Wilczy miot - S.A. Swann

Miłość, która uczłowieczyła bestię

Autor: Michał 'von Trupka' Gola

Wilczy miot - S.A. Swann
S. Andrew Swann (naprawdę Steven Swiniarski) to amerykański autor polskiego pochodzenia. Ma w swoim dorobku około dwudziestu powieści opublikowanych pod różnymi pseudonimami (dotychczas pisał jako S. A. Swann, Steven Krane, S. A. Swiniarski). I choć polscy czytelnicy do tej pory nie mieli okazji zapoznać się z jego twórczością (pomijając jedno opowiadanie w Nowej fantastyce), to rozpoczynająca się Wilczym miotem trylogia ma szanse zyskać mu grono wiernych fanów w kraju nad Wisłą.

Akcja książki toczy się w trzynastowiecznych Prusach. Zakon krzyżacki robi co może, by szerzyć wiarę katolicką, sięgając często po miecz i ogień. Korzysta także z nowej broni – grupy wilkołaków, wychowanych od małego na posłuszne sługi oraz doskonałe narzędzie do siania terroru i prowadzenia dywersji na tyłach wroga. Jednak Lilia, do tej pory najwierniejsza i najbardziej skuteczna z całego miotu, ucieka swoim panom. W lesie znajduje ją Ulfie - jednoręki, adoptowany syn miejscowego rolnika - który zabiera ją do domu i wraz z rodziną leczy z ran oraz ukrywa przez pościgiem. Jednak stopniowa pętla się zaciska, podczas gdy pomiędzy nim a uciekinierką kiełkuje niezwykłe uczucie…

Jak widać, tło fabularne rysuje się interesująco i daje pisarzowi rozmaite możliwości. Zanim jednak przejdę do oceny tego, czy zostały wykorzystane, mała dygresja dotycząca sposobu wydania. Amerykańska wersja okładki wykonana jest w odcieniach beżu i różu, zaś przedstawiona na niej bohaterka to typowa piękność. Całość, wraz z nieco ckliwym opisem, sugeruje historię o miłości. Z kolei polska, na której dominują zieleń, czerń i Lilia, wyglądająca bardziej na wojowniczkę niż kochankę, przywodzi na myśl opowieść o krwi i wojnie. Którą jest Wilczy miot? Obiema. I jeszcze czymś więcej.

I tak miłośnicy akcji zdecydowanie znajdą tu coś dla siebie. Dzieje się sporo, a i trupów pada wiele, czemu często towarzyszy dokładny i bardzo krwisty opis. Sceny walki budzą sporo emocji. Nie pojawiają się w nich również zbyt oczywiste absurdy (uwzględniając oczywiście naturę walczących), które zepsułyby wrażenie. Fabuła dość wartko prze do przodu, a jej elementy zgrabnie się zazębiają, powodując, że przez kolejne rozdziały przechodzi się szybko i bez większych zgrzytów. Dopiero zakończenie, nieco nieporadne i nie całkiem sensowne, trochę psuje efekt.

Całość spowalnia bardzo rozbudowany wątek miłosny, który zapewne znajdzie własnych fanów. Jest bowiem prowadzony całkiem umiejętnie, a zawarty w nim ładunek emocjonalny robi wrażenie - osoby skłonne do wzruszeń prawdopodobnie będą musiały, raz czy drugi, sięgnąć po chusteczki. Mimo to nie stoi na tym samym poziomie co pozostała część książki. Choć wzajemne stosunki kochanków są nieco bardziej złożone niż w typowym romansie, to jednak ich przebieg daje się łatwo przewidzieć. Autor nie epatuje seksem, ale też ani nie unika na siłę tego tematu, co zdecydowanie należy zaliczyć mu na plus.

Jedną z najmocniejszych stron powieści jest jednak kreacja postaci. Szczególnie dobrze wypada Lilia, starająca sie stłumić w sobie bestię i jednocześnie potrzebująca jej do przeżycia. Jej dylematy, przemiana oraz mieszanka strachu, wstydu, poczucia winy i gniewu, z jaką musi sobie radzić po ucieczce, to prawdziwy smakołyk dla fanów złożonych osobowości. Pozostali bohaterowie wypadają na tym tle nieco gorzej, jednak rozterki Ulfiego, pogłębiający się kryzys wiary komtura krajowego Erharda, pana Lilii, czy obecny, choć niezbyt wyeksploatowany, konflikt między starymi bogami i chrześcijaństwem w sercach neofitów również przydają treści głębi. To, co niestety psuje nieco ten obraz, to wyraźny podział na dobrych Prusów i złych Krzyżaków, a także zbyt jednoznaczne rozstrzygniecie moralnych rozterek w scenach finałowych.

Po stronie pozytywów należałoby też umieścić ciekawe i rzadko spotykane tło historyczne. Należałoby, gdyby zostało ono dobrze wykorzystane. Niestety, informacji o przebiegu Północnej Krucjaty spotkamy bardzo niewiele (i czasem mijają się one z prawdą), a realia opisywane są w stopniu naprawdę marginalnym. Szkoda, gdyż mógł to być poważny atut powieści.

Wilczy miot to nietypowa książka. Fanom akcji przeszkadzać będzie potężny wątek miłosny, miłośnikom romansu – krwawe opisy. Ci powinni odjąć punkt od mojej oceny. Jednak dla kogoś, komu oba elementy przypadną do gustu i lubi złożone postacie, Wilczy miot to prawdziwa gratka. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że następny tom trylogii, który ma się ukazać w połowie roku, będzie trzymał wysoki poziom poprzednika.