string(15) ""
» Blog » XCOM 2 - recenzja:
29-02-2016 00:16

XCOM 2 - recenzja:

W działach: gry wideo | Odsłony: 299

2016-02-06_00003

Przejdziemy teraz do prawdziwej perły obecnej serii tekstów o grach komputerowych, czyli recenzji jednej z najważniejszych premier mijającego miesiąca: XCOM 2.

Jak chyba żadnemu miłośnikowi gier komputerowych nie trzeba wyjaśniać XCOM 2 jest kontynuacją wydanej w 2012 roku strategii turowej XCOM: Enemy Unknown oraz w prostej linii spadkobiercą legendarnego już UFO: Enemy Unknown z 1994 roku. Ponownie przyjdzie nam się wcielić w dowódcę jednostki Extraterrestrial Combat Unit, stworzonej przez Radę Bezpieczeństwa ONZ celem obrony Ziemi przed wrogimi przybyszami z kosmosu.

Oni, gdy walił się firmanent...

2016-02-21_00012

Nieskutecznej obrony należy dodać. Fabuła XCOM 2 rozgałęzia się z poprzednią częścią w trakcie misji Base Deffence, która (kanonicznie) zostaje przegrana, w efekcie czego XCOM nie jest już dłużej zdolny wypełniać swych zadań. Siły Obcych dokonują natomiast zmasowanej inwazji w efekcie czego armie poszczególnych narodów zostają rozbite, a ich rządy kapitulują. Władzę nad naszą planetą obejmuje organizacja Advent, obiecująca wieczny pokój pod opiekuńczymi skrzydłami „pokojowo nastawionych” przybyszów.

Oczywiście zmasowane bombardowania miast, uprowadzenia, śmierć setek żołnierzy i siłowa agresja nie dają się zatrzeć w pamięci kilkoma dobrymi słówkami. Tak więc, mimo okupacyjnych rządów rozwija się ruch oporu. Na wolności pozostają też niedobitki personelu technicznego i naukowego XCOM oraz niektórzy jego żołnierze.

Tym dwadzieścia lat po zakończeniu wojny udaje się odbudować organizację i ponownie wydać walkę najeźdźcy z kosmosu.

...poszli, chociaż ich ścigał szloch...

2016-02-25_00083

Zanim jednak tą nawiążemy przyjdzie nam zmierzyć się z innym problemem. Tym są bugi i optymalizacja gry. Powiem uczciwie: na poziomie, na którym obecnie znajduje się program istnieje bardzo, ale to bardzo dużo niedociągnięć w jej kodzie. Pierwszym, co bym zalecał zrobić po jej odpaleniu to obniżyć Wygładzanie Krawędzi na MSAA x2, bowiem bez tego gra przycina niemiłosiernie nawet na sprzęcie, na którym powinna działaś na pełnych detalach.

Waszymi przyjaciółmi bardzo szybko stanie się też przycisk CapsLock oraz Autosave (grania w trybie Iron Man chwilowo sobie nie wyobrażam). Ten pierwszy z tej przyczyny, że wyłącza on sztucznie wydłużone ekrany wczytywania pojawiający się po wykonaniu misji, gdy zespół bojowy wraca do Avangera (po co zostały one tak wydłużone nikt nie wie, a pół Internetu zachodzi o to w głowę).

AutoSave przydaje się natomiast dlatego, że gra potrafi zawiesić się i wyjść do Windows w najmniej spodziewanych momentach, czasem do tego stopnia, że ratować się trzeba resetem komputera. Prócz tego pojawiają się też pomniejsze błędy: przykładowo raz, gdy chwytałem oficera Advent nie doszło związanych z tym wydarzeń fabularnych, co w zasadzie uniemożliwiłoby zakończenie gry. Kiedy indziej mojego żołnierza zabił wybuchł granat ciśnięty w miejsce, w którym ten nie stał już od dwóch tur, a jeden z zabitych przeciwników, zamiast umrzeć zyskał nieśmiertelność, w efekcie czego biegał po planszy z ujemną liczbą HP i strzelał...

2016-02-26_00009

Żeby było śmieszniej na te negatywne cechy produktu niemal nie zwróciłem uwagi, tak wciągnęła mnie gra. W pierwszym tygodniu po jej nabyciu przegrałem 44 godziny, odpalając ją zaraz po powrocie do domu i tylko klnąc raz za razem, gdy musiałem wczytywać kolejne sejwy lub resetować PC.

W dużej mierze wynikało to chyba z tego, że i tak sejwowałem oraz wczytywałem grę co kilka chwil, gdy moje postacie ginęły, podejmując walkę z zupełnie nowymi, nieznanymi obcymi, na których spotkanie nie byłem przygotowany, a którzy robili mi krwawą jatkę.

O ile zwykle nie zdarza mi się tak zatopić w grze, to tym razem wsiąkłem zupełnie: przychodziłem z pracy, odpalałem komputer i grałem do upadłego, ignorując wszystko inne. Gdy skończyłem: od razu uruchomiłem grę jeszcze raz i dalej grałem, tym razem już normalnie.

XCOM 2 jest bowiem świetną grą.

...za swym najemnym powołaniem...

2016-02-19_00002

Pierwsze, co zmienia się w grze jest jej atmosfera. W skrócie: nasz wróg nie jest już dłużej nieznany, wręcz przeciwnie: jawnie rządzi ziemią. Obcy nie są już dłużej zagadką, w rozmowach między członkami personelu, jakie przyjdzie nam usłyszeć w trakcie gry wielokrotnie pojawiają się wspomnienia na ich temat. Poważnie zmienia się też charakter rozgrywki. W skrócie: teraz to my jesteśmy stroną napastniczą i działającą z mroku, poszukiwaną przez przeciwnika.

Przeobrażeniu uległ też klimat gry. Nasza planeta przekształciła się i miejsce dobrze nam znanych państw narodowych zastąpiła modna obecnie w popkulturze, kiepsko zamaskowana dystopia rodem z jakichś „Igrzysk Smierci” czy innej „Trylogii niezgodnej”. Również ruch oporu, w którego szeregach walczymy jest rodem z amerykańskiej bajki dla młodych-dorosłych: w jego skład wchodzą partyzanci w zbrojach wspomaganych, ludziom, by się zbuntowali wystarczy puścić w telewizji filmik etc.

Nasze oddziały też nie składają się już z „najlepszych żołnierzy z całego świata” jak dawniej. Są eklektyczną mieszanką, a w biografiach wojaków przeczytać można, że podczas, gdy jedni są weteranami wojny z Obcymi lub bohaterami swych krajów inni okazują się zwykłymi poborowymi, zbiegłymi kryminalistami albo ludźmi totalnie z nikąd. To samo dotyczy też naukowców i techników. Mnie najbardziej zaskoczyła notka biograficzna jednego z techników właśnie „Kiedyś XCOM uważał, że przedstawiciele tej specjalności (projektant silników Deasla) nie są mu potrzebni, ale czasy się zmieniły i każde ręce są na wagę złota”. Nawet wymagający ongiś i surowy Rzecznik dziś nie ukrywa emocji oraz faktu, że zwyczajnie nie ma innej nadziei, niż my.

Ogólnie rzecz biorąc muszę więc powiedzieć, że atmosfera gry znowu przypadła mi do gustu.

2016-02-21_00002

Głównym centru dowodzenia naszych operacji jest Avanger, zdobyczny okręt obcych przetworzony na mobilną kwaterę dowodzenia, w której budujemy kolejne struktury podobnie, jak w naszej głównej bazie w przeszłości. Avanger porusza się nad powierzchnią Ziemii, odwiedzając szereg miejsc. Tymi jest Czarny Rynek, gdzie możemy sprzedawać zdobyte w trakcie gry przedmioty, Kwatera Główna Ruchu Oporu, w której możemy rekrutować Naukowców i Techników za pieniądze oraz (czasem) doświadczonych żołnierzy, a także regiony, na które Obcy podzielili naszą planetę, gdzie możemy nawiązać kontakt z lokalnych ruchem oporu dostarczającym nam wsparcia pod postacią informacji oraz zasobów.

Zasoby są pozostawiane przez Ruch Oporu w losowych miejscach planety, skąd musimy je podjąć (zajmuje to kilka dni). Co jakiś czas znajdujemy też różnego rodzaju skrytki, w których możemy zdobyć różne, przydatne premie i materiały.

Zmienia się też charakter zadań. XCOM obecnie służy głównie jako międzynarodowi Cichociemni oraz siły szybkiego reagowania Ruchu Oporu. Tak więc przyjdzie nam brać udział w:

  • odbijaniu więźniów i ewakuacji współpracowników

  • egzekucjach na kolaborantach

  • obronie ludzi przed akcjami odwetowymi okupantów

  • wysadzać placówki obcych

  • uderzać na konwoje nieprzyjaciela

  • wykradać dane wywiadowcze i chronić przekaźniki radiowe

  • oraz przeciwdziałać „mrocznym wydarzeniom”

2016-02-27_00011

Zwłaszcza te ostatnie są bardzo istotne. Otóż: co oczywiste obcy nie siedzą bezczynnie i cały czas przeciwdziałają naszej obecności. Co miesiąc więc dochodzi do tak zwany „mrocznych wydarzeń”, które zawsze są trzy. Przykładowo: wróg może oddelegować latające spodki do ścigania Avangera, zwiększyć kontrolę administracyjną, przez co nasze fundusze zostaną drastycznie ograniczone oraz wyposażyć swoich żołnierzy w lepszą amunicję. Możemy wybrać jedno z wydarzeń, któremu chcemy przeciwdziałać (lub po prostu zignorować wszystkie), co będzie oznaczało wykonanie dodatkowej, dość ciężkiej misji. Jednak na dwa pozostałe sposoby dostaniemy po tyłku.

Cóż, taki już los partyzanta, że to on musi dostosowywać się do taktyki wroga.

Co więcej: zmienia się trochę sama natura naszej walki. Po pierwsze: nasze operacje są dużo bardziej skryte. Dużą część z nich rozpoczynamy w trybie ukrycia, a nasi wrogowie nie są świadomi naszej obecności. Oczywiście kończy się to po wejściu w pole widzenia nieprzyjaciela lub pierwszym strzale. Niemniej jednak to my wybieramy moment, gdy zaczyna się wymiana ognia. Pozwala to wciągać nieprzyjaciół w zasadzki i likwidować ich w chwili, gdy są jeszcze bezbronni.

Po drugie: wiele misji ma ogranicznik czasowy, w którym musimy nie tylko wykonać zadanie, ale też dotrzeć do punktu ewakuacyjnego, bo inaczej wycofanie się nie będzie możliwe. Z jednej strony: to realistyczne. Z drugiej: wiele osób w sieci narzekało, że gra im zbyt wiele narzuca.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

3
Notka polecana przez: Aesandill, PK_AZ, Podtxt
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.