» Recenzje » Wojna prochowa - Naomi Novik

Wojna prochowa - Naomi Novik


wersja do druku

Smoki nad Gdańskiem!

Autor: Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Wojna prochowa - Naomi Novik
Po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu Temeraire – Smoka Jego Królewskiej Mości, byłem nieco zdziwiony tym, że książka otrzymała nagrodę Locusa, a także nominację do Hugo. Owszem, pomysł był ciekawy, a wykonanie niezgorsze, jednakowoż brakowało mi w Smoku... czegoś naprawdę porywającego, co usprawiedliwiałoby te zaszczyty. Nie spędziłem nad nim ani jednej bezsennej nocy, a nawet – muszę przyznać – nie ciągnęło mnie aż tak do lektury każdego kolejnego rozdziału. Ot, fantastyka na przyzwoitym poziomie, ale bez rewelacji.

Moje spojrzenie na cykl zmieniło się jednak na znacznie bardziej przychylne po lekturze Nefrytowego tronu, a dziś – kiedy mam za sobą Wojnę prochową – niecierpliwie oczekuję na nadchodzący powoli czwarty tom cyklu. Co takiego się stało, że tak radykalnie zmieniłem swoje zapatrywanie?

Na początku cyklu opisującego przygody smoka Temeraire'a i jego dzielnego kapitana Laurence'a raziła mnie mocno wyczuwalna naiwność całej opowieści. Mamy oto alternatywną wizję naszego świata, w której na niebie królują potężne smoki, będące jednak podporządkowane człowiekowi. Poza tym jednym "szczegółem" nic więcej – pozornie (są bowiem jeszcze inne różnice, jak choćby ciągłe istnienie państwa Inków) – się nie zmieniło. Świadczy o tym choćby akcja osadzona w czasach wojen napoleońskich, których wynik jest toczka w toczkę identyczny jak ten, który znamy z "naszego" świata.

Jasne, niepoślednią rolę w potyczkach odgrywają właśnie smoki, niemniej jednak pod Trafalgarem ciągle wygrywa Nelson, a Austerlitz to dalej wspaniałe zwycięstwo Napoleona. Śledząc kampanię napoleońską, czytelnik dowiaduje się coraz więcej o różnicach pomiędzy światem realnym a uniwersum stworzonym przez Novik. Od początku jest jednak rzucony na głęboką wodę, zaś pierwsze zetknięcie się ze smokami może być dla niego... szokujące. Przynajmniej dla mnie było. Kiedy bowiem dowiedziałem się, że smoki w cyklu Temeraire mówią ludzkim głosem od razu po wykluciu się, ogarnął mnie śmiech pusty, a niesmak związany z tak ewidentnym uproszczeniem całego zagadnienia komunikowania się na linii smok-człowiek pozostał we mnie aż do lektury tomu trzeciego.

Wojna prochowa uświadomiła mi jednak, że – pomimo nielicznych wpadek podobnego typu jak ta, którą opisałem powyżej – dzieło Naomi Novik zasługuje na uznanie. Z książki na książkę staje się ono bowiem coraz doroślejsze, coraz bardziej przemyślane, natomiast rozwiązania fabularne wreszcie zaczynają trzymać się kupy. Bardzo spodobało mi się również rozwinięcie wątku – nazwijmy go tak – liberalnego, uosabianego przez pełnego wolnościowych myśli smoczego bohatera głównego, czyli samego Temeraire'a.

Na poczet zalet – już w zupełnie subiektywnym sensie – zaliczam również osadzenie części opisanych w książce wydarzeń na terytorium obecnej Polski, a w wieku XIX – państw zaborczych. Narodowy akcent nikogo jednak nie powinien dziwić – wszak matka Naomi Novik była rodowitą mieszkanką naszego kraju. Choćby z tego względu warto zastanowić się nad sięgnięciem po cykl.

Jeśli chodzi o fabułę samej Wojny prochowej, to dzieje się w niej bardzo wiele, jako że Leurence i jego smok przemierzają na łamach powieści straszliwy szmat drogi. Z Chin trafiają do Turcji, z Turcji do Austrii (warto przypomnieć sobie przy okazji, jak w tamtych czasach wyglądała mapa Europy), by wreszcie udać się w podróż powrotną do rodzinnej Anglii. Jak łatwo się domyślić, Wojna prochowa to znacznie więcej niż tylko suchy opis nudnej podróży powietrznej, zwłaszcza że w Turcji załoga Laurence'a robi naprawdę spore zamieszanie, próbując rozwiązać sprawę zaginionego ambasadora i – co nawet ważniejsze – bardzo poważnej ilości brytyjskiego złota.

Wojna prochowa to, jak na razie, najlepsza część opowieści o przygodach Temeraire'a i kapitana Laurence'a. Jeśli Novik utrzyma formę, to sam z całego serca będę jej życzył nie tylko nominacji, ale także samych nagród. Mam również nadzieję, że polski wydawca nie będzie zwlekał z wydawaniem kolejnych tomów cyklu. W innym wypadku może stracić moje pieniądze na rzecz wydania oryginalnego – pokusa jest bowiem naprawdę duża.
8.5
Ocena recenzenta
7.86
Ocena użytkowników
Średnia z 7 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Wojna prochowa (Black Powder War)
Cykl: Temeraire
Tom: 3
Autor: Naomi Novik
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 9 kwietnia 2008
Liczba stron: 360
ISBN-13: 978-83-7301-944-7
Cena: 25,90 zł



Czytaj również

Temeraire - Naomi Novik
Nie do końca przygoda
Smok Jego Królewskiej Mości
Smok w służbie króla
- recenzja
Krew tyranów
Draco politicus
- recenzja
Próba złota
Smoki śpiewają w Ukayali
- recenzja
Imperium kości słoniowej - Naomi Novik
Lot wznoszący Temereire'a
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.