» Blog » Wiedźmin odsłona druga
15-02-2010 18:03

Wiedźmin odsłona druga

W działach: książki filmy | Odsłony: 6

Uśmiałam się wczoraj jak norka. Jako, że od dość w sumie niedawna jestem fanką wiedźmina - zarówno książek jak i gry, zdecydowałam się wreszcie sięgnąć i po serial, choć wszyscy mnie wkoło błagali żebym tego nie robiła. Zupełnie nie rozumiem dlaczego.

Zacznijmy od tego, że spodziewałam się gniota i tegoż gniota (a jakże!) dostałam, ale nie sądziłam, że to będzie takie zaje... fajne doświadczenie xD Wyłam, piałam i płakałam ze śmiechu, zasmarkałam się doszczętnie, postawiłam przy tym na nogi cały dom (oglądałam to późną nocą) i wprawiłam mojego psa w osłupienie.

Sama nie wiem od czego zacząć. Jestem dopiero po trzech odcinkach i już czuję, że tego 'mindfucka' nie zapomnę do końca dni swoich. To tak jakbyście się na niezłym haju zderzyli ze ścianą. Ja tu już nie mówię o tragicznej grze aktorskiej, gdzie zamiast faktycznie grać, bohaterowie tego przedstawienia recytowali swoje kwestie jak na szkolnym evencie w podstawówce.
Nie mówię o 'efektach specjalnych' których poziom był tak zaawansowany, że ludzkie oko nie nadążało ich rejestrować. Moje na przykład nie zarejestrowało żadnych. Może Wy macie lepsze.
Tak czy inaczej nie stąd się brała moja nadmierna wesołość. To było raczej tym co mnie dołowało. Ale nie na tyle, żeby odmówić sobie tej chwili zapomnienia.

Ja się chciałam spytać co ćpał reżyser razem ze scenarzystą? Musi być niezłe. Totalny odlot. Sama nie wiem co było najlepsze. Chyba ta akcja z Renfri (przypominam, że obejrzałam dopiero TRZY odcinki, mam nadzieje, że co lepsze rzeczy to jeszcze przede mną ;) ), jak go dziewczę, zbója jednego lunęło w pysk, tak myślałam ze z krzesła z lecę. Bo już pomijam cały ten cudowny pomysł, żeby oddać dziecko pod 'opiekę' bandy prymitywów. Choć dziecko na temat swojego dzieciństwa miało raczej odmienne zdanie. I ten patent na podryw... "Chcesz?" Nie ma co, Renfri to moja faworytka. Ale i tak oplułam monitor jak wyskoczyły te groźne krasnoludy, ta banda nad bandami, te degeneraty przebrzydłe! Popłakałam się. Przyznaję się bez bicia.

Szczerze to brak mi słów. To jest... jest... to po prostu jest nie do uwierzenia, że ktoś zrobił coś takiego i ma jeszcze odwagę wychodzić na ulicę bez torby na głowie.

A potem się "dobiłam", bo jest coś pozytywnego, co wynikło z tego telewizyjnego gniota. Mam na myśli streszczenia-recenzje serialowych odcinków autorstwa Radka MWZ. Do przeczytania tu --> http://www.hal.trzepak.net/~hal/homepage/htm/humor/recenzje/wiedzmin.html

No po tym to już się, za przeproszeniem poszczałam. A wydawało mi się, że taka będę po tym seansie niezadowolona xD

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
0
Pochwalę się!
Znam reżysera!

(Prywatnie miły i normalny z tego, co mi sie zdało, facet. Dacie wiarę?).
15-02-2010 20:10
Xolotl
   
Ocena:
0
Ale jaja, naprawdę;/
15-02-2010 20:28
Vindreal
   
Ocena:
0
Te streszczenia odcinków... niby facet się stara, a średnio mu wychodzi.
15-02-2010 20:41
Scobin
   
Ocena:
0
Dla mnie te streszczenia (poza tym, że czasem poziom złośliwości ciut za wysoki) to rewelacja. :)
15-02-2010 21:02
Chamade
   
Ocena:
0
Serial jest gniotem wręcz piramidalnym, ale jako rozweselacz się sprawdza. I jako generator absurdalnych komentarzy również.
Ach, te pseudo- indiańskie elfy ....
15-02-2010 21:16
Xolotl
   
Ocena:
0
Streszczenia może nie są najgorsze. Ale takie przesadne nabijenie się z z czegoś mnie denerwuje i żenuje;/ Nadmierne podekscytowanie tematem który takiego podekscytowania raczej nie powinien wywołać wygląda trochę chorobowo;/
15-02-2010 21:17
rincewind bpm
   
Ocena:
0
Klasyka. Mam na jakimś cd tylko film, ale on nie dorasta serialowi do pięt...
15-02-2010 22:35
Kometa
   
Ocena:
0
Ja nie twierdzę, że reżyser nie jest miły, ja chcę numer do jego dilera xD

Nie no, naprawdę fajna sprawa. Ogólnie wydaje mi się, że ktoś kto nie czytał książek mógłby się w to nawet wciągnąć na poważnie. Ale ten kto czytał i lubi te książki nie zdzierży tego dzieła, nie ma nawet takiej opcji.

A co do recenzji, to uważam że są naprawdę sympatyczne :) czytałam bardziej złośliwe i żenujące teksty, które miały krytykować serial. I dlatego, że uważałam ich poziom za beznadziejny nie dałam do nich odnośników. A ta pisanina Radka jest zwyczajnie śmieszna. Trafia w moje poczucie humoru ;)
15-02-2010 22:37
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Nadmierne podekscytowanie tematem który takiego podekscytowania raczej nie powinien wywołać wygląda trochę chorobowo"

Taki overreacting sam w sobie potrafi posiadać wartość komiczną.
16-02-2010 05:35
karp
   
Ocena:
0
@ Malaggar
Fakt, bardzo miły człowiek, swego czasu robiłem z nim wywiad do MiMa, bardzo przystepny i otwarty człowiek, fajnie się rozmawiało.

@Kometa
Ja nie twierdzę, że reżyser nie jest miły, ja chcę numer do jego dilera
Wystarczy do scenarzysty, który w wielu kwestiach (niestety) postawił na swoim. Dlugo zastanawialem sie jak mając gotowe swietne dialogi, można je tak pokaszanić.
17-02-2010 09:52
   
Ocena:
0
E tam, przesadzacie. Serial słaby ale od Xeny czy miecza prawdy lepszy więc….
Osobiście uważam, ż krytykanctwo jest wadą naszego narodu. No, ale każdy czasem musi poczuć się lepszy, a krytyka to dosyć dobry sposób, wiem to po sobie
A notka słaba
17-02-2010 13:46
Malaggar
   
Ocena:
0
Tylko Xena nie wali po kroczu pierwowzoru literackiego.

@Karp:
Jeśli dobrze pamiętam, to scenarzysta w ogóle nie pozwolił odejść reżyserowi od swojej wizji. Ale mogę coś mieszać, bo strasznie dawno o tym słyszałem.
17-02-2010 13:50
Kumo
   
Ocena:
0
O? Mnie coś się o uszy obiło, że scenarzysta w końcu chciał usunąć swoje nazwisko z napisów...
Ale faktycznie, przerabianie wiedźminów na samurajów to było przegięcie.

Dialogi - jak się coś robi tak, żeby na siłę upchnąć akcję w odcinku, nieumiejętnie poprawia dialogi Sapka - żeby fabuła trzymała się kupy bez narratora i jednocześnie ugrzecznia, żeby film zmieścił się w niższej kategorii wiekowej (TO było chore... wywalono wszystkie przekleństwa, ale gołe babki wpakowano, gdzie się dało)...
No i oczywiście wszystko ewidentnie zrobiono po najniższych kosztach. Efekty komputerowe/charakteryzacja na pewno mogły być lepsze, ale trzeba by było zapłacić. Dłuższy czas zdjęciowy przełożyłby się na lepsą grę aktorów, ale to też kosztuje.

BTW, gdzieś na forum wrzucałem linka do amerykańskiej recenzji filmu, całkiem pozytywnej. Okazuje się, że za oceanem film nawet się niektórym spodobał... ale oni, nie znając książki, zwracali uwagę na parę innych rzeczy (np. plenery).
17-02-2010 14:11
Noth
   
Ocena:
0
Ja tam wolę gołe babki niż przekleństwa. Ale serial żenujący, albo po prostu polski ;). Mówcie co chcecie, ale Żebrowski był super.
18-02-2010 08:57
   
Ocena:
0
Malaggar: Xena nie, ale Miecz Prawdy i w pewnym stopniu Herkules kopały pierwowzory… i to mocno
Tak na marginesie. Czy powstał kiedykolwiek jakiś sensowy serial fantasy? Chyba tylko Robin z Sherwood
18-02-2010 14:05
Kumo
   
Ocena:
0
@Noth:
Chodzi o to, że przekleństwa z dialogów wycięto, żeby obniżyć kategorię wiekową filmu, a golizna w tym temacie jakoś nikomu nie przeszkadzała...

Przypomniał mi się telewizyjny wywiad z Żebrowskim jakiś czas przed premierą "Wiedźmina". Kiedy redaktorka spytała o "W", aktor przez chwilę miał minę, jakby chciał uciec ze studia. Ten film/serial chyba z założenia miał być gniotem, obliczonym na wydarcie kasy od fanów.
18-02-2010 17:19
earl
   
Ocena:
+2
Wiedźmin poziomem nie odstawał od takich kiczów jak Xena czy Robin z Sherwood, nie należy więc mieszać go z błotem tylko dlatego, że był polski. Producenci innych seriali fantasy też się nie popisali i nie byli Polakami.
19-02-2010 08:26
Kumo
   
Ocena:
0
Tyle, że "Xena" miała większy budżet (t.j. była dość widowiskowa,) i nie była oparta na świetnym cyklu (więc mogła sobie być durna), a "Robin z Sherwood" (zakładam, że masz na myśli stary serial Kubricka) miał całkiem sympatyczną fabułę, trochę ciekawych pomysłów i świetny klimat. A "Wiedźmin" niestety nie ma nic z tych rzeczy. Nie dlatego, że jest polski, tylko został popisowo skopany polską metodą.

Ale przyznaję, że łatwiej mi przełknąć całe 13 odcinków "Wiedźmina", niż 15 minut "Xeny". Za to "Robina..." bardzo lubię do dzisiaj.
19-02-2010 11:18
de99ial
   
Ocena:
0
Problem polegał na tym, że scenarzysta naczytał się komiksów zamiast sięgnąć po książkę. Komiks z założenia był nieco groteskowy (co akurat jest charakterystyczne dla Polcha), a Parowski zrealizował w scenariuszu kilka swoich "świetnych pomysłów" i tak wyszło.

Generalnie wolę omijać i nie tykać w myśl starej zasady - tej o śmierdzeniu ;)
19-02-2010 15:56
   
Ocena:
0
Earl - dokładnie tak. Inna sprawa, że Rbin z Sherwood byłniezły. Ale to wyjątek, generalizując, seriale fantasy są zwykle kiepskie
19-02-2010 16:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.