» Teksty » Wywiady » Wywiad z Tomaszem Bereźnickim

Wywiad z Tomaszem Bereźnickim


wersja do druku

Nie podoba mi się "komiks"

Autor:
Wywiad z Tomaszem Bereźnickim
Dla wielu osób zajmujących się komiksem Twoje nazwisko wypłynęło dopiero rok temu, gdy wygrałeś konkurs Epizody Powstania Warszawskiego, wcześniej publikowałeś też w Antologii Piłkarskiej. Czy Tomasz Bereźnicki-komiksiarz istniał już wcześniej?

Dokładnie od września 2005 kiedy dostałem propozycję narysowania komiksu Vabank III na podstawie scenariusza Juliusza Machulskiego i Kamila Śmiałkowskiego. Komiks miał się ukazywać w odcinkach w piśmie Detektyw Komiks, ale z przyczyn organizacyjnych w ogóle zrezygnowano z wydawania tego czasopisma. Autorzy zostali ze swoimi narysowanymi i napisanymi pracami "na lodzie", Mimo tego mnie ten impuls wystarczył. Wcześniej narysowałem tylko trzy plansze niedokończonych własnych projektów.

Skąd zatem wzięła się ta propozycja współpracy?

Odpowiedziałem na ogłoszenie Kamila Śmiałkowskiego, który wiosną 2005 roku ogłosił na forach komiksowych, że szykuje wydawanie pism komiksowych (m. in. późniejszego Chichotu).

Skończyłeś studia na krakowskiej ASP. Na jakim kierunku i co cię w jego zakresie szczególnie interesowało?

Skończyłem Wydział Form Przemysłowych. W ramach tego wydziału pracowałem w większości katedr zajmujących się zarówno projektowaniem graficznym, komunikacją wizualną jak i projektowaniem produktu. Dyplom, którego przedmiotem były sztućce dla dzieci, zrobiłem u Pani prof. Marii Dziedzic. Tak więc ostatnia z tych dziedzin projektowania zajęła mnie najbardziej. Zupełnie inaczej było po studiach, kiedy zacząłem pracę w drukarni... Ale to już inna historia.

Na jakim miejscu wśród środków wyrazu artystycznego stoi dla ciebie osobiście komiks? Zdążyłeś już się od niego uzależnić, czy będzie raczej stanowił dodatek do innych form aktywności?

Na razie zajmuję się nim równolegle z portretami i to są obecnie główne pola działalności "artystycznej". Bo na codzień pracuję jako grafik "komputerowy". W przyszłości zobaczymy, w którym kierunku to pójdzie. Składa się na to wiele czynników. Ale komiks jako medium jest bardzo atrakcyjny. I chciałbym by w Polsce odgrywał coraz większą rolę.


Spotkałeś się kiedyś z określeniem "poemiks"?

Tak, ktoś nawet chyba nazwał tak mojego Krzysztofa.

No właśnie, może to nawet byłem ja. Co ty o tym myślisz?

Cha, cha. Szczerze mówiąc, nie dbam o to. Od nazewnictwa są krytycy. Nazwa komiks w ogóle mi się nie podoba, ale bym jej nie zmieniał. A co do "poemiksu" to brzmi jak progressive rock albo art rock, albo "jakiś" rock.

Robisz to, co robisz i nie zastanawiasz się, w jakiej szufladce możesz się znaleźć?

Nie do końca tak, bo zdaję sobie sprawę, w jakiej konwencji lub stylu się poruszam, choć nie można wszystkiego przewidzieć. Nikt nie jest w stanie do końca skontrolować tego, co tworzy. Nawet planując tak dokładnie, jak Mondrian czy Escher.

Nie podoba ci się termin "komiks"? Dlaczego?

Kojarzy się z czymś komicznym, komediowym, zabawnym, od razu narzuca takie konotacje dla tego medium. Wolę słowo "film", bo ma związek z technologią. Ale niestety dotyczy innej dziedziny.

Zarówno w Ocalonych jak i w komiksie o Baczyńskim brak dialogu, teksty w ramkach lub wpisane w kadr uzupełniają rysunek. To kwestia Twojego wyboru czy też nie czujesz się mocny jako scenarzysta na polu narracji poprzez rozmowę bohaterów?

W Krzysztofie to było celowe od początku do końca. Nie chciałem robić komiksu z dymkami, a co do Ocalonych wolałbym zrobić opowieść z dialogami, ale po prostu nie było na to czasu. Zdecydowałem się więc na narrację w czasie teraźniejszym.


1 sierpnia z okazji 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, zostałeś zaproszony jako komentator do programu "24 godziny" w TVN24. Jak do tego doszło i jakie wrażenia pozostaną ci z tego dość krótkiego pobytu na antenie?

Ciekawe doświadczenie, bo siedziałem w innym studio niż prowadzący. Brak doświadczenia nie pozwolił mi na próbę zripostowania wypowiedzi (na temat komiksu jako medium) gości w Warszawie. Poprzedniego dnia dostałem propozycję krótkiej wypowiedzi, która znalazła się potem w serwisie na temat powstania w portalu tvn24.pl. I następnego dnia zadzwonili ponownie, proponując występ na żywo.

Nie poczułeś się jak kolejny twórca komiksowy, którego zaprasza się do poważnej debaty jako atrakcję, bo zajmuje się dziecinną rozrywką?

Trochę tak. Choć chętnie bym podyskutował z nimi nie tylko na temat komiksu czy filmu, ale też historii. I program byłby ciekawszy.

Ponieważ przy pytaniu o to, czy należało rozpoczynać Powstanie, nie zwrócono się do ciebie (jako głosu młodego pokolenia) o zdanie, to ja się zapytam. Co odpowiedziałbyś w TVN?

Nie było bezpośredniego pytania, ale miałem możliwość do tego nawiązać. Celowo zwróciłem uwagę na coś innego, na aspekt ludzki. Bo o tym są moje komiksy.

Ale gdyby jednak spytano wprost?

Po pierwsze nie uważam, by na miejscu było świętowanie tego typu rocznic. Świętuje się zwycięstwa, a nie klęski. Tu ważna jest pamięć, zaduma i hołd dla poległych bohaterów oraz niewinnych mieszkańców Warszawy.

Wielu uważa to wydarzenie za zwycięstwo moralne.

To jest typowo polska wizja historii... Moralne zwycięstwa... Czasami zapominamy o triumfach, które przecież w polskiej historii bywały, choć jesteśmy bardzo ciężko doświadczonym narodem. Jako ludzie nie mamy się czego wstydzić, jako stratedzy - tak.

Zaznaczyłeś, że w Powstaniu dla ciebie najważniejsze są historie zwykłych ludzi, a nie konsekwencje polityczne czy aspekt militarny. Czy jest coś, co szczególnie zostanie "w tobie" dzięki pracy nad tymi komiksami?

1 sierpnia słyszałem w radiowej Trójce archiwalne nagranie z udziałem "Blondynki", czyli p. Danuty Gałkowej, i śp. Mieczysława "Eleganta" Gałka. Opowiadali historię, którą rysowałem. To byli młodzi, zdolni, inteligentni, odważni ludzie. Byli ochotnikami, poszli w ogień za ideę za prawdę i za przyjaciół... W dzisiejszych cieplutkich czasach warto o tym pomyśleć, siedząc przed telewizorem i obżerając się big makiem. To brzmi górnolotnie i patetycznie, ale to jest tak piękne, jak smutne. Oni, nawet jak umierali, byli szczęśliwsi niż wielu ludzi dzisiaj. Opowiadanie o tym poprzez komiks czy film to fascynujące zajęcie.


Masz na koncie sześć komiksów, w tym cztery wysyłane na konkursy. Dwa z nich dotyczą Powstania. Gdy czas i okoliczność pozwolą, masz pomysł na jakiś autorski projekt, niezwiązany z żadną inicjatywą?

Mam kilka pomysłów autorskich. Czekam tylko na sprzyjające okoliczności, a więc konkursy, zainteresowanie wydawców itd. W tym wypadku czekanie oznacza również działanie, szukanie kontaktów.

W tym roku byłeś w jury konkursu EPW. Jak oceniasz ogólny poziom prac i na którą z finałowych (a może jakąś spoza dziesiątki) radzisz zwrócić szczególną uwagę?

Problem polegał na tym, że dwa najlepsze komiksy nie spełniały w pełni założeń konkursowych, a reszta, według mnie, nie zasługiwała na pierwszą nagrodę. Jako twórca nie lubię występować w takiej roli. To bardzo trudne, bo samemu też jest się ocenianym i krytykowanym. Jest to bardzo niezręczna sytuacja, ale nie ma co owijać w bawełnę.

Te prace być może ukażą się jednak w Internecie. Jesteś w stanie podać ich tytuły?

O ile dobrze pamiętam tytuły: Kazik K. i Wspomnienie. Ten drugi komiks z perspektywy kilku dni oceniam bardziej krytycznie w warstwie tematycznej, ale plastycznie to była najlepsza praca.

Konkursowi EPW zarzuca się czasem grzeczność i poprawność względem obecnej władzy, pomijanie komiksów odważniejszych lub wręcz krytycznych wobec powstańczego zrywu. Ty coś takiego zauważyłeś?

Zauważyłem raczej to, o czym mówiłem wcześniej, a więc, że żadna praca nie była kompletna we wszystkich elementach komiksowego warsztatu. Ale podział w komisji był wyraźny, tylko nie zwalałbym tego na politykę.

Często przy okazji takich konkursów jak EPW pojawiają się hasła "Edukacja przez komiks" lub "Docieranie do młodego pokolenia". Wierzysz, że to się udaje?

Nie lubię, gdy sztuka jest podciągnięta pod jakąś ideologię, ma czemuś lub komuś służyć. Wolę wierzyć, że komiks zwraca czyjąś uwagę na dane zagadnienie, prowokuje do myślenia, powoduje, że chcemy wiedzieć więcej.



Tomasz Bereźnicki
Ur. w 1976 roku w Krakowie.

Absolwent Wydziału Form Przemysłowych na ASP w Krakowie. Projektant, grafik, rysownik, malarz. Zajmuje się komiksem od jesieni 2005. Jego pierwszy komiks Sen Piłkarzyka ukazał się w ramach antologii Wszystko co chcielibyście wiedzieć o piłce w 2006 r. W tym samym roku zwyciężył w drugiej edycji konkursu Epizody Powstania Warszawskiego.

Wraz z Piotrem Bratańcem (scenariusz) zdobył wyróżnienie w konkursie Festiwalu Myśli drukowanej ComX (2006) oraz w konkursie na kontynuację przygód Kajka i Kokosza (2007). W 2007 r. ukazał się komiks Ocaleni promujący trzecią edycję konkursu Epizody Powstania Warszawskiego.

Interesuje się m.in. historią, polityką, sztuką, muzyką i sportem. Ma żonę Małgosię i synka Mateusza.




Czytaj również

Ocaleni
Kupię - sprzedam - postapo
- recenzja
Życie, które znaliśmy - Susan Beth Pfeffer
W cieniu Księżyca
- recenzja
Antologia komiksu polskiego #4: Powstanie'44 w komiksie
Martyrologia i wariacje na temat
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.