» Planescape » Organizacje » Wojna Frakcji

Wojna Frakcji


wersja do druku

Konflikt, który na zawsze odmienił Sigil

Autor: Redakcja: Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Frakcje! Czymże one są, jeśli nie zbieraniną głupców, starających się przeforsować swoje pozbawione znaczenia poglądy? Gdyby chociaż te krety zwane faktonami ruszały czasem swoimi tępymi mózgownicami i połączyły swe siły, scalili swoje poglądy i stworzyli organizację wyznającą uniwersalne prawdy Sfer.. ale nie! Oni wolą się kłócić, każdy ciągnie w swoją stronę.. Powiadam wam! Rządy frakcji w Klatce wkrótce się zakończą, a cień Pani ich dosięgnie! Już lada dzień, już niedługo...

- Ianis Mulbalck, Anarchista


Wojna Frakcji była wydarzeniem, które diametralnie zmieniło oblicze Sigil, Miasta Drzwi. Obrosło ono w liczne legendy, a każdy jej świadek od dawna ma ułożoną własną, według niego - autentyczną wersję wydarzeń. Niniejszy tekst ma na celu odróżnienie prawdy od fikcji. Co prawda, trudno jest odseparować mitomanów od tych, którzy mówią prawdę, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż w Klatce mieszka wiele trepów, dla których kłamstwo jest drugą naturą, jednak postaramy się podołać temu zadaniu i rozwiać wszelkie cienie, które osnuwają Wojnę Frakcji. Tak więc - czytajcie dalej, a poznacie ciekawą śpiewkę.

Przyczyny

Wojna Frakcji. Wydarzenie, które całkowicie odmieniło życie mieszkańców Sigil, Miasta Drzwi. Jak się zaczął cały ten ambaras? Cóż, drogi czytelniku, masz szczęście. Prowadziłem wtedy dość zajmujące badania na temat pochodzenia fresków znajdujących się na tyłach Gmachu Rozrywki (byłej siedziby frakcji znanej jako Stronnictwo Doznań [przyp. red.]), gdy to wszystko miało miejsce. I mogę śmiało rzec, że było na co popatrzeć.

Wydarzeniem, które rozpoczęło ów konflikt, był spór pomiędzy dwiema frakcjami: Harmonium (czy też Twardogłowymi, jak zwykło się ich nazywać) i Strażą Zagłady. Obie grupy od dawna oskarżały się o dozbrajanie i zbieranie prywatnych armii w celu wyniszczenia przeciwnej frakcji, jednak zawsze podobne insynuacje czynione były z pewną dozą ostrożności. Dopiero gdy w tajemniczych okolicznościach zaginął przywódca Straży Zagłady, fakton Pentar (dzisiaj uważa się, iż za jego zniknięciem stała Liga Rewolucyjna, choć nikt tych rewelacji nie potwierdził), frakcja otwarcie oskarżyła o ten postępek Twardogłowych i Stronnictwo Doznań, które to frakcje miały ze sobą współpracować. Harmonium odpowiedziało zarzutem na zarzut: według nich Straż Zagłady celowo ukartowała spisek mający na celu wywołanie wojny, dlatego tez nakazali wyznawcom entropii wyniesienie się z ich siedziby, Zbrojowni. Tamci odmówili.

Konflikt zaogniał się, a kolejne frakcje dołączały do kłótni o to, po czyjej stronie leżała wina. Wolna Liga i Liga Rewolucyjna stwierdziły, iż to Harmonium jest prowodyrem, choć Anarchiści dopatrywali się winy również u Łaskobójców i Stowarzyszenia Porządku. Nilesia, fakton Łaskobójców, oddała kontrolę nad frakcją przywódcy Przeznaczonych, księciu Rowanowi Darkwoodowi, a sama znikła z Klatki w parę dni po tym wydarzeniu. Wielu członków jej frakcji odmówiło posłuszeństwa Darkwoodowi, co stało się przyczyną stopniowo postępującego wewnętrznego rozłamu w szeregach ugrupowania.

W międzyczasie Harmonium i Straż Zagłady zaczęły gromadzić sojuszników, którzy mieli wspomóc ich w nadchodzących zmaganiach. Wojna wydawała się nieunikniona.


- Ezjusz z Amnu, Podróże Planarne,

wyd. Tym Waterdeep Limited,

Waterdeep 1369 RD


Ezjusz z Amnu, wybitny uczony i historyk z Toril podszedł do sprawy bardzo rzeczowo. Niestety, jako pierwszak nie za wiele może powiedzieć o faktycznych przyczynach i nie zna pełnego cienia tych wydarzeń. Musicie wiedzieć, że Wojna Frakcji jest dziełem jednego człowieka. Drodzy czytelnicy - poznajcie księcia Rowana Darkwooda, faktona Przeznaczonych.

Tak, właśnie ten człowiek jest odpowiedzialny za nieszczęścia, które spadły na Klatkę. Ten trep z maniakalnym uporem dążył do przejęcie władzy w mieście, a na jego drodze stały inne frakcje. "Co z Panią?", ktoś zapyta. Wierzcie lub nie, ten idiota uważał Jej Doskonałość za małą przeszkodę. Cóż, jak pokazują późniejsze wydarzenia, odrobinkę się przeliczył, ale o tym za moment.

Darkwood zdawał sobie sprawę, że największą przeszkodą - oczywiście pomijał Panią - na jego drodze do celu - władzy nad miastem - były inne frakcje, w szczególności zaś - Stronnictwo Doznań i Harmonium, które mogło w dodatku wejść w sojusz z Łaskobójcami, gdyby tylko wykonał swój ruch. W myśl zasady "dziel i rządź", popularnej nie tylko wśród władców Dziewięciu Piekieł, poczynił kroki mające zapewnić mu uległość Czerwonej Śmierci.

Osobnym problemem pozostawali Twardogłowi. Musiał ich czymś zająć, a wplecenie ich w pozornie niezależny od niego konflikt było najlepszą po temu drogą. Napuścił ich na Straż Zagłady, przekonując naszych gwardzistów w czerwonych zbrojach, że ich konkurenci mają zamiar... doprowadzić do wojny w Sigil. Ot, ironia losu. Jak to mawiają na Acheronie: "Wojna jest uniwersalnym remedium na wszystko". W tym wypadku świetnie się to sprawdziło. Z pomocą swoich agentów, książę Darkwood zdołał następnie przekonać Anarchistów, by wspólnie ze Strażą Zagłady zniszczyli Harmonium raz na zawsze. Jednocześnie Czuciowcy, jako naturalni wrogowie czcicieli entropii, włączyli się do walki, stając po stronie Harmonium.

Dalej Ezjusz z Amnu w swoim traktacie piszę dość do rzeczy, jednak nie wspomina, co skłoniło Alison Nilesie do oddania własnej frakcji w ręce faktona Przeznaczonych. Tutaj odpowiedzi udziela jeden z jej byłych podkomendnych:

Czemu? Czemu fakton Nilesia oddała władzę temu trepowi, Darkwoodowi? Bo go kochała, idioto! Miłość, też mi coś.

- Tshk'El, były Łaskobójca


Romans. Pięknie brzmiała historia, którą usłyszała młoda sferotknięta od charyzmatycznego księcia. Obiecywał jej miłość do grobowej deski i wspólną władzę nad miastem. Niestety, jak to z reguły bywa, dla Darkwooda był to czysty biznes. Rozkochał w sobie faktonkę jednej z bardziej wpływowych - i niebezpiecznych dla jego interesów - frakcji, a potem ją wykorzystał. Dzięki temu manewrowi władał on nie jedną, a dwiema organizacjami. Ptaszek się nieźle ustawił, to trzeba mu przyznać. Szkoda tylko dziewczyny, bo niebrzydka była, a i całkiem zdolna, choć naiwna.

Wzięli ślub - oczywiście w tajemnicy. Darkwood przejął władzę nad wiernym Nilesii odłamem frakcji, która nakazała im posłuszeństwo wobec niego. Wkrótce potem młoda diablica zniknęła z areny wydarzeń - została odsprzedana przez "kochającego męża" w niewolę, gdzieś na Planach Niższych. Co się z nią stało potem - nie wiadomo.

Przebieg

Bajzel? Ha! Bajzel to się dopiero zrobił, gdy jeden po drugim zaczęli znikać faktonowie. Ambar Vergrove od Bogowców i przywódca Znaku Jedynego, Darius - oni byli pierwsi. Potem szlag trafił tego skurla Terrance'a z Atharu. Następnie nasi dorwali Karana, co niezbyt spodobało się Chaosytom. Chcieli odzyskać swojego szefa, ale tego też wcięło. Tia, narobiliśmy sobie sporo wrogów. Oficjalnie nazywaliśmy ich "Wrogami Pokoju", co ładnie przekonywało opinię publiczną, że to my jesteśmy tymi dobrymi. Ale szczęście się od nas odwróciło i zabójca Anarchistów wsadził kosę Sarinowi, naszemu faktonowi. Cała nasza frakcja poszłaby w labirynty, gdyby nie to, że mieliśmy paru członków, którzy potrafili ruszyć mózgownicami. Przetrwaliśmy.

W międzyczasie u Łaskobójców doszło do rozłamu. Wskutek małej wojny domowej powstały dwa ugrupowania: Synowie Łaski i Skurlobójcy. Z jednej frakcji zrobiły się dwie, czujesz? Ci pierwsi rychło dołączyli do nas, drudzy woleli jednak tańcować z tymi jeleniami od entropii.

Tego samego dnia, w którym miejsce miał ostateczny rozłam Łaskobójców, grupa Anarchistów wpadła do baru Czuciowców, urządzając masakrę. Stary, dawno nie widziałem takiej rzeźni. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Stronnictwo Doznań dołączyło do nas w walce przeciwko "Wrogom Pokoju". Z kolei Loża Ponurych zachowała neutralność, co w sumie nie dziwi, bo oni nigdy nie mieszali się do naszych konfliktów.

Wszystko zaczęło się układać po naszej myśli, gdy jakiś chaosycki pies zarżnął Hashkara, faktona Guwernantów. No to my się nieźle wpieniliśmy i poszliśmy dokopać Strażnikom Zagłady na ich własnym terenie. Potem nazywali to Bitwą o Zbrojownię.


- Tęgi Hamish, członek Harmonium, weteran Wojny Frakcji


Jak widać, nie wszystko szło po myśli Darkwooda. Łaskobójcy nie chcieli mu się w pełni podporządkować. Ta część frakcji, która pozostała wierna Nilesii, opowiedziała się po jego stronie, jednak pozostali stawili mu opór. Ostatecznie doprowadziło to do rozpadu frakcji na dwa stronnictwa: Skurlobójców po stronie księcia i przeciwnych mu Synów Łaski. Udało mu się jednak wcześniej przekonać Arwyl Swanson, przywódczynię tych drugich, do wypuszczenia wszystkich skurli z Więzienia, co tylko wzmogło chaos na ulicach miasta. Kilku z nich skorzystało też z okazji, by "odwdzięczyć się" kilku wysoko postawionym osobistościom, którym "wiele zawdzięczali" - ich ofiarom padł między innymi Hanthar, fakton Stowarzyszenia Porządku. Zaraz potem miała miejsce pierwsza porządna bitwa.

Jak dym siem rozszedł, przez głównom brame Zbrojowni wpadła grupka skurli z Harmonium, opancerzona w te swoje czerwone zbroje. Na własne oczy żem widział, jak jeden z obrońców, ten ze Straży Zagłady, wyszczelił z jakiejś dziwacznej pukawki. Huknęło, a jeden z Twardogłowych stracił... głowę do walki, jeżeli wiesz o co mi chodzi, he he. Jednak za tom pierwszom grupom uderzeniowom wsypała się cała horda, która rozniosła gwardzistów bramy na szczempy. Potem nie mogłem obaczyć, co się działo, bo mnie ta hołota zasłoniła widok. No nic, w każdym razie ktoś tam chyba wpuścił jakiegoś żywiołaka ognia, bo jak nie huknęło! Fajerwerki że ho ho. Bo wiesz, te krety ze Straży zaguściły w różnych rodzajach broni, no to i ten cały proch dymny mieli tam. Nie muszę dodawać chyba, że ze Zbrojowni nie został kamień na kamieniu.

- Szary Gebr, mieszkaniec Ula


Nie wiadomo dokładnie, co doprowadziło do wybuchu Zbrojowni, ale zapewne nie było to nic miłego. Paru skurli zostało rozniesionych na strzępy, właściwie nic ciekawego.

"Ciemiężcy Sigil", jak nazywaliśmy Twardogłowych i ich sojuszników, zniszczyli Zbrojownię. Ale mylili się ci, którzy myśleli, że to koniec wojny. Nowe frakcje dołączały do obu stron konfliktu - my pozyskaliśmy wsparcie Atharu, z kolei Harmonium, o ironio, wspomogli Bogowcy. Do tych drani przyłączyli się także Znakowcy i Stowarzyszenie Porządku.

Cóż, walka przybrała postać wojny pozycyjnej. Walczyliśmy o każdy skrawek Sigil, wydzierając je sobie z rąk niczym jakieś dzikie zwierzęta. Muszę przyznać, że już wtedy miałem wątpliwości. Tyle istot umierało podczas zmagań, a ja czułem się winien tego, co miało miejsce.

I stało się najgorsze. Z portali zaczęły wysypywać się oddziały tanar'ri, które zwęszyły szanse na przejęcie Sigil dla siebie. Oczywiście, gdy tylko się pojawili zaraz za nimi przypałętali się i baatezu. Wojna Krwi otwarcie przeniosła się do Klatki. Potem byłem świadkiem rzezi, którą odbyły sobie demony w Gmachu Rozrywki. A pomogli im w tym ludzie, członkowie Skurlobójców. Ci, którzy byli naszymi sprzymierzeńcami.

Portale się zamknęły. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale podejrzewam interwencję Jej Cichości. Zatrzymało to siły biesów od wlewania się do miasta, lecz wstrzymało również dostawy jedzenia i medykamentów. Na ulicach rozpętał się prawdziwy chaos, a ja byłem świadkiem najbardziej nieludzkich zachowań. Miałem dość. I nie wiem, czy jeszcze długo bym wytrzymał, gdyby nie interwencja Rządów Niedoścignionego. Pamiętam, że po raz pierwszy w życiu ujrzałem tyle dobroci. Członkowie tej frakcji zaprowadzili względny porządek wśród cywili, uspokajali ich i pomagali najbardziej potrzebującym. Podjąłem decyzję. Następnego dnia przyłączyłem się do Rządów Niedoścignionego.


- Unther Lightsorrow, były członek Straży Zagłady,

aktualny członek Rządów Niedoścignionego


Relacja tego młodego uczestnika wojny w swoim czasie narobiła sporo zamieszania w szeregach frakcji. Jego poruszające słowa doprowadziły do wielu wątpliwości. Widać jednak, że nie znał on całego cienia spraw, o których opowiadał. Wszyscy uważają, iż tanar’ri same postanowiły wpaść do Sigil w tak dogodnym momencie. Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości, pierwszą stroną konfliktu znanego jako Wojna Krwi, która dowiedziała się o walkach w Sigil, były yugolothy. Reszta biesów była zbyt zajęta swoimi wewnętrznymi sprawami (między innymi powrotem Orcusa, księcia demonów, dotychczas uznawanego za zmarłego), by zauważyć spór toczący się na ulicach miasta. Złamali przy tym jedną z głównych zasad, które znalazłyby się w podręczniku taktyki dla biesów, gdyby taki istniał - "nigdy, przenigdy nie spuszczaj wzroku z Sigil". Yugolothy wykorzystały tę okazję i przekazały wieści o Wojnie Frakcji najpierw tanar'ri, a następnie baatezu. Mieli nadzieję, że obie strony wyrżną się nawzajem, czyniąc przy tym jak najwięcej szkody mieszkańcom Klatki. Potem ich własne oddziały wkroczyłyby do osłabionego miasta jako jego nowi władcy. Na szczęście ich plany spełzły na niczym, gdyż Pani zamknęła w porę wszystkie portale prowadzące do i z miasta.

Odcięcie połączeń planarnych co prawda powstrzymało napływające fale biesów, ale również przeszkodziło w tym wszelkim innym istotom, nawet jeśli chciały one pomóc cywilom. Zarazem przyczyniło się do znacznego chaosu - niemożliwe było dostarczanie towarów ani jedzenia. Wszystko w Sigil opiera się na portalach - żar Wielkiej Kuźni pochodzi z Planu Żywiołu Ognia, woda - z Planu Żywiołu Wody. Nawet powietrze jest dostarczane przez odpowiednio rozmieszczone bramy do Planu Żywiołu Powietrza! Zarazem odcięcie portali uniemożliwiło ucieczkę... Wybuchła panika, a wielu było przekonanych, że Pani chce doprowadzić do zagłady miasta. Na szczęście w porę wkroczyły grupki członków Rządów Niedoścignionego, które przez cały czas zachowywały neutralność. Dostarczyli wsparcie moralne dla przerażonych mieszkańców, jak też dostawy żywności z własnych zapasów. Trzeba przyznać, że ta banda krwawników zdziałała wiele dobrego dla miasta. Wojna się zakończyła, a Pani otworzyła portale.

Zakończenie

Myślałem, że jeszcze dużo czasu minie, aż zakończy się wojna. A potem do przedstawicieli gildii przybył dabus wysłany przez samą Panią, który przekazał im wiadomość: "To miasto nie będzie dłużej tolerowało waszych frakcji. Opuśćcie je lub zgińcie."

- Alcybiades Pinn, adwokat


Pani zirytowała się nie na żarty. Już na początku wojny wtrąciła faktonów (łącznie z tym bzikiem, księciem Rowanem) do labiryntów, a potem nakazała walczącym frakcjom zaprzestanie walk i wyniesienie się z Sigil. Kto jak kto, ale Ona ma klasę.

Po oświadczeniu dabusa (sługa Pani Bólu, władczyni Sigil; budowniczy miasta [przyp. red.]) nie było mowy o sprzeciwie. Członkowie frakcji szybko opuścili miasto poprzez na nowo otwarte portale (warto wspomnieć, iż zmieniły się do nich klucze, a czasem również ich miejsca docelowe). Niektórzy jednak wykazali się wielkim sprytem i, najzwyczajniej w świecie, zamienili swoje frakcje na religie i zainteresowania, co pozwoliło im pozostać w obrębie miasta. Taką decyzję podjęły: Loża Ponurych, Grabarze, Wolna Liga, Stronnictwo Doznań, Rządy Niedoścignionego i Chaosyci. W wyniku fuzji Znaku Jedynego i Wyznawców Źródła powstała nowa frakcja - Oko Umysłu, która swoją siedzibę założyła na Zewnętrzu.

Jak łatwo zauważyć, w Wojnie Frakcji nie było zwycięzców, wielu zaś można nazwać przegranymi. Jedynym faktonem, który przetrwał zmagania, była Rhys z Rządów Niedoścignionego. Potem wielu uważało, iż to ona stała za wszystkim, choć o to samo oskarżano również Rowana Darkwooda z Przeznaczonych. Oczywiście, większość mieszkańców jest zgodnych, iż, jak to oni ujmują, "swój cień rzuciła" Pani Bólu. Nie zmienia to faktu, że Wojna Frakcji jest kolejnym dowodem na to, jak bezsensowne i czasochłonne są różnorakie zmagania zbrojne.


- Ezjusz z Amnu, Podróże Planarne,

wyd. Tym Waterdeep Limited,

Waterdeep 1369 RD


I jak tu go nie lubić? Ezjusz z Amnu, mimo iż jest pierwszakiem, pięknie podsumował wojnę - strata czasu, wywołana przez kreta owładniętego żądza władzy. Biedna Rhys, o której wielu niepochlebnie się wyrażało, miała wielkie szczęście, iż w porę zwiała z Sigil. A powiedzmy sobie szczerze - życie jest ważniejsze niż reputacja. Nowo otwarte portale nie wzbudzały zaufania mieszkańców Klatki. Po początkowej euforii z powodu ich przywrócenia, prędko przyszło zwątpienie: okazało się, że wiele bram zmieniło swoje położenie, klucze, zasady działania lub miejsca docelowe. Inne zupełnie zniknęły. Stało się to powodem poważnych problemów - wielu przestało używać tego najpowszechniejszego i wcześniej dość pewnego środka przemieszczania się pomiędzy Sferami. Bali się, że z dnia na dzień, z powodu lada zachcianki Pani, znowu zmienią się miejsca, do których prowadzą planarne bramy. Oczywiście, nic takiego nie miało miejsca, ale uraz pozostał. W końcu, czymże jest Miasto Drzwi pozbawione portali? Wojna Frakcji miała olbrzymi wpływ na miasto. Niektórzy widzieli w odejściu frakcji szansę na nowy ład, inni zaś uznali to za przestrogę, mówiącą jasno, że jest tylko jedna prawdziwa władczyni Sigil. Jest jednak jedna rzecz, którą Sigil zawdzięcza księciu Darkwoodowi. Poprzez jego poczynania do mowy potocznej weszło powiedzenie: "skrewić coś jak pierwszak". Oznacza ono całkowitą, głupią klęskę. Wszyscy muszą przyznać, że "trochę" mu nie wyszło to, co zaplanował...

Materiały zebrali, uporządkowali i spisali:

Albrecht Fauz'zht

oraz

Izuel Schick


Głos MimiraUwaga! Chcesz się dowiedzieć, jakie losy spotkały frakcje po Wojnie? Już w następnym numerze Głosu Mimira ekskluzywny artykuł opisujący aktualny stan organizacji, które kiedyś rządziły Sigil!
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

    Moje ukłony!
Ocena:
0
Brawa dla was!
Wiedziałem, że to całe zainteresowanie PSem ostatnio i ten cały "Feedback" w końcu coś zmieni i będzie więcej tekstów o sferach, ale tym razem to mnie zaskoczyliście...
Tak szybko i tak dobrze... Jeszcze raz brawo!
Naprawdę, tempo zajmowania się Sferami robi wrażenie!

A co do samego tekstu- wszystko dokładnie opisanie i w dodatku w ciekawy, zabawny (Ezjusz z Amnu, hehe, Amnezjusz dałwam prawa autorskie na używanie tej postaci? :) ) sposób... 6/6 i znaczek jakości ;).

Co nie zmienia faktu, że Wojna Frakcji i to co po niej to nie do końca moje klimaty. Ja wolę różnorodność i dużą ilśc frakcji jaka była przed Wojną, barwnie rozpisaną w wielu podręcznikach 2 ed., niemniej- respect, że o tym, jakże ciekawym, przełomowym wydarzeniu napisaliście.
Poza tym, jak sądzę, wielu graczy nie orientuje się nawet, że obecna sytuacja w Sigil przedstawia się właśnie tak, że wiele frakcji zniknęło/połączyło się i że zaszło wiele zmian w znanym im świecie... I za to "poinformowanie" również duży plus.
21-03-2007 19:46
amnezjusz
   
Ocena:
0
Oczywiście ;) Faust otrzymał oficjalne pozwolenie na użycie postaci Ezjusza :)

A tekst Pierwsza Klasa, as always :)
21-03-2007 20:40
Jakub_Bartoszewicz
   
Ocena:
0
Też jestem mocno odporny na kilogramy metaplotu i lubię różnorodoność, ale fajnie, że się tym zajmujecie, bardzo fajnie.

Ezjusz z Amnu, hehe.
21-03-2007 20:53
~$limaq

Użytkownik niezarejestrowany
    Gratulacje!
Ocena:
0
Informuje, że za ten tekst będę się modlił do Fausta każdego ranka i wieczora przez najbliższy tydzień. Oby poczuł przypływ mocy i pisał więcej podobnych prac! ;)
21-03-2007 22:53
Faust
   
Ocena:
0
Ponoc autor nie powinien pisac komentarzy pod swoim artem, ale co tam.
Bardzo dziekuje czytelnikom i swoim aktualnym wyznawcom za przychylne opinie ; )
Z tego miejsca pragne podziekowac Zsu-Et-Amowi, ktory poratowal mnie cieta i wnikliwa korekta ; ) Bez niego ten tekst nie bylby taki sam. Zsu - niech cien Pani omija Cie zawsze i wszedzie ; )
21-03-2007 23:02
Zsu-Et-Am
   
Ocena:
0
Ja zaś zapraszam wszystkich tych, którym się podobało ;), do tego tematu na Forum. W tym artykule zastosowaliśmy już niektóre z Waszych uwag. Na co jeszcze zwracać uwagę? Jakie teksty pisać? Jak widzicie dział Planescape - w jaki sposób powinien się teraz rozwijać? Wszystko zależy teraz od Was :).
22-03-2007 00:24
~DAS

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Treść ekstra naprawde ogromna robota a co do innych światów może gwiazdy nad Torilem bo to w końcu inny świat. PSspoko koleś ten ezjusz:)
26-03-2007 19:04
Marcusdeblack
    Amn Ezjusz
Ocena:
0
Świetny tekst!
Wreszcie jakieś konkrety na temat Wojny Frakcji w Sigil (ja miałem mętne informacje), naprawdę wspaniała robota.

Amnezjusz -Ezjusz z Amnu
niezła gra słów Faust!
Amnezjuszu będziesz sławny (chyba że już jesteś:)).
29-03-2007 16:40
Renald
   
Ocena:
0
Bardzo fajny tekst.
Zwłaszcza cieszy fakt, że redakcja działu tak szybko zareagowała na prośby użytkowników w kwestii prac o tematyce Planescape'a.
Naprawdę szczere gratulacje. Z niecierpliwością czekam na więcej ;).
31-03-2007 18:53
amnezjusz
   
Ocena:
0
Amnezjusz -Ezjusz z Amnu
niezła gra słów Faust!

;))
Amnezjuszu będziesz sławny (chyba że już jesteś:)).
Wiesz, w Sigil znany jeszcze bardzo nie jestem, ale trzeba przyznać, że w Krainach cieszę się dość dużą popularnością ;)
01-04-2007 19:27
~Matis99

Użytkownik niezarejestrowany
    Arwyk
Ocena:
0
Paladyn Arwyl Swanson to jest facet, nie kobieta!
22-01-2009 17:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.