string(15) ""
» Blog » Za co nienawidzę konwentuw
25-02-2013 10:23

Za co nienawidzę konwentuw

W działach: konwenty | Odsłony: 91

Tak wyszło, że miałam poznęcać się najpierw nad Anią Biskup i jej szatańskimi pomysłami rodem z erotyka, ale stwierdziłam, że muszę najpierw wytrzeźwieć intelektualnie po jej twórczości, toteż zajmę się sprawą bliżej mojego krwiobiegu.

Konstruując tę notkę z celowym błędem w tytule powracam do najbardziej pierwotnych z ludzkich lęków, silną alergią, której nie da się wyleczyć nawet bujając na krześle u podstarzałej pani psycholog. Alergią na głupotę i zbydlęcenie. Gdzie? Na konwentach!

Jeżdżę okazyjnie. Fandom jest dla mnie pojęciem abstrakcyjnym, jeżdżę posłuchać i popatrzeć, spotkać się ze znajomymi i próbować naładować psychiczną bateryjkę kosztem stłuszczenia wątroby. Ale pewnie będzie w tym roku tak samo jak w poprzednich, małe sytuacje, które sprawią, że mój psychoterapeuta spojrzy na mnie wzrokiem w którym będą się świecić dwa "$". Jak w kreskówce.

Jak wszędzie, tak i na konwentach znajduje się odsetek ludzi, których najlepiej byłoby pokazywać dzieciom w cyrku za pieniądze. Ludzie, którzy zasyfiają sleeproomy, ludzie, którzy niszczą toalety, nie spłukują wody, zostawiają włosy albo myją tyłek w umywalce na oczach niekoniecznie uradowanej przymusowym striptizem gawiedzi. Dziewczyny, które uwieszają się na przypadkowo poznanych chłopakach, depczą po głowach śpiącym ludziom (pozdrawiam panienkę, która na Falkonie mnie podeptała, bo ciężko było jej zmarnować trzydzieści sekund życia i przejść obok - jeszcze miała pretensje). Ludzie, którzy nagle zaczepiają na korytarzu i nie do końca wiadomo co chcą, dopóki nie pomachają ci przed nosą twoim śpiworem ze śladami tego, co zjedli parę godzin temu. Nienawidzę ich całym sercem.

Nienawidzę prelekcji, na których prelegent rozmawia z grupką swoich znajomych i właściwie temat kończy się na przyjacielskich pogaduchach, taki facebook na żywo z opcją "wyloguj się stąd i żałuj, że nie poszedłeś na inną prelekcję". Nienawidzę jednej sytuacji, w której kazano mi opuścić korytarz należący do pewnej szkoły, w którym młoda dziewczyna ze starszym panem o plakietce "gość" uskuteczniali temat. Proszę wyjść, bo to prywatna rozmowa. W porządku, wcale nie chciałam iść na trzeciego. Nienawidzę sytuacji, w których znajduję się wokół ludzi szukających uwagi kosztem innych ludzi, skaczących po stołach, pajacujących. Panienek o minach, jakby przeżywały intelektualny renesans i chłopaków, którzy chodzą za tymi panienkami i właściwie nie wiadomo o co im chodzi.

Nienawidzę nawet niektórych ludzi z ASG, którzy chodzą i pozują z bronią ustawioną pod takim kątem, że trzeba łapać się za głowę i uciekać, zanim trzeba będzie rozmasowywać guzy. Nienawidzę ludzi gubiących identyfikatory i inne tego typu rzeczy. I ludzi, którzy wyrzucają śmieci obok kosza w sali.

A za co kocham konwenty to wam powiem innym razem.

Komentarze


Rag
   
Ocena:
0
@Siriel
Zawsze można nagrać i szantażować.

@Z
Większość "bucerskich" ochroniarzy z jakimi miałem styczność była raczej postury sporego cielaka, tacy co to się do wojska ani policji nie dostali bo inteligencją przegrywają z kwiatkami doniczkowymi. Zawsze mi się wydawało, że takie "chuchra" o jakich mówisz to domena RPG-owców, nie ochroniarzy :D
25-02-2013 23:08
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Jedno nie wyklucza drugiego :) Niedobór inteligencji to też disability :)
A że konwenty są RPGowe, to i ochroniarze "erpegowi" - bo przecież ASG nie jest naprawdę.
25-02-2013 23:31
earl
   
Ocena:
0
A tak dla laika odpowiedź - co to jest ASG? Akademia Sztabu Generalnego? :P
25-02-2013 23:55
de99ial
   
Ocena:
+1
@earl
Bo Cytadela od kilku już lat wynajmuje firmę ochroniarską, nie załogi asg ;)
25-02-2013 23:58
Z Enterprise
   
Ocena:
+3
Air Soft Gun. Ludzie biegający z pistoletami na kulki i udający żołnierzy.
26-02-2013 00:09
Aure_Canis
   
Ocena:
+1
oggr
   
Ocena:
+2
Cóż miałem powstrzymać się od komentowania tego co tutaj przeczytałem, ale jednak nie mogę.

Znam konwentową ochronę gdyż wielokrotnie w takowej brałem udział i to nie tylko jako zwykły ochroniarz ale i jako szef ochrony. Fajnie jest jeździć po kimś choć tak naprawdę nic się nie wie o ich pracy. Owszem jest wiele rzeczy które robią źle, jeszcze więcej których nie powinni. Tylko może wyjaśnię to tak: w miejscu w którym jest tyle ludzi, w wieku najczęściej do lat 20 dzieją się nie raz rzeczy o których wam się nigdy nie śniło. To że ochrona podchodzi do ludzi z góry, to tak naprawdę tak powinna. Nie raz spotykałem młodziaków którzy uważali że mogą robić co im się żywnie podoba, gdy zwracaliśmy im grzecznie uwagę olewali nas i robili dalej co chcieli. Sam osobiście wywaliłem kilka osób z konwentu za picie, niszczenie mienia i niewłaściwe zachowanie. Na pierwszym konwencie starałem się być miły, ale na kolejnych, mając świadomość że jeśli ja nie zainterweniuję to ktoś może zrobić komuś krzywdę swoją głupotą sprawiła że i ja zacząłem traktować ludzi z góry. Owszem nie zawsze tak trzeba, ale czasem nie ma poprostu wyjścia. Owszem niektórzy się do tego nie nadają, ale wiedzcie jedno- gdyby nie oni nie raz mogłoby być bardzo nieciekawie. Sam osobiście wyciągałem z kibla gościa zamkniętego w wc w stanie takim ze niosłem go przerzuconego przez ramię bo nie był w stanie nawet siedzieć. Gdyby ci ludzie nie mieli takiego a nie innego podejścia to dopiero zobaczylibyście co się tam może dziać. Ciekawe jak wy byście podchodzili do ludzi gdybyście musieli w ciągu nocy kilkadziesiąt lub set razy zwracać uwagę ludziom na ich zachowanie. Chcecie spokoju to bądźcie spokojni wobec ochroniarzy. Bedziecie pokazywać że są dla was nikim to i inni też będą się tak wobec nich zachowywać, a potem będzie cyrk. Co do samego tekstu, to i owszem wiele takich rzeczy tutaj opisanych jest bardzo true. Najbardziej nie lubię gdy większość zachowuje się tak jakby nagle wyszła z klatek. Owszem wiem że spotykamy się ze znajomymi z którymi nie raz nie widzieliśmy się i z rok, no ale bez przesady.

Zapewne znajdzie się kilka osób ktore zaraz będą fejkowac na to co napisałem, ale powiem tylko tyle-to wszystko tak wygląda bo i sami tak robimy. Narzekacie że ludzie śmierdzą? jasne jesli chodzisz cały dzień po konwencie, nie każdy ma możliwość brać prysznic 2-3razy dziennie i się przebierać. Miejcie też odrobinę zrozumienia dla innych. Co do reszty sytuacji prawda nie powinno tak być i należałoby zwracac takim ludziom uwagę. czego jeszcze nie lubię? starych pierników wychwalających się ile to lat są w fandomie i jak powinno się do nich zwracać itp. Dla mnie są takimi samymi ludźmi ja inni, chcą się wywyższać to są u mnie skreśleni.
26-02-2013 02:20
Rag
   
Ocena:
+1
@ogrr
Sam szanuję innych (w tym ochroniarzy) i tego samego wymagam w zamian. Jeśli ktoś potraktuje mnie bez szacunku to nie ma szans, żebym mu ułatwiał cokolwiek. Znam wielu świetnych ochroniarzy, którzy nie traktują ludzi z góry i co ciekawe zwykle oni mają najmniej przypadków w których ludzie ich olewają.
Bucostwo w każdej formie trzeba tępić, nie ważne czym się buc zajmuje.

Zdarzało mi się sporadycznie brać udział, a nawet organizować ochronę imprez i wiem jak to wygląda z obydwu stron.

Profesjonalny ohcroniaż nie ma prawa być bucem, taki który jest nadaje się tylko na bramkę w podrzednej dyskotece bądź jak widać na konwenty.

I podkreślę jeszcze raz. Żaden kretyn nie ma prawa nawet położyć na mnie ręki bez mojej zgody o ile sytuacja nie jest nagła\krytyczna etc. A nakaz pokazania identyfikatora nie jest sytuacją ani nagłą, ani krytyczną. A gdybym naszedł na takiego, który by przeszukiwał moje rzeczy bez wczcześniejszego zapytania o pozwolenie\informacji to sam bym go wyprowadził z terenu konwentu. Przez okno.

@Z
Moi znajomi od ASG zdecydowanie nie wyglądają tak jak ci opisani przez ciebie ;)
26-02-2013 02:37
Z Enterprise
   
Ocena:
0
@ oggr - może czas zacząć zamiast ochrony na bramce stawiać wychowawców kolonijnych? :)

Albo przynajmniej PRAWDZIWĄ firmę ochroniarską, której pracownicy są przeszkoleni w "hostingu" takich imprez? Na razie, z moich obserwacji (głównie Wrocław) to daje się tę fuchę ludziom równie nieodpowiedzialnym jak "bydło", którego pilnują.
Poza tym, troszkę histeryzujesz - widziałem kilkudniowe imprezy dużo większe niż Polcon czy inne duże konwenty, gdzie ludzie byli naćpani, pijani, bili się i ogólnie byli bardziej "niegrzeczni" niż konwentowicze. I jakoś powodów do narzekania na niekompetencję osób zabezpieczających takie imprezy nie było.
Pewnie dlatego, że czym innym jest człowiek pracujący zawodowo w ochronie, a czym innym amator zgarnięty z poligonu razem ze swoim zabawkowym sprzętem.
To nie ochrona, to żandarmeria i to na dodatek prześmiechowa (bo z zabawkami) i niekompetentna. Tak trochę jak w komediach z De Funesem

Rag - ja tam dużo ludzi od ASG nie znam, kilku znajomych się w to bawi, ale to sami informatycy których zabawa kończy się na kupieniu zabawek i trzymaniu ich w domu, bo rzadko wychodzą na dwór :) To co opisałem wyżej to obserwacje ze światka wokół wrocławskich konwentówz z kilku ostatnich lat.
26-02-2013 08:17
von Mansfeld
   
Ocena:
+5
Odróżniłbym ochroniarzy od osób odgrywających rolę ochroniarzy na konwentach. To zasadnicza różnica. :-]
26-02-2013 08:31
52124

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+7
Kiedyś jeździłam na więcej konwentów. Na Krakony, na Teleporty, nawet na jakiś Imladris się załapałam... ochrona raz bywała lepsza, raz gorsza. I wiele złych rzeczy widziałam, ale nie irytowało mnie to specjalnie - chłopcy pilnowali porządku i nawet jeśli czasem musieli warknąć, to zwykle okoliczności były uzasadnione. Były tam takie sytuacje, że ochrona chodziła po konie i wylewała ludziom alkohol - czego teoretycznie robić nie powinna - ale stawiali sprawę jasno - wylewamy, albo opuszczasz teren konwentu zgodnie z regulaminem. I ludzie sami się zgadzali. No i cała sytuacja była winą konwentowiczów, nie ochrony, bo przeciez regulamin zabraniał picia. O takie nadużycia pretensji nie mam, nie miałam, mieć nie będę.

Ale jakoś koło 2009 roku na Pyrkonie zaobserwowałam modę na paramilitarnych ochroniarzy z ASG. I ci są nadaktywni. To jak te sytuacje które opisałam - zwykle nie były zawinione - co to za sięganie ludziom do kieszeni przy wejściu, bo być może wnoszą piwo (okazało się, że napój energetyczny). Podejrzewam, że ochrona może zapytać - a cóż to koleżanko/kolego w swej kieszeni chowasz? Ale nie powinna sama do cudzej kieszeni sięgać. A nawet jesli okazałoby się, że to piwo - to wtedy ochrona powinna poinformować, że z piwem gościa nie wpuszczą - może je spożyć poza terenem konu i wrócić, może je wyrzucić może opuścić konwent jesli nie zgadza się na warunki lub też może oddać piwo do depozytu (ostatniego pewna nie jestem - organizatrozy chyba nie mają obowiązku zorganizowac depozytu).
Tymczasem opcja - dawaj piwo nie powinna mieć miejsca (a widziałam).

I jeszcze jedno - mało mam zrozumienia dla teorii z której wynika, że ochrona musi być sroga, by wyrobić sobie autorytet, bo ludzie potrafią być straszni. Tak, potrafią, ale to nic nie zmienia ponieważ ten konwent jest dla mnie, ja mam się tam jak najlepiej czuć i jak najfajniej bawić. I oczekuję uprzejmego traktowania w zamian za uprzejmość, którą okazuję. Po prostu, jako odbiorca konu chciałabym, by uprzejmość była w pakiecie podstawowym. A z osobami stwarzającymi problemy ochrona powinna obchodziś się stanowczo, ale też w granicach uprawnień.

PS. Stosownie do regulaminu Pyrkoniu wnoszenie na teren konwentu ASG jest niedopuszczalne, chyba że uzyskało się zgodę organizatora, a samo wniesienie jest niezbędne do realizacji punktu programu (sama zgoda nie wystarczy, powód też musi być dobry). Biorąc pod uwagę, że posiadanie ASG przez ochronę nie jest absolutnie konieczne do wykonywania ich obowiązków, a pewnie nawet niedozwolone (bo ochrona nie może chyba strzelac kulkami do nieposłusznych - czy może?), doprawdy nie pojmuję dlaczego oni wszyscy z tym ASG paradują.

Cały czas zastanawia mnie, czemu na terenie MTP ochrona jest fajna, a w szkole nie. Chyba w tym roku prześpię się na ternie MTP, chociaż duża, wspólna aula trochę mnie przeraża.
26-02-2013 09:29
Kamulec
   
Ocena:
+2
@earl
ONR ćwiczący przekonywanie obywateli do swoich poglądów.
26-02-2013 11:06
Azot
   
Ocena:
+2
Myślę, że mocno zgeneralizowalismy opinię na temat ochrony, bo przez te kilka lat widziałam zarówno chodzące kompleksy małego... mięśnia, jak i niesamowicie sympatycznych gości z takim uśmiechem, że budzi się we mnie cichy zew chichoczących nastolatek;). Niemniej super by było gdyby rzeczywiście orgowie zwrócili przed konwentami uwagę, że funkcją ekip nie ma być tworzenie przy wejściach kompanii karnych. Plus może teraz niektórzy ogarną, że po prostu wyglądają wtedy komicznie i na totalnych noobów.

Niemniej osobiście uważam, że agresywna reakcja i ucieczka do przemocy w takich sytuacjach jest tylko odpowiedzią chamstwem na chamstwo, i nie dość że nikogo nie nauczy jak się powinno postępować, to jeszcze prawdopodobnie wzbudzi więcej frustracji, zamieszania i agresji... (ujmując prościej-po co się kopać z osłem?).

O noclegach konwentowych trudno mi się obecnie wypowiedzieć, bo udało mi się ostatnio skorzystać z gościny znajomych, ale niezaprzeczalnie muszę zgodzić się z tym, że ilość ludzi którzy zerwali się chyba ze smyczy jest porażająca. A o ile jeszcze w przypadku typów sporo ode mnie młodszych potrafię z zażenowaniem zrzucić to na karb głupoty i świeżo uzyskanej 'wolności', tak kurdesz goście w moim wieku, którzy zachowują się jakby pierwszy raz piwo widzieli ... no cóż...

Jeszcze jedną mega wkurzającą rzeczą są prelekcje z dupy. Jako przykład podam zeszłoroczną? pyrkonową prelekcję o tatuażu. Kto był ten pewnie kojarzy, że osoba prowadząca należy do takich, które raczej powinny być w stanie sklecić kilka zdań sensownie, tymczasem była to radosna godzina pt.'wy już na pewno wszystko wiecie o temacie, więc pochwalę się Wam swoimi nowymi dziarami i pokażę kilka obrazków rodem z 9gaga'. Gorsi bylu tylko pijani (sic!) prelegenci/organizatorzy konkursów.

A na koniec to, co zostało już tu przez kogoś wspomniane- ultra zajefajni kolesie, przed którymi należy bić pokłony, bo zeżarli zęby na jakimś temacie. A ja głupia myślalam, że konwenty mają m.in. propagować zainteresowanie pewnymi tematami:p.

ale i tak mimo kilku takich 'smaczków' dalej pewnie będę się cieszyć jak dziecko wlokąc tyłek te kilkaset kilometrów;).
26-02-2013 12:47
Aure_Canis
   
Ocena:
+4
"przez te kilka lat widziałam zarówno chodzące kompleksy małego... mięśnia"

Penis to nie mięsień.
26-02-2013 13:52
Siriel
    @ Azot
Ocena:
+10
A o ile jeszcze w przypadku typów sporo ode mnie młodszych potrafię z zażenowaniem zrzucić to na karb głupoty i świeżo uzyskanej 'wolności', tak kurdesz goście w moim wieku, którzy zachowują się jakby pierwszy raz piwo widzieli ... no cóż...

Pojedź na pierwszą z brzegu korporacyjną imprezę integracyjną, a przekonasz się, że głupota i zerwanie z łańcucha nie są skorelowane z wiekiem.
26-02-2013 14:18
nerv0
   
Ocena:
+5
niesamowicie sympatycznych gości z takim uśmiechem, że budzi się we mnie cichy zew chichoczących nastolatek;).

To niemożliwe, przecież ja nie chodzę na konwenty... ;P
26-02-2013 14:37
Azot
   
Ocena:
0
@aure_canis orly?;) to akurat była specjalna zmiana... tematu;)


@ Siriel Jasne, że tak. I dalej nie jest to dla mnie powód żeby być z siebie dumnym i coś co do końca rozumiem;).
26-02-2013 14:42
Rag
   
Ocena:
+1
@Azot
Naruszenie mojej prywatnej przestrzeni traktuję bardzo poważnie. Uważam, żę podjęcie działania wobec osoby która bez mojego pozwolenia na przykład chwyta mnie za ramię jest nie chamstwem i agresją tylko obroną. Nie dotykam ochroniarzy gdy nie musze i słucham ich poeceń jeśli odnoszą się do mnie z szacunkiem.
26-02-2013 14:56
Azot
   
Ocena:
+1
@Rag
z jednej strony rozumiem, z drugiej- sam napisałeś, że to NIE są profesjonaliści. więc obstawiam, że reakcją takiego gościa i jego kumpli nie będzie refleksja na temat własnego zachowania tylko atak będący w ich mniemaniu konieczną obroną i próba usunięcia Cie z konwentu. Więc mimo, ze rozumiem Twój argument o nietykalności (też nie lubię takich zagrań), dalej wydaje mi się, że już lepiej jasno takiemu chłopowi powiedziec gdzie sobie tę rękę może wsadzić ze swoimi uprawnieniami.;)
26-02-2013 15:39
Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Jest taki fajny patent - zadzwonić po pały, gdy szturcha cię ochrona. Zrobić zadymę i spuścić na organizatorów psy. W końcu do tego są. I jeszcze zadzwonić po redakcję "Faktu" albo "Super Expresu". Już widzę te nagłówki w gazetach: "Stefan Kowalski (l.19) został brutalnie poturbowany przez paramilitarną bojówkę Zakonu Jedi w trakcie zlotu tajemniczych Erpegowców wyznających Tolkiena i Harrego Pottera" albo coś w tym stylu.
I wypowiedzi księży, polityków, psychologów i pracowników społecznych, zastanawiających się nad przyczynami upadku moralności dzisiejszej młodzieży.
Perspektywa takiego syfu dla organizatorów z pewnością powinna zaistnieć w głowach konwentmakerów.
26-02-2013 15:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.