string(15) ""
» Blog » Wikingowie i Giganty
30-07-2013 20:26

Wikingowie i Giganty

Odsłony: 456

Ostatnio oglądałem dwa seriale, które moim zdaniem warto by opowiedzieć. Pierwszy z nich to Vikings.

Seria ta opowiada o losach Ragnara Lodbroka i jego rodziny i towarzyszy broni. Ragnar, który jest szanowanym wojownikiem pragnie, lepszego życia dla siebie i swoich ludzi (oraz miejsca w Walhalli) , dlatego też gdy udaje mu się dowiedzieć o nowym sposobie żeglowania, który pozwoli przepłynąć może północne i dotrzeć do bogatych krain zachodu. Pomysł ten niezbyt podoba jego Earlowi -Haraldsonowi, który ze względu na tragiczne wydarzenie z przeszłości, obawia się zdrady i podejrzewa, że młodszy wiking chce zająć jego miejsce. Prowadzi to do konfliktu, który może się zakończyć w jeden sposób.

Ten serial bywa porównywany z Grą o Tron, nie bez powodu. Jednak podstawową różnicą jest skala. Budżet jest mniejszy, ale też rozmach wydarzeń jest zupełnie inny. Mniej jest wątków i bohaterów. Wychodzi to jednak na dobre opowiadanej historii. Widz nie czuje się przytłoczony pędzącymi wydarzeniami, które zdają się nie mieć związku. Także mniej jest przemocy, a cycków nie uświadczymy wcale, choć tu i tam miałyby uzasadnienie fabularne.


Nie jestem specem od historii, ale wydaje mi się, że epoka, podczas której rozgrywa się akcja serialu, została dobrze odwzorowana. Nie ma tu przynajmniej rogatych hełmów. Jedynie co mnie dziwiło, to termin "fałszywy bóg" padający z ust nordyckich kapłanów.

Serial ma dwie wady. Po pierwsze, mimo ograniczenia ilości wątków i bohaterów, jako takiej fabuły jest mało i zprawia wrażenie rozciągniętej. Po drugie, dwa odtatnie odcinki są trochę wypełniaczami i albo sezon powinien zakończyć się na siódmym odcinku, albo powinni dokręcić ten jeden, który wyraźniej ustawiłby figury przed następnym. Ciąż błyskawicznych czepiać się nie będę.

Serial wart obejrzenia, przede wszystkim za ciekawą fabułę oraz plenery i muzykę.

Była mowa o Wikingach, będzie teraz o gigantach.





Attack on Titan
Attack on Titan jest to seria anime (trzecia jaką widzę w życiu), która na razie liczy 16 odcinków. Akcja rozgrywa się w świecie, w którym Tytani, ogromne, choć całkowicie bezmyślne humanoidalne istoty nieustannie pragnące człowieczego mięsa , zmusili ludzi do ukrycia się za ogromnymi murami. Po stu latach wszyscy czują się bezpiecznie, do czasu aż gigantycznych rozmiarów tytan roztrzaskuje mury i w zespół z innym, zwanym pancernym, doprowadza do upadku ze wnętrznej linii umocnień zwanej murem Maria. Podczas tego ataku ginie matka Erena Yeagera, który poprzysięga zemstę na tytanach, w czym towarzyszą mu jego pseudo siostra Mikasa Ackerman i przyjaciel Armin Arlert.

Co można powiedzieć o tej serii? Przede wszystkim ładna grafika, ciekaeie projekty postaci i tytani, którzy wyglądają jak prawdziwe olbrzymy z baśni. Niestety, dosyć szybko wyłażą na jaw wady. Patetyczność jestem w stanie znieść, choć momentami przemowy Erena, godne space marina, brzmią absurdalnie, ale bardziej boli schematyczność. Pierwsza lampka włączyła mi się gdy okazało, że Tytanów można zabić tylko w jeden (na szczęście bardzo efektowny) sposób, inaczej się regenerują. Potem mamy już pełny zestaw. Pseudo mecha, quaziincest, durne przemowy środku walki... Mniej więcej w okolicach ósmego odcinka robi się naprawdę źle. Jednak potem następuje poprawa i na czas dzisiejszy seria wróciła na właściwe tory.

Co ważne, animacja jest bardzo ładna, a liczni bohaterowie drugo planowi wydają się być interesujący. Również intryga, której zarys możemy zobaczyć zapowiada się interesująco, a walka z tytanami przywodzi mi na myśl "Z Mgły Zrodzonego". Można obejrzeć.


5
Notka polecana przez: Eliash, Kaworu92, KFC, Nit, Nuriel
Poleć innym tę notkę

Komentarze


raduciou
   
Ocena:
0
w czym walka mechami przeciw tytanom może przypominać mistborna?
30-07-2013 22:08
Siman
   
Ocena:
0
No i znowu słyszę to porównanie. Viking do Gry o Tron? Jak? Gdzie Krym, gdzie Rzym? Te seriale nie mają ze sobą nic kompletnie wspólnego. Pomijając, że Vikings to jedna z gorszych produkcji jakie miałem okazję ostatnio oglądać, to zupełnie inne podejście do formatu serialu, do fabuły, bohaterów, klimatu. Te seriale różnią się WSZYSTKIM poza średniowiecznym szafarzem (też zresztą innym, bo Vikings uderza we wczesne, a GoT w późne średniowiecze, a każdy historyk wie, że mimo podobnej nazwy to różnica niemal jak między renesansem i oświeceniem). Jedyne podobieństwo jakie mi przychodzi do główy to podobnie niefrasobliwe podejście do pokazywania upływu czasu, ale to raczej drobnostka.
31-07-2013 00:11
Satosan
   
Ocena:
0
Zgadzam się z Simanem, że porównywanie Wikingów do Gry o tron jest mocno na wyrost – nawet nie ze względu na otoczkę, ale na ideę serialu. Gra o tron to jedna historia opowiadana z perspektywy wielu bohaterów, patrzących na nią z różnych punków widzenia. „Wikingowie” są znacznie prostsi – to historia jednego bohatera, a wątki innych postaci tylko ją uzupełniają.
 
Samych Wikingów jednak polecam – serial ma kilku ciekawych bohaterów, całkiem wartką akcję, a zdjęcia, kostiumy i scenografia stoją na świetnym poziomie (to porównanie z Grą o tron wypada dla mnie na korzyść Wikingów – oglądając Grę o tron mam wrażenie plastikowości i żałuję, że materialnie serial poszedł w stronę fantasy, a nie historii. Materialnie późne średniowiecze może być oddane we wspaniały sposób, co pokazuje znacznie tańsza w produkcji Rodzina Borgiów).
 
Najbardziej w Wikingach podoba mi się jednak przedstawienie mentalności bohaterów. Serial nie robi z nich bezmyślnych berserkerów, ale pokazuje religijne źródła odwagi i sporo nordyckich smaczków.
 
Wikingowie mają natomiast dwie wady, które szczególnie rażą, bo produkcja ma ambicje na popularno-ale jednak historyczną.
 
Pierwsza to ahistoryzm w przedstawieniu społeczeństwa wikingów. Połowa serialu to zmagania bohatera z potężnym możnowładcą. Wydaje mi się, że bardziej feudalne stosunki rozwinęły się tam dwa-trzy wieki później od przedstawionych wydarzeń. Wcześniej istniała jakaś warstwa możnych, ale co do zasady społeczeństwo rządziło się rodzajem plemiennej demokracji.
 
Pal licho – nie miałbym z tym problemu, gdyby nie to, jak możnowładca poczyna sobie ze swoimi poddanymi. Dlaczego banda wojowników daje się tarmosić jak stado owiec? W średniowiecznej rzeczywistości niesprawiedliwie potraktowany bohater zrobiłby rundkę po innych wasalach i zadał każdemu jedno pytanie – „czy chcesz, by earl potraktował kiedyś ciebie tak jak teraz mnie?” Potem byłaby krótka scena przerabiania bramy hrabiowskiego grodu na szczapy i wybór nowego władcy.
 
Mam wrażenie, że twórcy serialu zapędzili się w portretowaniu stosunków feudalnych i przenieśli w realia wikingów późną monarchię absolutną.
 
Druga kwestia, to przedstawienie wojskowości saksonów. Wikińskiemu murowi tarcz przeciwstawiane są w serialu szarże kawalerii. Wszystko fajnie, ale bliżej prawdy byłoby odwrotne zestawienie. To potomkowie wikingów z Normandii pod Hastings po raz pierwszy na wyspach wystawili duże ilości konnych wojowników. Wcześniej konie były używane w bitwach i do pościgów, ale ciężkozbrojni co najwyżej docierali nimi na pole bitwy i stawali do niej pieszo. Częściowo dlatego, że jadąc na ówczesnym koniu można było hamować zapierając się nogami o ziemię.    
 
Pomijając historyczność – wciąż polecam. Szczególnie dla obrazu starego wikinga, który wracając z bitwy ze złością rzuca „Bogowie mnie nienawidzą – będę żył wiecznie.”
31-07-2013 09:43
jakkubus
   
Ocena:
0
O wikingach się nie wypowiem bo serialu nie widziałem, ale akurat z tytanami jestem na bieżąco.

Zaczynając od wad, mnie akurat patos i przedramatyzowanie nie przeszkadzały tak jak związane z nimi przeciąganie i sztuczne wydłużanie odcinków. Spodziewałem się, że obrona Trostu potrwa max 4 odcinki, a rozciągnęli ją na 9...

Co do incestu, no nie wiem, imo to raczej przyjaciele z dzieciństwa. Niby mieszkali ze sobą parę lat, ale raczej rodzeństwem bym ich nie nazwał.

Sporo rzeczy brzmi absurdalnie na początku (słaby punkt tytanów, 60 metrowy mur), ale nie są to błędy, tylko świadome działanie autora i później zostają wyjaśnione.

Co do intrygi, właściwie jeszcze jej nie było przez te 16 odcinków. Prawdziwa zaczyna się gdy pojawiają się ludzie podobni do głównego bohatera.
31-07-2013 12:35
   
Ocena:
0
Z tymi wikingami to macie rację, ale serial poznałem dzięki temu porównaniu.
Satosan, Haraldson raczej władał dzięki bogactwu i sile militarnej i mógł pomiatać Ragnarsonem, bo ten był właściwie nikim. Bardziej denerwuje przepaść kulturowa między saksonami i wikingami, która nie była wtedy zbyt wielka. Jednak gdyby zrobiono poprawnie, to opowieść by na tym straciła.

Jakkubus: Masz rację, przedłużanie scen  boli, ale  zgodzisz się, że życiowa rozmowa pod lufami armat wygląda siurrealistycznie.
Wiesz, przez kilka pierwszych odcinków mówili o mikasie, jak o jego siostrze... chyba.
31-07-2013 18:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.