Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Wojny fantastycznych światów II: Sztuka wojny
27-07-2014 23:00

Wojny fantastycznych światów II: Sztuka wojny

W działach: RPG | Odsłony: 307

Wojny fantastycznych światów II: Sztuka wojny

Zanim zajmiemy się mięskiem zastanówmy się przez chwilę, co może nas spotkać w trakcie naszej fantastycznej wojny. Tak więc, jeśli zgromadzimy armię orków i trolli, a następnie ruszymy na podbój krajów elfów i krasnoludów (z jakichś wolę walczyć po stronie mroku...) możemy oczekiwać, że czekają nas:

Zaplanowanie przeprowadzenia działań:

Generalnie skalę planowania i prowadzenia wojny, tak w przeszłości jak i obecnie podzielić można na trzy stopnie. Są to, zaczynając od najwyższego, a kończąc na najniższym:

- Strategia: jest to sztuka wyznaczania celów, których realizacja może odwlec się w czasie. Cele strategiczne są zadaniami, których realizacja doprowadza do poprawy sytuacji (lub przynajmniej powoduje, że sytuacja nie ulega pogorszeniu) strony wojującej. Przykładowym celem wytyczenia celu strategicznego jest powiedzenie „Kartagina musi zostać zniszczona!” Widzimy więc, że celem naszych działań będzie doprowadzić do upadku miasta-państwa, by już nigdy nam nie zagroziło.

- Operacja: to wszelkie kroki podejmowane do osiągnięcia celu wyznaczonego przez strategie. Tak więc jeśli zakładamy, że jesteśmy Rzymianami, a naszym celem jest zniszczenie Kartaginy będziemy musieli przepłynąć Morze Śródziemne, wysadzić desant w Afryce Północnej, pokonać wojska Kartaginy w szeregu bitew, oblec miasto, a po jego zdobyciu zaplanować i przeprowadzić akcję rozbiórkową. Zgromadzenie zasobów (np. zorganizowanie armii i floty w tym celu) jest już kwestią strategii.

Działania operacyjne (w odróżnieniu od strategicznych i taktycznych) we wszelkiego typu grach najczęściej są pomijane.

- Taktyka: jest natomiast sztuką dowodzenia podległymi oddziałami (lub pojedynczymi ludźmi) „tu i teraz”. Najczęściej definiuje się jako taktykę wszelkie działania zamykające się w okresie 1 dnia i w obszarze dającym objąć się wzrokiem (lub środkami rozpoznania). Taktyką jest więc uszykowanie oddziałów do bitwy lub przemarszu albo sposób rozbicia obozowiska.

Trudy wojny:

- marsz: głównym elementem wojny, aż do XIX wieku, kiedy powstał transport kolejowy najbardziej czasochłonnym było niestety maszerowanie. Dość nudne zresztą. Dystanse jakie pokonywały dawne wojska nie były szczególnie imponujące. Rzymskie legiony potrafiły dziennie przebywać dystans do 50 kilometrów dziennie, co niestety należy uznać za wartość rekordową. Oznacza to, że na dotarcie z Warszawy do Krakowa należałoby poświęcić około tygodnia. Większa część wojny spędzona będzie więc w szyku marszowym i polegać będzie na przemieszczaniu się z miejsca na miejsce.

Marsz wbrew pozorom jest zajęciem niebezpiecznym, w jego trakcie armia jest bowiem bardzo rozciągnięta i często narażona na ataki. Zakładając, że pojedynczy żołnierz potrzebuje jednego metra przestrzeni do swobodnego ruchu oddział złożony z tysiąca ludzi ustawiony gęsiego będzie ciągnął się przez kilometr. Liczniejsza armia, ustawiona nawet czwórkami, dziesiątkami czy dwudziestkami może osiągnąć jeszcze większą długość. Jeśli więc czoło napotka jakieś problemy, to tyły mogą być bardzo długo nieświadome tego, co się dzieje. Jeśli natomiast centrum zostanie zaatakowane przez zdeterminowane i liczne siły przeciwnika może zostać rozbite i rozcięte na długo, zanim dowódcy się o tym dowiedzą i będą w stanie zareagować. Przykładowo w trakcie Bitwy pod Megiddo (około roku 1500 p.n.e.) wojska faraona Totmesa III po przekroczeniu wąskiej ścieżki górskiej gromadziły się przez 7 do 10 godzin.
Książki historyczne, w szczególności popularnonaukowe, ale też i teksty źródłowe często milczą o marszach. O ile o wielkich bitwach przeczytać można często całe tomy, tak przemarsze najczęściej są pomijane lub zbywane jednym zdaniem w rodzaju „na skutek złego zaplanowania i przeprowadzenia wyprawy wojsko poniosło wielkie straty i musiało powrócić do domu”.

Faktycznie przemarsze źle zaplanowane, odbywające się w złych warunkach klimatycznych lub terenowych albo na obszarze ubogim w żywność i wodę mogą być bardziej śmiercionośne niż bitwy. Podręcznikowym przykładem może być tu wyprawa Napoleona na Rosję w roku 1812. W momencie wyruszenia Wielka Armia liczyła 420 tysięcy żołnierzy. Odległość, zła pogoda i stosowana przez Rosjan taktyka spalonej ziemi sprawiły, że w momencie dotarcia do Moskwy liczyła ona poniżej 200 tysięcy ludzi. Po zdobyciu i pożarze Moskwy rozpoczął się odwrót, który przeżyło zaledwie 40.000 ludzi. Jako odrębny przykład należy wskazać kończąca tą kampanię przeprawa przez Berezynę, w trakcie której 80-cio tysięczna armia francuska skurczyła się o połowę. Resztę żołnierzy pochłonęła woda, wyziębienie i atakujący Rosjanie.

Innym przykładem niebezpieczeństwa marszów w trudnym terenie jest japoński odwrót z wyspy Ramree z roku 1945. Liczące około 1000 osób siły japońskiej piechoty próbowały wycofać się z wyspy pokonując liczącą zaledwie 16 kilometrów cieśninę porośniętą lasem mangrowym (las mangrowy to taki las, który sobie rośnie na płyciznach w wodzie, wygląda trochę jak nasze bagna). Manewr ten przeżyło 20 osób. Pozostali utonęli, umarli z braku żywności i zdatnej do picia wody lub zostali zeżarci przez krokodyle.

Marsz przez trudny, niebezpieczny teren ma jednak zalety, pozwala bowiem zaskoczyć nieprzygotowanego do walki przeciwnika i łatwo go pokonać. Przykładem mogą być Niemcy, którzy minimum trzykrotnie (w sierpniu 1914, w czerwcu 1940 i grudniu 1944) zaskoczyli swoich przeciwników atakując przez pokryte górami i silnie zalesione Ardeny. Za każdym razem wykorzystali lukę w obronie przeciwnika spowodowaną tym, że teren został uznany za zbyt trudny, by mogły nim się przeprawić większe siły.

Ciąg dalszy na Fanboj i Życie

Komentarze


   
Ocena:
0

Z tą sztuką operacyjną jako stopniem planowania współczesnych i PRZESZŁYCH wojen to bym się kłócił. Zdaje się, że oficjalnie wyróżnili ją Sowieci w dwudziestoleciu międzywojennym, czyli wtedy, kiedy "zorganizowana, bezpośrednia wymiana przemocy" toczyła się równocześnie na obszarach i angażowała siły pozostające wcześniej domeną strategii. Do tego z kolei potrzebne są nowoczesne środki łączności.

Ogólnie odnoszę wrażenie(przy czym trzeba wyraźnie zaznaczyć, że wojnę to ja znam z wikipedii), że w dawnych czasach taktyka oznaczała przede wszystkim sztukę kierowania ową "bezpośrednią wymianą przemocy", zaś strategia - wszystko, co związane z utworzeniem wojsk i ich dostarczeniem w miejsce, gdzie mogą po pierwsze przeprowadzić wymianę na korzystnych warunkach, po drugie zgarnąć przy okazji coś fajnego.

Natomiast ogólnie: świetna notka, świetny cykl. Czekamy na więcej.

 

28-07-2014 21:34
Hangman
   
Ocena:
0

Krotko i zwięźle:

Najpierw jest Taktyka, potem Sztuka Operacyjna i Strategia. Dokładnie w tej kolejności. Chociaż wszystkie trzy pojęcia są tożsame, w wojskości każde z nich odznacza się odrębnymi aspektami, za które odpowiada.

Taktyka to w większości teoria i planowanie podstawowe, czego rozwinięcem jest sztuka operacyjna, która na podtawie empirycznych doświadczen i analizowania ich określa kolejne działania.

Ostatnia będzie strategia, to umiejętność wykorzystania taktyki i sztuki operacyjnej w pratyce, na bardzo szeroką skalę.

28-07-2014 22:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.