string(15) ""
» Blog » Wyzwanie książkowe 2015 - tydzień 14 i 15. Głównie horror i to polski.
16-04-2015 19:46

Wyzwanie książkowe 2015 - tydzień 14 i 15. Głównie horror i to polski.

Odsłony: 106

Dwa tygodnie pod znakiem polskiej literatury fantastycznej. Wszystko przez  głosowanie elektorskie na Żuławie. Chciałem mieć jak najszerszą perspektywę przed oddaniem swojego głosu. A i tak nie da się przeczytać wszystkiego...  Sześć książek z czego trzy stanowiły części jednego cyklu.

45. Po drugiej stronie cienia - Piotr Sender. Olsztyn po drugiej stronie lustra. Mrocznej stronie. Sam autor napisał, że chciałby by jego powieść była tym dla Olsztyna, czym jest Tracę ciepło Orbitowskiego dla Krakowa, a czytelnicy zwiedzający Olsztyn podążali szlakiem powieści. Mnie obraz miasta przypominał najbardziej kolejne warstwy Zmroku z Patroli Łukjanienki.

Główny bohater po tajemniczym zniknięciu żony na ponad rok odcina się od dotychczasowego życia. Gdy w końcu decyduje się powrócić do swoich obowiązków, splot pozornie niepowiązanych ze sobą zdarzeń przenosi go do Cienia Miasta - tajemniczego odbicia prawdziwego Olsztyna. I mimo tego, że czeka tam na niego jego żona, koszmar dopiero się rozpoczyna...

Plusem powieści na pewno jest dobrze skonstruowana akcja budująca atmosferę napięcia przez cały czas trwania. Losy poszczególnych postaci pojawiających się w powieści poznajemy w trakcie umiejętnie wplecionych retrospektyw, przez co stają się one niejednowymiarowe, pełnokrwiste. No i sam anty Olsztyn - widzimy go z perspektywy głównego bohatera, poznajemy go wraz z nim. Autor nie odkrywa w pełni jego tajemnic, co daje nadzieje na dalsze części powieści. Powieść polecam, oceniam na 8/10. I uważam że Łukasz Orbitowski ma godnego konkurenta.

46. 47. 48. Pan na Wisiołach - Piotr Kulpa. Wszystkie trzy tomy a więc kolejno Mroczne siedlisko, Krzyk Mandragory, Trzeba to zabić. Rzadko zwracam uwagę na okładki książek, ale ta seria ma je zrobione po mistrzowsku. A treść w środku (przynajmniej w przypadku dwóch pierwszych części) wcale nie jest gorsza. Małomiasteczkowy, prowincjonalny polski horror. Pierwsze skojarzenia - Stefan Darda. Ale Kulpa w tej serii (pomimo tomu trzeciego) jak dla mnie jest co najmniej o klasę lepszy.

Trzyosobowa rodzina Smutów wyprowadza się z Warszawy do małego miasteczka Wisioły położonego  na terenie Starogór (wypisz wymaluj Bieszczady). Tymoteusz odziedziczył gospodarstwo po dziadkach których tak naprawdę nie znał. Przeprowadzka na wieś ma mu pomóc odciąć się od alkoholowej przeszłości, pozwolić na realizację życiowej artystycznej pasji (rzeźbiarstwa). Jego żona ma zamiar otworzyć własny gabinet stomatologiczny, a marzeniem obydwojga jest to by ich dziesięcioletni syn Czarek znów zaczął mówić. Ale jak to w takich powieściach bywa nic nie jest oczywiste. I wieś okazuje się nie taka sielska, i demony przeszłości potrafią nas odnaleźć na końcu świata.

Nie da się ukryć że opowieść o Wisiołach jest dość krwawa, a trup ściele się gęsto. Ale nie to jest istotą tych książek. Jak dla mnie jest to historia walki ze swoimi słabościami, uzależnieniami przybierającymi różne formy. Główny bohater walczy z alkoholizmem i z traumami wynikającymi z niego, mającymi destruktywny wpływ na całą jego rodzinę. To właśnie przez wydarzenia dokonane przez niego pod wpływem alkoholu jego syn przestaje mówić. Jest też między innymi uzależnienie od chorej miłości (Cygan Gajgaro), strach przed śmiercią (wszyscy mieszkańcy wioski), uzależnienie od gier komputerowych i szybkości (policjant) i trawki.

W sumie całą opowieść dałoby radę zamknąć w dwóch tomach, może z rozszerzonym zakończeniem tomu drugiego. Trzeci trochę odstaje jakościowo, zwłaszcza że akcja dzieje się kilka lat po wydarzeniach w pierwszych dwóch tomach. Ale nie ma co narzekać. Akcja wciąga, pomimo dużej ilości wątków czytelnik się nie gubi.Postacie są dobrze wykreowane (nawet te trzecioplanowe), sceneria (zwłaszcza w tomi 1 i 2) przedstawione w sposób plastyczny. Tom pierwszy i drugi oceniam na 7,5/10, trzeci na 6/10.

49. Noc świetlików - Elżbieta Rodzeń. Urban ( w sumie to bardziej village) fantasy z bardzo rozbudowanym wątkiem miłosnym i anoreksją w tle. Główną bohaterkę poznajemy w miejscu dość nietypowym jak na literaturę fantasy (szpital psychiatryczny) i to w momencie w którym przegrywa walkę o życie z własną psychiką i organizmem (długoletnia anoreksja). Życie ratuje jej tajemniczy pielęgniarz, dzięki któremu wkracza w tajemniczy świat elfów. A później mamy trójkącik miłosny, wielką tajemnicę i walkę o władzę.

Tempo powieści jest takie jakieś niespieszne, plusem opis stanu fizycznego i psychicznego osoby chorej na jadłowstręt (autorka jest z zawodu pedagogiem i terapeutą) oraz obraz szpitala dla psychicznie chorych. Książka skierowana głównie do płci pięknej i to raczej tej nastoletniej, chociaż porównując ją do dokonań autorki cyklu o Ferrinie to nie wypada źle. Oceniam na 5,5/10.

50. Ród - Emil Strzeszewski. Początkowo myślałem, że będzie to zbiór powiązanych ze sobą opowiadań. Dopiero pod koniec wątki się łączą i w efekcie otrzymujemy nieco dziwną, trochę niedopracowaną ale w sumie niezłą powieść.

Jest to powieść którą trudno przyporządkować do konkretnego gatunku. Mamy tu do czynienia z połączeniem urban fantasy, kryminału, powieści obyczajowej, realizmu magicznego, powieści grozy. I żaden z tych nurtów nie dominuje, razem tworzą dość specyficzny klimat powieści. Nie wiem czemu ale styl ten jakoś tak mi skojarzył się z twórczością Rafała Orkana.

Największym plusem tej powieści jest niewątpliwie Miasto - z jego duszną, mroczną atmosferą, niebezpieczne i tajemnicze. To jemu autor poświęca najwięcej uwagi, często kosztem tempa akcji. I w sumie dla tej wizji Miasta warto tę książkę przeczytać. Ciężko mi coś więcej napisać bo jakoś mnie ta książka do końca nie porwała. Stąd moja ocena 6/10.

 

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.