» » Wbrew naturze #3. Odrodzenie

Wbrew naturze #3. Odrodzenie


wersja do druku

Dramatycznie za krótko

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Wbrew naturze #3. Odrodzenie
Spotkanie z serią Mirki Andolfo było krótkie, ale intensywne. Dwa tomy budowały podwaliny pod kulminacyjny moment akcji, który w trzecim wezbrał, napęczniał, pękł… i nie zrobił na nikim wrażenia.

Przypomnijmy sobie, na czym stoimy. Drugi album zakończył się dość dramatycznie – Leslie zostaje opanowana przez ducha wilka albinosa, wysłannicy kultu są na jej tropie, a grupa, która miała ją chronić, została rozbita. Teraz przed naszą świnką i ostatnią dwójką jej towarzyszy trudniejsze zadanie: przeżyć, uciec ze szponów kultu i pokonać pradawne bóstwo.

W trzeciej odsłonie Wbrew naturze dzieje się wiele – chciałoby się powiedzieć, że aż za dużo. Mamy tu pościgi (oczywiście), ucieczkę z ośrodka niepokojąco przypominającego szpital psychiatryczny z horroru, backstory kultu wilka albinosa, wyjaśnioną kwestię nieobecnej matki Leslie, walkę z duchem, który opętał naszą świnkę… a wszystko to na niecałych 100 stronach. Mirka Andolfo rozwiązuje wszystkie wątki, nieco za szybko prowadząc nas do finału opowieści. Podczas lektury nie można oprzeć się wrażeniu, że autorka gna z akcją, jakby redaktor narzucił jej ograniczenie liczby kadrów i stał nad nią, licząc głośno. Przez to część elementów jest potraktowana po macoszemu – na przykład relacja Leslie i Khala, której nie dane się było rozwinąć w żaden logiczny sposób, a nagle magicznie przeskakuje od bycia-prawie-obcymi-towarzyszami-w-nieszczęściu do romantycznego związku. Dosłownie na kilku kadrach omówiono też sytuację zmian w prawie rozpłodowym, które zakazywało związków międzygatunkowych i jednopłciowych. Pozostawia to poczucie ogromnego niedosytu. Wbrew naturze zdecydowanie zabrakło jeszcze jednego tomu, w którym Andolfo mogłaby spokojnie rozpisać te wszystkie wątki i poprowadzić je w bardziej realistyczny sposób. Można powiedzieć, że tak szybkie zakończenie całości jest po prostu lekkim rozczarowaniem.

Nie rozczarowuje za to strona graficzna tego komiksu. Od samego początku Andolfo zachwyca piękną, jakby miękką kreską, ciepłymi barwami i ogólnym wrażeniem "puchatości" kadrów – zwłaszcza tych, na których mamy postaci kobiece. Nawet dramatyczne sceny są utrzymane w łagodnej tonacji kolorystycznej. Wbrew pozorom doskonale współgra to z całokształtem historii. No i nie można zapomnieć o erotyzmie – od samego początku jest obecny w serii, a kadry są nim nasycone w mniejszym lub większym stopniu, zwłaszcza gdy jest na nich Leslie. Andolfo doskonale odnajduje się w tego typu grafice, a my, czytelnicy, możemy nacieszyć oczy czymś naprawdę ładnym. Czego chcieć więcej?

Podsumowując całokształt Wbrew naturze, nie można wystawić komiksowi najwyższej noty – przez wspomnianą skrótowość akcji czy standardowe wykorzystanie przemielonych już kilkukrotnie w komiksach motywów – ale to nadal bardzo przyjemna w odbiorze historia. Warto po nią sięgnąć już nawet ze względu na rysunek, ale i fabularnie nie jest najgorsza. Ogółem – to niezły dodatek do komiksowej kolekcji.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wbrew naturze #3: Odrodzenie
Scenariusz: Mirka Andolfo
Rysunki: Mirka Andolfo
Seria: Wbrew naturze
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: listopad 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 96
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Cena: 40,00 zł
Tytuł oryginalny: Contro Natura
Wydawca oryginału: Panini Comics

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.