string(15) ""
» Blog » Z czego żyją czarodzieje?
30-11-2014 00:26

Z czego żyją czarodzieje?

W działach: RPG, Dungeons and Dragons | Odsłony: 521

Z czego żyją czarodzieje?

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie opublikowany na Poltergeiście artykuł Czarnotrupa pod tytułem Gorsi, ale nie najgorsi: Wiejscy czarodzieje w d20. Artykuł, który - powiem uczciwie - zupełnie mi się nie podoba.

Bo powiedzmy sobie szczerze: ludzie, którzy grają czarownikami (a są oni jednymi z popularniejszych archetypów postaci w RPG) ostatnim, co oczekują to usłyszeć „wiecie, wasze ulubione postacie normalnie zajmują się pozbawionymi prestiżu, kiepsko płatnymi pracami w rodzaju robotnika rolnego czy elektryka i tylko ty miałeś tyle szczęścia, że mogłeś zająć się zabijaniem goblinów!”

Prawdę mówiąc nie do końca podoba mi się też wizja chłopów, a raczej ogółu ludności wiejskiej potraktowanej jak zupełnie upośledzonej. Nie trafia też do mnie wizja czarodziejów używających takich zaklęć jak Tynkowanie czy Przemiana ziemniaków w bimber (ktoś tu czytał za dużo Wędrowycza) by zarobić na życie. Zwłaszcza, że już nawet czarodziej pierwszego poziomu może robić lepsze rzeczy.

Pomijając jednak moje gusta, przedstawiona przez Czarnotrupa ma dwie wady merytoryczne. Są to:

  • inwazja na role innych postaci: po pierwsze, w Dungeons and Dragons 3ed mamy do czynienia z 11 archetypami postaci (plus dodatkowo 4 przeznaczonymi tylko dla BN-ów), z których zaledwie 5 jest klasami dominująco magicznymi. Klasy te jednak dokonują inwazji na pola aktywności pozostałych specjalizacji: na wojnach nie walczą Wojownicy, tylko Czarodzieje. Na dworach nie występują Bardowie, tylko Czarodzieje-Iluzjoniści wyczarowujący muzykę. Gnoju na polach nie rozrzucają Plebejusze, tylko znowu robią to Czarodzieje. Zapomina się przy tym, że DeDeki są grą drużynową, gdzie (przynajmniej w teorii) sukces zależy od współpracy.
  • brak realizmu i spójności świata: po drugie: czarodzieje i profesje pokrewne przedstawiani są praktycznie zawsze jako swego rodzaju elita, moce swe zawdzięczające długotrwałej edukacji (Czarodzieje), wewnętrznemu, wrodzonemu darowi (Zaklinacze) lub wstawiennictwu samych bogów (Adepci, Druidzi i Kapłani). Trudno oczekiwać, żeby tego typu postacie nagle wybierały najgorsze ścieżki kariery i niskopłatne zajęcia przeznaczone dla robotników niewykwalifikowanych. Tym bardziej, że mogą zdecydować się na wiele lepiej płatne zawody. Zawody te to:

Sektor medycyny niekonwencjonalnej:

W D20 oczywiście dla Czarodziejów jest zamknięty, gdyż zaklęcia lecznicze zarezerwowane są dla Kapłanów i Druidów. Niemniej jednak w innych systemach RPG z innymi opcja ta nadal stanowi otwartą drogę.

Pracownicy sektora rolnego (którzy w światach przed-przemysłowych stanowią zapewne około 95% społeczeństwa) mają takie same potrzeby, jak pracownicy innych dziedzin. Potrzebują jeść, pić, odziać się, wykorzystywać narzędzia oraz być zdrowymi. W tej ostatniej dziedzinie ich zapotrzebowanie jest nawet większe niż w wypadku innych sektorów, bowiem rolnictwo to nie tylko ludzie, ale także i zwierzęta (oraz nie tylko przywiązani do ziemi chłopi pańszczyźniani, ale też właściciele i dzierżawcy folwarków). Te ostatnie to nie tylko chude krowy i marne chabety, ale też rasowe zwierzęta, nierzadko cenniejsze niż gospodarstwa zwykłego chłopstwa. Produkcja to nie tylko pszenica i brukiew, ale też i towary luksusowe o wysokiej jakości (zauważcie, że najlepszej jakości wina to też są produkty rolne). Wszystkie one potrzebują pomocy medycznej tak samo, jak ludzie (między bogiem, a prawdą znaczna część chorób jak ospa, gruźlica czy grypa atakuje zarówno ludzi, jak i zwierzęta hodowlane).

Nie da się ukryć, że zawody lekarza czy też znachora (między którymi długo nie było żadnej różnicy) istnieją w praktyce od zawsze i od zawsze należały do, jeśli nie najlepiej, to wysoko płatnych.

Nie da się ukryć też, że zdolności magów (w D20: kapłanów) do zasklepiania nawet bardzo poważnych ran dotykiem, usuwania wszelkich, niemagicznych chorób i urazów, a nawet przywracania życia jest zdolnością bezcenną. Zwróćcie uwagę na to, ile zarabiają w naszym świecie lekarze czy nawet weterynarze. Zwróćcie też uwagę, ile mogliby zarabiać, gdyby nauczyli się leczyć choroby bez potrzeby wykorzystywania gigantycznych ilości drogiego sprzętu, zaplecza i chemikaliów.

Przydatne zaklęcia: Błogosławiona jagoda, Krąg leczniczy, Leczenie Różnych Ran, Masowe uzdrowienie, Mniejsze odnowienie, Modyfikacja pamięci (zaklęcie o dużym potencjale w psychoterapii), Odnowienie, Prawdziwe wskrzeszenie, Przełamanie zaklęcia, Przywołanie z martwych, Regeneracja, Rozłączenie Mordekainena, Rozproszenie magii, Większe odnowienie, Większe rozproszenie, Wskrzeszenie,

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Z jednej strony Autor próbuje racjonalnie odpowiedzieć na pytanie " z czego żyją czarodzieje w świecie fantasy " , z drugiej  wyłania się z niego obraz papki designerskiej  gdzie istnieje magiczna prywatna służba zdrowia , usługi detektywistyczne, co najmniej renesansowa bankowość, średniowieczny agraryzm oraz  logistyka międzykontynetalna. W świecie gdzie broń palna albo nie istnieje, albo jest produkowana tylko w Iz.. ee Lantanie. Innymi słowy - zegarmistrz próbuje zracjonalizować byt kasty czarującej w nieracjonalnym świecie który bez "it's magic" wygląda jak wylosowany z jakiejś grognardzkiej tabelki.

IMHO takie próby nie mają żadnego sensu bo świat i ekonomia są pisane tylko z jednej perspektywy- bohaterów oraz ich magicznych przedmiotów do walki ze złem.

30-11-2014 03:07
Gawk
   
Ocena:
0

Artykuł byłby ciekawy, gdyby dotyczył innego systemu. Według naukowców trzmiel nie ma prawa latać. Tylko że trzmiel o tym nie wie.

D&D to nie jest system odpowiedni do doszukiwania się w nim sensu i realnych zależności. Wśród tylu absurdów w nim zawartych, problemy logistyczne są gdzieś na ostatnim miejscu, kiedy bohaterowie graczy wraz ze wzrostem poziomów nabywają nadludzkich możliwości.

Autorzy też próbowali niejako zachęcać graczy do zachowania realizmu, dlatego w bestiariuszu czy podręczniku Mistrza Podziemi umieścili notkę, żeby przemyśleć umiejscowienie potworów takę pod względem zależności. Tyle, że graczy to nie interesuje, że w lochu nie ma wychodków, a X żywi się Y na odchodach którego wyrasta Fungus Fallusois, którym żywią się Vaginalicze...

Graczy interesuje eksploracja, pokonywanie wyzwań i zdobywanie za to pedeków oraz fajnych, magicznych cacek. Bo żywot zwykłego zjadacza chleba nie jest dla nich. Reszta jest tylko tłem.

30-11-2014 11:43
Kanibal77
   
Ocena:
0

Według mnie w dedeczkach wszystko można by od biedy przełknąć, nawet taki na krzywy ryj debilny ekosystem podziemi. Ale najgłupsze co tam jest to wskrzeszanie wystepujące nagminnie i powszechnie. Bohatera zaciuka jakiś stwór, reszta bierze jego truchło do jakiegokolwiek kapłana, który za odpowiednią opłatą go wskrzesza.

Ale lokalny władca zostaje zasztyletowany i zostaje martwy na amen, pomimo, że jego bliscy mogliby wyłożyć hajs. Ale nie. I nie dlatego, że zyskują na tym, że gość zostaje martwy. Tylko bo nie- bo nikt o tym nie pomyślał, bo kapłani tylko czekają aż jacyś frajerzy wrócą z podziemi i przyniosą zwłoki swoich kumpli do wskrzeszenia. Ale żadnych konsekwencji w którymkolwiek settingu to nie ma. Np takich, że król przestaje się bać otrucia. Bo jak zejdzie od niego to pierwszy lepszy kapłan wskrzesi takie ładne zwłoki z palcem w pupie. 

30-11-2014 16:00
Gawk
   
Ocena:
0

Wskrzeszanie jet głupie, ale nie w D&D. W D&D to pasuje, bo świat jest gigh fantasy z dodatkiem realnych bogów i mnóstwem wymiarów (planów), więc w czym rzecz? 

Tutaj przynajmniej nie trzeba się pocić z ratowaniem graczy, albo wymyślaniem alternatywnych na to sposobów (Punkty Szczęścia, no i jeszcze wymyśl, dlaczego nie umarł...) bo gracze sami to załatwią. Poza tym na wyższych poziomach postacie są już na tyle potężne, że mało co jest w stanie je ruszyć.

Wskrzeszenie to głównie deska ratunku dla BG, bo to bohaterowie. Poza tym istnieją też sposoby, by wskrzeszenie uniemożliwić...

30-11-2014 16:07
Kanibal77
   
Ocena:
0

Ależ ja wiem, że to deska ratunku dla bohaterów. Tylko, że mnie osobiście odrzuca sytuacja kiedy nie czuję, że mój bohater jest częścią swiata, ale cały swiat jest zrobiony pod mojego bohatera.

30-11-2014 16:21
Gawk
   
Ocena:
0

Wiesz... to bardziej zależy od przedstawienia tego świata przez MG. Jeżeli nie jest zbyt wprawny, to gracze szybko znudzą się "przypadkowymi zbiegami okoliczności".

30-11-2014 16:30
Tyldodymomen
   
Ocena:
+4

Jednym z najczęstszych błędów ludzi broniących "realizmu" w fantasy jest przenoszenie współczesnego myślenia do światów kreowanych ze zlepku historycznych epok. To nic że kapłani są odpowiedzialni przed bogiem za rzucanie czarów które im daje, to nic że dusza zmarłego niekonieczne chce wrócić do ciała skoro już widziała ichniejsze niebo.To nic że typowe wskrzeszenie wymaga kompletnego ciała . Nasz klient nasz pan, masz tu Gruby Kapłanie Boga Płodów tysiąc golda, spuść pan plage insektów na moje pole żebym dostał odszkodowanie z GnommenBank którego wiarygodność gwarantuje Komisja Nadzoru Finansowego ! Gruby Kapłanie Wojny masz tu pięćset golda, rzuć na mnie wytrzymałość niedźwiedzia bo idę na noc poślubną ! Dedeczkami rządzą idee, nie pieniądze. Gdyby było inaczej diabły i demony zawiązałyby sojusz wojskowy i podbiły całe uniwersum.

30-11-2014 16:34
Adeptus
   
Ocena:
+1

Gdyby było inaczej diabły i demony zawiązałyby sojusz wojskowy i podbiły całe uniwersum.

Raczej diabły i demony zawarłyby sojusz wojskowy, po czym demony zaatakowałyby diabły (w czasie gdy diabły przygotowałyby się do zaatakowanie demonów), po czym demony zostałyby pokonane przez sojusz diabłów i archonów.

30-11-2014 18:23
Gawk
   
Ocena:
0

Marny z ciebie strateg. Troll zresztą także.

30-11-2014 18:41
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

To Twoja, doktrynerska i oparta na wierności ideii charakaterów z dedeczków wersja. Nieracjonalna i nieskuteczna z naszego współczesnego punktu widzenia. Więc "nierealistyczna".

30-11-2014 18:43
Gawk
   
Ocena:
0

On po prostu chciał dostosować twój świat do swoich wyobrażeń, za pomocą cudzych ideałów.

30-11-2014 18:47
Adeptus
   
Ocena:
0

Nieracjonalna i nieskuteczna z naszego współczesnego punktu widzenia. Więc "nierealistyczna".

Marny z ciebie strateg.

Możliwe, ale Hitler i Stalin uważali inaczej ;) Podpowiedź - poprzedni post to był żart. Jak widać, żaden ze mnie troll, raczej Człowiek Beton.

30-11-2014 21:48
Gawk
   
Ocena:
0

Znałeś Hitlera? Szacun.

30-11-2014 22:11
Adeptus
   
Ocena:
0

Widzę, że żart był słaby, przepraszam, że się wygłupiłem.

30-11-2014 23:05
Gawk
   
Ocena:
0

Nigdy za to nie przepraszaj. Wszak taka mać człowiecza.

30-11-2014 23:48
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

JezusMaria Apokalypsa, ludzie się przepraszajo na Polteru :o

01-12-2014 00:29
Olórin
   
Ocena:
+1

Tekst ciekawy, ale moim zdaniem nie mający praktycznego zastosowania.

Wszelkie próby urealniania DDków (czy też szerzej d20) nie mają sensu. Wynika to z podstawowego dla tego systemu założenia: gramy w heroic fantasy. W związku z tym świat niejako służy naszym BG, którzy to stanowią jego centralne punkty. Rzeczy taki jak uzdrowienia, wskrzeszenia, cudy, życzenia mają za cel ułatwienie heroicznego żywota BG, którzy nie mogą sobie pozwolić na długotrwałą rekonwalescencje, czy nawet śmierć (przy czym osobiście bardzo rzadko sięgam po magię przywracającą życie).

Uwidacznia się to na przykładzie cen oferowanych usług, magicznych usług, czy też magicznych przedmiotów. Mało która społeczność (nie mówiąc o szarych jednostkach) mogłaby sobie na coś takiego pozwolić - co nie dotyczy naszych BG, którym zazwyczaj złoto bardziej ciąży niż pomaga (szukają tylko okazji aby zamienić je na coś bardziej wartościowego).

Odnosząc się jeszcze do tekstu - u mnie często "czarujące postacie" znajdują zajęcie w sądownictwie. Zeznania świadków + wykrycie kłamstwa czy sfera prawdy nieźle ze sobą współpracują.

01-12-2014 10:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.