string(15) ""
» Blog » W czym tkwi siła udanych RPG (i czemu DnD jest sknocone) – moja odpowiedź.
12-08-2013 08:31

W czym tkwi siła udanych RPG (i czemu DnD jest sknocone) – moja odpowiedź.

W działach: Polter, RPG | Odsłony: 1321

W wielkim skrócie: to, co dla mnie odróżnia dobre rpg od złego: współgranie mechaniki ze światem przedstawionym i zasady, które pozwalają mi stworzyć KAŻDĄ postać.

Nie przepadam za DnD. Po prawdzie, uważam go za chyba najgorszą rzecz, jaka spotkała światowy fandom. Sztywne klasy postaci, pozostawiające graczowi mniej niż minimum. Sztywne zasady wieloklasowości, która mogłaby wnieść odrobinę giętkości do systemu. Sztywne progi doświadczenia. Jedyne, co ratuje sytuację, to klasy prestiżowe, ale nie oszukujmy się – nie istnieje wielka różnica między dwoma jej przedstawicielami. Tak długo, jak mamy świeży dopływ dedekowych dodatków i toniemy w nadmiarowych tabelach klas, możemy od tego uciekać, ale z czasem zostajemy zbyt przeciążeni i... no cóż, pozostaje nam przykra prawda. W sumie jedyną cechą, która naprawdę różnicuje postaci, to magiczne przedmioty – czyli nie to jakie są, a co posiadają.

KOCHAM M&M, KOCHAM Exalteda. To chyba najlepsze systemy, jakie w całym swoim życiu widziałem.

Mutants and Masterminds posiadają wszystko to, czego Dedeki nigdy nie miały. Elastyczność, zgrabną modułowość, nie tylko możliwość, ale i zachęcanie do tworzenia barwnych postaci i ciekawego świata. Tam, gdzie w dedeku mamy rozpiskę dwudziestu smoków i banialuki Elminstera o tym, czemu siedzi przy kominku,zamiast coś zrobić ze światem, M&M dają nam wybór – stworzyć świat, gdzie główny zły ma PL 20, czy taki, gdzie nikt nie ma więcej niż 50 PP? Jeśli w naszym świecie nie ma tyranozaurów, to nikt nas nie zmusi, żeby tam się pojawiły. Realizm albo heroizm, wybór należy do grupy.

Exalted też jest tym, czym Dedek nigdy nie mógł być. Każde zaklęcie ma uzasadnienie, intrygującą ideę, która za nim stoi, swoje miejsce w świecie przedstawionym. Mechanika jest przemyślana do ostatniej kropki i nawet, jeśli sprawia trudności w grze, to widać, iż została stworzona razem ze światem gry, a nie obok niego. W Exaltedzie można stworzyć postać tak, jak gracz chce, nie jak mu tabelki rozkazują. Charyzmatyczny wojownik, nekromanta-mistrz sztuk walki, kapłan Słońca Niezwyciężonego, który głosi jego chwałę, broniąc bezbronnych w środku nocy... cokolwiek gracz chce uzyskać, znajdzie sposób na to, by umieścić swój koncept w ramach mechaniki. Dedek nigdy by nie pozwolił na nekromantę-mnicha, skoro twórcy gry nie przewidzieli takiej możliwości, to po prostu ona nie istnieje.

Skoncentrowałem się za bardzo na szczególnych przypadkach i na mojej niechęci do pewnego systemu. Przepraszam. Wracając do meritum...

Kocham systemy, które dają pełną swobodę twórczą tak dla gracza, jak i MG, a jednocześnie pilnują, by każdy otrzymał równy kawałek tortu. Kocham systemy, których mechanika pozwala się zachwycić szczegółowością i niesie w sobie pewną wartość – coś ponad „zabiłeś smoka swoim mieczem”. Kocham systemy, gdzie każdy mój pomysł, nawet najbardziej zwariowany, wymaga tylko odrobinki wysiłku (albo dużo, ale takiego, który sprawia przyjemność). Kocham systemy, gdzie to imaginacja, a nie kostka jest kluczem do sukcesu i udanej rozgrywki.

To dla mnie definicja udanego RPG.  

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
0
@teoretyczneale

Owszem, jeśli umiejętnie wykorzysta wszelkie swe umiejętności to tak, ale dalej będzie gorzej "walił tępą gałęzią". Zaś nawet z nieczystymi sztuczkami, może być trudno takiemu niedzielnemu czarodziejowi pokonać arcymaga.
Więc nie rozumiem dlaczego taka postać miałaby stawać do walki, zamiast otruć wroga we śnie.
12-08-2013 17:54
banracy
   
Ocena:
0
Zło nigdy nie śpi.
12-08-2013 17:56
teoretyczneale
   
Ocena:
0
chyba zbyt duzo filmow o kung fu sie naolgadaliscie. Mistrzostwa nie mozna podnosic w nieskonczonosc i umiejetnosci bardzo szybko zostaja ograniczone prze ludzka anatomie. I nawet mistrzowie z wieloletnim doswiadczeniem dostana lomot od paru zbirow. Taki wieloklasowiec nie musi byc mistrzem w walce bronia ale dobre jej opanowanie wraz z dobrym opanowaniem innych umiejetnosci daje mu duza przewage. O to chyba chodzi Xellossowi ze Dungeon and Dragon jest dziwne bo pozwala tylko na to by niektore kombinacje byly sensowne w dodatku te niezbyt realistyczne w przeciwienstwie do mocy wieloklasowosci
12-08-2013 18:01
jakkubus
   
Ocena:
0
Mimo wszystko umiejętności bojowe bardziej podniesie trening judo niż nauka języka francuskiego.
12-08-2013 18:04
teoretyczneale
   
Ocena:
0
Jezeli mi nie wierzycie to poczytajcie sobie wywiady z bylymi gromowcami i antyterrorystami ktorzy opowiadajac o swoich treningach zawsze podkreslaja ze najwazniejszy jest zrownowazony i wszechstronny rozwoj. Musza miec i sile i wytrzymalosc i zwinnosc i dobrze strzelac i miec blyskawiczny refleks i dobrze oceniac sytuacje i wiedziec jakie pozycja zajmuje ich zespol i znac sie na podstawach mechaniki i eletryki i medycyny i znac jezyki i dbac o sprawnosc umyslowa itd

Za duzo filmow o kung fu panowie
12-08-2013 18:06
teoretyczneale
   
Ocena:
0
jakkubus slabo trollujesz nikt nie powiedzial ze nauka jezyka francuskie zastepuje judo tylko ze zamiast jedynie cwiczyc judo i byc mistrzem lepiej miec tylko dobrze opanowane judo i jeszcze miec dobrze opanowana walke mieczem

argument o tym ze mistrz zawsze wygrywa bo jest mistrzem wcale nie jest logiczny
12-08-2013 18:09
jakkubus
   
Ocena:
0
@teoretyczneale

I mimo tego dalej taki gromowiec/antyterrorysta przegrałby na ringu z mistrzem MMA. I francuski nie pomoże.
Owszem ktoś wszechstronnie rozwinięty może być dobry we wszystkim, czym się zajmuje, ale dalej będzie gorszy od specjalisty.
Przykład: na co przyda się doskonale skomponowana trucizna na ostrzu miecza, gdy przeciwnik z łatwością blokuje twoje ciosy, gdyż jest lepszym szermierzem?

EDIT: Trollerkę, to raczej ja mógłbym Ci zarzucić. A mistrz może nie zawsze wygrywa, ale na pewno ma większe szanse od nowicjusza.
12-08-2013 18:13
Squid
   
Ocena:
+3
@jakkubus:
Trollerkę, to raczej ja mógłbym Ci zarzucić.

Słusznie mógłbyś :)
12-08-2013 18:23
banracy
   
Ocena:
+2
@teoretyczneale
Po pierwsze do ta sama banda zbirów rozwali i McGuyvera i  Holmesa. Po drugie jak  będziesz się uczył dobrze walki mieczem i judo to przegrasz zarówno z mistrzem judo jak i mistrzem szermierki i to wcale nie jest nielogiczne. Siła leży w tym, że wygrasz na miecze z mistrzem judo i w judo z mistrzem szermierki. W DnD masz dokładnie tak samo. Wojownik/mag wygra walkę na miecze z czarodziejem i lepiej poradzi sobie z odpornymi na broń wrogami niż czysty wojownik.
12-08-2013 18:45
Królik
   
Ocena:
+4
Xelloss w odpowiedzi na zarzuty dotyczące dedeków odpowiem krótko - kto ci zabronił tworzyć własne klasy, prestiże, zaklęcia, zdolności, rasy, monstra czy przedmioty? Zawsze trzymałem się tego w dedekach, że jeżeli mam pomysł, a nie ma możliwości zrobienia tego na oficjalnych zasadach to zrobię to samemu i uzgodnię to z współgrającymi. 
12-08-2013 19:56
Kaworu92
   
Ocena:
0
@ Królik

Oczywiście, można tworzyć rasy, klasy, zaklęcia i potem nosić to wszystko ze sobą na sesje / wysyłać Mistrzowi mailem. Problem w tym, iż Dedek, w przeciwieństwie do bardziej "generycznych" systemów nie ułatwia tworzenia takich rzeczy, zawsze muszą one być utrzymane w sztywnych ramach mechaniki ogólnej itp. Nie wiem, ile czasu zajmuje stworzenie ciekawej klasy; mniemam, że to sporo czasu, który wydłuża czas tworzenia postaci (inni gracze więc albo czekają, albo zaczynają sesję bez jednego gracza). Nawet największa liczba klas i ras nie zmieni jednak prostego faktu: DnD jest sztywne i tej sztywności nie da się obejść, zawsze wpływa na rozgrywkę.
12-08-2013 20:09
Tyldodymomen
   
Ocena:
+4
" Nie wiem, ile czasu zajmuje stworzenie ciekawej klasy; mniemam, że to sporo czasu"- esencja polterdyskusji. Nie wiem, ale przypuszczam, więc się wypowiem.
12-08-2013 20:24
Squid
   
Ocena:
+3
Mniemam, że stworzenie nowego typu Exaltedów w Exaltedzie też zajmuje sporo czasu :).

(DnD przejrzane, teraz zbieram wszystko do kupy).
12-08-2013 20:27
jakkubus
   
Ocena:
0
@Xellos

Owszem DeDek jest dość sztywny, co średnio mi się w nim podoba, ale bez przesady. Udźwignie on bardzo wiele konceptów postaci (np. Twój nekromanta-mistrz sztuk walki będzie kapłanem/mnichem/skrytobójcą bez kar do doświadczenia), a rozkracza się tylko gdy wchodzą one w mocną sprzeczność z mechaniką. A co do takich "wszechstronnych dziwaków" to chyba w każdym systemie będą gorsi w czymś od specjalistów.
Zaś tworzenie nowych klas wcale nie jest jakieś trudne, a poza tym w internecie znajduje się sporo fanowskich.
12-08-2013 20:31
Królik
   
Ocena:
+5
@Xellos

Kiedy istniało jeszcze dnd.pl i na lekcjach nie trzeba było uważać, to umiałem stworzyć klasę w przeciągu lekcji. To niewiele. W Podręczniku mistrza podziemi masz cały rozdział o postaciach graczy i nawet zachętę do tworzenia własnych materiałów. Potrzebujesz klasę odzwierciedlającą pewne zdolności, jednak by zostać jej członkiem musisz przejść intensywny trening - robisz prestiża. Jesteś fanem swojego pupila jako druid i chcesz by twoje wyszkolenie mu pomagało - tworzysz drzewko atutów. To nie jest trudne jak się chce. A jak się nie chce to jest dnd wiki z swoją bazą czy choćby forum poltera gdzie naprawdę wiele fajnych rzeczy można znaleźć.

A twój koncept udźwignie jedna klasa ale z dwoma wariantami nałożonymi - swordsage z progresją ataku bez broni jak mnich i możliwością wymiany manewrów na zaklęcia wtajemniczeń. To zasady znajdujące się w jednym podręczniku (Tome of Battle) w opisie jednej klasy (jakieś 4-5 stron). Tak z oficjalnych źródeł.
12-08-2013 22:08
Łodzianin
   
Ocena:
+1
@jakkubus

Tworzenie nowych klas takie trudne znowu nie jest, ale ciężko je mechanicznie zrównoważyć. Nawet sami twórcy mają z tym poblemy (porównaj ze sobą np. możliwości wojownika i warblade'a).

@Xellos

Rasy, klasy, zaklęcia etc. muszą być "utrzymane w sztywnych ramach mechaniki ogólnej" niezależnie od systemu. Problem ze sztywnością klas mogą załagodzić klasy generyczne. Nadal jest to co najwyżej proteza dowolności znanej Ci z systemów "punktowych", ale zawsze lepsze to niż nic...

EDIT: Zdublowałem się z Królikiem, Przynajmniej się czegoś ciekawego dowiedziałem.
 
12-08-2013 22:19
jakkubus
   
Ocena:
0
Tu z kolei ja mogę mieć problemy, bo nigdy warblade'a nie widziałem. Gram i prowadzę na podstawce + czasem jakieś bestiariusze i jakoś mi tony podręczników nie brakuje.
12-08-2013 22:53
banracy
   
Ocena:
+3
Ale problemem są tutaj preferencje. Pewnie DnD nie daje takiej dowolności jak SW ale w swojej niszy czyli przygodowym eksplorowaniu tego czy owego w konwencji fantasy jest bardzo dobre (ze względu na mnogość bestii, magicznych przedmiotów czy zaklęć możliwe że nawet najlepsze). Pewnie w dedeku nie da się zrobić wszystkiego wszystkimi bo to nie gra o półbogach nekromantach tylko klasycznych postaciach fantasy i ich przygodach. Równie dobrze można mówić, że Wampir to zła gra bo nie wspiera gry ludzkimi gangsterami z lat 60, albo że Descent jest kiepski bo nie da się grać właścicielem elektrowni.

EDIT:
Żeby nie było to "mnogośc potworów" nie musi ograniczać się do ich radosnej wyrzynki, zwłaszcza że część (Archoni, Tytani) raczej przeciętnej drużynie do wyrzynki nie służy.
12-08-2013 23:03
Łodzianin
   
Ocena:
+1
@banracy

Akurat rozpisanie na dedeki półboga nekromanty nie jest problemem. :)
12-08-2013 23:18
jakkubus
   
Ocena:
+1
@Łodzianin

Ale robi się nieciekawie, gdy taki półbóg nekromanta ma grać razem początkującym uczniem czarodzieja i młodym strażnikiem miejskim.
12-08-2013 23:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.