» Artykuły » Inne artykuły » Wołkodaw praw, a Ludojed - niet

Wołkodaw praw, a Ludojed - niet


wersja do druku

O "Wilczarzu" Marii Siemionowej

Autor: Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Wołkodaw, czyli dusiciel wilków, po polsku bardziej subtelnie – wilczarz, to rasa psów zdolnych do rozprawienia się z tym groźnym drapieżnikiem. To również miano, jakie otrzymał tytułowy bohater Wilczarza, gdy pokonał w nierównej walce okrutnego nadzorcę niewolników Wilka. Tym sposobem wywalczył sobie możliwość opuszczenie miejsca katorgi i wolność, a także możność dopełnienia zemsty na Ludojadzie - człowieku, który siedem lat wcześniej wymordował cały jego ród, ród Szarego Psa z plemienia Wenów. Oryginalność konstrukcji powieści Marii Siemionowej polega na rozpoczęciu akcji w momencie, który, logicznie biorąc, powinien być jej finałem – w chwili wykonania przez bohatera zadania będącego celem jego życia. Uśmierciwszy wroga, Wilczarz nie miał innych pragnień czy planów, zakładając, iż niedługo przeżyje Ludojada. Stało się jednak inaczej, bohater spotkał na swej drodze niespodziewanych przyjaciół i zyskał nowy cel w życiu. Powieść mówi o jego wędrówce przez rozległe tereny, spotkaniach z zamieszkującymi je ludami oraz o szlachetnych czynach w obronie słabych i pokrzywdzonych.

Tytułowy cytat to "stare przysłowie ludu Wenów", niestety zatracające rym w polskim przekładzie: "Wilczarz ma rację, a Ludojad – nie". W rzeczywistości Siemionowa usłyszała ten wierszyk w programie telewizyjnym, w chwili gdy szukała odpowiedniego imienia dla bohatera nowej książki. W przeciwieństwie do ówczesnych rosyjskich bohaterów pozytywnych, nazywanych powszechnie mianami dzikich bestii, Wilczarz miał symbolizować zwierzę związane z człowiekiem, przedkładające walkę w obronie innych nad bezcelową agresję.

Pierwszą edycję książki wydawca bez wiedzy Autorki opatrzył notką, określającą Wilczarza jako "rosyjskiego Conana". Była połowa lat 90-tych, okres, gdy w Rosji najlepiej sprzedawała się literatura zachodnia, a rodzimi twórcy masowo przybierali obce pseudonimy. Notka wywołała spore niezadowolenie Siemionowej. Pisarka od dłuższego czasu parała się przekładami anglojęzycznej literatury fantasy niezbyt wysokich lotów (według jej własnych słów: "makulatury") i zamyśliła Wilczarza jako całkowite przeciwieństwo superbohatera Zachodu. Herosów świata zachodniego Siemionowa wyśmiewa za niekompetencję, brak podstawowych umiejętności "polowych" czy nawyków w rodzaju prawidłowego zakładania zbroi. Krytykuje zresztą nie tylko postacie z literatury najnowszej, ale i klasyków, np. Trzech Muszkieterów za niepotrzebne okrucieństwo i zabijanie bez zastanowienia. Współczesna zachodnia fantasy jest jej zdaniem zaludniona równie współczesnymi postaciami rodem "z amerykańskiej ulicy", z dzisiejszą mentalnością i światopoglądem, jedynie odzianymi w zbroje lub upiększonymi atrybutami gatunku w rodzaju spiczastych uszu czy skrzydeł.

Tej umowności Siemionowa przeciwstawiła fantasy opartą na rzetelnych podstawach naukowych. Choć inżynier-programista z wykształcenia, od dawna interesowała się historią i etnografią; pierwotnie zgłębiała kultury narodów Europy Północnej, w tym wikińską, a potem śladami Wikingów "przypłynęła" do Rosji. Stwierdziła, że w kraju brak jakichkolwiek popularnych, dostępnych dla przeciętnego odbiorcy informacji czy opracowań na temat starej pogańskiej Rusi, zaczęła się więc przekopywać przez dzieła naukowe. Zgromadzone informacje posłużyły do napisania popularnonaukowej encyklopedii My – Sławianie!, która co prawda została wydana już po pierwszym tomie Wilczarza, ale jednocześnie stanowiła dla powieści swoistą bazę danych historycznych. Dla zachłyśniętych kulturą Zachodu Rosjan powieść Siemionowej była odkryciem, a pisarkę okrzyknięto "matką słowiańskiej fantasy". Namówiona przez wydawców Autorka napisała ciąg dalszy przygód Wilczarza (akcja kolejnych części toczy się przed i po wydarzeniach tomu pierwszego), a gdy jej tempo pracy i pomysłowość okazały się niewystarczające, pałeczkę przejęli inni pisarze, tworząc książki ze Świata Wilczarza, choć już bez tytułowego bohatera.

Wilczarz powstał więc z jednej strony jako rosyjska odpowiedź na Conana i jego "makulaturowych" braci, z drugiej – jako dowód na to, że realia i mitologia starosłowiańskiego świata mogą wykreować równie fascynującą powieściową rzeczywistość, co "przeżuwane w nieskończoność" pomysły w stylu Tolkiena. Niestety przeciętny polski czytelnik nie jest w stanie docenić starań Autorki, często nie widząc różnicy między prawdą historyczną a fantazją. Skąd bowiem mamy wiedzieć, do której kategorii należą rozbójnicze maski z brzozowej kory czy rozpoznawanie obcoplemieńców po fryzurach i deseniach odzieży? Zafascynowana pogańską mitologią Słowian, Siemionowa próbowała odzwierciedlić w powieści mentalność ludzi, którzy obecność bóstw przyjmowali dosłownie i "za każdym drzewem dostrzegali boga". Dla większej swobody pisarskiej miejscem akcji uczyniła jednak nie Ziemię, a podobną do naszej planetę. Pewne realia zostały potraktowane przez pisarkę – jak sama stwierdziła – dość dowolnie. Położenie we wszechświecie, przyroda i klimat mają drugorzędne znaczenie, np. gdzieś w tle pojawia się informacja o następujących lodowcach, mająca uzasadnić wielką wojnę plemion o terytoria, zaś ziemskie gatunki flory i fauny mieszają się z fantastycznymi. Słowiański czy "środkowoeuropejski" charakter opisanych miejsc sugerują wierzenia i obrzędy zamieszkujących je ludów, codzienne zwyczaje i organizacja życia, a także tytuły i miana postaci. Plemię Welchów przypomina ludy celtyckie, Segwani są pochodzenia germańskiego, zaś pozytywni, choć pozornie prymitywni Weni oczywiście symbolizują Słowian. Znajomo brzmią: kneź, witeź, wojewoda, hospodar czy bojar oraz imiona takie jak Dobrosław (w oryginale Lichosław), Miłowan lub Niesmiejan. Imię głównej postaci kobiecej, knezinki (córki knezia) Jelień, dość niefortunnie przetłumaczone jako zalatująca antykiem Hellona, powinno raczej brzmieć Jelona (jak zresztą omyłkowo nazywa ją raz tłumaczka), bowiem jelień to staroruska forma słowa olień czyli jeleń. Słynny słownik Dala, najbogatszy zbiór dawnej rosyjskiej leksyki, był zresztą głównym źródłem natchnienia pisarki w zakresie archaicznego słownictwa użytego w książce.

Wydawnictwo przywołało "na wabia" skojarzenie z postacią Conana, ale rosyjscy czytelnicy o wiele chętniej porównują Wilczarza do wiedźmina Geralta z Rivii. Co prawda pisząc pierwszy tom Siemionowa mogła znać co najwyżej opowiadania Sapkowskiego z tego cyklu (Krew elfów wyszła w rosyjskim przekładzie rok po pierwszym Wilczarzu), ale z oczywistych powodów spora część czytelników chwyciła najpierw za dzieło "zachodniego" pisarza. Dla większości miało to negatywny wpływ na odbiór rodzimego utworu, po Geralcie Wilczarz wydał im się "płaski" i mało realistyczny, a przede wszystkim - do niemożliwości wręcz pozytywny. Jakiś złośliwiec nazwał tę postać "marzeniem czterdziestoletniej kobiety o idealnym mężczyźnie" i do pewnego stopnia miał rację. Altruizm, chęć niesienia pomocy potrzebującym, wierność, honor i prawość niepodzielnie rządzą życiem Wilczarza, zaś wyznawaną przez niego religię pisarka przedstawiła tak, by zmiękczała wydźwięk koniecznych dla rozwoju fabuły aktów przemocy. Choć latami żyjący myślą o zemście, Wilczarz nie zamierza po jej dokonaniu wieść szczęśliwego życia, lecz zginąć pomściwszy ród. Nieoczekiwane nowe zobowiązania ciążą mu więc początkowo, a duchy zabitych w zamku Ludojada prześladują po nocach. Dopiero zrozumiawszy, że nadal ma obowiązki wobec słabszych, zależnych od niego ludzi, godzi się żyć dalej i walczyć w ich obronie. Użycie siły fizycznej uważa jednak za ostateczność, nigdy nie atakuje pierwszy i ogranicza przemoc do niezbędnego minimum. Inną zadziwiającą cechą bohatera jest całkowita aseksualność. W matriarchalnej społeczności Wenów najbardziej godną szacunku i świętą istotą na ziemi jest kobieta. Żeńskie bohaterki powieści są zresztą co do jednej pozytywne wręcz do przesady: prawe, szlachetne, dzielne i czyste. Kobieta jest dla Wilczarza nietykalna, a jakiekolwiek zakusy na nią stanowią ciężkie przestępstwo i grzech. Internetowi dowcipnisie ochrzcili go zatem "ostatnim rosyjskim prawiczkiem", dziwiąc się, jakim cudem wszystkie te idealne cechy tudzież duchowa i cielesna czystość uchowały się podczas siedmioletniej katorgi w nieludzkich warunkach.

Czy sprawa jest rzeczywiście tak prosta i jednoznaczna? Wilczarza poznajemy w chwili, gdy jego normalne życie właściwie dopiero się zaczyna. Wcześniej było szczęśliwe dzieciństwo zakończone masakrą całego rodu, pochwycenie i zesłanie do kopalni szmaragdów, a po uwolnieniu – cztery lata fizycznych i psychicznych przygotowań do aktu zemsty. 23-letni mężczyzna po raz pierwszy w dorosłym życiu jest wolny, nie ciąży nad nim żaden przymus, może robić co zechce. Tyle że nie bardzo wie co. Posiadł umiejętność walki w stopniu doskonałym, ale nie umie czytać. Wie, jak poradzić sobie z duchem zabitego, ale nie potrafi swobodnie rozmawiać z kobietami. Fizycznie dojrzały, emocjonalnie jest prawie dzieckiem: samotnym, nieśmiałym, nieco zakompleksionym, zamkniętym w sobie, nie mającym swego miejsca w świecie. Zdecydowanie pewniej czuje się w działaniu, niż w konwersacji, a ponad zbliżenie z ludźmi przedkłada przyjaźń małego nietoperza, towarzysza niedoli z zesłania. Jest jednocześnie ostrożny i ufny, jakby nieomylnie wyczuwał i odróżniał wrogów od tych, którzy potrzebują jego pomocy. Wspomnienia z dzieciństwa i wiara w sprawiedliwość bogów to jedyny jego kapitał i oparcie, bowiem bez zastanowienia dając, nie potrafi w naturalny sposób przyjąć tego, co ofiarują inni. Jednak Wilczarz nie stoi w miejscu, a rozwija się i zmienia. Uczy się – czytać, rozmawiać z ludźmi, współpracować, akceptować dary serca. To duży potencjał do wykorzystania w kolejnych tomach opowieści...

Maria Siemionowa stworzyła powieść z pogranicza fantasy historycznej, heroicznej i psychologicznej, dbając o wiarygodność w każdym z tych aspektów. Tam, gdzie nie starczyło jej własnej wiedzy czy doświadczenia, poświęciła wiele energii na dotarcie do potrzebnych detali, posuwając się chwilami do działań nieco humorystycznych. By uprawdopodobnić sceny walki wręcz, ukończyła kurs aikido, a w szkole ekstrasensów wyjaśniała pochodzenie wiedźm i czarowników. Ponoć odwiedziła nawet posterunek milicji i kazała się zakuć w kajdanki, aby wczuć się w sytuację więźnia...

Na zakończenie wypada wspomnieć, że Wilczarza spotkało to samo, co Wiedźmina – ekranizacja kinowa i telewizyjna. I zdaje się, że w obu przypadkach była ona równie "udana", ponieważ Siemionowa odmawia tym wątpliwym arcydziełom większego związku ze swoim utworem. Ponoć z filmu usunięto większość tego, co stanowiło o wyjątkowości powieści: słowiańską specyfikę, magiczny światopogląd bohaterów, sztuki walki, zmiennokształtność głównej postaci i jej stosunek do kobiet. Serial telewizyjny jest natomiast prequelem, opowiadającym o wczesnej młodości Wilczarza. Pisarka skomentowała ekranizacje bardzo dosadnie, za lepsze zastosowanie swoich książek uznając umieszczenie ich... w ubikacji zamiast papieru toaletowego.



Czytaj również

Wilczarz - Maria Siemionowa
Czyli rosyjski Wiedźmin
- recenzja
Wilczarz - Maria Siemionowa
Słowiański Barbarzyńca
- recenzja

Komentarze


8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo fajne przyblizenie Autorki jak i Wilczarza. Moze wreszcie siegne po te ksiazke.
15-04-2009 22:09
Kumo
   
Ocena:
0
Warto. Naprawdę dobra książka, mocno się różni od większości dostępnego fantasy. A ekranizację zdecydowanie odradzam (film, bo serialu nie widziałem).
15-04-2009 22:35
crusia
   
Ocena:
0
Zdecydowanie różni się od większości dostępnego fantasy? Jakoś nie odniosłam takiego wrażenia. Znawcą fantasy nie jestem, rzadko czytam i średnio lubię, ale raczej bym "Wilczarza" odradzała.
17-04-2009 18:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.