string(15) ""
» Blog » Warlords: Battlecry III
16-12-2014 15:06

Warlords: Battlecry III

W działach: Gry | Odsłony: 479

Warlords: Battlecry III

Warlords: Battlecry III

Cykl Warlords Battlecry doczekał się już trzech części. Ten RTS fantasy z elementami RPG ma wielu fanów na całym świecie. Bardzo mnie ciekawiło jaka okaże się część trzecia.

Kupcy Selentyńscy wyruszają na nieznane południowe lądy, zwane Podzielonymi Wyspami. Tam natrafiają na pokojowo nastawioną wężopodobną rasę Ssrathii. Ląd ów okazał się niezwykle bogaty w srebro i złoto, awanturnicy, kupcy i poszukiwacze przygód rozpoczęli jego kolonizację i rzeź miejscowej ludności. Jeden ze statków kupieckich przepływający w pobliżu Podzielonych Wysp natrafia na olbrzymi sztorm. Na Wyspach znajduje się dziwny portal, którego strzegą wysokie elfy. Dochodzą słuchy że to wrota do samego Piekła....

Nie jest to majstersztyk fabularny, ale to w końcu bardziej RTS, niż cRPG. Właśnie na Podzielonych Wyspach gracz zaczyna swą przygodę i z tego miejsca może się udać w dowolnym kierunku. Ale zanim to zrobi musi sobie stworzyć bohatera. Bohater może należeć do jednej z 16 ras (!) (w tym dwie ludzkie - tj. Rycerze i Imperium; nie są to podrasy ludzi tylko raczej państwa, a różnią się rzecz jasna jednostkami) oraz do jednej z 28 (!!) klas. Taki duży wybór zadowoli każdego fana cRPG. Co prawda w przypadku tak wielu ras nie dało się stworzyć idealnie równych w sile stron konfliktu, ale żadna nie ma jakiejś znaczącej przewagi nad pozostałymi. Bohater podczas walk zdobywa doświadczenie, a awansując na następne poziomy zwiększa swe atrybuty (Siła, Inteligencja, itd.) oraz umiejętności (Magia Uzdrawiania, Mistrz Broni itp.). Co ciekawe, jednostki także zdobywają doświadczenie w walce, ale ono nie przechodzi z misji na misję. No, z drobnymi wyjątkami. Po każdej zwycięskiej bitwie dostajemy ofertę od rekrutów wywodzących się z różnych ras i klas. Owi rekruci (a tak naprawdę Generałowie) są o wiele silniejsi od zwykłych jednostek, siłą prawie dorównują bohaterowi, awansują na poziomy, większość posiada specjalne umiejętności, no i co najważniejsze - przechodzą z misji na misję. Nie różnią się wyglądem od innych jednostek, ale w przeciwieństwie do nich mają imiona. Niestety, bohater tak jak w rasowych cRPG zdobywa przedmioty (zbroje, bronie, buty, itd.), a Generałowie nie mogą używać przedmiotów.

Sama fabuła jest nieliniowa, gracz płynie gdzie mu się podoba i walczy z kim chce. Jeśli jakaś bitwa okaże się zbyt trudna, może ją opuścić, wykonać prostsze zadania i wrócić, gdy jego bohater będzie silniejszy. Niestety, chociaż fabuła jest nieliniowa, nie różni się ona dla poszczególnych stron konfliktu. Same misje także po pewnym czasie zaczynają nudzić, bo zdecydowana większość z nich nie wykracza poza schemat Zniszcz wszystko co się rusza. SI komputerowego przeciwnika także nie stoi na wysokim poziomie, gracze zaprawieni w bojach powinni ustawić sobie poziom trudności na Trudny, bo Normalny... może okazać się za łatwy. To nie jest Total Annihilation, gdzie linia frontu, kolejka rozkazów, ukształtowanie terenu i odpowiednie zarządzanie surowcami miało kolosalne znaczenie dla rozgrywki. Porównując dalej na TA - w Warlords: Battlecry 3 twoja armia będzie składać się z góra czterech (na siłę pięciu) rodzajów oddziałów (podczas gdy każda strona może powołać ich około 14); to nie TA, gdzie słaby, ale szybki Peewee był tak samo ważny podczas bitwy jak ciężki i powolny pojazd artyleryjski Lurger.

Bitwy o surowce też raczej nie uświadczymy... Wystarczy wysłać kilka oddziałów w miejsce kopalni z rozkazem Patrol i zazwyczaj nie musimy się martwić o dostawę surowców (cztery rodzaje: złoto, kamień, kryształy, żelazo; każda rasa wykorzystuje je w różnym stopniu).

Oprawa graficzna nie uległa zmianie od czasu drugiego Warlords: Battlecry i dla większości graczy będzie oldskulowa, ale jest wykonana ładnie. Dźwięk jest niezły, a muzyka jest świetna i potęguje klimat/atmosferę gry.

Jak więc można podsumować Warlords: Battlecry 3? Z jednej strony to dosyć ciekawy RTS z elementami RPG, którego akcja rozgrywa się w świecie fantasy. Ma znakomity klimat, mnóstwo ras i klas do wyboru, ładną (dla niektórych) grafikę, nieliniową fabułę i świetną muzykę. Z drugiej strony grafika jest już mimo wszystko przestarzała, SI komputera mizerne, gra na dłuższą metę nuży, a do gatunku nie wprowadza nic oryginalnego. Jednak myślę że fani RTSów w konwencji fantasy będą zadowoleni:)

Iselor

2
Notka polecana przez: Adeptus, Gawk
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Adeptus
   
Ocena:
+2

Tym razem (mam nadzieję) nie będzie kłótni, bo odczucia co do tej gry mamy podobne ;) Tylko jedną rzecz chciałbym uzupełnić:

Po każdej zwycięskiej bitwie dostajemy ofertę od rekrutów wywodzących się z różnych ras i klas. Owi rekruci (a tak naprawdę Generałowie) są o wiele silniejsi od zwykłych jednostek, siłą prawie dorównują bohaterowi, awansują na poziomy, większość posiada specjalne umiejętności, no i co najważniejsze - przechodzą z misji na misję. Nie różnią się wyglądem od innych jednostek, ale w przeciwieństwie do nich mają imiona.

Jest troszkę inaczej - jednostki, które przenosimy pomiędzy misjami to nie Generałowie, a gwardia. Generałowie to oddzielna klasa jednostek - każda rasa ma swojego, np. Rycerze mają Inkwizytora, a Zaraza - Kapłana Zarazy. Generałowie od innych jednostek wyróżniają się tym, że jako jedyni (prócz bohatera) mogą przejmować wrogie budynki. A gwardia może się składać zarówno z generałów, jak i zwykłych jednostek (które nierzadko są silniejsze od generałów, jak np. smoki).

Ale to w sumie drobiazg i kwestia nazewnictwa.

 

Generalnie jest to ten typ gier, który dostarcza radości, jeśli nie pragniesz trudnych wyzwań, tylko radosnej rozwałki. Rozwinięty bohater otoczony doświadczonymi gwardzistami sieje taką rozpierduchę, że nierzadko można sobie darować rozbudowę własnej bazy, tylko z miejsca ruszyć do boju. Na dłuższą metę może się to znudzić, ale olbrzymia ilość dostępnych ras i klas (plus dodatkowo pewna nieliniowość - wykonując niektóre zadania blokujemy sobie dostęp do innych) daje pewną replayability i nawet jak masz dość, to za pół roku możesz znowu odpalić grę i przejść jeszcze raz, na inny sposób.

16-12-2014 15:41
Gawk
   
Ocena:
0

Szkoda, że takie gry już na Windows 7 nie ruszają. :P

16-12-2014 18:38
leto_ii
   
Ocena:
+1

Pamiętam Warlords 2 (nie Battlecry) i tam było podobnie: czasami bardziej się opłacało napakowaną ekipą iść na przeciwnika, zdobywać miasto za miastem i palić je, aby nie odbił go. W międzyczasie budowała się druga ekipa, jak pierwsza dogorywała, przeciwnik nie miał już za wiele miast w których mógł się rozwijać, to szła druga część wojsk i kończyła rozgrywkę. Czasami ta druga ekipa nie była nawet potrzebna, pierwsza załatwiała sprawę. Oczywiście to wszystko tylko z komputerem, takie AI było :)

16-12-2014 18:39
leto_ii
   
Ocena:
0

Gawk - jak nie ruszają, a GoG to co? :)

16-12-2014 18:43
Gawk
   
Ocena:
0

Nie wiem. Nie używam. :)

16-12-2014 18:51
leto_ii
   
Ocena:
+2

Masz tam WBC III, które: "Works on: Windows (XP, Vista, 7, 8)", a jak poczekasz na promocję to za $3 czy $4 kupisz. DRM free czyli pobierasz instalkę i robisz z tym co chcesz, instalujesz gdzie chcesz i ile razy chcesz, nie ma sprawdzania, łączenia się z netem itd. To nie Steam i za to lubię GoG :)

16-12-2014 19:06
Gawk
   
Ocena:
0

Opcja warta przetestowania.

16-12-2014 20:03
Agrafka
   
Ocena:
0
O, w końcu mnie czymś zainteresowałeś. Mam jedynkę i dwójkę, obie uwielbiam, a o trójce w ogóle nie słyszałam! :D
Dzięki.
17-12-2014 10:20
Iselor
   
Ocena:
0

xD Jedynka i dwójka też są fajne, ale jakoś najbardziej lubię trójkę. Z tego co wiem chodzi na 7 tylko trzeba zrobić zgodność z XP (tak przynajmniej mówią na polskim forum serii).

17-12-2014 12:06
Gawk
   
Ocena:
0

Nie zawsze zrobienie tej zgodności działa. :/ U mnie przeważnie nie działa.

17-12-2014 12:14
Adeptus
   
Ocena:
0

Możesz jeszcze pokombinować z opcjami grafiki we właściwościach (tam, gdzie załączasz tryb zgodności) wyłączyć kompozycje pulpitu itd. To czasem pomaga przy starych grach.

17-12-2014 12:51
Gawk
   
Ocena:
0

Tak, ale mam za dużego leni na to. Dlatego wolę coś co działa, a nie coś, przy czym muszę kombinować jak koń pod górę.

Czasami pójdzie mi w trybie zgodności, ale częściej albo się nie odpala, albo się odpala tylko intro, albo się gra wywala do Windy co jakiś czas.

17-12-2014 12:54
Agrafka
   
Ocena:
0
Gawk, mam to samo. Moja recepta, zresztą którą będę niedługo stosowała - na jednej partycji 7 a na drugiej xp.
17-12-2014 14:57
leto_ii
   
Ocena:
0

Ja tak jak Gawk, mam za dużego lenia na to, aby kombinować z partycjami, zgodnością czy maszynami wirtualnymi itd. Czas i wygoda są dla mnie więcej warte niż te kilkanaście PLN za świetny tytuł, który na wiele godzin da mi rozrywkę. Do tego kwestia bezpieczeństwa, XP nie ma już wsparcia, głupio by było złapać jakiś syf przez Windowsa zainstalowanego tylko do gier, ale z dostępem do netu, aby w niektóre pograć online ze światem, czy via Hamachi ze znajomym. 

17-12-2014 15:57
Adeptus
   
Ocena:
+1

Zrobicie, jak chcecie, ale z tym leniem bym nie przesadzał. Miałem na myśli coś takiego:

http://imgur.com/t4MaccQ

Niby drobiazg, ale przy niektórych starociach to pomaga.

17-12-2014 21:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.