwszej serii dam na razie 8- z opcją spadku, jeśli pewne podejrzenia nie okażą się prawdą.vNadal jest to bardzo dobry serial i warto go obejrzeć, zwłaszcza pierwszy odcinek.

Komentarze


Asthariel
   
Ocena:
0
Seria gorsza od przygód Aanga, za szybko biegła fabuła, za mało skupiono się na postaciach, a oglądając Mako miałem ochotę krzyczeć do ekranu "jaki możesz być takim idiotą!?".
16-10-2012 18:02
   
Ocena:
0
Ano, t fakt, ale kretynizmu specjalnego Makka nie przypominam sobie
17-10-2012 12:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.