string(15) ""
» Blog » W obronie Wikipedii
03-12-2011 23:09

W obronie Wikipedii

W działach: Fanboj i Życie, Offtopic, Wredni ludzie | Odsłony: 73

Wikipedia to w powszechnej opinii taka strona, na której znajduje się kupa bzdur. Każdy, kto z niej korzysta jest debilem, nie dostanie się na studia i nie znajdzie dobrej pracy. Moim zdaniem ludzie trochę przesadzają. Zasadniczo zarzuty pod adresem Wikipedii przybierają kilka głównych postaci:


- Bo tego nie piszą specjaliści:


Zasadniczo Wikipedia, jak każda strona nie posiadająca opłacanej redakcji pisana jest przez grupę, którą określić można jako fanboje. Czyli osoby najczęściej nie widzące świata poza jakąś dziedziną. Fanboje i fascynaci są różni, co zresztą widać po jakości haseł. Niestety z hobby jest tak, że jedno drugiemu nie jest równe. Przykładowo ja jestem fanem historii. Jednak nie czuje się na sile napisać cokolwiek na ten temat. Jedna magisterka mi wystarczy.


Natomiast kilka razy edytowałem hasła kulinarne.


Widać to bardzo dobrze właśnie na Wikipedii. Hasła pisane są na różnym poziomie. O ile wiele dziedzin specjalistycznych jest zrobione bardzo dobrze, a momentami nawet zbyt dobrze, tak część popkulturowa zwykle jest totalnie beznadziejna. Wyjątek stanowią hasła botaniczne, które pisać musiał jakiś wybitny specjalista, bowiem zredagowane są tak, że normalny czytelnik, który nie kończył biologii nic pożytecznego się z nich dowiedzieć nie może.


Środowisko wikipedystów jest mi w prawdzie znane jedynie ze słyszenia (głównie od kilku adminów wymienionej strony obecnych w moim otoczeniu), jednak spora część adminów to ludzie z wyższym wykształceniem (ale są też tacy z wykształceniem gimnazjalnym). Jednym z adminów jest np. dyrektor muzeum w Oświęcimiu (tego muzeum), choć oczywiście sporo jest tam i osób mało kompetentnych. Taki rozstrzał poziomu budzić może pewne wątpliwości.


Jednak powiedzmy sobie szczerze: gimnazjalista raczej nie będzie brał się za pisanie haseł np. o Auschwitz. Zresztą, listę najbardziej znanych można przejrzeć tutaj:


Zasadniczo w projekcie jest jednak sporo osób, których kompetencji w życiu realnym raczej bym zaufał.


- Bo nikt tego nie sprawdza! I każdy może to zmienić!


Zastanawiam się, czy piszący te słowa wiedzą choć odrobinę o funkcjonowaniu Wikipedii. Otóż: Wikipedia składa się z trzech typów userów, tak jak każdy, normalny serwis: niezarejestrowanych, zarejestrowanych i adminów. Edytować ją mogą wszyscy. Przy czym zmiany wprowadzone przez użytkownika najpierw trafiają do automatycznego systemu, który wychwytuje zbędne edycje i akty wandalizmu.


Jeśli edycje zostaną pomyślnie zweryfikowane dowiadują się o nich zarejestrowani userzy i admini, którzy mają za zadanie sprawdzić ich jakość oraz zweryfikować zgodność z rzeczywistością. Oczywiście nie zawsze to się udaje. Znana jest sprawa z tak zwanym Henrykiem Batutą, postacią całkowicie fikcyjną.


Jednak moim zdaniem przypadek tej manipulacji nie świadczy o niczym. To akt złej woli. Tak przygotowanej prowokacji prawdopodobnie nie oparłoby się żadne inne medium.


- Bo to nie jest pełna wiedza fachowa!


Argument moim zdaniem mało trafiony. To znaczy: ja zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest wiedza fachowa, opracowana przez profesorów wyższych uczelni, tylko w najlepszym razie spisana przez fanbojów z różnych opracowań. Z jakich można sprawdzić, gdyż spora część artykułów ma bardzo rozbudowaną bibliografię. Jednakże należy zwrócić uwagę na to, że nie zawsze w życiu potrzebna jest wiedza fachowa.


To znaczy: nie wiem jak wy, ale ja nie korzystam z Wikipedii do wykonywania zadań fachowych. Używam jej, bo coś mnie zaciekawiło, usłyszałem jakieś nieznane mi słowo, pisze setting, notkę blogową, recenzję na Tanuki.pl lub coś w tym rodzaju. Przykładowo: chcę na ten przykład wiedzieć, co to do diabła jest ten cały hipokras, który w takich ilościach piła Cersei Lannister w „Uczcie Dla Wron” (odp. grzane wino z przyprawami przyrządzone na sposób grecki) albo czy wino może być zielone, czy tylko ten cały Guy Gabriev Kay sobie je wymyślił takie w Tiganie (odp. wino może być zielone, ale czarne lub niebieskie już nie) albo jakie karabiny powinni mieć kaliningradzcy najemnicy w 40:1, albo jak szybko słońce porusza się wokół jądra galaktyki albo coś w tym guście. Albo czy bohaterka Boardwalk Empire dobrze zrobiła paląc zabawki swojej chorej na polio córeczki (odp. źle, bo polio przenosi się przez kupę, a nie przez zabawki).


Te informacje nie muszą pochodzić z fachowego źródła napisanego przez znawców tematu. Fachowej wiedzy i znawców tematu potrzebuję wtedy, kiedy pojawia się jakiś realny, życiowy problem. Na przykład: mam gorączkę i nie wiem co mi jest. Wówczas idę do fachowców. Lekarza na ten przykład. Elektryka. Hydraulika. Albo kogoś w tym guście.


- Bo nie można się na niej opierać pisząc pracę naukową!


Mam ochotę napisać, że takie opinie rodzą się, gdy system edukacyjny zawiedzie i na studia wyższe dostanie się idiota. Nie wiem, czy wszyscy zauważyli, ale a) życie nie ogranicza się do pisania prac naukowych b) potrzeba wiedzy nie ogranicza się do zdobycia bibliografii do pracy licencjackiej, magisterskiej lub doktoryzacji c) encyklopedie i słowniki nie służą do tego, żeby pisać na ich podstawie prace naukowe i nigdy służyć nie miały.


Encyklopedie służą po to, żeby człowiek, jak czegoś nie wie mógł zajrzeć do środka i znaleźć ogólne hasło dotyczące tematu typu „Polio: bakteryjna choroba roznoszona drogą kupy”. I żeby już wiedzieć. Nie są po to, żeby podawać metody leczenia i inne takie. Tylko, żeby podać podstawową definicję. Zaspokoić ciekawość świata. Dać możliwość zdobycia słownikowej definicji.


Tak więc argument ma tyle sensu, co wypominanie miotle, że nie nadaje się do wbijania gwoździ.


- Zaleta Wikipedii: obszerność


Ogromną zaletą Wikipedii jest natomiast obszerność haseł. Czytając je można znaleźć pod dostatkiem informacji. W prawdzie zwykle jest to wiedza popularno-naukowa, jednak powiedzmy sobie szczerze: to też jest jakaś wiedza. Co więcej mamy masę odsyłaczy. Hasła bardzo często są dużo bardziej rozbudowane niż w oficjalnie przyjętych źródłach wiedzy. Porównajcie sobie ile o np. paleolicie pisze w podręczniku rozszerzonym z historii do Liceum, a ile na Wiki.

Komentarze


   
Ocena:
0
Bo widzisz feniks, polska jest ostatnim krajem Inteligeckim, a inteligencja jest wroga Kołtunom
08-12-2011 19:54
inatheblue
   
Ocena:
+1
Nasza wiki raczkuje w porównaniu z angielską. Głównie dlatego, że grono naukowe się jej nie boi i radośnie edytuje. Takie kompetentne wpisy jak olfaktometria są na porządku dziennym. U nas poziom nadęcia jest nieco wyższy i przez to wiki gorsza ---> sprzężenie zwrotne. Poza tym pewnie mamy mniej specjalistów na każdy temat. Naukowe hasła sprawdzam tylko w lengłydżu.
08-12-2011 19:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.