string(15) ""
» Blog » W odpowiedzi na wpis Rafała Olszaka
14-07-2014 06:21

W odpowiedzi na wpis Rafała Olszaka

W działach: absurdalia | Odsłony: 1993

W odpowiedzi na wpis Rafała Olszaka

Ponieważ Rafał Olszak nie umożliwia na swoim blogu komentowanie wpisów, zdecydowałem się wrzucić obszerną odpowiedź na jego odpowiedź (brzmi bez sensu, ale co poradzić?) w tym miejscu. Wpis, który komentuję można znaleźć tutaj.

Na początek. Krótki poradnik jest bardzo fajny i zgadzam się ze wszystkim oprócz ostatniego punktu. Doświadczenie uczy, że wspierając słabe produkty dajesz sygnał wydawcy, że dalej może publikować takie podręczniki, bo fani są zaangażowani i wesprą tak czy inaczej. Otóż nie, moim zdaniem to bardzo zła rada, promuje niechlujstwo, lenistwo i marną jakość. Lepiej głosować portfelem na to co dobre.

Odnośnie reszty. Piszesz o tym, że wydawcy to fani. W dużym zakresie (Andre, Indoctrine, TOR, vonBoltzmann) masz rację. Można by tutaj też podpiąć Galmadrin, ale wyróżniam go specjalnie i łączę razem z Kuźnią... ehm, Fajnymi RPG, bo Artur i Dawid mieli olbrzymie plany sugerujące, że są jednak "pro". I to właśnie ich w dużej mierze dotyczył wpis. To co punktuję to nie jest kwestia stu tysięcy na promocję, etatowej korekty, pięciu kolegów i koleżanek w redakcji albo posiadania specja od PR. To tylko i wyłącznie zdrowy rozsądek plus szacunek dla klienta.

Rathor pół roku chwalił się zagranymi planszówkami, wypitym winem, kawą, burgerami, szaszłykami i pomalowanymi figurkami do Descenta, ale nie znalazł pięciu minut w miesiącu (albo pół godziny raz na trzy) by otwarcie napisać jak jest. Owszem, były wpisy, ale rzetelne inaczej. Po co zapowiadał od razu trzy systemy i dorzucał do tego jeszcze Eclipse Phase? Wystarczyło napisać "Zabieramy się za ZC, potem mamy w planach kolejne gry". Albo nawet potem, jak już okazało się, że na Galmadrin nie ma tyle czasu "Sorry, musimy zweryfikować plany wydawnicze. Nie rezygnujemy z L5k i Ars Magici, ale odkładamy je na bliżej nieokreślony termin". Ale nie! Już, już miał startować projekt AM, a w tym czasie Rathor stał w kolejce do zawieszenia firmy. Nawet o tym sami nie poinformowali.

Fajne RPG to klasa sama w sobie. Korekta jest na takim poziomie, że pierwsze produkty Portala można postawić obok jako szczyt jakości - jeśli nie wierzysz, zobacz sobie na pierwszą stronę Adventurers! Niechlujne RPG w tym wypadku pasuje chyba bardziej jako nazwa wydawnictwa - choć nie piszę o całości, nie miałem jeszcze w rękach (ponoć świetnych) Bestii i Barbarzyńców. Działaniu Fajnych RPG bardzo daleko do wspomnianych wcześniej fanów - zwłaszcza do Argent Mark Games, który rzucił na rynek super produkt w świetnym wydaniu. Fajne RPG deklarują się jako "pro" - tak zresztą promowali się przed startem projektu MiMa (wieloletnie doświadczenie, wydaliśmy XX tytułów...) i jako "pro" ich oceniam.

Na koniec perełka.

JAKOŚĆ PRODUKTU W RÓWNEJ MIERZE ZALEŻY OD KUPUJĄCEGO I SPRZEDAJĄCEGO

Że co?

P.S. Zwróć proszę uwagę, że erpegowych produktów Cyfrografii nie omawiam w ogóle. Jak sam słusznie piszesz, nie powinno się pisać o czymś, czego się nie zna, dlatego w ogóle ominąłem temat Twoich gier.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

KFC
    Propsiki dla autora, że uczy się na swoich błędach.
Ocena:
+1

"Pamiętaj, że obchodząc się z rynkiem w kiepski sposób możesz być pewny, że rynek równie kiepsko obejdzie się z Tobą."

14-07-2014 14:35
Kamulec
    Kliencie!
Ocena:
+5

Nie pytaj, co rynek może zrobić dla ciebie; pytaj, co ty możesz zrobić dla rynku.

14-07-2014 15:58
Enc
   
Ocena:
0
Rynek? To tylko banda sfrustrowanych...
14-07-2014 16:32
Tyldodymomen
   
Ocena:
+4

Ustawą znieść ksero

14-07-2014 16:34
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Że co?

Czarnotrupie, przecież sam sobie prawie odpowiedziałeś wyżej:

zgadzam się ze wszystkim oprócz ostatniego punktu. Doświadczenie uczy, że wspierając słabe produkty dajesz sygnał wydawcy, że dalej może publikować takie podręczniki, bo fani są zaangażowani i wesprą tak czy inaczej. Otóż nie, moim zdaniem to bardzo zła rada, promuje niechlujstwo, lenistwo i marną jakość. Lepiej głosować portfelem na to co dobre.

Ale chyba chodzi o coś trochę innego - jakość wydawanych gier zależy od tego, czy znajdą się na nie klienci. Czy firma się rozwija. Prosty przykład - masz produkt A - trochę amatorski, ale znajduje nabywców. Za kasę od nabywców A wychodzi produkt B, lepszy (bo były środki na lepsza korektę, obrazki itd). Znajduje się więcej fanów, więc produkt C jest już full profeska.

Ale jeśli ci fani zamiast kupić podręcznik i zainwestować w dalszy rozwój firmy niejako, wolą go z chomika, to nie dziwne, że wydawcy padają, a to co wychodzi jest liche.

Głosowanie portfelem to ważna rzecz, co sam zauważyłeś. 

Oczywiście osobna sprawa to to, czy możesz zaufać "amatorskiemu wydawcy" w punkcie A, że zainwestuje wydane przez ciebie pieniądze mądrze na produkt B, czy też przepuści je na hamburgery i descenty.

14-07-2014 17:39
Kamulec
   
Ocena:
+7

- Proś współgrających by też kupili podręcznik, zamiast mieć jeden na drużynę lub parę drużyn.

Kupowanie zbędnego podręcznika oznacza, że my jesteśmy cały jego koszt w plecy, a wydawca tylko o marżę do przodu. Wybitnie nieefektywne.

14-07-2014 17:43
Tyldodymomen
   
Ocena:
+6

A może wystarczyłoby produkować gadżety przydatne w grze dla wszystkich? Drukowane podręczniki za chwilę zostaną wyparte masowo przez tablety z pdfami. Za to pudełko do Deadlandsów  kopiujące model startera do dedeczków ( ludziki, kolorowe mapeczki, sztoniki, karty- koszmar polskiej szkoły RPG ) sprzedało się nawet w kraju Kwitnącej Cebuli.

14-07-2014 17:53
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Tyldomenie, oczywiście, planszyzacja RPGów to też jakaś droga. I ja bym się ucieszył, miałbym jeszcze więcej roboty przy prototypowaniu dla polskich producentów figurek (co już i tak robię teraz) :) 

14-07-2014 18:03
Kamulec
   
Ocena:
0

Przy niewielkim rynku, takim jak nasz, ciekawym rozwiązaniem mogłoby być wydawanie opisów realiów na potrzeby gier fabularnych. Dzięki temu niezależnie od ulubionej mechaniki moglibyśmy ów podręcznik nabyć, spadałoby też znaczenie ulubionej konwencji w związku z większą łatwością dostosowania. Podręczniki takie mogłoby dobrze korespondować z mechanikami uniwersalnymi oraz własnymi, wypełniać niszę gdy do realiów brakuje podręczników lub stanowić uzupełnienie dla już istniejących materiałów.

Tyle, że ktoś musiałby je napisać i tu na oko zaczynają się schody.

14-07-2014 18:42
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Kamulec, ale coś takiego już jest. Nazywa się "książki".

14-07-2014 19:44
Kamulec
   
Ocena:
+1

Znam, korzystam. Chodzi o wybór informacji, układ treści, formę prezentacji i podsumowania potrzebne do RPG.

14-07-2014 19:57
Enc
   
Ocena:
+1
@Z: Nie kupuję Twojego wyjaśnienia, IMO Dronowi chodzi o coś innego, bezkrytyczne wspieranie z zasady, bo "trzeba wspierać".
14-07-2014 20:27
KFC
   
Ocena:
+7

Znam, korzystam. Chodzi o wybór informacji, układ treści, formę prezentacji i podsumowania potrzebne do RPG.

WAT? Komu potrzebne? Dobry gracz RPG przychodzi ze swoim piwem na sesję i niczego więcej nie potrzebuje do szczęścia.

14-07-2014 20:32
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Nie kupujesz, bo nie wrzuciłem go na kikstarter, to jasne. Dostajesz je za darmo, od fana dla fana :)

Ale co, nie zgadzasz się z moją interpretacją, nawet jeśli rzeczywiście jest błędna? Czy klient lokalnego monoplu, który w nim nie kupuje (a więc, czy rzeczywiście klient?) ma prawo narzekać, że w sklepie nie ma luksusowych towarów, które chętnie by sobie podprowadził w nogawce/chomikiem? Gdyby tam kupował, to pani z monopolu może by miała kasę na rozbudowę, rozwój i lepszy asortyment. A teraz niestety ma klientelę i środki tylko na prytę truskawkową.

 

 

 

 

14-07-2014 20:41
Enc
   
Ocena:
+4

@Z:

Jeśli to było do mnie, to kulą w płot. Kupuję w monopolowym, ale nie to paskudne Cinzano za piętnaście albo Żywce za trójkę. Wolę dorzucić dwa złote i mieć lepszego wermuta albo pójść do sklepu obok po Łomżę miodową. Czyli, pisząc bezpośrednio, mam na półce Apocalypse World, mam trochę WFRP 2 i D&D wydane przez ISĘ, ale Dnia Sądu już na niej nie zobaczysz. Po tym jak wyglądali Awanturnicy, kolejnych podręczników od Fajnych RPG też pewnie nie. Podobnie nie ryzykuję i Ars Magicę ściągnę sobie z Amazonu.

To o czym piszesz to kupowanie jabcoków bo w sklepie nie ma nic innego. Otóż jest, tylko niekoniecznie w tym sklepie. Czasy się zmieniły.

14-07-2014 20:54
Z Enterprise
   
Ocena:
+2

No widzisz - ni kupujesz w monopolowym u pani Zosi, pani Zosi nie stać więc na wermuty, bo nie ma obrotu. Sama zresztą ostro daje w gaz, bo jak jej klienci, lubi flachę. Na zatrudnienie cycatej blondyneczki do podkręcenia sprzedaży kasy nie ma, więc na kasie siedzi jej przymulony bratanek ... nazwijmy go Grzesiem. Dziwisz się, że chodzą do jej sklepiku tylko desperaci, którym obojętne wdzięki Grzesia, a zależy im tylko żeby ich jabole miały napisy na naklejkach po polsku, bo po amerykańsku nie umieją?

14-07-2014 21:01
Enc
   
Ocena:
0

Okej, teraz mówisz moim językiem. "Grzesiu"... poplułem monitor. :)

14-07-2014 21:04
sil
   
Ocena:
+3

Ciągnąc tę niezwykle pouczającą analogię, to ten Grześ raczej siedzi na ladzie i pociąga nalewkę Pani Zosi przybijając piątkę z każdym klientem. A fotki ciotki ma we fonie.

14-07-2014 21:14
Z Enterprise
   
Ocena:
+3

Ale oczywiście trudno jednoznacznie powiedzieć, czy to wina niegospodarności pani Zosi, czy wina zamożniejszych klientów, ze nie chcą u niej kupować, bo bieda na półkach i Grześ nieciekawy. 

14-07-2014 21:16
Kamulec
   
Ocena:
+1

Spisek illuminati.

14-07-2014 22:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.