string(15) ""
» Blog » What is wrong with me?
06-01-2013 22:56

What is wrong with me?

W działach: Film | Odsłony: 4

Notka ta nie jest recenzją ani próbą zjechania czegokolwiek. Nie jest merytoryczna, ani przeredagowana. Jest wołaniem o pomoc. 

Obejrzałem dziś na drugim kanale Polskiej Telewizji Publicznej film Żołnierze Kosmosu. W pierwszej chwili pomyślałem, że to parodia kasowych filmów SF. Od pierwszych scen wskazywało na to wszystko – kostiumy, gra aktorska, dialogi... Wyjątek mogły stanowić efekty specjalnie, które jak na rok 1997 prezentowały całkiem przyzwoity poziom. Stopniowo jednak film robił się coraz poważniejszy i szybko zwątpiłem w pierwsze wrażenie.

Czym dalej tym głupiej, gorzej, bardziej żałośnie. Dziwie się, że nie zaczęła mnie od absurdalności tego filmu boleć głowa, że nie wypaliło mi resztek mózgu. Mimo wszystko jednak, gdy otrząsnąłem się z pierwszej konfuzji, bawiłem się nieźle – wyśmiewanie poszczególnych momentów naprawdę dostarczyło mi sporo rozrywki. Na koniec jednak ocena była prosta – był to najgłupszy film, jaki w życiu widziałem, a uwierzcie mi, że było z czym porównywać.

Czarna Owca, Zęby, Nocny Pociąg z Mięsem, Martwica Mózgu, Droga Bez Powrotu, Zmierzch, Prometeusz, Ludzka Gąsienica, Niezniszczalni, Od Zmierzchu do Świtu, Maczeta...

Wszystkie te filmy były mądrzejsze i lepsze od Żołnierzy Kosmosu z jednego prostego powodu. Mimo że ich bohaterowi mówili najbardziej sztampowe i kiczowate kwestie z równie wielka powaga, a gra aktorska także wołała o pomstę do nieba, to w każdym z tym filmów klasy H było pewne mrugniecie scenarzysty do widza. „Ja wiem, że to jest debilne. Ja wyśmiewam.”

W Żołnierzach Kosmosu tego nie było! Po obejrzeniu tego cholerstwa wchodzę sobie na Filmweba, żeby sprawdzić reżysera i wiedzieć czego z troski o kilka zwisających cherlawo w pustej czaszce neuronów należy unikać. Tutaj pierwsze zaskoczenie:

Reżyser – pan Paul Verhoeven – nakręcił przynajmniej dwa filmy, które kompletnym szitem nie były – Nagi Instynkt oraz Pamięć Absolutną. „Co spowodowało, że nakręcił on takie gówno?”. Rozumiem, że reżyserom zdarzają się gorsze filmy, ale niemożliwe, aby w zasadzie z filmu na film nagle znaleźć się na takim dnie! Nie wierze w to!

Ale to nie koniec! Spoglądam na ocenę Żołnierzy Kosmosu na Filmwebie (chciałem oczywiście wystawić jedynkę). Widzę 6,5, a oczy wypadają mi z orbit. 

Dla porównania: Solaris Tarkowskiego – 7,5; Diuna – 7,1; Ludzkie Dzieci – 7,0 i mniej z SF: Testosteron – 6,0; Szósty Zmysł – 7,9...
 
(Filmy wybrane raczej losowo, ale tak by większości coś mówiły.) 

0,6 punkta do Diuny? Leżę i kwiczę. „Może ja czegoś w tym filmie nie zauważyłem, może jestem jeszcze głupszy niż myślałem?”. I hyr, czytać komentarze, może mi ktoś wytłumaczy! Ktoś inteligentny wytłumaczy mi, że ludzie masowo zbłądzili, cokolwiek!

Dziwi mnie z niska ocena tego filmu na tym portalu, sądzę że to jeden z bardziej niedocenionych filmów w swojej klasie.Pomimo tego że swoje lata już ma wcale nie jest kiczowaty jak to niektórzy uwazają.Doskonałe polączenie świetnych efektów, czarnego humoru i ukrytej krytyki systemów władzy naszego bądź przyszłego świata ukrytych pod świetnie zaaranżowanymi filmami propagandowymi.Nie jest to wbrew pozorom tylko głupkowate kino sci fi choć niektórzy w tym filmie nie widzą nic więcej jak gości strzelających do robaków ....cóż ich strata.Świetnie się go ogląda i sądzę że nie jestem odosobniony co do tego że film powiniem mieć nieco wyższą notę , ode mnie mocne 8.

Pozdrawiam fanów 

Tak brzmi pierwszy post najbardziej rozbudowanej w komentarzach dyskusji. Czyli jednak było drugie dno! Nie mogę w to uwierzyć, przecież w tym filmie nie było nic! Nie było cholernego mrugnięcia! On był zwyczajnie durny! Nie dostrzegam satyry, nie dostrzegam ironii. Nie widzę żartu. Nie widzę nawet fajnej „kosmicznej napierdalanki”, jak to ktoś w komentarzach określił. A ludzie się tym zachwalają! Opowiadają historie z dzieciństwa!
 
Są filmy SF, które można określić jako lekkie – te o Riddicku czy Gwiezdne Wojny. Filmy pozbawione sensu, całkiem poważne, a jednak znośne. Jest nawet serial, który w założeniach fabularnych niczym, absolutnie niczym się nie różni – Kosmiczna Eskadra, a który reprezentuje o niebo wyższy poziom intelektualny. Są filmy które parodiują amerykańskie filmy, w który USA zawsze zwycięża, ale nie widzę żadnego ich związku z tym!

Jedyne, co trochę mi pomaga, to myśl, że może ten film był tak durny, że ludzie zachcieli dorobić do niego ideologie, aby ratować korę mózgu przez przegrzaniem. 

Proszę, droga braci polterowska pomóż! Wytłumacz! Czy ktoś widział? Czy ktoś ma podobne odczucia?

Wątpiący w sens istnienia
B.”A”.D.
2
Notka polecana przez: Aesandill, Squid
Poleć innym tę notkę

Komentarze


-DE-
   
Ocena:
+9
Ten film to oczywista satyra na promilitaryzm USA, w komplecie z modelami o drewnianym aktorstwie zachecajacymi do wstapienia do US Army w spotach telewizyjnych w rolach glownych. Jesli uznajesz go za najglupszy film, jaki w zyciu widziales, to chyba rzeczywiscie go nie zrozumiales, bez urazy :) Ciekawi mnie, czy wobec Robocopa tez miales takie odczucia, bo to dokladnie ten sam typ scenariusza (tyle ze tam mielismy satyre na konsumpcjonizm i prywatyzacje uslug publicznych).

Nie przejmuj sie, wiekszosc ludzi z Showgirls ma tak samo. A Verhoeven zawsze dobrze wie, co kreci.
06-01-2013 23:13
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Nie widziałem Showgirls, Robocopa nie pamietam i raczej tez nie widziałem w całości. Zwyklę potrafię w filmach dostrzec podobne dwuznaczności. Stąd moje głębokie zwątpienie zarówno w samego siebie, jak i w ten film. Samo zdanie, ze dany rezyser wie, co kręci jakoś mnie nie przekonuje. Choć z drugiej strony nie jestem pewien, co przekonać by miało...

Dochodzi inny problem - kto ma taką satyre dostrzegać? Leci to to sobie na dwójce, bez słowa komentarza, a jakoś nie wydaje mi się, aby choćby 50% ludzi zrozumiała to tak jak proponujesz. Większość nie zrozumie, nie zobaczy drugiego dna. Niektórzy będą się ekscytować dobrą sieczką, tych mózgi są juz stracone. Ale inni spojrzą na film i pomyślą - "fantastyka naukowa jest dla debili". Takie osoby zawsze juz będą pluć na kino najwyzszych nawet lotów, bo posiada podobną etykietkę.

Nawet jeśli film ma jakiś ukryty przekaz, to jest on zwyczajnie zbyt ukryty.

No i jest to ponoć na podstawie powieści Heinleina. Czytałem sporo jego utworów (krótkie formy) i zawsze robił na mnie raczej dobre wrazenie. Zastanawia mnie na ile podobna jest ksiazka do filmu? Bardzo, czy tak jak zwykle? I jak ma się "satyra" filmu do treści powieści? Czy ktoś przypadkiem nie nie przegiął nieco z kreatywną interpretacją?
06-01-2013 23:20
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Diuna zasługuje na 2 i tyle na Filmwebie ode mnie dostała.
06-01-2013 23:20
Salantor
   
Ocena:
0
@Aravial
Nie przejmuj się, wielu widzów nie dostrzegało satyry. Może dlatego, że nikt im nie powiedział, jak mają traktować film. Stąd niskie oceny i klapa finansowa, a w efekcie marna dwójka i trójka.
06-01-2013 23:22
~Aes

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Odniosłem podobne wrażenie. Albo jestem taki uberhipster fajny że widze te drugie dno, i uważam je za dno pierwsze, albo jestem totalnym debilem i nie potrafie dojrzeć owego dna ale moim zdaniem ŻK to dość słaby film. Nawalanka, i tyle.

choć powiem szczerze że ostatni obejrzałem sobie prometeusza, i nawet się bawiłem dobrze. Duzo gorzej niz na obcym, ale lepiej niz na pozostałych "działach" z tego uniwersum.
Wieć może i jestem debilem

Pozdrawiam
Aes
06-01-2013 23:25
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Moze. Tylko te oceny właśnie nie są niskie. 6,5 to nie jest mało.

Tyldo, skąd taki stosunek do Diuny? Wiem, ze pomiedzy filmem a powiescią jest wiele rozbiezności, ale to nie jest chyba zły film. Co ci się w nim nie podobało?
06-01-2013 23:26
WekT
   
Ocena:
+3
Żołnierze kosmosu są super!! nie wiem o co Ci chodzi, ja mógłbym ich oglądać cały czas, po prostu się nie nudzi :)
06-01-2013 23:27
Wiron
   
Ocena:
0
Nie widzisz dwuznaczności? Serio, w filmie w którym niektórzy "good guys" mają mundury wzorowane na SS?

Edit: Chociaż z drugiej strony doskonale cię rozumiem. Sam jestem zdezorientowany gdy słyszę opinie o psychologicznej głębi postaci w Avatarze,
06-01-2013 23:27
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Wiron, cały problem tym, ze tym filnmie coś, co gdyby odpowiednio to przedstawiono mogłoby wyglądać właśnie na dwuznaczność, taki Burney Stinson w mundurze SS wygląda raczej na przypadek niz coś celowego. Film nie wydaje się przerysowany, co jest cechą charakterystyczną satyry. Wszystkie debilizmy wydają się całkiem na serio. Dodatkowo podkreśla to cholernie droga animacją - w jaką parodie czy satyre ładuje się takie pieniądze w ozdobniki?
06-01-2013 23:30
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Nie widze w tym głebi specjalnej. To nie rozterka w stylu Endera, to nawalanka z uśmiechem nad dorobieniem rogów na zdjęciu.
Nie widze nadal tego dna, tylko drobne esteregg, niezbyt wrafinowaną kpinę, nic specjalnego.
Nie wyszedłem z filmu z zadumą nad amerykańskim militaryzmem, bo właściwie nad czym dumać. Tacy są amerykańscy marines, w mundurze SS czy nie.
06-01-2013 23:36
Furiath
   
Ocena:
+8
Żołnierze... to jeden z fajniejszych pulpowych s-fów. Verhoeven bardzo mocno mrugnął w kierunku nadętego komiksowego wręcz militaryzmu.
06-01-2013 23:38
-DE-
   
Ocena:
+1
Satyra nie musi byc przerysowana, satyra ma byc kasliwa. Przerysowane sa durne filmy hollywoodzkie pokroju Scary Movie, gdzie parodia wala od pierwszej sceny jak mlotem pneumatycznym. Powiedzialbym wrecz, ze dobra satyra to wlasnie taka, ktora wiekszosc odbierze powierzchownie. Wiesz, Last Action Hero tez poniosl kleske, bo ludziska spodziewali sie kolejnej strzelanki z Arnoldem, a dostali pastisz kina akcji i kompletnie sie pogubili. Ze SS bylo podobnie. Natomiast jezeli propagandowki w swiecie filmu nie naprowadzily cie, ze nie ma on byc traktowany powaznie, lecz z przymruzeniem oka, no to nie wiem... :)

SS Verhoevena ma z ksiazka Heinleina dokladnie zero wspolnego. Nie radze ich porownywac.

A Diuna w moim mniemaniu zasluguje na okragle 1. To najwieksza katastrofa i zmarnowany potencjal, jaki kiedykolwiek widzialem na ekranie. Choc Prometeusz lokuje sie blisko :)

06-01-2013 23:39
lucek
   
Ocena:
+9
Sporo przeoczyłeś. Generalnie cały kontekst antywojennej i antypropagandowej wymowy obrazu w opozycji do pro-militarystycznej powieści Roberta Heinleina "Kawaleria kosmosu", na motywach której oparty jest film. Weźmy choćby proste nawiązania wizualne: mundury jak SS i Gestapo, kroniki filmowe podobne do wojennych filmów propagandowych z II WŚ, aluzje do nazistowskiego kina Leni Riefenstahl.

Verhoeven mówił kiedyś o tym filmie, że pokazuje, jak wojna zamienia zwykłych ludzi w bezmyślne maszyny do zabijania. Coś w tym jest.


Druga rzecz - filmy są klasy A i B. Wzięło się to od tzw. 'double features' w kinach - najpierw leciał film niezły, potem film kiepski (tak jak strona A i B płyty winylowej - B-side jest zawsze gorsza).

Istnieją dwa dodatkowe, bardzo niedookreślone i nieostre pojęcia, których nie powinno się używać: "klasa C" (straight-to-cable - czyli gorzej niż straight-to-video) i "klasa Z" (najgorsze z kiepskich filmów, bez krztyny sztuki w sobie). Nie ma klasy H ;-)
Niemal cała Troma i większość Hammera - to wszystko jest kino klasy B.
Ed Wood bywa nazywany królem klasy C, ale tak naprawdę jest wzorcem metra dla klasy Z.
W klasie Z umieścić można większość produkcji nastolatków z jutuba. ZF Skurcz i podobni - zdecydowanie B.


l.
06-01-2013 23:44
Wiron
   
Ocena:
0
Ja właśnie za to lubię ten film, że traktuje się serio. To tak jakby oglądać film propagandowy z przyszłości

A i ostateczny argument że ma dugie dno: Hiroszima jest przedstawiona jako pozytwny przykład.
06-01-2013 23:44
Albiorix
   
Ocena:
0
Nie miałem wrażenia że to zły film choć nie był aż tak dobry żeby wytrzymał powyżej 10 minuty. Średniak.
07-01-2013 00:08
Furiath
    Na IMDb 7,1/10
Ocena:
0
Eliash
   
Ocena:
0
Obejrzyj sobie Birdemic. Nie będziesz marudził już nigdy na żaden inny film.
07-01-2013 00:11
~tylda
   
Ocena:
+2
Wiecie co, a ja myślę, że ta notka to jedna wielka satyra sposobu w jaki ludzie nie są w stanie zauważyć najbardziej oczobijnej satyry(sic) i spojrzeć w głąb filmu, nawet jeśli jedyne przez co muszą się przebić to warstwa kiczu grubości paznokcia. Mam wrażenie, że autor to po prostu geniusz trollingu, który teraz śmieje się w kułak patrząc jak bronimy film przed jego wyimaginowanymi zarzutami.

Bo naprawdę, naprawdę nie ma na świecie kogoś, kto obejrzałby ST i myślał że ten film bierze się na zupełnie poważnie. Nikogo. Jest tam tyle rodzynków, mrugnięć, dwuznaczności, nawiązań i przejaskrawień w stosunku do historii, systemu, ideologii, utopii, polityki, wojny i klasyki kina sf (jakkolwiek od gustu zależy jak dobrze te elementy łączą się ze sobą, akcją i aktorami), że nie mam żadnych wątpliwości co do intencji Araviala.

Masz ode mnie Internet za tę notkę, kolego. A Wy wstydźcie się tego jak łatwo daliście się podejść.
07-01-2013 00:54
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
ludzie, którzy oczekują 'mrugania okiem' jako wyraźnego i dosadnego potwierdzenia im, że to jaja i żarty i satyra i postmodernizm są jak ludzie tłumaczyć kawały.
07-01-2013 01:06
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ DH
Ludzie którzy satyre robią z grubociosanym mruganiem okiem że dzielni hamerykanie są nacją militarystyczną są jak ludzie noszący koszulke z sleyerem w kościele. Ciężko powiedzieć czy to marna prowokacja, czy zwykły gruboskórność. Nawet ateiście...
07-01-2013 07:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.