string(15) ""
» Blog » Typologia błędów:
23-05-2014 23:14

Typologia błędów:

W działach: Pisanina | Odsłony: 518

Typologia błędów:

Jak tytuł wskazuje tym razem postanowiłem poświęcić wpis błędom w tekstach i stosunku wydawców do takowych.

Tekst ma potrójną inspirację. Są nią więc:

- tak zwani „blogerzy popkulturalni” którzy uwielbiają narzekać, że robią błędy ortograficzne i dziwić się, że mimo to ludzie chcą ich czytać.

- różnego rodzaju autorzy fanfików, którzy zdają się wierzyć, że wartość tekstu mierzona jest jego poprawnością, a po osiągnięciu odpowiedniego poziomu tejże otworzą się niebiosa i tekst zostanie wydany.

- oraz przygoda mojej znajomej pracującej w Znanym Wydawnictwie. Do owego wydawnictwa zgłosił się Debiutant z książką. Książka nie nadawała się do publikacji: fabuła miała luki, wątki nie łączyły się, nie zamykały lub urywały w połowie. Brakowało scen i opisów niektórych postaci, bohaterowie pojawiali się lub znikali bez powodów. Zdarzały się zdania urwane w połowie, niedokończone dialogi, brakowało całych rozdziałów.

Znajoma odrzuciła więc powieść, a jako uzasadnienie podała liczne błędy. Na co autor odpowiedział sarkastycznie

- Ale ja myślałem, że duże wydawnictwa mają korektorów, którzy poprawiają błędy!

Ogólnie rzecz biorąc może niekoniecznie najmądrzejszą rzeczą jest, żebym to ja pisał tekst na ten temat. Owszem mam pewne, w sprzyjającym świetle możnaby pewnie nawet uznać, że dość duże doświadczenie. Niemniej jednak znam osoby, które mają większe. Znalezienie takich jest nawiasem mówiąc nietrudne. Co więcej: jak widać po tym tekście nie posługuje się wcale najczystszym stylem w Polsce, a stronie ortograficzno-gramatycznej też wiele brakuje. Przez to moje rady i spostrzeżenia budzić mogą opór. Z drugiej strony: parę lat utrzymywałem się z pisania, więc wiem, co mi życie utrudniało.

Straszna Prawda:

Wydawnictwa (podobnie jak gazety czy pół-profesjonalne serwisy) mają korektorów oraz redaktorów, którzy poprawiają niektóre rodzaje błędów oraz wskazują pozostałe. Niemniej jednak nie wszystkie błędy kwalifikują się do poprawy przez ich osoby oraz do poprawy w ogóle.

Jakie istnieją rodzaje błędów?

W zasadzie w każdym miejscu, w którym pisałem za pieniądze istniała jakaś metoda oceny błędów, nie zawsze były formalne, często istniały też między nimi duże różnice. Większość zleceniodawców stosowało jednak systematykę błędów opartą o trzy litery: A, B i C. Niektórzy dzielili błąd C dodatkowo na dwie kategorie: minor i major. Każda z nich oznaczała inny typ błędu. Tak więc:

- Błąd A: są to najprostsze błędy w rodzaju błędów gramatycznych, ortograficznych i stylistycznych, zgubionych liter, przekręconych końcówek etc. Charakteryzują się tym, że zwykle są one bardzo proste do wyłapania. 99 % z nich wychwytywanych jest przez edytory tekstu (tekstu napisanego odręcznie lub na maszynie współcześnie nikt do druku nie przyjmie). Ich wspólną cechą jest fakt, że nie utrudniają one rozumienia tekstu. Tak więc osoba sprawdzająca tekst najczęściej je z łatwością poprawi. Powiedziałbym więc, że są one tolerowane, prawda jednak jest nieco bardziej skomplikowana.

Rzeczywistość jest taka, że osoby zawodowo zajmującej się pisaniem NIE MOGĄ POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW (to, że ja popełniam świadczy wyłącznie o tym jaki ze mnie fachowiec). Język jest naszym narzędziem pracy, a nieumiejętność radzenia sobie z czymś tak bazowym, jak ortografia czy gramatyka świadczy o tym, że nie potrafimy się owym narzędziem posługiwać. Jesteśmy więc jak spawacz, który nie potrafi włączyć spawarki.

Z drugiej strony: pisanie tak naprawdę nie polega na stukaniu w klawiaturę i stawianiu znaczków na papierze zgodnie z zasadami ortografii. To tylko końcowy rezultat dłuższego procesu, na który składa się uzyskanie danych, ich przyswojenie, synteza, selekcja, uporządkowanie i dopiero na końcu przelanie na papier. Tak więc płaci się nam często nie za bezbłędne zdania, ale poświęcony czas i zdobytą wiedzę. Jak możecie łatwo zgadnąć wiedza, jaką posiada naoczny świadek ważnego wydarzenia, naukowiec czy specjalista w swojej dziedzinie jest zwykle bardziej istotna niż jego wiedza o ortografii i gramatyce. Tak więc potknięcia na tych, mniej ważnych polach są wybaczalne. Tym bardziej, że ktoś je w końcu poprawi.

Ze strony trzeciej: w dzisiejszych czasach wiele miejsc, w których za pisanie płacą (w szczególności dotyczy to serwisów internetowych) nie zatrudnia korektorów i redaktorów, a ciężar dbałości o bezbłędność spada na autorów. Za jego niedopełnienie czekają natomiast różne, często bardzo okrutne represje. Tak więc lepiej się pilnować.

O pozostałych typach błędów przeczytać można na Moim Wordpressowym Blogu.

Komentarze


lemon
   
Ocena:
0

osobie zawodowo zajmującej się pisaniem NIE MOGĄ POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW

Bez komentarza. :)

23-05-2014 23:43
zegarmistrz
   
Ocena:
+2

Ja na swoją obronę powiem, że od 2 lat już się nie zajmuję zawodowo pisaniem. Za słabo płacili.

23-05-2014 23:53
Enc
   
Ocena:
+1

"Zawodowe zajmowanie pisaniem" - to chyba da się mówić tylko w liceum albo na studiach (potem się jest po prostu bezrobotnym z ew. fuchami od czasu do czasu). 

24-05-2014 06:11
Porywacz
   
Ocena:
+2

Błąd L(ukrecjusz) - wyzywanie czytelników od bułek i przegrywów.

Błąd S(akwan) - robienie wszystkiego na własną rękę.

24-05-2014 08:09
Exar
   
Ocena:
+2

O pozostałych typach błędów przeczytać można na Moim Wordpressowym Blogu.

Bez komentarza...

24-05-2014 08:22
Beamhit
   
Ocena:
0

Przecież wszyscy wiedzą, że z zawodowego pisania książek w Polsce tylko Sapkowski wyżył.

24-05-2014 09:55
ThimGrim
   
Ocena:
0

alt+0150

24-05-2014 10:07
zegarmistrz
   
Ocena:
+5

"Zawodowe zajmowanie pisaniem" - to chyba da się mówić tylko w liceum albo na studiach (potem się jest po prostu bezrobotnym z ew. fuchami od czasu do czasu).

Albo o: copywritterze, pracowniku naukowym, tłumaczu, prawniku czy jak w moim wypadku: dziennikarzu.

24-05-2014 14:28
Vanth
   
Ocena:
+1

Lenistwo i inne grzechy podczas pisania, owocujące bykami na miarę tego maratońskiego są, owszem - karygodne. A co ma czynić biedny delikwent obarczony dysleksją, dysgrafią i jeszcze paroma "dys", w sytuacji, kiedy kompletnie nie wychwytuje błędów, literówek i innych "wypaczeń" (i cudzych i własnych)? Albowiem Wordowska  "wężykowa" korekta sprawdza się tu i ówdzie, ale w większości przypadków zawodzi - program lubi dopasowywać słowa, przerabiając je częstokroć na kompletnie wyjęte z kontekstu. O innych "kwiatkach' już nie wspominając. Wszelka twórczość literacka i pochodna zakazana?

26-05-2014 01:19
Agrafka
   
Ocena:
+2

Nie każdy może być pisarzem. To tak jakbyś pytała - czy człowiek, który nie potrafi malować nie może być artystą-malarzem? Dyskryminacja!

26-05-2014 08:58
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Zacznijmy od jednego: Dysleksja nie ma nic wspólnego z lenistwem.

Jeśli chodzi o post Vanth-a. Ja sam jestem dyslektykiem i jakoś sobie radzę, choć łatwiej by mi było, gdybym nie był. Pisanie w wordzie jest obecnie jednym z ćwiczeń zalecanych dyslektykom w poradniach, polepsza koordynację ruchowo-wzrokową i wyrabia pewien automatyzm. Jeśli chodzi o przekrecanie wyrazów i autopowtarzanie, to można je wyłączyć. Nie mam pojęcia jak, bowiem od 5 lat siedzę na Open Office, a MS Office nie widziałem od edycji 2000.

Generalnie jednak większość błędów popełnianych przez dyslektyków kwalifikuje się jako błędy typu A, czyli najmniej istotne. Nie demonizujmy: jeśli oddasz artykuł naukowy, hitową ksiażkę lub arcytrudne tłumaczenie nikt nie będzie się przejował, że "b" myli ci się z "p" bo krój liter i głoski podobne.

Tak naprawdę masz większe szanse polec na niewidzialnych prawidłach rynku, niż na ortografii. Np. powieści zwykle czekają okło 5 lat na ocenę recenzenta, a w dziennikarstwie do sukcesu są konieczne znajomości (nie w sensie takim, że wujek ci pracę załatwia, tylko w takim, że musisz być w stanie się jakoś wkrecić np. do kancelarii prezydenckiej robić wywiad z Komorowskim).

26-05-2014 17:03
Vanth
   
Ocena:
0

Agrafka: ależ nie chodzi mi o sytuację "pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej", lecz opcje, kiedy wizja, jest, talent i owszem, wena dopisuje, tylko - błędy wynikające z dysleksji i pochodnych zmykają delikwentowi drogę do pisarskiej kariery, lub bardzo poważnie ją utrudniają ( i żeby nie było - bynajmniej nie na własnym przykładzie pisze, gdyż nie mam takowych ambicji, tylko - ogólnie).

zegarmistrz: zatem możemy sobie podać ręce - bo mam zdiagnozowaną dysleksję, dysortografie, tudzież dysgrafie i wciąż borykam się z komentarzami typu "zaiste, błędy wynikają nie z jakowychś wyimaginowanych problemów, tylko - z lenistwa, tudzież niedbałości". Dlatego postanowiłam skomentować Twą wypowiedź - zapewne nad interpretując . A ćwiczę od lat i skutek jest mizerny - literówki nagminne, normalne pismo - nieczytelne (przeszłam na drukowane, ale i to zaczyna przypominać kurzo - pazurzaste wyczyny). A teksty rozmaite - cóż, po kilkukrotnej autokorekcie nadal jest kiepsko, dopiero betowanie znajomych, wprawionych w czynieniu korekt wszelakich - coś pomaga, ale całokształt jest mocno irytujący.

Teraz, kiedy się zapłaci, to wszystko wydadzą. Pytanie - czy się potem sprzeda. I odrobina autokrytyki - gdy ma się świadomość, że poziomu Sapkowskiego, Brzezińskiej et consortes nigdy się nie osiągnie - pozostaje twórczość szufladowa, tudzież... publikowanie na Polterze recenzji :)

27-05-2014 01:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.