string(15) ""
» Blog » Wspominki Erpegowych Kampanii cz. 1: Brudne Missisipi
15-10-2016 13:41

Wspominki Erpegowych Kampanii cz. 1: Brudne Missisipi

W działach: rpg, detektyw | Odsłony: 309

Wspominki Erpegowych Kampanii cz. 1: Brudne Missisipi

SOUNDTRACK

Prawdziwy Detektyw

Od niego się wszystko zaczęło. Przeglądając facebooka, natrafiłem na polecankę serialu (gdy ten miał wyemitowany bodaj piąty odcinek). Nie lubiłem wcześniej detektywistycznych klimatów i raczej traktowałem je z przymrużeniem oka. Obejrzałem pierwsze epizody, a każdy następny był dla mnie swoistym rytuałem. Zakochałem się w klimacie i do dzisiejszego dnia, dobre wrażenie po oglądaniu pierwszego sezonu, nie opuszcza mnie na krok.

 

W rolach głównych

Gracze na kształt serialowych bohaterów, wcielają się w detektywistyczny tandem toczony wieloma problemami zarówno w pracy, jak i w domu. Bober wcielił się w Franka Harrisa, wywodzącego się z policyjnej rodziny rasowego stróża prawa, obecnie przeżywającego dosyć ciężki rozwód i przeniesienie z dala od domu, spowodowane feralną pomyłką. Daniel R. natomiast, odgrywał Granda Morrowa, autochtona, mierzącego się z następstwami wypadku samochodowego jego żony, uzależnieniem od alkoholu i leków, oraz nienawiścią rodzonej córki.  Ta właśnie dwójka, musiała stawić czoła seryjnemu mordercy, działającego na terenie stanu Missisipi w latach ‘90.

 

Gra pozorów

Sprawa początkowo polegała na odnalezieniu zaginionej dziewczyny, Rosaline Renault. Klimat zagęszczał się, gdy coraz to nowe tropy odkrywały nie tylko dosyć ponurą historię jej rodziny, ale i kolejne problemy, niektóre na ogromną skalę. Szukając jednej dziewczyny, detektywi wpadli między innymi na trop seryjnego mordercy i gwałciciela, organizacji handlującej ludźmi, oraz skorumpowanych elit miasta Jackson. Spokojne i wręcz sielskie klimaty prowincji i miasteczek pokroju Magnolii, nieodwracalnie utraciły swój urok, gdy wyciekła wiedza, co ich mieszkańcy robią za zamkniętymi drzwiami.

 

Niedopatrzenia

Wyścig z czasem owocował w różnego rodzaju zdarzenia, głównie nieprzyjemne. Najbardziej feralną sytuacją, było uwierzenie dosyć podejrzanemu typkowi na słowo w sprawie jego koligacji rodzinnych. Nim detektywi spostrzegli, że go przecież nie wylegitymowali, było już za późno. Inną zaś, decyzja o wskoczeniu na pakę pickupa zwolennika białej rasy. Niektóre niedopatrzenia miały fatalne w skutkach konsekwencje dla finału, ale cóż – nikt nie zwraca przecież uwagi na zbyt głośną muzykę w motelu, prawda? A już na pewno, nikt nie patrzy na ręce swoich potencjalnych sojuszników. Notka w tym miejscu powinna brzmieć: jeżeli w historii postaci zawarta jest informacja o rodzinie, w najmniejszym razie nie należy o tej rodzinie zapominać.

 

Złe wybory

Była to kampania złych wyborów, ale dla jasności – żadnych innych na horyzoncie nie było widać. Na samym początku, gracze zaufali głównemu antagoniście, co ciekawe, który nawet nie próbował się z nimi spoufalać – sami przyszli do niego, bo wszak, był motelowym sąsiadem jednego z nich. Słuchał starego jazzu w mieszkaniu, kiedyś był gangsterem, ale teraz przecież musi być dobry, prawda? Później musieli dokonać szybkiego wyboru: czy zgarnąć handlarzy ludźmi (głównie dziećmi), którzy uciekną jeżeli w tej konkretnej chwili nie zareagują, czy próbować dorwać seryjnego mordercę, bo jedyny trop jaki im został, niebawem na zawsze zniknie? Naturalnie, były też mniejsze dylematy… czy jesteśmy w stanie pobić i torturować neonazistę, na oczach jego siedmioletniego dziecka?

 

Słodko-gorzkie zakończenie

Ludzie ostatnimi czasy nie przepadają za happy endingami. Ja jako mistrz gry, chcąc nie chcąc, muszę przyznać, że podzielam ich zdanie. Na finiszu detektywistycznej historii, gracze zostali zdradzeni przez "przyjaciela" , oraz dowiedzieli się, że podczas gdy oni zajęci byli gonieniem za swoją marchewką, coś cennego zostało im odebrane. W finałowej scenie na opuszczonej, kolejowej stacji. Trzy osoby wpadają w pułapkę czwartej. Harris mdleje widząc zwłoki swojego kilkuletniego dziecka. Morrow po przebrnięciu przez widok swojej nieżywej córki, widzi jak ich pomocnik i zaufany kompan na czas całego tego ambarasu, posługujący się biblijnym imieniem Tobiasz, najpierw strzela do ich przyjaciela Ray’a, a potem z miłym słowem, pozbawia go przytomności.

 

Bolesny Epilog

Detektywi po sporym czasie w końcu odnajdują Tobiasza, który dalej porywał i mordował dzieci. Dochodzi do smutnej i ponurej sceny rozmowy, gdy ten zdany jest na ich łaskę. Obwieszcza, że jeżeli zginie, wraz z nim zginą obecnie wzięci zakładnicy. Następuje długa chwila ciszy, przerwana strzałem. Morrow rozwala gościa na miejscu. I dobrze, bo ich wróg po raz kolejny kłamał w żywe oczy. Morderca został w końcu schwytany i osądzony nie przez prawo, ale przez jego stróżów. Nie skrzywdzi już nikogo więcej, ale pamięć o ofiarach będzie ciążyć na detektywach do końca ich dni. Za bardzo nie mam ochoty wiedzieć, jakie ponure życie mogłyby wieść te postacie po całym tym bagnie.

 

Słowem podsumowania

Nie lubię wysławiać się pochlebnie o moich sesjach, ale te były naprawdę niezłe. Gracze stanowili zgrany zespół, uzupełniając się zarówno zaletami jak i wadami. Było mnóstwo smacznych dialogów, klimatycznych scen, zwrotów akcji, cliffhangerów, charyzmatycznych enpeców, trudnych decyzji, chwil załamania, wypalonych papierosów i zjedzonych pączków. Do dziś oczywiście, raz na jakiś czas zostanie mi wypomniana ta negatywna końcówka, co tylko zachęca mnie do planowania jeszcze brudniejszej detektywistycznej kampanii.

 

Napisy końcowe

Wystąpili: Marcin Boba Zielski, jako Frank L. Harris. Daniel R., jako Grant Morrow

Ilość sesji: Około pięciu.

Realia: Ameryka lata ’90.

System: Savage Worlds, w praktyce jednak nieużywana. Gdybym znał wtedy FATE’a to pewnie on zostałby wybrany.

Rozegrana: Maj – Czerwiec, 2015.

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

Co znaczy "około pięciu"? Przy takiej liczbie trudno się pogubić - przy tuzinie zaokrąglenie miałoby sens, ale jeśli sesje można policzyć na palcach jednej ręki, wygląda dość dziwacznie. 

15-10-2016 15:43
Ben
   
Ocena:
0

Niby trudno, ale pomimo moich najszczerszych chęci nie jestem w stanie przypomnieć sobie czy były to cztery sesje, pięć, czy sześć.
 

15-10-2016 16:21
dyskordianin
   
Ocena:
+1

Właśnie dlatego na moich sesjach ustalamy limit dwóch browarów.

16-10-2016 13:48
Plegier
   
Ocena:
0

Szacun za True Detective, takie klimaty lubię najbardziej. Sam poprowadzę minikampanię noir z lekkimi wątkami lovecraftowskimi.

16-10-2016 18:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.