» Recenzje » Wsiąść do Pociągu: Polska

Wsiąść do Pociągu: Polska


wersja do druku

Podróże między Bugiem a Odrą i od Bałtyku po Tatry

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Balint 'balint' Lengyel

Wsiąść do Pociągu: Polska
Czy będzie jakaś przesada w twierdzeniu, że Wsiąść do Pociągu kradnąc serca graczy, zdobyło status ikony gier familijnych? Myślę, że nie. Ale chyba każdy miłośnik tej gry marzył, aby móc ustawić wagony na trasach między Odrą a Bugiem i pomiędzy Tatrami a Bałtykiem. Uwaga, ta chwila właśnie nadeszła! Wystarczy sięgnąć po nową mapę o wszystko mówiącym tytule: Polska.

Już sama frontowa ilustracja najnowszej odsłony popularnego "Tiketa" budzi radość. Ot, na nabywców spoglądają szczerze – tak po słowiańsku – uśmiechnięte facjaty mieszkańców stolicy, obok nich stoi auto marki syrenka, zaś w tle majestatycznie góruje kolumna króla Zygmunta. Nie brakuje też lokomotywy, w końcu to ciuchcie są przedmiotem zabawy.

Pod wieczkiem jest równie ładnie, chociaż nieco inaczej niż w większości gier z serii. Stany Zjednoczone, Europa jak i Szwajcaria, Zjednoczone Królestwo czy Afryka przyzwyczaiły do pewnego umiaru w serwowaniu kolorów na planszy. Z kolei Polska przypomina Holandię i zamiast bladego tła dominują żywe, nasycone kolory. Przeglądając rozmaite fora, śmiało można stwierdzić, że efekt jest "typowo polski", gracze bowiem podzielili się na ortodoksów przywiązanych do estetyki edycji podstawowych oraz na tych, dla którym zmiana tonacji jest krokiem w dobrą stronę. Osobiście jestem zdania, że wielobarwna mapa ma większe szanse przykuć wzrok młodszych graczy, a ci stanowią ważną grupę odbiorców Wsiąść do Pociągu.

Poza planszą zestaw uzupełniają karty podzielone na bilety i międzynarodowe Trasy Specjalne oraz oczywiście instrukcja. Ta ostatnia, jak przystało na Wsiąść do Pociągu, nie grzeszy objętością i na całych dwóch stronach objaśnia zmiany oraz nowinki wprowadzone przez omawianą odsłonę. Warto zatrzymać się na chwilę przy samych kartach wspomnianych tras. Na każdej z kart państwa uwieczniono budowlę charakterystyczną dla danego kraju, na przykład: praski most Karola i Hradczany, kijowska cerkiew świętego Andrzeja, bramę brandenburską w Berlinie, Sobór Wasyla z Moskwy (chociaż biorąc pod uwagę przebieg granicy polsko-rosyjskiej jest to może na wyrost) czy wiejską chałupę z Białorusi. Całość prezentuje się po prostu ładnie.

Jak Polska długa i szeroka

Ogólna koncepcja zabawy – zgodnie zresztą z tradycją – nie uległa żadnym zmianom, toteż nie ma sensu wyjaśniać tych samych reguł po raz enty. Nowych graczy odsyłam do recenzji wersji podstawowej, która niezbędna jest do rozegrania partyjki. Oczywiście mogą to być Stany Zjednoczone, a może to być Europa. Pierwsza, teoretycznie bez znaczenia zmiana, to ograniczenie liczby plastikowych wagonów do 35 na gracza. No, ale i plansza jest troszkę mniejsza, więc to działanie ma sens.

W trakcie przygotowań do zabawy Trasy Specjalne należy posortować według państw, a następnie poszczególne kraje według wartości. Co prawda Litwa oferuje jedną kartę, ale już Białoruś, Ukraina, Słowacja, Rosja i Niemcy po trzy, a Czechy cztery. Różnie prezentuje się też wartość najcenniejszych atutów. Będąc pierwszą osobą, która włączy Czechy do międzynarodowego połączenia, można pozyskać kartę wartą 10 punktów. Z kolei najwyżej punktowana za Ukrainę karta gwarantuje 6 punktów. Kolejne zasoby nie są już tak bogate, więc należy się śpieszyć.

Ale jak to uczynić? Jak cała gra, tak i to jest niezwykle proste. Łącząc dwa kraje zewnętrzne gracz, który tego dokona, otrzymuje wierzchnie karty z odpowiednich stosów. Ale to nie wszystko! Każde nowo dołączone państwo umożliwia otrzymanie po karcie wszystkich sąsiadów, którzy stali się częścią siatki! A co się stanie, jeśli podepniemy czwarty kraj? Znowu otrzymujemy karty, tym razem cztery! Brzmi fajnie, prawda? Oczywiście warto, aby trasy międzynarodowe pokrywały się z krajowymi, należy bowiem pamiętać, że obowiązują wszystkie nagrody i kary wynikające z realizacji lub braku biletów.

Ciuchcią przez ojczyznę

Na pierwszy rzut oka nowinka w postaci dodatkowych połączeń międzypaństwowych nie jest czymś interesującym; ot jakaś tam dodatkowa metoda ciułania profitów. W praktyce nowinka znacząco przesuwa akcenty układania wagonów. Po pierwsze, na podpinaniu nitek do sąsiadów można zarobić mnóstwo punktów, a po drugie nic nie stoi na przeszkodzie, aby połączenia lokalne stały się częścią tras międzynarodowych, co znowu napędza sałatkę punktową. W rezultacie, pomimo braku długich tras – na mapie można znaleźć ledwie kilka "piątek" – finalne wyniki bywają całkiem wysokie, a nowy pomysł sprawdza się wypada satysfakcjonująco.

Po Polskę powinny sięgnąć również osoby nielubiące luzów na planszy. Nawet przy zmniejszonej liczbie wagoników trzech uczestników generuje zauważalny tłok zmuszający do szukania objazdów. Co ciekawe, mało miejsca pozostaje na celowe blokowanie rywali bowiem 35 wagoników to niewiele, zwłaszcza jeśli pragnie się połączyć przynajmniej kilka sąsiednich państw, a do realizacji pozostają bilety z miastami leżącymi na przeciwległych krańcach kraju. W takiej sytuacji należy skupić się na bezbłędnym projektowaniu własnych połączeń i optymalizacji tras. Jedynym wagonikiem, który warto wystawić w ciemno, jest ciuchcia wiodąca do Litwy, a to z tej prostej przyczyny, że tylko jedna osoba może zająć taki tor.

Nie sposób przejść obojętnie obok samego faktu, że oto ukazała mapa Polski, na której znajdują się grafiki odwołujące się do wizerunku miast i znajdują się rodzime nazwy metropolii większych i mniejszych. Do tego, jej wygląd jest atrakcyjny, chociaż to akurat pojęcie mocno zależne od gustów i przyzwyczajeń. Nie wolno zapominać wszakże, że mamy do czynienia z grą familijną, zaś estetyka wydania jest szczególnie ważna dla młodszych graczy. Dlatego też kupuję stylówę i piszę, grajcie we Wsiąść do Pociągu: Polska oraz propagujcie zarówno ten tytuł, jak i same planszówki.

Plusy:

  • ładna, pastelowa plansza z naniesionymi miniaturkami miast
  • odczuwalna ciasnota już przy trzech graczach
  • dobre skalowanie przy dwóch
  • sprawnie działający mechanizm punktujący za połączenia międzynarodowe

Minusy:

  • można ponarzekać, że to tylko kolejna mapa do "Tiketa"
  • …tylko po co to robić, skoro to upragniona Polska

 

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Wsiąść do Pociągu: Polska
Seria wydawnicza: Wsiąść do Pociągu, Ticket to Ride
Typ gry: familijna
Projektant: Alan R. Moon
Wydawca oryginału: Days of Wonder
Wydawca polski: Rebel
Data wydania polskiego: sierpień 2019
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 30-60 min.
Cena: 84,95 zł
Mechanika: Card Drafting, Hand Management, Route/Network Building, Set Collection



Czytaj również

Wsiąść do pociągu. Kraje Północy
Czyli podróż w kierunku świąt
- recenzja
Ticket to Ride: Switzerland
Pociągi w kraju sportów zimowych, zegarków oraz banków
- recenzja
Wsiąść do pociągu: Europa
Wagoniki i dworce
- recenzja
Ticket to Ride: USA
Stoi na stacji lokomotywa, ciężka ogromna i pot z niej spływa
- recenzja
Ticket to Ride: Europa 1912
... czyli ile razy można wsiąść do tego samego pociągu
- recenzja
Ticket to Ride
Czar wiktoriańskich lokomotywek...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.