string(15) ""
» Blog » Weźmy się i zróbcie!
28-08-2014 07:57

Weźmy się i zróbcie!

W działach: RPG | Odsłony: 2202

Weźmy się i zróbcie!

Co jakiś czas na blogach i w komentarzach przewija się temat wydawanych w Polsce gier fabularnych. Zdania co do tego, co powinno wyjść są podzielone, ale łączy je pewien zabawny fakt: powinny być to topowe, najlepiej sprzedające się linie wydawnicze a to, co się nam proponuje jest niewiele warte. Czyli żadnego Earthdawna, Savage Worlds czy Dworów Końca Świata, ale Dark Heresy, Star Wars od FFG, The One Ring, D&D 5ed i tym podobne systemy. Nie ukrywam, bardzo chętnie zobaczyłbym po polsku kilka zachodnich gier (np. GURPS czy Eclipse Phase), ale zdaję sobie sprawę z tego, że to nie takie proste. Wygląda jednak na to, że świadomość tego jak wiele kasy, czasu i pracy trzeba władować w wydanie gry fabularnej jest równie niska, jak wiedza o tym z jakich powodów nowa Magia i Miecz nie będzie dostępna w kioskach.

Liczby podane niżej są wyciągnięte z Internetu – jeśli z Waszej wiedzy są przestrzelone albo niedoszacowane, będę wdzięczny jeśli ktoś dysponujący konkretnymi informacjami je sprostuje.

  • Trzeba zapłacić za licencję. Konkretnego kosztu nie udało mi się wyciągnąć, ale stawki dla małych wydawców chcących się podpiąć pod Numenerę opisane na stronie Monte Cook Games sugerują, że zdobycie gry z najwyższej półki to kwota rzędu dziesiątek tysięcy dolarów. Nawet jeśli przyjąć 10k, da to kwotę około 35 tysięcy złotych.
  • Trzeba przetłumaczyć książkę. To, wbrew pozorom, droższe niż napisanie podręcznika od zera. Internet podpowiada mi stawkę 40 zł od strony maszynopisu – nawet jeśli erpegowy tłumacz weźmie mniej, będzie to i tak spora kwota. Przy 400-stronicowym podręczniku A4 pisanym maczkiem to kwota rzędu 30 tysięcy złotych.
  • Trzeba to przeredagować, poddać korekcie i złożyć. Internet twierdzi, że nie jest to tak drogie, jak tłumaczenie, ale i tak trzeba będzie dołożyć kilka tysięcy. Przyjmijmy, że 5 tysięcy złotych.
  • Na koniec druk. Kolor, twarda oprawa i 400 stron tekstu swoje kosztują. Drukarnie cyfrowe prezentują absurdalne cenniki takich książek (rzędu stu złotych za sztukę), dlatego przyjmę, że wydawca strzela nakładem dwóch tysięcy sztuk i kosztuje go to 15 zł. Razem wychodzi 30 tysięcy złotych.

Razem to kwota 100 000 – wydawca ma dwa tysiące podręczników, gotowe e-booki i jest gotowy by zwojować rynek. Jednostkowy koszt podręcznika wynosi na ten moment 60 zł. Wydawca nie jest pazerny, ale by cokolwiek na tym zyskać musi dołożyć sporo do ceny – swoje weźmie dystrybutor/sklep. Ustala cenę na poziomie porównywalnym z ceną oryginału – 140 zł. Przy marży rzędu 40% od każdego sprzedanego podręcznika zostaje mu 84 zł. Musi sprzedać ponad 1200 podręczników by wyjść na zero.

Ale bądźmy dobrej myśli – leci z projektem na wspieram.to i udaje się mu sprzedać tyle książek, że wychodzi na zero (ok. 800 sztuk, biorąc pod uwagę wyższe progi i wspierających zainteresowanych tylko e-bookiem). Po odliczeniu podręczników wysyłanych do bibliotek, recenzentów i zespołu redakcyjnego zostanie około 1100 książek, które po sprzedaniu dadzą około 92 000 zysku. Taki nakład będzie się sprzedawał pewnie długo (pół fandomu wsparło projekt, więc nie ma już komu kupować, a w sklepach internetowych erpegi sprzedają się w śladowych ilościach).

Ale co, jeśli to się nie uda? 140 złotych to sporo. Ludzie mają już na półkach Numenery, Dark Heresy, Age of Rebellion, kupują D&D 5ed w oryginale, jak zresztą inne, topowe gry. Mogą nie chcieć wydawać kasy na kolejną wersję. Mogą narzekać, że to drogo. Mogą wyjść z założenia, że tłumaczenie, redakcja i korekta będą kiepskie. Mogą być zainteresowani samym e-bookiem. Co gorsze, moje optymistyczne obliczenia mogą być potwornie zaniżone. Nie wyobrażam sobie, by FFG sprzedało licencję na Dark Heresy za taką kwotę. Kolejne 10 tysięcy dolców oznacza, że trzeba sprzedać jeszcze 300-400 podręczników.

  • Wariant optymistyczny: wydawca płaci za samą licencję i nie podpisuje jeszcze umów z tłumaczem, redaktorem, korektorem, składaczem, itd. Jest w plecy koszt licencji.
  • Wariant pesymistyczny: wydawca strzela 100 tysiącami złotych. Zostaje mu kilka ton przepięknych, ale nie chcianych książek.

Czy jakikolwiek biznesmen z taką wolną kasą zdecydowałby się na wydanie produktu obarczonego takim ryzykiem? Nawet jeśli zbiórka osiągnie próg „minimum” potencjalny zysk to jakieś kilkanaście tysięcy złotych rocznie. Zakładając, że książki nie zeżrą szczury, nie zaleje woda albo nie spłoną w pożarze.

Dlatego jesteśmy „skazani” na gry spoza kręgu WotC-Paizo-FFG. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Po pierwsze, wieść o planach wydania polskiej edycji Earthdawna sugeruje, że możemy mieć fajne, grywalne systemy. Po drugie, mamy zapaleńców pracujących przy własnych projektach. Może są gorsze, niż te projektowane przez profesjonalistów, może nie będą graficznie równie fajne (Wiatyk udowadnia, że to niekoniecznie prawda), ale czy inni mieli odmienne początki?

Zbudowanie marki wymaga czasu. WH40k sprzedaje się super, bo ma gigantyczną bazę fanów kochających to mroczne uniwersum. Dwory Końca Świata, Diadem czy Głębia Przestrzeni mają start od zera. Może powoli zdobędą jakieś grono graczy, którzy nie tylko będą promować te systemy, ale też pomogą w wychwyceniu błędów i wskażą braki? Za 3-4 lata mogą wyjść drugie edycje – poprawione, z lepszą oprawą graficzną, mocniej i skuteczniej wypromowane. Osobiście nie jestem na razie przekonanych do obecnych projektów, ale może w przyszłości pojawi się coś ciekawego?

Wpis poprawiony po sugestiach dotyczących przeszacowania kosztu tłumaczenia.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

XLs
   
Ocena:
+1

Wystarczy w ogródku taką czarną maź wykopać. Tylko trzeba potem z bronią posesji bronić, bo odrazu pojawiają się goście w turbanie, a także amerykanie... łatwo nie ma

30-08-2014 08:09
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

A'propos nowych Star Warsów - w podręczniku podstawowym do EotE jest tabelka z zasadami konwersji wyników z symbolami na zwykłe kostki k6, k8 i k12, więc niema potrzeby specjalnie się wysilać - wystarczy dla ułatwienia zaopatrzyć się w kilka kości w odpowiednich kolorach.
Albo, jak słusznie pisze Malaggar, posiłkować się naklejkami.

30-08-2014 09:54
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

No to kiedy się weźmiecie i zrobicie? Czekam do środy!

31-08-2014 15:39
Enc
   
Ocena:
+2

Czekam na przelew.

31-08-2014 15:54
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Przykro mi ale u mnie w domu się nie przelewa... ;)

31-08-2014 16:02
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

To zrób przelew w pracy.

31-08-2014 16:12
Enc
   
Ocena:
0

Szkoda. Marne 100 tys. i wyszedłby fajny, nie-czterdziestkowy erpeg. Ale buły potrafią tylko narzekać, marzyć i inwestować cudzą kasę, więc rozumiem ;)

31-08-2014 16:41
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Postrzegam się raczej jako chlebek pełnoziarnisty... Ale skoro zaczynasz operować na poziomie osobistych inwektyw, to czas skończyć dyskusję. Pa!

31-08-2014 20:02
Enc
   
Ocena:
0

Do zobaczenia następnym razem, jak będziesz wciskał ludziom, że Czterdziestka to lek na raka!

31-08-2014 20:09
Malaggar
   
Ocena:
+1

Zapewne nie lek na raka, ale wiem, że niektórzy próbowali wkładać podręczniki i figurki jak czopki.
Nie pomogło, a pupy bolą ich do dzisiaj.

31-08-2014 20:12
Enc
   
Ocena:
0

No, powiedzmy, lek na każde zło w rpg.

31-08-2014 20:20
Malaggar
   
Ocena:
+1

E, nikt nie chce odbierać tego tytuły Sawydż Łerldsom!

31-08-2014 20:30
Kaworu92
   
Ocena:
+3

Mój drogi!

Zboczę trochę z tematu - jestem w trakcie tłumaczenia Eclipse Phase i OBIECUJĘ, że kiedys ten podręcznik będzie dostępny po polsku, choćby jako "tylko" ebook albo wersja HTML-owa, ale będzie!

01-09-2014 15:38
Senthe
   
Ocena:
+1

Now that's some spirit!

01-09-2014 16:27
Malaggar
   
Ocena:
0

To na megapostępowym forum EP banują jak ktos jest przeciwnikiem feminizmu? Bo tak mi się kojarzy aferka jakas.

01-09-2014 16:36
Kamulec
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

@Mal

http://eclipsephase.com/regarding-mras

Kamulec, jak to mówią, zrobiłeś mi dzień tym linkiem. Wydaje mi się, że i na polterze przyszedł czas, po lekarzach i nauczycielach, na deklarację feminizmu, tfu, wróć, wiary użytkowników. Myślę, że ułatwiłoby ci to pracę. Po prostu tych nie pasujacych banowałbyś wedle własnego sumienia, i nikt by ci nie mógł nic zarzucić.

01-09-2014 18:57
Senthe
   
Ocena:
+2

Przeczytałam ten wątek na forum EP jakiś czas temu, ogromna większość wypowiadających się tam użytkowników popiera decyzję administratorów i wyraża zmęczenie działalnością "aktywistów", którzy najwyraźniej postanowili używać ich forum do agresywnego promowania swoich idei zamiast rozmawiania o grach.

Brzmi znajomo?

Ale oh nie... czyżby możliwe było, że ktoś wyrażający jakieś swoje antyfeministyczne poglądy na forum o grach RPG jest męczący dla innych? : O

Hejt na feminizm i hejt na ludzi spamujących swoimi ideami - biedne trolle, jak wy to teraz pogodzicie...

01-09-2014 19:22
Malaggar
   
Ocena:
0

Hejt na feminizm i hejt na ludzi spamujących swoimi ideami

Przecież to to samo.

PS. Gratuluję zwalczania prokrastynacji. Nie gratuluję efektów tej walki, które trzymają stały, sentowy poziom.

01-09-2014 19:37
Senthe
   
Ocena:
+1

@Mal

Jak zostało wykazane, w tym wypadku to dwie zupełnie przeciwstawne sobie rzeczy. : >

01-09-2014 19:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.