string(15) ""
» Blog » Wzrost popularności polskiego RPG
02-05-2013 14:48

Wzrost popularności polskiego RPG

W działach: ciekawostki | Odsłony: 13

Wzrost popularności polskiego RPG
Wygląda na to, że w gimnazjum w skład lektur weszły dodatki do Wolsunga.
Tak trzymać!

Komentarze


etcposzukiwacz
   
Ocena:
+4
Ty mówisz szklanka do połowy pełna, ja mówie do połowy pusta. Moim zdaniem obrazek mówi że:
Biedni gimnazjaliści są zmuszani do lektury Wolsunga choć woleli by coś innego. Potem im się rpgi źle kojarzą i nie chcą w nie grać.
I jak ma być dobrze w takim razie?! :)
02-05-2013 15:16
Rag
   
Ocena:
+7
Nawiązując do obrazka - Ja też się pytam dlaczego. Przecież bez znajomości podręcznika podstawowego ten dodatek nie zda sie na wiele dzieciakom, które musza go przeczytać.

Pozdrawiam
Rag
02-05-2013 15:46
earl
   
Ocena:
0
1 kwietnia był miesiąc temu.
02-05-2013 15:57
Nuriel
   
Ocena:
+10
Niby śmieszne, ale jak sobie człowiek pomyśli, że gimbusiarnia nie wie nawet jakie teraz ma książki hejtować, to tak sie jakoś smutno robi.
02-05-2013 16:09
Hajdamaka v.666
   
Ocena:
+6
Cieszy, że Wolsung ma tak wysokie pozycjonowanie, że wyskakuje na tyle często, że ludzie biora to za powieść Sienkiewicza :)
02-05-2013 16:18
earl
   
Ocena:
+1
@ Nuriel
Teraz to nawet i streszczeń nie chce im się czytać.
02-05-2013 16:20
Kamulec
   
Ocena:
+1
Jeśli autor tego zestawienia zrobił je na poważnie, to go to kompromituje, podobnie jak zestaw i sposób przerabiania lektur naszą edukację.
02-05-2013 16:53
Kumo
   
Ocena:
+1
Na dodatek autor obrazka uczepił się akurat lżejszych lektur, w zamian proponując dość ciężkiego Tolkiena.
Poza tym: co za różnica, jakie książki są na liście lektur, jeśli i tak większość uczniów nie będzie ich czytać?
02-05-2013 18:25
Kamulec
   
Ocena:
+2
Co za różnica, czego uczą w szkole, skoro większość uczniów i tak się nie nauczy? Jest różnica.
02-05-2013 19:00
earl
   
Ocena:
+2
Chodzi przede wszystkim o to, by nauczyciel poprzez odpowiednią formę nauczania potrafił zachęcić uczniów do przyswojenia wiadomości. Tylko ilu nauczycielom się chce? A ta niechęć pogłębia się wraz ze stażem nauczania.
02-05-2013 19:11
Kamulec
   
Ocena:
+1
"A ta niechęć pogłębia się wraz ze stażem nauczania."
Ale staż potrzebny jest, by zdobyć doświadczenie. Jak pamiętam swoich nauczycieli, nie widzę reguły, by starsi uczyli gorzej. Inna sprawa, że patrzę przez pryzmat "dobrych szkół", może w słabszych ludzie się szybciej wypalają.
02-05-2013 22:45
de99ial
   
Ocena:
+2
@earl
Problem w tym, że nawet jak się znajdzie taki co chce to bardzo często opór materiału, z jakim musi pracować, kompletnie go zniechęca.

Ja tylko powiem - biada nam.
02-05-2013 22:49
earl
   
Ocena:
+1
@ Kamulec
Przede wszystkim brak jest nieraz różnych bodźców zachęcających nauczycieli do podnoszenia swoich kwalifikacji, w tym także kwalifikacji w przekazywaniu swojej wiedzy. I nie tylko chodzi o bodźce materialne (np. premie za laureatów olimpiad) lecz również typowo ludzkie wsparcie moralne. Natomiast często jest tak, że jeśli ktoś młody i chętny się wybija to starsi czują w nim zagrożenie i starają się go sprowadzić do ich poziomu. Skutkiem tego taki nauczyciel przestaje się starać, bo widzi, że jest solą w oku innych a chcąc mieć pracę, musi krakać jak i inne wrony w pedagogicznym gronie.

@ de99ial
To też prawda. Niemniej jednak nawet wśród pozornych debili znajdują się ludzie inteligentni, lecz leniwi, zwyczajni leserzy, którym się nie chce. Zadaniem nauczyciela jest wyłowić ich i sprawić, by im się zechciało uczyć, by zechciało się przyswajać wiedzę i zacząć myśleć samodzielnie. Ale, jak napisałem wyżej, brak poparcia kolegów, rzucanie kłód pod nogi czy brak motywacji finansowych sprawia, że wielu nauczycieli "odwala" swoje przedmioty i nie troszczy się o to, kto i ile się nauczył.
02-05-2013 23:15
Kumo
   
Ocena:
+1
@earl:
z tego, co pamiętam ze szkoły, głównym czynnikiem demotywującym nauczycieli jest totalny "mamtowdupizm", cechujący ogromną większość uczniów. Po prostu: nie widza oni powodu i potrzeby edukacji. Powszechne (czyli "normalne") podejście do negatywnych ocen, które pamiętam sprzed kilkunastu lat, brzmiało: "przecież nauczycielowi nikt nie płaci z wstawianie jedynek. A skoro mu bez różnicy, jaką ocenę wstawi, to mógłby mi dać dwóję i obaj mamy spokój. To po co mnie pyta (przecież wie, że się I TAK NIE UCZĘ) i wstawia jedynkę? Ze złośliwości, bo chce się na kimś wyżyć! I nie wmawiajcie mi, że robi to z obowiązku - przecież ŻADEN NORMALNY CZŁOWIEK nie chciałby się wysilać, jeśli nie musi".
Cytat niezbyt dokładny, ale z autentycznej wypowiedzi. Po prostu: nie chcę, nie zależy mi i będę świadomie przeciwdziałał, jeśli ktoś zechce mnie zmuszać. I NIE MAM POWODU - nawet jak skończę studia, to będę stał pod monopolowym albo robił w McDonaldzie. Z nauki nic nie wynika, po co się wysilać?
O ile wiem, w "dobrych" szkołach jest trochę inne podejście - tam po prostu więcej uczniów przychodzi z nastawieniem "chcę coś z tego mieć".
03-05-2013 00:11
Aure_Canis
   
Ocena:
+2
@Kumo
Zapewniam, że jest znacznie więcej rzeczy, które nas demotywują.
03-05-2013 00:46
Kamulec
   
Ocena:
+3
@earl
Premie za laureatów olimpiad i konkursów są, tak się robi awans poziomy. I jest to bez sensu. Nauczyciel zamiast uczyć wszystkich i tego co warto, uczy wybranych i tylko na konkurs/olimpiadę. W dodatku wpływ takiego nauczyciela na wygraną ucznia jest niewielki. By odnosić sukcesy w konkursach na poziomie gimnazjum uczeń musi być zdolny i zainteresowany już od kilku lat, a w liceum jeszcze dłużej - czyli więcej tu zasługi talentu ucznia i poprzednich nauczycieli.

Karta nauczyciela, pseudo-szkolenia, odgórnie narzucone pensje. W takich okolicznościach dobry pedagog trafia się przez przypadek, a zaangażowanie zależy od jego dobrej woli, bo nie jest w cenie.

@Kumo
Problem w tym, że dyrektorzy wywierają często presję, by nie oblewać uczniów, podczas gdy w praktyce powinni bronić przed presją ze strony rodziców, którzy próbują przepchnąć swe dziecko na siłę.
03-05-2013 06:21
Kumo
   
Ocena:
0
@Kamulec:
Zdaję sobie z tego sprawę.
03-05-2013 13:33
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hm, zaiste szkoda jakby gimbusiarnia miała czytać Wolsunga. Już by się na dzień dobry spaczyli, a później by im się jakichś szpilbergów zachciało, zamiast kulturalnie cisnąć w WarhMłotek.

Edukacja wygląda jak wygląda bo według mojego mojszyzmu po co nauczyciel ma psuć sobie nerwy, skoro i płaca marna i zawód niezbyt prestiżowy. Smutne, ktoś to musi robić, etc.
07-06-2013 10:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.