string(15) ""
» Blog » Wysyp ilustracji! - ROBOTICA
18-04-2011 01:31

Wysyp ilustracji! - ROBOTICA

W działach: RPG, POLTERGEIST, społeczność, robotica, ilustracje, grafika, roboty, s-f, 18 | Odsłony: 8

Wysyp ilustracji! - ROBOTICA

Poniżej znajdziecie 16 ilustracji, które wykonałem rok temu do systemu ROBOTICA. Choć system oraz jego promocja okazały się fiaskiem, ja nie miałem z tym nic wspólnego. Mam nadzieję, że oglądając ilustracje nikt nie będzie na nie patrzył przez pryzmat jego porażki. Ten kto posiada podręcznik będzie miał okazję porównać fatalną jakość z oryginalnymi grafikami.

Ilustracją zajmuję się okazjonalnie, lecz zauważyłem, że znalazły się osoby, które je zachwalały. Tak więc zwłaszcza tym osobom dedykuję niniejszego posta. Zamierzałem już zakopać temat, ale zmieniłem zdanie. Zapewne sami osądzicie czy było to błędem.

Gdyby ktoś się zastanawiał, ROL nie postarał się o nabycie praw autorskich w związku z czym ilustracje upublicznione są legalnie. Dodam, że ekskluzywnie tutaj na Polterze.



Chętnie oddam za piwo swój podręcznik (Lublin/Wrocław) ;-)

Komentarze


Kastor Krieg
   
Ocena:
0
@dzeme + email
Jackall wyraźnie powiedział "Drone nawet nie zadbał o przeniesienie praw". To, że "e-mail poszedł", nie znaczy, że było w nim co trzeba. Z tego, co nam Jackall powiedział w e-mailu była zgoda na wykorzystanie, "tak, Rafał, możesz użyć tych zdjęć w podręczniku ROBOTICA". Taka zgoda nie jest tożsama z przeniesieniem praw. Powinno być też powiedziane explicite "tak, Rafał, udzielam ci praw majątkowych do tych ilustracji / zgadzam się na komercyjne wykorzystanie moich prac". Nic takiego nie miało miejsca, a bez wyraźnego pisemnego stwierdzenia o przeniesieniu praw majątkowych, do tego przeniesienia praw nie dochodzi. Ergo, Rafał Olszak ich nie posiadł.

@dzeme + różnica
Jak nie odróżniam, skoro o takiej sytuacji właśnie cały czas mówię? oO

Pełnia zbywalnych praw została przy Jackallu, WŁĄCZNIE z autorskimi majątkowymi. Gdyby ich udzielił explicite ORAZ na piśmie, miałbyś swoją sytuację drugą. Ale do tego nie doszło. Nawet jeśli w mailu była o tym mowa, z tego co się dowiedzieliśmy, to tylko implicite, jako zgoda na wykorzystanie w podręczniku. Ale to NIE WYSTARCZY.

@Alth
Po pierwsze, nie wiem kto to jest AMW. Chyba nie chcę wiedzieć.

Po drugie, wypraszam sobie określenia w rodzaju "urojona" et al.

Trzecie zaś, "w Twojej [...] wykładni mamy założenie, że wydawca odsprzedaje grafiki jako osobny produkt", to bzdura. W "Ustawie o Prawie Autorskim" funkcjonuje pojęcie dzieła. Dzieło to np. każdy z obrazków. Nie można sprzedawać dzieła (podręcznika), który jako części składowe zawiera inne dzieła, do których nie nabyło się praw majątkowych.

@dzeme + CC
Świetnie, udzieliłeś nam NA PIŚMIE oraz EXPLICITE praw majątkowych. Możemy sprzedawać twój wierszyk jako składową erpega o karate-mrówkach. Dociera do Ciebie, że Jackall nie zrobił tego, co ty właśnie zrobiłeś?
22-04-2011 10:09
zegarmistrz
   
Ocena:
+1
~Alth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
@Kastor
Popatrz do czego Twoja logika by doprowadziła - weźmy najbardziej satysfakcjonujący Cie masochistyczny przykład:
Jackall pozywa wydawcę żądając przekazania całego nakładu Robotki na domy dziecka.
I teraz uważaj - bo nadchodzi rzecz, której Twoje wykładnie nie przewidują - sędzia zada pytanie.
"Czy zgodził się Pan na wykorzystanie grafik w podręczniku wydawcy?" - Grafik kłamie.
"Czy był Pan świadomy, że wydanie podręcznika stanowi działalność gospodarczą wydawcy?" - Grafik kłamie.
"Czy wydawca wypłacił wynagrodzenie?" - Tutaj też oczywiście można skłamać.
"Czy wiedział Pan jak Pana grafiki zostaną wykorzystane w podręczniku?" - Grafik kłamie.
"Czy wydawca wykorzystał grafiki w inny sposób niż się umawialiście?" - Grafik kłamie
"Jeśli tak to jaki?" - Grafik wymyśla historyjkę.
...
I tak od tego dnia wszystkie domy dziecka cieszą się swoim unikatowym egzemplarzem Robotiki.

Wszyscy mogą być liskami-chytruskami Kastor przed własnym monitorem z wikipedią i googlami pod klawiaturą. Zanim jednak dojdziesz do swojej kolejnej konkluzji po prostu zastanów się do czego de facto namawiasz biednego grafika, na którego blogu poddajemy się tej bezsensownej wyimaginowanej dywagacji.
22-04-2011 10:24
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
@Kastor
Dociera do Ciebie, że Jackall nie zrobił tego, co ty właśnie zrobiłeś?

A dociera do Ciebie, że tego nie wiemy na pewno? Do mnie dotrze, jak Jackall potwierdzi. Bo stwierdzenie "Drone nawet nie zadbał o przeniesienie praw" osoby, która najpewniej ma nikłe pojęcie o kwestiach formalno-prawnych związanych z prawem autorskim, może znaczyć mnóstwo różnych rzeczy.

Jackall, czy możesz się odnieść do pytań postawionych w komentarzu wyżej przez ~Aith? To by ostatecznie (chyba, bo Kastor wydaje się wykazywać tutaj jakąś zaprawioną prywatą determinację) wyjaśniło sprawę.

@Kastor
Świetnie, udzieliłeś nam NA PIŚMIE oraz EXPLICITE praw majątkowych. Możemy sprzedawać twój wierszyk jako składową erpega o karate-mrówkach. Dociera do Ciebie, że Jackall nie zrobił tego, co ty właśnie zrobiłeś?

A do Ciebie dociera, że napisałem, bo takiego medium używamy w tej dyskusji? Jakbym Ci to powiedział przez telefon, to byłoby równie wiążące (oczywiście trudniejsze do udowodnienia w przypadku konfliktu, ale to już insza inszość).
22-04-2011 11:33
Kastor Krieg
   
Ocena:
0
@Alth
A czy ja go do pozwania namawiam? Powiedziałem raz, na samym początku, że mógłby. I może. A potem próbowano na dziesięć sposobów udowodnić, że doszło do przekazania praw majątkowych, co nie zaszło.

Twoje pytania "od sędziego" są tendencyjne (proszę o odgłos paszczą):

"Czy zgodził się Pan na wykorzystanie grafik w podręczniku wydawcy?" - "Tak, ale nie udzieliłem formalnej zgody na wykorzystanie komercyjne".

"Czy był Pan świadomy, że wydanie podręcznika stanowi działalność gospodarczą wydawcy?" -
na to bzdurne pytanie nawet nie da się z sensem odpowiedzieć. Wydawca mógł wydać podręcznik darmo, w celach reklamowych (do czego przeniesienie praw majątkowych nie byłoby mu potrzebne i wystarczyłaby tylko zgoda na wykorzystanie prac w danym dziele). I to też będzie część działalności gospodarczej. Co z tego?

"Czy wydawca wypłacił wynagrodzenie?" - "Wydawca wypłacił wynagrodzenie w zamian za wykonanie umowy o dzieło na stworzenie ilustracji. Umowa nie obejmowała przekazania praw majątkowych".

"Czy wiedział Pan jak Pana grafiki zostaną wykorzystane w podręczniku?" - "Tak, wiedziałem. Zostały wykorzystane niezgodnie z moimi zaleceniami, ze zmienioną przestrzenią kolorystyczną, co stanowi złamanie moich niezbywalnych autorskich praw osobistych".

"Czy wydawca wykorzystał grafiki w inny sposób niż się umawialiście?" - "Jak wyżej, Wysoki Sądzie".

"Jeśli tak to jaki?" - "Jak wyżej, zniekształcono ich barwy".

Ale wygodniej jest "grafik kłamie", nie? Otóż, bzdura i niskich lotów erystyka. Wybacz, ale nie będę już dalej w takim tonie rozmawiać. Swoje powiedziałem, sprawa jest klarowna, zaś w odwracanie kota ogonem i w imieniu grafika udowadnianie, że nie jest on wielbłądem, a ROL popełnił karygodne błędy wydawnicze, bawić mi się już dłużej nie chce.

EOT.

@dzeme
LOL, nie. Nie byłoby wiążące jako umowa ustna bo MUSI MIEĆ FORMĘ PISEMNĄ POD RYGOREM NIEWAŻNOŚCI. Co do ciebie w tym sformułowaniu z Ustawy nie dociera?!

I jeszcze ta "prywata". Pewnie Jackall mi płaci! Boki idzie zrywać, komedia po prostu. :"D

Wyobraź sobie, że mam po prostu alergię na wydawców-krętaczy i nieprofesjonalne formułowanie wzajemnych autorsko-wydawniczych zależności. Mnie już np. ISA próbowała wyrolować (nomen omen) niejednokrotnie. Nie dałem się, nie trafili na frajera.

Peace, out.
22-04-2011 11:39
Draker
   
Ocena:
+1
Jeszcze raz, udzielenie licencji to nie to samo co przeniesienie praw autorskich, a tylko to wymaga formy pisemnej. W przypadku licencji prawa autorskie pozostają (osobiste i majątkowe) przy twórcy, a licencjobiorca ma możliwość wykorzystania utworu w określony sposób.

Do stworzenia produktu komercyjnego wcale nie jest konieczne nabycie praw autorskich do składnika dzieła jak sugerujesz, wystarczy licencja.

I oczywiście, można wymyślać sytuacje, gdy autor umówił się z zamawiającym na stworzenie ilustracji i pozwolił wyłącznie na wykorzystanie ich na ulotkach czy w książce rozdawanej w przedszkolach, a wydawca wcisnął je do sprzedawanego podręcznika.

Wszystko fajnie, tylko, że tutaj takiej sytuacji nie było. Autor ilustracji wiedział, że ilustracje idą do komercyjnego podręcznika i otrzymał za nie zapłatę. Wydawca nie musiał kupować na wyłączność praw do tych ilustracji, a i tak po uiszczeniu zapłaty mógł wykorzystać je w podręczniku.

Prawo by złamał dopiero, gdyby wykorzystał je w sposób jakiego nie obejmowała umowa z ilustratorem.

Jak pisał Alth autor mógłby w sądzie dowodzić, że ktoś tu złamał prawo, ale musiałby kłamać, twierdząc, że nie widział jak zamawiający chciał wykorzystać ilustracje.
22-04-2011 12:56
dzemeuksis
   
Ocena:
+2
@Kastor
I jeszcze ta "prywata". Pewnie Jackall mi płaci! Boki idzie zrywać, komedia po prostu. :"D
Nie no, bez jaj, może źle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że ze względu na swoje doświadczenia (jak np. te z ISA) brakuje ci dystansu do sprawy.

LOL, nie. Nie byłoby wiążące jako umowa ustna bo MUSI MIEĆ FORMĘ PISEMNĄ POD RYGOREM NIEWAŻNOŚCI. Co do ciebie w tym sformułowaniu z Ustawy nie dociera?!
Pisałem już ja, pisał Draker, ~Aith, pisali inni. Nie chodzi o to, że nie pojmujemy tego zapisu, lecz że uważamy, że nie ma w tym przypadku zastosowania. Masz prawo mieć inne zdanie, ale bądź łaskaw nie przypisywać nam braku zrozumienia (wszak wkraczamy na rejony prawa, gdzie nierzadko sami sędziowie się gubią i wydają różne interpretacje). A przynajmniej nie w tak impertynencki sposób.

Żeby nie być gołosłownym:
Wiadomo, że dla udzielenia licencji niewyłącznej nie trzeba spełniać szczególnych formalności. Inaczej jest w przypadku przeniesienia praw autorskich majątkowych i licencji wyłącznej, gdzie wymagana jest forma pisemna pod rygorem nieważności.
To słowa Piotra Waglowskiego, prawnika, specjalisty m.in. od praw autorskich i prawnych aspektów nowoczesnych technologii.

Prawda jest taka, że pozostaje Ci tylko nie zgadzać się z faktem, że Jackall udzielił ROLowi licencji niewyłącznej. I być może masz rację. Być może z jakichś powodów zaistniała sytuacja nie spełnia kryteriów licencji niewyłącznej. Ale z pewnością nie da się tego dowieść wykrzykując raz po raz fragment ustawy, którego nikt nie podważa. A najlepiej, jakby sam Jackall napisał, jakie były ustalenia.

EDIT: O, a tam pod linkiem zegarmistrza jest artykuł dr Wojciecha Machały, w którym pierwszy akapit potwierdza to, o czym wielokrotnie już była mowa: w modelu upoważniająco-zobowiązującym (umowy o korzystanie z utworu lub – krócej – licencyjne) nie mamy do czynienia z przenoszeniem autorskich praw majątkowych, ergo punkt ustawy, na który powołuje się Kastor, wydaje się nie mieć tutaj zastosowania.
22-04-2011 14:25
nerv0
   
Ocena:
0
Jeszcze to ciągniecie? Cóż, ja i moja grzybica nie myliliśmy się. ;)
22-04-2011 14:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.