» Artykuły » Wywiady » Wywiad z Łukaszem 'Wookiem' Woźniakiem

Wywiad z Łukaszem 'Wookiem' Woźniakiem


wersja do druku

Król videocastów

Autor: Redakcja: Joanna 'Senthe' Falkowska

Wywiad z Łukaszem 'Wookiem' Woźniakiem
Łukasz 'Wookie' WoźniakTwórca serwisu GryPlanszowe.net, autor videocastów i gry Szalone małpy.



Fionaxxx: Od kiedy interesujesz się grami planszowymi? Jak zaczęło się u Ciebie to hobby?

Wookie: Trudno określić konkretną datę, bo zainteresowanie można różnie interpretować. Jeśli mówimy o pierwszej partii w nowoczesną planszówkę - było to około 8-9 lat temu. Najpierw grałem w Ryzyko i Osadników z Catanu. Pierwszą grę kupiłem około 6 lat temu i był to Runebound (pierwsza edycja, po angielsku), do którego zmuszałem moich kolegów w liceum. Granie w planszówki, jak i samo ich posiadanie, było dla mnie zawsze bardzo pociągające. Postanowiłem kupić Twilight Imperium, a potem World of Warcraft - wydałem mnóstwo kasy, ale frajda była nie do opisania. Wyciąganie żetonów z wyprasek, układanie elementów na planszy, studiowanie instrukcji, a wszystko zwieńczone godzinami spędzonymi nad stołem, myśląc nad kolejnymi strategiami - jak można tego nie kochać?

Jakie są Twoje ulubione tytuły?

Lista moich ulubionych gier jest długa, ale ulubioną grą zdaje się być Race for the Galaxy. Grałem w nią niezliczoną ilość razy, a co najważniejsze, Ola (moja narzeczona) bardzo grę lubi i często wygrywa.

W środowisku planszówkowym jesteś znany jako autor videocastów. Co Cię skłoniło do stworzenia serwisu Gryplanszowe.net?

Mój kolega. Na pierwszym roku studiów zakładał on stronę internetową (nie pamiętam, o czym ona była) i zachęcił mnie, żebym założył własną. Zacząłem się zastanawiać, co powinno być tematem mojej strony i uznałem, że gry planszowe to chyba dobry pomysł. Tak powstały GryPlanszowe.net.

Kiedy powstała pierwsza Twoja wideorecenzja? Jakiej gry dotyczyła?

To można łatwo sprawdzić na mojej stronie (co właśnie zrobiłem). Był to Middle Earth Quest i recenzję opublikowałem 2 października 2009r. Pamiętam, że był to dosyć ekscytujący okres w moim życiu i sporą pomocą był mój znajomy, który pomógł mi przygotować wygląd strony.

Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie jednej wideorecenzji?

Trudno to określić. Samo rozkładanie gry i kręcenie klipów zajmuje zazwyczaj 15-45 minut, chociaż na kilka odcinków poświęciłem o wiele więcej czasu. Do tego trzeba dodać czas spędzony przed komputerem - i tutaj wszystko zależy od gry. Całość, wraz z opublikowaniem recenzji, zajmuje od półtorej godziny do kilku godzin, czasem dni (oczywiście z przerwami na studia i posiłki).

Skoro nie przygotowujesz scenariusza, to czy udaje Ci się nagrać videocasty za pierwszym razem? Może nagrywasz wstęp, potem wyłączasz kamerę, a kolejne części powstają później?

Nagrywam wstęp i zakończenie osobno i zazwyczaj udaje się nagrać wszystko bez większych poprawek. Oczywiście, często ktoś mi przeszkodzi, pomylę się, rozgadam się za bardzo, albo o czymś zapomnę. Wówczas zaczynam mówić od początku, albo od ostatniego zdania, co bywa męczące. Często krzyczę na współlokatorów albo na rodzinę, żeby na chwilę się uciszyli - marzy mi się studio nagrań w piwnicy, ale to za 10-15 lat.

Czy są takie sytuacje, w których efekt końcowy Ci się nie podoba i nagrywasz jeszcze raz?

Zdarzyło się tak z dwa, trzy razy - zawsze problem dotyczył jednej, małej rzeczy. Musiałem od nowa rozstawić grę i dopowiedzieć coś, o czym zapomniałem. Ostatnio, jeśli coś popsuję, lub czegoś zapomnę, dodaję informację w programie do obróbki filmów. Im więcej recenzji nagrywam, tym mniej mam czasu na powtórne nagrywanie całego odcinka - wiadomo.

Dużą popularnością cieszą się wideorecenzje, w których śpiewasz. Ile ich w sumie powstało?

Mam na koncie 6 piosenek, a odcinków ze śpiewaniem jest 5. Co ciekawe we wszystkich korzystam z podkładów tego samego producenta muzycznego.

Czy śpiewasz też poza planem videocastów?

Śpiewam często - w domu, w samochodzie, w kościele. Niestety, nie jest to moja mocna strona, ale nie przejmuję się tym za bardzo i śpiewam dalej.

Kończąc temat śpiewu, zapytam: "jakiego smoka kochasz"?

Najbardziej kocham smoki, które przyłączają się do mojej armii. Ten aspekt gry Runewars był bardzo ekscytujący i skojarzyłem go z grą Runebound, w której smoki są naszymi największymi wrogami.

Niedawno zadebiutowałeś jako projektant gry planszowej. Co było inspiracją do stworzenia własnej gry?

Inspiracją była inna gra, o której przeczytałem w sieci – Ostriches. To gra 2-osobowa, w której gracze muszą zapamiętać, gdzie są ich strusie i jakie są ich moce. Postanowiłem zrobić prostszą grę, w której zapamiętujemy, gdzie są nasze pionki. Coś, w co mogą zagrać dzieci, ale także rodzice. Wpadłem na pomysł, w którym gracze uciekają pionkami z planszy, a potem stwierdziłem, że temat szalonych małp będzie idealnie pasował do tej mechaniki.

Co daje Ci największą radość w procesie tworzenia gry?

Największą radość daje mi praktyczne wykorzystanie mojej wybujałej wyobraźni. Kiedyś próbowałem pisać książkę (oczywiście była to klapa), często rysuję (zazwyczaj bardzo dziwne rzeczy), ale nic nie może dorównać tworzeniu gier planszowych. Co chwilę zapisuję coś w moim zeszycie, pomysły się kumulują, aż mogę narysować planszę, czy zrobić karty i testować prototyp. Są też momenty męczące - nad jedną grą pracowałem bardzo długo i po pewnym czasie nie mogłem już na nią patrzeć. Na szczęście gra jest bardzo dobra i testy nie były aż tak męczące.

Do jakiej grupy graczy jest skierowana Twoja gra (Szalone małpy)?

Tak, jak wspomniałem wcześniej, jest to gra przeznaczona głównie dla dzieci. Zawiera ona również wariant "szalony", który świetnie nadaje się dla starszych graczy, także w dobrej cenie mamy produkt bardzo uniwersalny.

Opisz, jak wygląda rozgrywka w Szalone małpy.

Gracze biorą małpy swojego koloru. W grze zawsze mamy 12 małp, dlatego ilość małp w stadzie gracza się różni w zależności od ilości graczy. Następnie gracze wystawiają na planszę swoje zakryte małpy i należy zapamiętać, gdzie są nasze małpy. W swojej turze gracz skacze jedną małpą przez inne małpy(bo są one szalone), starając się wyprowadzić swoje małpy poza planszę. Gdy wszystkie małpy jednego gracze wyskoczą poza planszę wygrywa on rundę. Po wygraniu dwóch rund gracz wygrywa grę.

Kto jako pierwszy testował Szalone małpy?

O dziwo - mój tata. Zmusiłem go do jednej partii tuż po tym jak zrobiłem prototyp. Potem była moja mama, koledzy i dzieci znajomych. To dzieci przekonały mnie, że gra jest dobra i rzeczywiście uczy zapamiętywania i logicznego myślenia.

Trudno było wydać własną grę?

Nie jest to proste zadanie, ale odrobina determinacji i talentu prowadzi do sukcesu. Obrałem sobie za cel wydać grę i cel osiągnąłem. Mam kolejne cele związane z projektowaniem gier i zamierzam napierać do przodu z następnymi projektami.

Masz jakieś rady dla młodych projektantów, którzy chcieliby pójść w Twoje ślady?

Gra musi być przetestowana i to dobrze. Najważniejsze są partie testowe z obcymi, albo z bardzo krytycznymi znajomymi. Krytyczni testerzy są najlepsi, nie lubię słuchać po raz kolejny "gra mi się podoba, nie widzę żadnych błędów". Najlepsze są partie testowe, które ukazują potencjał gry, ale także jej elementy wymagające poprawy.

Czy masz już pomysł na następną grę?

Pomysłów na kolejne gry mam mnóstwo. Kilka do kilkuset dziennie. Trudniejszy jest etap projektowania gry, w którym dopracowuję szczegóły mechaniki, jej wyjątkowość na tle innych tytułów. Nieraz udaje się to od razu, ale zazwyczaj projektowanie gry to długi i żmudny proces.

Czy nadal będziesz tworzył wideorecenzje?

W.: Oczywiście. Moja wiarygodność recenzenta nie spada z powodu projektowania gier. Ważniejsza od zaniżania oceny gry, która jest potencjalną konkurencją dla mojego projektu, jest uczciwa jej ocena. Dostaję sporo maili z podziękowaniami za recenzje i za ułatwienie wyboru przy zakupie, dlatego mam motywację, aby robić to dalej.



Czytaj również

Ego
Jak dobrze mnie znasz?
- recenzja
Logo
Wiedzieć znaczy wygrywać
- recenzja
O kocie w kłopocie
Kot szuka domu
- recenzja
Mars 2049
Kolonizując Czerwoną Planetę
- recenzja
Kim jest Janusz?
Człowiek, który może być każdym. I wszystkim.
- recenzja
Kameleon
Jeśli wszedłeś między wrony…
- recenzja

Komentarze


Darken
   
Ocena:
0
Dziękuje za fajny wywiad. :)

Wookie, powodzenia w dalszych działaniach twórczych!
23-09-2011 11:48
Wookie
   
Ocena:
0
dzięki

walczę z kolejnymi projektami i videocastami
23-09-2011 13:22
Gol
   
Ocena:
0
Fajne fajne, ale muszę przyznać że to twój wyraz twarzy przyciągnął mnie do tych videocastów.
24-09-2011 06:41
Wookie
   
Ocena:
+2
@Gol: O to chodziło :)
24-09-2011 07:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.