string(15) ""
» Blog » W obronie blogów książkowych
09-02-2015 23:57

W obronie blogów książkowych

W działach: książki, pisanina | Odsłony: 363

W obronie blogów książkowych

Do napisania tego tekstu zachęciło mnie zjawisko, które przeszło do historii jako „Wojna o Gęś” oraz ostrzał, z jakim znalazły się blogi książkowe. Blogi Książkowe to w powszechnej opinii takie strony, na których znajdują się same bzdury, a każdy, kto z nich korzysta jest debilem, nie dostanie się na studia i nie znajdzie dobrej pracy.

Krytyka ta nie jest całkiem bezpodstawna. Sam zresztą kilka razy na swoim starym blogu atakowałem internetowe recenzje, prawdą też niestety jest fakt, że do czytania nadaje się może co piąta witryna tego rodzaju. Niemniej jednak moim zdaniem ludzie przesadzają. I to bardziej, niż trochę.

Do najczęściej artykułowanych zarzutów wobec Blogów Książkowych należą:

- Bo tego nie piszą specjaliści:

Blogi Książkowe, jak wszystkie strony nie posiadające opłacanej redakcji pisane są przez grupę, którą określić można jako zapaleńcy. Czyli osoby najczęściej nie widzące świata poza swoją dziedziną. Zapaleńcy bywają różni, co zresztą widać po jakości wpisów. Niestety z hobby jest tak, że jedno drugiemu nie jest równe. Przykładowo ja jestem fanem historii. Nie czuję się jednak na siłach pisać poważnych artykułów na ten temat. Jedna magisterka mi wystarczy.

Natomiast mogę napisać jakąś ciekawostkę. Myślę, że potrafiłbym też dość trafnie ocenić jakość książki historycznej.

Widać to bardzo dobrze właśnie na Blogach Książkowych. Publikowane wpisy są na różnym poziomie. O ile wiele dziedzin specjalistycznych obsadzonych jest przez bardzo dobrych, a momentami nawet zbyt dobrych twórców, tak część popkulturowa często ma poziom nierówny. Obok ludzi przygotowanych, z doświadczeniem publikują totalni świeżacy i nastolatki, dopiero próbujące swych sił w pisaniu. Spowodowane jest to chyba przede wszystkim niższym „progiem wejścia”. Ciężka książka historyczna, biologiczna etc. pisana jest bardzo specyficznym językiem, który trudno opanować nie będąc specjalistą od danej dziedziny. Książkę rozrywkową opanuje natomiast każdy.

Środowisko bloggerów jest mi w prawdzie znane jedynie ze słyszenia, jednak spora część z nich to ludzie z wyższym wykształceniem (ale są też tacy z wykształceniem gimnazjalnym). Przynajmniej kilku z nich to osoby, które kończyły różnego rodzaju filologie, dziennikarstwa, literaturoznastwa, bibliotekoznastwa i inne historie sztuki. Zdarzają się wśród nich też mniej lub bardziej znani pisarze, tłumacze i redaktorzy. Czyli zasadniczo w społeczności jest jednak sporo osób, których kompetencjom w życiu realnym raczej bym zaufał.

7811_cbec

- Bo nikt tego nie sprawdza! I każdy może to opublikować!

Zastanawiam się, czy piszący te słowa wiedzą choć odrobinę o funkcjonowaniu Blogów. Albo internetu w ogóle. Otóż: prawdą jest, że blog założyć może każdy. Niemniej jednak wypromowanie go tak, by ktoś go czytał jest bardzo trudne. Więcej nawet: sprawienie, by ktokolwiek go czytał wymaga bardzo dużych nakładów albo pracy, albo pieniędzy. Albo też szczęścia, jak w przypadku mojego poprzedniego bloga, który zdobył popularność w zaledwie kilka tygodni, bo udało mi się wstrzelić w bardzo dużą i zupełnie nieobsadzoną niszę (tzn. pisałem merytoryczne notki o relatywnie nowych i popularnych systemach RPG w społeczności zdominowanej przez stare dziadki piszące o grach, w które nikt nie grał od 15 lat). Za przykład może świadczyć fakt, że wyprowadzenie tego bloga, ze stanu ubóstwa absolutnego do stanu nędzy zabrało mi dobre pół roku. Tak więc nie wystarczy tylko coś umieścić w necie, by było czytane.

Obecnie głównymi źródłami wejść na blogi są odsyłacze ze stron społecznościowych czyli wszelkiego rodzaju Lajki. Dostaje się je w momencie, w którym ktoś wejdzie na Twoją stronę i znajdzie na niej coś, co mu się na tyle spodoba, by na nią wracać. Inne źródła, to wszelkiego rodzaju zakładki przeglądarek typu Ulubione, mechanizmy pozwalające śledzić blog etc. Trzecim źródłem jest Google, przyczym załatwienie sobie wejść z niego jest bardzo trudne, możliwe de facto tylko wtedy, kiedy wstrzelimy się w jakąś tematykę, która z jednej strony jest bardzo popularna, z drugiej nieobstawiona.

Czwartym: osobista sława autora. Bo niestety świat jest tak ułożony, że sławni ludzie są sławni. Tak więc, gdyby np. Tolkien wstał z grobu i zaczął pisać Blog Recenzencki, to zapewne bardzo szybko zyskałby popularność.

Piątym to wyłożyć kasę na firmę pozycjonującą lub promocję na Facebooku.

Tak więc niestety, żeby stworzyć popularny blog książkowy trzeba być kimś. Lub przynajmniej mieć coś mądrego do powiedzenia. Jeśli jednak jesteśmy nikim i nie mamy nic do powiedzenia, to równie dobrze, co prowadzić bloga moglibyśmy pisać do zeszytu. I tak nikt tego nigdy nie przeczyta.

- Bo to nie jest pełna wiedza fachowa!

Argument moim zdaniem mało trafiony. To znaczy: ja zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest wiedza fachowa, opracowana przez profesorów wyższych uczelni, tylko w najlepszym razie przez pasjonatów. Jednakże należy zwrócić uwagę na to, że nie zawsze w życiu potrzebna jest wiedza fachowa.

Nie wiem jak wy, ale ja nie korzystam z Blogów Książkowych do wykonywania zadań fachowych. Używam ich, bo coś mnie zaciekawiło, znalazłem na Allegro, Lubimy Czytać lub w księgarni publikację o interesującej mnie tematyce i zastanawiam się, czy dodać ją do listy zakupów czy też nie. Ostatnią tego typu pozycją byli bodajże „Piraci w świecie grecko-rzymskim”. Książka dostała niskie noty od recenzentów na Lubimy Czytać, jednak po przejrzeniu serii blogów historycznych i książkowych oraz porównaniu ze sobą opinii i argumentów którymi się posługiwali doszedłem do wniosku, że najbardziej przekonujące są słowa recenzenta z Histmaga, który wystawił jej ocenę 9 na 10. Książka została więc dodana do listy zakupów na miesiąc maj 2018.

Takie informacje nie muszą pochodzić z fachowego źródła napisanego przez znawców tematu. Fachowej wiedzy i znawców tematu potrzebuję wtedy, kiedy pojawia się jakiś realny, życiowy problem. Na przykład: mam gorączkę i nie wiem co mi jest. Wówczas idę do fachowca. Lekarza na ten przykład. Elektryka. Hydraulika. Albo kogoś w tym guście.

Jeśli chcę wybrać książkę do czytania to wystarczy mi opinia konsumenta.

- Bo nie można się na niej opierać pisząc pracę naukową!

Mam ochotę napisać, że takie opinie rodzą się, gdy system edukacyjny zawiedzie i na studia wyższe dostanie się idiota. Nie wiem, czy wszyscy zauważyli, ale a) życie nie ogranicza się do pisania prac naukowych b) potrzeba wiedzy nie ogranicza się do zdobycia bibliografii do takowych c) Opinie Konsumenckie nie służą do tego, żeby pisać na ich podstawie prace naukowe i nigdy służyć nie miały.

Opinie Konsumenckie służą do tego, żeby jeden konsument mógł dowiedzieć się od drugiego konsumenta, czy ten groszek w puszce, wypuszczony przez nową firmę jest smaczny, czy też nie jest. Moim zdaniem Blogi Recenzenckie, mimo swoich wszystkich wad rolę tą spełniają.

Tak więc argument ma tyle sensu, co wypominanie miotle, że nie nadaje się do wbijania gwoździ.

I ciąg dalszy jak zwykle na Blogu Zewnętrznym.

3
Notka polecana przez: Aszhe, Clod, Torgradczyk
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Hangman
   
Ocena:
0

Bo o gustach się nie dyskutuje.

10-02-2015 00:53
Exar
   
Ocena:
0
Tak na oko trochę niszowy wnik :)
10-02-2015 09:48
27383
   
Ocena:
+1

Bo nie można się na niej opierać pisząc pracę naukową!

Ależ można. Jeżeli w danym wpisie znajduje się cenne opracowanie, to czemu mielibyśmy się nań nie powołać?

10-02-2015 19:59
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Exar: żeby było śmieszniej, to wygląda na to, że będzie to post miesiąca, przynajmniej jeśli idzie o liczbę wyświetleń (co jest trochę dziwne). No cóż, przynajmniej nie kolejny flame.

10-02-2015 23:32
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

zegarmistrz: to co napisałeś to czysta teoria, która pięknie wygląda w teorii. W praktyce mijasz się bardzo z prawdą, te sensowne blogi książkowe to może 1% całości, cała reszta tworzona jest przez nastolatki nastawione tylko na ciągnięcie gratisów. I czytają je, o ironio, tylko inne blogerki, ale nazywane są "popularnymi". ;)

11-02-2015 09:54
   
Ocena:
0

Przepraszam, że nie na temat.

Zegarmistrzu, w notce dotyczącej jedwabnego szlaku podlinkowałeś swój blog (https://fanbojizycie.wordpress.com/) zamiast, jak zazwyczaj, odpowiednią notkę na blogu (https://fanbojizycie.wordpress.com/2015/02/06/jedwabny-szlak-1250-1350/). Czy jest szansa na zmianę?

11-02-2015 14:35
27383
   
Ocena:
+1

Fenrisie, w przypadku blogów książkowych działa ta sama zasada, co w przypadku gier, książek, filmów, piosenek etc. - zamiast walczyć z tymi blogami, które nam się nie podobają, lepiej czytać te, które są fajne.
 

11-02-2015 18:05
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Fenris: no niestety, ale w ten sposób działa cały internet. Nikt nie rodzi się genialnym recenzentem, a od czegoś trzeba zacząć.

Kraz: zmienione.

11-02-2015 19:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.